9°C bezchmurnie

Poseł Truskolaski pyta o nagrody dla ministrów. O nagrody przyznane przez ojca zastępcom już nie

Wiadomości, Poseł Truskolaski nagrody ministrów nagrody przyznane przez zastępcom - zdjęcie, fotografia

Ożywił się białostocki parlamentarzysta z Nowoczesnej. Krzysztof Truskolaski po blamażu z głosowaniem nad obywatelskim projektem liberalizującym aborcję przez dłuższy czas nie organizował konferencji prasowych. W poniedziałek podzielił się jednak swoimi przemyśleniami na temat nagród dla ministrów. Zapowiedział, że zwróci się do premiera z interpelacją w sprawie nagradzania ministrów. A konkretnie chce wiedzieć za co otrzymali oni nagrody. Apeluje też, aby przekazali je na cele charytatywne.

Krzysztofa Truskolaskiego zafrapowały informacje na temat nagród przyznanych w 2017 roku dla ministrów rządu PiS. Poseł przypomniał, że 65 tys. zł nagrody otrzymał za swoją pracę w poprzednim roku minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel, a nagrody otrzymali również ci szefowie resortów, którzy w styczniu zostali odwołani. Zdaniem Truskolaskiego żadnemu ministrowi nagrody się nie należały, bo nie mieli nadzwyczajnych wyników. Nagrody - zdaniem posła - przyznaje się bowiem za nadzwyczajne osiągnięcia.

- To jest nowy program "Pensja +" - nagrody dla pisowskich ministrów. Jeżeli się dostaje nagrodę, to powinno się wykazać szczególne zasługi, za które została ona przyznana. Minister Jurgiel nie miał żadnych osiągnięć.  Gdy pan minister zaczynał swoją kadencję, były w Polsce 3 ogniska ASF-u, a teraz jest ich 107. Jest on już obecny w 4 polskich województwach i przedostał się na drugą stronę Wisły. Kolejnym negatywnym osiągnięciem jest to, co dzieje się w stadninie koni w Janowie Podlaskim. W 2015 r. wpływy z aukcji koni wyniosły 4 mln euro, a zeszłym tylko 400 euro. Stadnina koni, która jest naszym dziedzictwem narodowym, została zniszczona i ma coraz gorsze przychody. Do tego dochodzą choćby ceny masła. Kostka w ciągu ostatnich 3 lat podrożała o 3 zł. Ministra Jurgiela oczywiście na nią stać, ponieważ otrzymał nagrodę, ale niektórych Polaków niestety nie - mówił Truskolaski junior.

Truskolaski dodatkowo wypomniał PiS-owi, że gdy rządziła Platforma Obywatelska, to członkowie Prawa i Sprawiedliwości wytykali nagrody dla ministrów. Przypomniał też, że emeryci w tym roku otrzymali zaledwie po 20 zł.
(Przemysław Sarosiek/ Foto: BI-Foto)

KOMENTARZ
Ogromnie żałujemy, że nie otrzymujemy zaproszeń od posła Truskolaskiego na jego konferencje. Odbiera nam to szanse zadania mu pytań na żywo. A mamy kilka, które w tej sytuacji są raczej oczywiste. Jedno z nich to czy ma wiedzę na temat nagród przyznawanych przez jego ojca swoim zastępcom i wysokim urzędnikom magistratu. Jesteśmy niezmiernie ciekawi czy Krzysztof Truskolaski wykazuje się taką samą troską o publiczne pieniądze w sprawie nagród dla swojego partyjnego kolegi Przemysława Tuchlińskiego, zastępcy prezydenta, a wcześniej szefa departamentu w magistracie? Czy pan poseł pytał kiedykolwiek o osiągnięcia wiceprezydentów i dyrektorów departamentów, skarbnika i sekretarza miasta, kiedy jego ojciec przyznawał im wysokie nagrody. W 2014 roku wielu nagrodzonych wcześniej (i później) urzędników składało się na fundusz wyborczy Komitetu Wyborczego Tadeusza Truskolaskiego. Czy zdaniem posła na jakie miano zasługuje takie działanie? I na koniec jeszcze jedno pytanie: jak poseł Truskolaski odbiera fakt, że przez kilku lat wysocy urzędnicy magistratu mieli wysokie comiesięczne nadzwyczajne dodatki do pensji bez określenia dodatkowych obowiązków? Obecnie mają je nadal (jako dodatek do nadal wysokich pensji) za zadania, które powinny mieścić się w ich kompetencjach.
Pytania zadajemy bez specjalnej nadziei na odpowiedź. Poseł Krzysztof Truskolaski przyzwyczaił nas do tego, że mówi ale nie słucha. A odpowiedzi na niewygodne pytanie - tak jak to robił w kampanii pytany o źródło swoich wydatków wyborczych i wykonywanej pracy - starannie nie słyszy i nie dostrzega. W słowniku takie działanie nosi nazwę "hipokryzji". W naszej ocenie to tylko "truskolaskizm".
I żeby nie było nieporozumień: nie podoba się nam, że ministrowie dostają nagrody za pracę, którą wykonują w ramach swoich obowiązków. Jeśli robią coś wyjątkowo dobrze albo ponad to co powinni to nagroda się faktycznie im należy. Rzecz jednak w tym, że to co razi w rządach PiS-u Krzysztofowi Truskolaskiemu nie przeszkadza w urzędzie jego ojca. A to słaba kwalifikacja dla rzucania oskarżeń.

Przemysław Sarosiek


Poseł Truskolaski pyta o nagrody dla ministrów. O nagrody przyznane przez ojca zastępcom już nie komentarze opinie

  • gość 2018-02-14 14:35:31

    Czego innego można się spodziewać po młodym Truskolaskim? Taki z niego polityk widać. Szkoda na niego tracić czas i papier. Ubolewać można jedynie, że reprezentuje podlaskie w Sejmie....

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na ddb24.pl