Na początku 2015 roku radni Prawa i Sprawiedliwości przekazali na podwyżki w białostockiej oświacie 5 milionów złotych. Miały one zostać rozdzielone pomiędzy najmniej zarabiających pracowników. Do dziś nie wiadomo kto i ile otrzymał. Znamienne jest natomiast, że przeciwni podwyżkom byli wszyscy radni Komitetu Truskolaskiego oraz część radnych Platformy Obywatelskiej.

- My jako miasto na pewno będziemy ich wspierali. Jesteśmy z nimi na bieżąco w kontakcie – powiedział na kilka dni przed rozpoczętym w poniedziałek strajkiem nauczycieli Rafał Rudnicki, zastępca prezydenta Białegostoku. – Nam zależy na zabezpieczeniu bezpieczeństwa dzieci i młodzieży, którzy w tych dniach będą zderzali się z sytuacją spowodowaną przez rząd Prawa i Sprawiedliwości i minister Annę Zalewską. A mianowicie z sytuacją taką, która może uderzyć w dzieci i młodzież, z kwestiami związanymi z bezpieczeństwem. Z tym że nauczyciele naszym zdaniem słusznie odejdą od stanowisk pracy. Natomiast rząd – nad czym ubolewamy – mniej jest zainteresowany, aby dojść do jakiegoś porozumienia, a propozycje które dzisiaj padły podczas rozmów (5 kwietnia – red.), są – w moim przekonaniu – na ten moment nie do przyjęcia przez związki zawodowe.

Nad czym ubolewał Rafał Rudnicki, jako przedstawiciel Komitetu Truskolaskiego, kiedy kilka lat temu wszyscy radni tego klubu w Radzie Miasta zagłosowali przeciwko podwyżkom w białostockiej oświacie? Być może komuś uda się tego dowiedzieć i być może Rafał Rudnicki będzie w stanie powiedzieć, jaki rząd, złożony z jakich polityków i z której partii na początku 2015 roku też nie rozmawiał z nauczycielami.

W jednym przypadku możemy wyręczyć zastępcę prezydenta Białegostoku – w tym, że przypomnimy, przede wszystkim jemu samemu, że na początku 2015 roku nauczyciele mieli zamrożone pensje dzięki rządowi Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego, a zarobki niektórych pracowników w białostockiej oświacie wynosiły 1800 złotych brutto. Przypomnimy również, że to samorząd lokalny prowadzi placówki publiczne, przez co jest odpowiedzialny za wynagrodzenia.

Te wynagrodzenia starali się podnieść radni Prawa i Sprawiedliwości, którzy z takim wnioskiem wystąpili na początku 2015 roku. Wówczas na ten cel z kasy miasta przeznaczono 5 milionów złotych. Prezydent przez kilka miesięcy nie był w stanie podzielić tych środków pomiędzy najmniej zarabiających, choć to pozwoliłoby wyrównać choć częściowo płace w białostockich placówkach oświatowych. Te pieniądze co prawda mieli otrzymać głównie pracownicy pomocy i obsługi, którzy zarabiali dramatycznie nisko, jednak jak te środki ostatecznie zostały rozdzielone, nie wiadomo do dziś.

- Sądziłam, że trzy miesiące pracy nad nowym systemem pozwolą doprowadzić do systemu płac zgodnym z oczekiwaniami tej grupy pracowniczej – mówiła pod koniec kwietnia 2015 roku radna PiS Agnieszka Rzeszewska.

Obecnie zastępca prezydenta Rafał Rudnicki bulwersuje się na polski rząd, który nie chce pójść na ustępstwa uwikłanego politycznie Związku Nauczycielstwa Polskiego, choć akurat ma możliwości prawne, aby wystąpić z wnioskiem do Rady Miasta o podwyżki dla nauczycieli. A jako, że większość w Radzie Miasta w tej chwili posiada Koalicja Obywatelska, z ramienia której Rudnicki również pełni swoją funkcję publiczną i której radni rozpoczęli wędrówki po szkołach w celu rozmowy ze strajkującymi, można śmiało założyć, że poparliby taki wniosek. Wówczas strajk by się skończył i problem zostałby rozwiązany. Powstaje pytanie, dlaczego tak się nie dzieje, że ani nie wpłynął wniosek o zmiany w budżecie, aby wygospodarować środki na podwyżki dla nauczycieli, ani nie zwołano w tej sprawie nadzwyczajnego posiedzenia Rady Miasta?

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: BI-Foto)

Przeciwni podwyżkom w oświacie byli wszyscy radni Komitetu Truskolaskiego komentarze opinie

  • gość 2019-04-10 15:09:12

    PO to obłuda.Mówią jak im pasuje.

  • Gość - niezalogowany 2019-04-10 17:14:16

    A na koniec okaże się, że podwyżki sfinansuje nie rząd tylko samorządy w państwowych szkołach i przedszkolach.

  • Matka - niezalogowany 2019-04-10 22:37:20

    A moze tak rzad przestalby rozdawac kase w " plusach", i dal ludziom normalnie zarobic. Wszystkim. Niech kazdy w koncu czuje sie doceniony. Obecnie doceniane sa tylko matki. A matka to nie zawod. Matka to matka. Niech rzad nie niszczy wartosi spolecznych i porzadku rzeczy. To rodzice winni dbac o swoje dzieci i swoja przyszlosc, a nie rzad. Rzad jedynie niech da mozliwosc godnego zarobku.

  • Gość - niezalogowany 2019-04-11 12:07:02

    I co dalej? Mamy nie walczyć? Czekać na jakiegoś innego Świętego Mikołaja? To już sprawy przeszłe, a walczymy o przyszłość i też bez sympatii do PO.

Dodajesz jako: |

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama