Felietony, Prozą Honor piękna sprawa - zdjęcie, fotografia

Tak sobie myślę - faaaajnie jest być lewakiem i postkomunistą. Fajnie jest być po stronie tych, którzy od 30 lat mają zdecydowaną większość w mediach, a w razie czego to i niezawiśli im z ręki jedzą.

Bo wtedy możesz sobie mieć w swoim obozie takiego Ryszarda Cybę, byłego działacza Platformy, który pod wpływem medialnej nagonki dokonuje zimnego morderstwa na polityku PiS. I prawie nikt krwią zamordowanego nie poplami sumień Platformy, TVN-u ani Wyborczej za to że nakręcali antypisowską nagonkę i doprowadzili część obywateli do wręcz zwierzęcej nienawiści.

Na fali antyklerykalnej nagonki ktoś może rzucić się z nożem na księdza i usiłować go zamordować - ale jeśli ktoś połączy to ze świeżo wyemitowanym filmem Sekielskiego, to go Sekielski niezawisłym sądem postraszy. I po temacie.

Możesz sobie nawet pójść do teatru, odchamić się na sztuce, podczas której imitowana jest zbiórka na płatnego mordercę, który zabije Kaczyńskiego. I co? I nic. Sztuka, skarbie. Sztuka.

Możesz mieć po swojej stronie psycholi ze skrajnie lewackiej Antify, którzy mają na sumieniu między innymi pobicie przypadkowego faceta, bo uznali, że ubiera się jak nazista - co okazało się bzdurą i dowodem ignorancji tych idiotów nawet w kwestiach... mody. To zresztą tylko jeden z wielu przykładów. ,,Rzeczpospolita" i Wirtualna Polska sprzed kilku lat: ,,Anarchiści i lewacy chwalą się w internecie brutalnymi napadami i pobiciami osób posądzanych o prawicowe sympatie, wymieniają informacje o sposobach prowadzenia bójek z policją. "Rzeczpospolita" dotarła do zamkniętego forum działaczy polskiej Antify. Na forum napadom i pobiciom poświęcone jest kilkanaście stron aktywnej dyskusji. Antyfaszyści z dumą opisują m.in. pobicie kobiety, za to, że miała krótko ostrzyżone włosy i lotniczą kurtkę typu flayers. "Szybka podbitka, seria kopów, nazik zglebowany" - z zadowoleniem stwierdza jeden z nich. Inny opisuje pobicie przed barem trzech mężczyzn, którzy wyglądali jak narodowcy. Na forum chwalą się też m.in. zadymą z 17 września z Poznania, gdzie zaatakowali Marsz Bohaterów upamiętniający oficerów zamordowanych w Katyniu."

I co? I kto z lewicy przyjmie odpowiedzialność za te bękarty swojej pseudo antyfaszystowskiej propagandy? Wyborcza? TVN? Ktokolwiek...? Otóż, nikt. Oj tam oj tam, to nie my, to tamci, odpowiedzialność zbiorową stosowali naziści, nie idźmy tym śladem, my z tym nie mamy nic wspólnego, i w ogóle odwalcie się od nas.

Gorzej sytuacja wygląda, kiedy przestawimy wektor w drugą stronę. Tak jak wczoraj, gdy w gronie patriotycznych kibiców sprzeciwiających się bardzo groźnej ideologii, znalazła się grupka nadgorliwych głupków, która zaczęła bić na oślep uczestników marszu LGBT.

Ooo, to już ,,zupełnie inna sytuacja". Tu już odpowiedzialność ponoszą nie tylko WSZYSCY kibice, którzy pojawili się w tym miejscu, ale wina spada na całą prawicę, Kościół, pisowców, narodowców, i na wszystkich katolików. Ze szczególnym uwzględnieniem mediów i polityków.

A dlaczego taka rozbieżność? ,,A bo tak". Bo kto dzięki podstołowym układzikom przy okrągłym stolcu sobie ukradł przekaz medialny, ten ma władzę i niemal nieograniczoną bezkarność. I zawsze ma przywilej występowania w roli sędziego - nawet we własnej sprawie.

Żeby jednak nie było za słodko - tradycyjnie potępiam prostackie akty przemocy, do jakich wczoraj doszło. Sokrates uczył - cokolwiek robisz, patrz końca. Czyli - zanim coś zrobisz, POMYŚL. Zrób bilans zysków i strat. Zastanów się co konkretnie chcesz osiągnąć, i co jesteś w stanie osiągnąć poprzez działanie, które planujesz podjąć.

Ja wiem, że pełno osób teraz ich broni czy wręcz chwali, bo ,,tamtym się należało" i bo ,,trzeba być twardym". Ale, skoro względy moralne i kwestie przyzwoitości nie wystarczają, to tak jak po śmierci Adamowicza, zapytam - jaki cel został wczoraj osiągnięty dzięki tej przemocy...? Konkretnie, CO dobrego wyniknie z głupich czynów wykonywanych dla dobrej sprawy?

Lewactwo dostanie kolejne litry paliwa do nagonki, otoczy propagandystów kordonem ofiar, zmobilizuje jeszcze więcej neutralnych Polaków i zjedna ich przychylność dla ,,uciskanych mniejszości". To tylko kilka ze strat. A po stronie korzyści? Kilkusekundowa erekcja wywołana pokazem siły. Bardzo ważna sprawa poświęcona dla kilku sekund idiotycznej satysfakcji.

Rok 2006, jeden z najwybitniejszych piłkarzy naszych czasów, Zinedine Zidane, rozgrywa ostatnich kilka meczów w swojej karierze - na najważniejszym turnieju na świecie. Na mundialu. Zapowiedział już, że po mistrzostwach definitywnie kończy karierę.

Podczas turnieju gra fenomenalnie. W niczym nie przypomina weterana, który za chwilę zakończy karierę. Jest w niemal życiowej formie. Czaruje techniką, podaniami, strzałami, daje nawet lekcję gry aktualnemu wówczas królowi futbolu, Ronaldinho.

Zaprowadził drużynę aż do samego finału, choć mało kto na to stawiał. Podczas finału, wdaje się w sprzeczkę słowną z obrońcą rywali, Materazzim. Znacie ciąg dalszy - Włoch wulgarnie obraża jego siostrę, Zizou nie wytrzymuje, postanawia bronić honoru rodziny. Daje się sprowokować, uderza prostackiego rywala, ten teatralnie pada. Decyzja może być tylko jedna. Czerwona kartka.

Coś tak głupiego, w tak ważnym momencie, okazuje się być... OSTATNIĄ BOISKOWĄ AKCJĄ w przepięknej karierze wybitnego piłkarza. Osłabiona reprezentacja Francji, pozbawiona swojego kapitana, traci ogromną szansę, przegrywa ten finał. Zidane kończy jako wice. A miał wielką szansę zakończyć jako Mistrz.

I druga ,,przypowieść" w tej piłkarskiej konwencji. Mecz reprezentacji Holandii, Ruud van Nistelrooy podchodzi do rzutu karnego, i trafia w słupek. Zmarnowana okazja, rozczarował kolegów, jest załamany. Podbiega do niego obrońca rywali i prowokacyjnie okazuje swoją radość.

Kilkadziesiąt minut później Holender jednak trafia do siatki. Podbiega do prowokatora i triumfalnie patrzy mu w oczy. TO jest wzór na prawdziwe zwycięstwo. Zachować zimną krew. Myśleć o konsekwencjach. Nie dać się sprowokować. I dążyć do osiągnięcia celu, a nie do głupiej, bezwartościowej zemsty. Zidane'owi obrażono siostrę, nam obrażają wiarę, historię, wartości.

Gdyby miał nam coś do przekazania, powiedziałby pewnie: nie idźcie moją drogą. Potraktujcie moje zachowanie jako przestrogę. Gdzie tu sprawiedliwość...? Przecież to tamten zaczął! Zidane zachował się jak mężczyzna, bronił honoru siostry! Honor to piękna sprawa, jedna z najważniejszych wartości definiujących przyzwoitego człowieka. Ale sam honor, jeśli nie idzie w parze z rozumem, może być nawet... szkodliwy.

(Źródło:https://www.minds.com/RazProzaRazRymemWalczymyZAntypolskimRezimem oraz https://www.facebook.com/razproza/, a także http://www.razproza.pl/ Foto: Flickr.com/ ratsbeyfus)

Raz Prozą: Honor to piękna sprawa komentarze opinie

Dodajesz jako: |

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama