Felietony, prozą Rzecz prawdziwych wojownikach - zdjęcie, fotografia

Wszyscy jesteśmy atakowani pokusą poddania się. Pokusą ,,świętego spokoju". Pokusą ,,a niech się dzieje co chce, nic nie poradzę".

Może ósmy raz w tym roku raz na zawsze rzuciłaś palenie, ale wiesz już, że paczka fajek będzie numerem 1 na liście Twoich jutrzejszych zakupów, bo ,,to po prostu silniejsze od Ciebie", więc to nie Twoja wina.

Może Twoje relacje z ojcem to już gruz, ruina, kamieni kupa, i nie widzisz najmniejszego sensu w podjęciu jakiejkolwiek próby naprawy tej relacji, zwłaszcza że to wszystko jego wina, a Ty przecież nie masz sobie nic do zarzucenia.

Może masz siostrę prostytutkę, syna uzależnionego od pornografii, może badania wykazały ryzyko, że urodzisz niepełnosprawne dziecko. Życie bywa naprawdę podłe, ale przed narodzinami nikt nie obiecywał nam, że zawsze będzie lekko, łatwo i przyjemnie. Trudno o bardziej banalne, ale zarazem trudno o bardziej prawdziwe słowa, niż: ,,w życiu piękne są tylko chwile".

Ja zgrywam twardziela którym nie jestem, ale nawet nie wyobrażacie sobie ile razy w ostatnich miesiącach mimowolnie nachodziły mnie myśli: ,,a może już wystarczy? Może zrobiłeś już co mogłeś, może nasłuchałeś się już wystarczająco dużo komplementów i bluzgów, może niech inni się wykażą, może ta walka nie ma żadnego realnego sensu, może zajmij się własną dupą i niech historia idzie swoim torem". Szybko te myśli odganiam, bo przecież kocham to co robię, kocham historię, kocham Polskę, czyli krainę tak zafajdaną brudem komuny i Trzeciej RP, że prawie jej spod tej warstwy czerwonych ścieków nie widać, kocham prawdę, czuję dług wdzięczności wobec tych, którzy o Polskę walczyli właśnie dla mnie, sprawia mi satysfakcję odkłamywanie naszej rzeczywistości. A jednak te myśli wracają, wiem, że wrócą znowu, nie wiem tylko z jaką siłą.

W takich sytuacjach, niezależnie przeciw komu lub przeciw czemu walczymy, warto mieć pod ręką swojego prywatnego Franciszka Dąbrowskiego - kogoś, kto utrzyma przy życiu Twoją walkę o obronę Westerplatte. Powiesz - ale przecież Dąbrowski, Sucharski i pozostali ostatecznie skapitulowali. Przegrali. Więc jak ten przykład ma niby podnieść kogoś na duchu? Cóż, ostatecznie to dowodzący atakiem na Westerplatte Eberhardt i Kleikamp trafili na śmietnik historii, a Ty w każdej chwili możesz zapisać swoje dzieci do szkoły imienia Franciszka Dąbrowskiego w polskim Krakowie (do niedawna również gimnazjum w Gdańsku). Jeśli ktoś walczy w słusznej sprawie, najbardziej spektakularne zwycięstwa potrafi odnieść nawet po śmierci - jak Witold Pilecki, Danuta Siedzikówna, Jerzy Popiełuszko, ojciec Kolbe czy Franciszek Dąbrowski właśnie.

Jeśli w najbliższym otoczeniu nie mamy swojego Franciszka Dąbrowskiego, który podtrzyma naszą walkę - znajdźmy go sobie, na przykład w... internecie. Niedawno przytaczałem genialne, wojownicze kazanie księdza Pawlukiewicza, dziś przypomnę fragmenty wypowiedzi byłego amerykańskiego prezydenta, konserwatysty, zaciekłego wroga komunizmu, przyjaciela Polski - świętej pamięci Ronalda Reagana.

,,Nie ma sensu dyskutować nad tym co jest lepsze, wojna czy pokój - ale jest tylko jedna gwarantowana metoda na osiągnięcie pokoju, i możesz go osiągnąć nawet za sekundę. Tą metodą jest kapitulacja. Oczywiście, w każdym działaniu jakie podejmiemy jest zawarte ryzyko, ale każda lekcja historii uczy nas, że największe ryzyko jest zawarte w bezczynności i rezygnacji. I to jest widmo, któremu nasi dobroduszni przyjaciele liberałowie nie chcą stawić czoła - że ich polityka oparta jest na ustępowaniu, a to nie daje wyboru między pokojem a wojną, lecz - między kapitulacją a walką. Jeśli wciąż będziemy ustępować i wycofywać się, na końcu tej drogi stoi ostateczne żądanie wobec nas, czyli - ultimatum.

Jeśli w naszym życiu nie ma niczego, za co warto by było umrzeć - kiedy to się zaczęło? Czy tylko w obliczu wroga, który nas teraz atakuje? A może już Mojżesz powinien powiedzieć Izraelitom, żeby żyli w niewoli faraona? Może Chrystus powinien odrzucić swój krzyż? Męczennicy historii nie byli głupcami, a ci, którzy oddali życie walcząc z hitlerowcami, wcale nie umarli na próżno. Gdzie w takim razie szukać drogi do pokoju? Cóż, to tak naprawdę proste pytanie. Ty i ja musimy znaleźć w sobie odwagę, by powiedzieć naszym wrogom: ,,Jest taka cena, której nie zapłacimy." Jest taka granica, której nie wolno im przekroczyć. Ty i ja, mamy randkę z przeznaczeniem. Albo obronimy dla naszych dzieci ostatnią nadzieję na tym świecie, albo wydamy na nie wyrok na wykonanie ostatniego kroku prowadzącego do tysiącletniego mroku."

Najwspanialszych wojowników poznajemy po tym, że nawet kiedy umierają, ich słowa walczą dalej.

(Źródło: https://www.minds.com/RazProzaRazRymemWalczymyZAntypolskimRezimem oraz https://www.facebook.com/razproza/, a także http://www.razproza.pl/ Foto: Flickr.com/ Marion Doss)

Raz prozą: Rzecz o prawdziwych wojownikach komentarze opinie

Dodajesz jako: |

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama