2°C bezchmurnie

Rewolucja biletowa w Białymstoku. Opozycja i magistrat liczą na wojewodę

Wiadomości, Rewolucja biletowa Białymstoku Opozycja magistrat liczą wojewodę - zdjęcie, fotografia

Wiele wskazuje na to, że już niedługo to co niemożliwe stanie się możliwe: od 1 marca białostoczanie będą mogli taniej jeździć miejską komunikacją na nowych zasadach. W poniedziałek białostoccy radni uchwalili obniżkę cen biletów oraz nowe zasady korzystania z Białostockiej Komunikacji Miejskiej. Wbrew protestom magistratu wszystkie kluby były zgodne, że obniżka cen i nowe bilety są konieczne i to jak najszybciej. Co ciekawe w skali obniżek i udogodnień - z pomysłodawcami z PiS-u - ścigali się radni PO i Komitetu Truskolaskiego, którzy jeszcze w grudniu byli bardzo sceptyczni i twierdzili, że miasta na to nie stać.

- Zmniejszenie cen biletów to niższe wpływy, a już dzisiaj dokładamy do miejskiej komunikacji 40 milionów rocznie. Z czego dołożymy, gdy w wyniku tych obniżek i nowych zasad te przychody zmaleją? To może się odbić na jakości funkcjonowania komunikacji miejskiej, może zabraknąć pieniędzy na wymianę taboru - ostrzegał Adam Poliński, wiceprezydent miasta, namawiając radnych do odstąpienia lub choćby odłożenia realizacji tych planów.

Wniosek o obniżkę cen biletów komunikacji miejskiej i wprowadzenie nowych składali radni PiS. W ich imieniu sprawę referował radny Marek Chojnowski, który przekonywał, że wedle informacji z BKM spółka zdąży do marca z drukiem nowych biletów i przygotowaniem ich dystrybucji. Do grona popierającego obniżki dołączyli radni PO i KT, którzy dotąd wspierali magistrat broniący się przed obniżkami. Ba! Składali nawet wnioski dalej idące niż propozycje PiS, choć wcześniej głośno mówili, że uchwała zostanie zakwestionowana przez wojewodę z powodu licznych błędów formalnych (m. in. brak wyliczonej oceny skutków finansowych, naruszanie kompetencji prezydenta co do uprawnień decydowania o cenach biletów, itp.). Mimo, że w kuluarach radni PO z Maciejem Biernackim na czele nadal wyrażali wątpliwości co do prawidłowości uchwały dołączyli do koncertu życzeń oczekując m. in. kolejnych ulg. Biernacki zażyczył sobie, aby zniżkami za bilet szkolny objąć nie tylko uczniów szkół podstawowych ale wszystkich placówek oświatowych z terenu miasta. Nic dziwnego, że podczas dyskusji często iskrzyło między PiS a koalicjantami prezydenta, a w wymianie zdań momentami padały ostre słowa. I choć uchwała przeszła nie tylko głosami PiS-u to niektórzy radni wydawali się - jak eks-prezydent Wałęsa - być za, a nawet przeciw.

- Mamy głębokie wątpliwości, czy ten projekt jest zgodny z prawem. Nie można różnicować cen biletów, ze względu na sposób dystrybucji. Nie wiemy, czy wojewoda nie cofnie tej uchwały. Kierunkowo zmiany w komunikacji są potrzebne tak jak bilety czasowe, ale można to zrobić lepiej i zadbać o legalność - mówili radni PO.

Ostatecznie PiS odrzucił poprawki PO i Klubu Truskolaskiego wskazując, że zostały zgłoszone w ostatniej chwili i wprowadzą chaos. Ustalonych zostało 5 nowych stawek biletowych:
- 20-minutowy – bilet papierowy: 2 zł (normalny) i 1 zł (ulgowy); z e-karty: 1,90 zł i 0,95 zł;
- 40-minutowy – bilet papierowy: 2,80 zł i 1,40 zł; z e-karty: 2,70 zł i 1,35 zł;
- 60-minutowy – bilet papierowy: 3,60 zł i 1,80 zł; z e-karty: 3,50 zł i 1,75 zł;
- 24-godzinny szkolny grupowy: 30 zł;
- 3-dniowy weekendowy grupowy (dla 5 osób): 40 zł.

- Byliśmy ostatnim miastem, który nie miał biletów wieloprzejazdowyc. Mieszkańcy wielokrotnie nas prosili, żeby wprowadzić nawet te bilety krótkookresowe, ale wieloprzejazdowe - uzasadniał radny Chojnowski.

Nowe bilety powinny być w sprzedaży od 1 marca. Wiceprezydent Poliński już na sesji zgłaszał duże wątpliwości co szans na rozstrzygnięcie przetargów na wzór biletów i ich wykonanie oraz dystrybucję. Martwiła to też sytuacja, w której bilet jednorazowy jest droższy o 80 groszy od 20-minutowego, co - zdaniem Polińskiego - może zmniejszyć wpływy do miejskiej kasy. W kuluarach przedstawiciele Urzędu Miejskiego po cichu wyrażali nadzieję, że uchwałę zakwestionuje wojewoda i da to więcej czasu na przygotowanie nowych - konkurencyjnych wobec PiS-owskich reguł obniżek - i zmniejszy ewentualne straty finansowe. Nie zauważyli przy tym, że te "straty finansowe" magistratu to jednocześnie szansa dla białostoczan na tańsze funkcjonowanie w mieście.

- Poza tym jesteśmy pewni że obniżka cen i wprowadzenie nowych rodzajów biletów skutkować będzie zwiększeniem liczby pasażerów. A to da większe, a nie mniejsze, wpływy do budżetu. Magistrat zachowuje się schizofrenicznie zniechęcając ludzi do wjeżdżania własnymi autami do centrum i utrzymując niezrozumiale wysokie ceny biletów - mówili radni PiS nie kryjąc nadziei, że wojewoda nie dopatrzy się błędów formalnych w uchwale.

(Przemysław Sarosiek/ Foto: ASM)

KOMENTARZ

Nie sposób nie zauważyć pewnej schizofreniczności w poczynaniach koalicjantów magistratu broniącego się wytrwale przed podwyżkami. Radni PO i Komitetu Truskolaskiego z jednej strony śpiewali koncert życzeń aby ulżyć kieszeni pasażera BKM, ale z drugiej... liczyli na wojewodę wyrzucającego uchwałę do kosza. Podobnie zachowywali się radni PiS, którzy chyba też mieli świadomość niedopracowanej uchwały biletowej. Mając całą kadencję na wprowadzenie w życie tego pomysłu wcielają go w życiu na finiszu niemal rzutem na taśmie. Obie strony działały w przedwyborczym oszołomieniu, które czasami tworzy przedziwne koalicje i jeszcze dziwniejsze przepisy. Magistrat zachowywał się jak zwykle: czyli chciał jak najwięcej pieniędzy z kieszeni białostoczan wychodząc pewnie z założenia, że znacznie lepiej wie jak je spożytkować niż przeciętny Kowalski czy Łapiński.

Trudno powiedzieć jaki będzie finał. Wątpię w realność terminu wprowadzenia nowej taryfy biletowej już 1 marca, ale... mam nadzieję, że się mylę. Bo choć ceny biletów w Białymstoku są faktycznie relatywnie tanie, to komunikacja miejska kosztuje nas bardzo drogo: i w cenie biletu, który daje dużo mniej możliwości niż ten kupowany w stolicy czy Lublinie jak i w kosztach, gdzie jakimś cudem działanie trzech spółek ma być tańsze niż jednej. A przypomnę - przekształcenia trzech spółek komunikacyjnych w jedną firmę obiecywali radni PiS przed wyborami. I tej akurat obietnicy już chyba nie zdążą dotrzymać.

Przemysław Sarosiek

 


Rewolucja biletowa w Białymstoku. Opozycja i magistrat liczą na wojewodę komentarze opinie

  • gość 2018-01-20 02:14:56

    Czyli wieloletnie bandyckie ceny biletów i mandatów jeszcze z nadania POyebów nadal będą obowiązywać? 80 zl bilet normalny za kalendarzowy miesiąc, 40 za 10 dni, 84 zl za 30 dni oraz mandaty 200/300 zł- kradzież w biały dzień a zarobki w Biedastoku to kipna!. Banda!

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na ddb24.pl