Motoryzacja, Rewolucji strefie płatnego parkowania będzie - zdjęcie, fotografia

Miasto Białystok nie planuje w najbliższym czasie zakupu systemu do badania zajętości miejsc parkingowych w płatnej strefie parkowania. Ale nie jest wykluczone, że na wybranych kilku ulicach sprawdzany będzie pilotażowy program, który poinformuje kierowcę o tym, czy jest na nich wolne miejsce do zaparkowania.

W innych miastach Polski systemy sprawdzające zajętość parkingu i informujące o tym kierowcę działają. Być może nawet przynoszą pożądane efekty i podnoszą jakość obsługi kierowców w płatnych strefach parkowania. W każdym razie, tym tropem musiała pójść radna Forum Mniejszości Podlasia Joanna Misiuk, która ostatniego dnia września wystąpiła do prezydenta Białegostoku z interpelacją o zakup i montaż podobnie działającego systemu w Białymstoku.

To właśnie ta radna chciałaby, aby w płatnej strefie parkowania, a konkretnie w droższej podstrefie „A”, pojawiały się komunikaty dla kierowców o wolnych miejscach postojowych. Radna co prawda dość mgliście wskazuje, jak i na czym takie komunikaty miałyby być wyświetlane, ale być może ta kwestia byłaby zwyczajnie do przedyskutowania, jeśli prezydent Białegostoku zaakceptowałby pomysł.

W związku z trudnościami w znalezieniu miejsca parkingowego w centrum miasta szczególnie w strefie A płatnego parkowania wnioskuję o pilotażowe uruchomienie i obsługę systemu informacji o wolnych miejscach parkingowych w strefie A płatnego parkowania na terenie Miasta Białystok. System informacji o wolnych miejscach jest rozwiązaniem, które ułatwi mieszkańcom i turystom korzystającym z samochodów znalezienie wolnego miejsca, co zaoszczędzi im czas, paliwo i nerwy, ułatwi komunikację w centrum miasta, a dodatkowo zadba o nasze środowisko” – napisała w interpelacji do prezydenta Białegostoku radna Joanna Misiuk.

Wiadomo już jednak, że prezydent na razie pomysłu nie zaakceptował. Z odpowiedzi na tę interpelację dowiadujemy się w zasadzie tego, o czym mówi niemal każdy funkcyjny polityk Platformy Obywatelskiej lub z nią związany, czyli, że na takie inwestycje: „Piniędzy nie ma i nie będzie”. I jako przykład podane jest Miasto Rzeszów, które wydało na system do badania zajętości parkingów ponad 14, 5 miliona złotych. Ale to nie znaczy, że Białystok nie ma iść z duchem postępu i nowinek technicznych.

Na obecnym etapie, z uwagi na fakt, iż powyższe rozwiązania wymagają znaczących nakładów finansowych, co przy braku zaplanowanych w budżecie Miasta środków i konieczności ograniczania inwestycji skutkujących nowymi zobowiązaniami finansowymi, realizacja tej inwestycji jest niemożliwa w najbliższym roku. Nie wyklucza się jednak wdrożenia analizowanego systemu w przyszłości. Brane jest również pod uwagę rozwiązanie polegające na wprowadzeniu pilotażowego – bez ponoszenia nakładów, systemu na wybranych do testów ulicach, w celu weryfikacji przydatności rozwiązania dla użytkowników strefy płatnego parkowania w Białymstoku” – odpisał radnej Misiuk z upoważnienia prezydenta Białegostoku sekretarz miasta Krzysztof Karpieszuk.

W tej odpowiedzi radnej także przekazano, że celem utworzenia strefy płatnego parkowania w Białymstoku jest przede wszystkim zapewnienie miejsc do parkowania poprzez rotację. Strefa płatnego parkowania nie służy bowiem do zarabiania pieniędzy na kierowcach, ale zapewnia im odpłatnie miejsca postojowe, które szybko powinni zwalniać innym kierowcom, albo jeśli takich wolnych miejsc brakuje, przesiadać się do autobusów Białostockiej Komunikacji Miejskiej.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: BI-Foto)

Rewolucji w strefie płatnego parkowania nie będzie komentarze opinie

Dodajesz jako: |

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama