Motoryzacja, Rolls Royce Phantom jazda grubo ponad miliony [ZDJĘCIA] - zdjęcie, fotografia

Ktoś widział przed weekendem przemykające białostockimi ulicami, obłędnie wyglądające samochody marki Rolls-Royce? Jednym z nich jeździła nasza redakcja. Firma Auto Fus Group z Warszawy, która niedawno przejęła znane od lat na Podlasiu dealerstwo Auto-Breczko, postanowiła promować swoją ofertę, przekazując wybranym dziennikarzom do jazd testowych auta będące kwintesencją stylu, luksusu, okazałości, bogactwa. Trafiliśmy do tej grupy. Wrażenia? Niesamowite. Reakcje mijanych kierowców? Podniesione kciuki mówiły wszystko. Tak, Rolls-Royce to legenda, synonim splendoru i obiekt westchnień każdego motoryzacyjnego maniaka. Wybrany model można zamówić w Białymstoku. Znajdą się chętni?

Taka okazja nie trafia się codziennie. Nie można ot tak sobie wejść do salonu Rolls-Royce'a i poprosić o jazdę testową, jak w przypadku innych marek, nawet tych określanych mianem premium. Tym bardziej byliśmy pozytywnie zaskoczeni, gdy nasza redakcja otrzymała taką propozycję od przedstawicieli Auto Fus Group. Nad tym, czy się zgodzić, nie trzeba było debatować. Jasne, że każdy wielbiciel czterech kółek taką propozycję przyjmie w ciemno. Zatem powoziliśmy się po mieście samochodem za - bagatela - przeszło dwa miliony złotych. Tyle trzeba wyłożyć, by mieć to cacko na własność i prezentować je na podjeździe przed domem. Bo raczej o regularnym użytkowaniu nie ma mowy. Nie jest to pojazd, którym właściciel będzie chciał jeździć po bułki do sklepu. Ale na bankiet czy ważne biznesowe spotkanie lepszej opcji nie znajdzie.

Rolls-Royce jest brytyjską marką samochodów, której właścicielem w 2003 roku stało się BMW. Mowa o dużych luksusowo wyposażonych autach, z charakterystyczną statuetką "Spirit of Ecstasy" (duch ekstazy) na masce. Są synonimem bogactwa i najwyższej klasy, często produkowane na indywidualne zamówienie najzamożniejszych klientów. Założycielami byli Charles Rolls i Henry Royce, którzy na początku ubiegłego wieku otworzyli fabrykę w Manchesterze. Przed drugą wojną światową firmę przejął Bentley. W 1998 roku Rolls-Royce Motor Cars został kupiony przez grupę Volkswagen, a w 2003 - BMW.

To już 114 lat historii. Warto przy tym wspomnieć, że w 1913 roku Rolls-Royce pojawił się w Polsce. Model Phantom II trafił wtedy w ręce marszałka Józefa Piłsudskiego. Z kolei Phantomem III jeździł generał Władysław Sikorski.

Bez zastanowienia przystaliśmy na propozycję Auto Fus Group, dotyczącą jazdy testowej. Nadmieńmy, że warszawski dealer poinformował o wkroczeniu na białostocki rynek w czerwcu, przejmując biznes i nieruchomości firmy Auto-Breczko.

Jak się dowiedzieliśmy, na konferencję prasową zostały zaproszone wyselekcjonowane media białostockie. Odbyła się ona w pięciogwiazdkowym Royal Hotel & Spa. Kameralnie, bo prócz dwojga pracowników Auto Fus Group przy śniadaniu siedzieliśmy z czwórką dziennikarzy i blogerek. Gościem specjalnym był niezwykle sympatyczny facet - Frank Tiemann, szef komunikacji korporacyjnej Rolls-Royce na Europę Wschodnią i WNP. Krótko opowiedział o historii marki, po czym nadszedł czas na wydanie samochodów. Phantom, czy Ghost? Wybieramy Phantoma, dziewczyny Ghosta. Są jeszcze znajomi z zaprzyjaźnionej redakcji "Kuriera Porannego". Staje na tym, że "Poranny" i "Dzień Dobry Białystok" jadą razem.

- Phantom to auto stworzone pod potrzeby klienta. Tylko wyobraźnia stanowi granicę dla personalizacji twojego samochodu - powiedział Frank Tiemann. Podczas prezentacji przyznał, że Ghost stał się ulubieńcem kobiet, zatem podział, kto czym jedzie, był jasny.

Rolls-Royce Phantom, według słów Franka, jest symbolem sukcesu, dominacji, tworzonym pod indywidualne potrzeby użytkowników.

Po krótkiej instrukcji obsługi, którą przeprowadził Paweł Tatur, marketing manager Auto Fus Group, za kierownicą siada Jarek, szef działu online w "Porannym". Redaktor DDB obok, a z tyłu jeszcze dwóch dziennikarzy "Porannego". Gdzie jedziemy? Czasu nie ma zbyt wiele, a jeszcze trzeba zrobić zdjęcia. Nie ma innej opcji niż trasa S8 w kierunku Jeżewa. Tylko tam Phantom może rozwinąć skrzydła.

Umawiamy się, że po wyjechaniu z Białegostoku zmienimy się za kierownicą. Użyczony nam model (swoją drogą na brytyjskich tablicach rejestracyjnych) to auto z silnikiem V12 o pojemności 6,75 l, biturbo. Daje to ogromną moc 571 koni mechanicznych. Kosztuje 411,300 euro, z tym że netto, przed opłatami związanymi z importem do Polski. Koszt Ghosta, którym jeździły dziewczyny to 341,155 euro. Jak podaje producent, Rolls-Royce Phantom przyspiesza do setki w 5,3 sek., waży 2 560 kg, osiąga prędkość 250 km/h i spala w mieście 21,4 l paliwa na 100 kilometrów. Skrzynia jest automatyczna, sterowana przełącznikiem przy kierownicy.

Samochód płynie. Co ciekawe, jest idealnie wygłuszony i nawet przy dużej prędkości w kabinie nie słychać szumu opływającego karoserię powietrza, a jedynie pomruk motoru. Pneumatyczne zawieszenie zbiera każdą nierówność, a zatem wszystko się zgadza - Phantom jedzie, ale tak, jak miałby płynąć. Trzeba uważać, "setka" na liczniku pojawia się momentalnie i naprawdę tej prędkości się nie odczuwa. Pewnie niektórych to zaskoczy, ale obsługa tego samochodu jest banalnie prosta. Przed podłokietnikiem znajduje się pokrętło sterowania, którym ustawiamy radio, telewizję (wyświetlacz umiejscowiony pośrodku kokpitu spokojnie umożliwia oglądanie ulubionych seriali), nawigację i... inne bajery. W ten sposób można też wezwać pomoc assistance, gdyby była potrzebna. Uwagę zwraca niestandardowy obrotomierz oraz licznik prędkości, który - prócz tradycyjnego - wyświetlany jest na szybie przed oczami kierowcy. Gdyby szukać kosmicznych technologii, to ich nie ma. Wiele zastosowanych rozwiązań znajdziemy w nowych autach kompaktowych.

Ale Rolls-Royce to klasa. Niedostępna często nawet dla posiadaczy Volvo, Audi, BMW czy Mercedesa w najbardziej prestiżowych wersjach. Marka jest na tyle unikalna, że mówi się, iż sprzedaż w Polsce jest prowadzona w taki sposób, by na ulicy nie spotkały się dwa Rollce-Royce'y.

Zewnętrzny wygląd to jedno, wrażenie robi też wnętrze. Do wykończenia zastosowano materiały najwyższej jakości. Zresztą, w jaki sposób zaprojektowano wnętrze, widać na załączonych zdjęciach. Ciekawostki? Mięciutki dywanik pod nogami, na co uwagę zwrócili wszyscy pasażerowie.

Jedziemy, a właściwie prujemy - oczywiście w granicach zdrowego rozsądku. Za chwilę mamy się zmienić za kółkiem, ale... Masaż odcinka lędźwiowego kręgosłupa, zaserwowany przez przedni fotel pasażera plus zabawa panelem sterowania są zbyt przyjemne.

- Jarek, czas nam ucieka, prowadź dalej, ja porozkoszuję się masażem. Wreszcie Dzień Dobry Białystok dorobiło się prywatnego szofera - pada. Oczywiście żartujemy.

Trzeba wracać do Białegostoku. O ile Rolls-Royce Phantom to auto reprezentacyjne, to fanom sportowych wrażeń nie przypadnie do gustu jazda w trasie. Przy większych prędkościach samochód przestaje być stabilny i zaczyna myszkować na drodze. Ważące 2 560 kilogramów auto niełatwo jest też wyhamować.

Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie zwrócili uwagi na szczegóły. Ot, taka rola dziennikarstwa motoryzacyjnego. I tak: schowek w podłokietniku jest pojedynczy i nie powala pojemnością, ten przed fotelem pasażera już w ogóle. Przedstawiciel Auto Fus Group na te spostrzeżenia odpowiedział, że wszystko jest przemyślane. Tutaj nie potrzeba już ogromnego mapownika.

- To czemu ma służyć schowek przed pasażerem, skoro nic tam się nie mieści? - padło pytanie po powrocie.

- Włożeniu do niego rękawiczek - odpowiedział z uśmiechem nasz rozmówca.

Ciekawostek jest więcej - np. miejsce na parasolkę czy butelkę brandy i szklaneczki między pasażerami siedzącymi z tyłu.

Nie da się ukryć: Rolls-Royce Phantom na białostockich ulicach zwracał uwagę innych kierowców. Ba, niektórzy stojąc "na światłach" robili przez szyby zdjęcia smartfonami. Musiało wyglądać to dość osobliwie - auto z najwyższej półki, a w środku czterech dość młodych mężczyzn w t-shirtach. Na koniec, na ulicy Sienkiewicza, spotkaliśmy jadącego z przeciwka Bentleya na łotewskich numerach. Miło, ze właściciele takich unikalnych samochodów pozdrawiają się mrugając światłami. Z tym że akurat my właścicielami nie byliśmy...

Czy w Białymstoku kupimy Rolls-Royce'a? Tak, ale nie wybierzemy go w tutejszym salonie Auto Fus Group ot tak sobie, chyba że firma zorganizuje kolejną akcję promocyjną. Jak powiedział nam Paweł Tatur, w białostockim salonie obecnie dostępne są samochody marek BMW i Jeep. Jednakże klienci poszukujący czegoś więcej, mogą zgłosić się tu i po Rolls-Royce'a, w razie potrzeby zostanie zorganizowane odpowiednie spotkanie. Auto Fus Group jest jedynym importerem na Polskę, Litwę, Łotwę i Estonię, prowadzi salon Rolls-Royce Motor Cars w Warszawie. Na całym świecie jest jedynie 136 dealerów.

(Piotr Walczak)

Rolls-Royce Phantom - jazda za grubo ponad dwa miliony [ZDJĘCIA] komentarze opinie

  • gość 2018-07-21 11:51:52

    Witam serdecznie.
    Ja myślę, że już stać na takie cacko naszego Prezydenta Truskolaskiego prywatnie jeszcze lekki rabacik i po wyborach może kupić tylko co powiedzą studenci i w tym problem.

  • gość 2018-07-21 11:53:50

    Witam serdecznie.
    Ja myślę, że już stać na takie cacko naszego Prezydenta Truskolaskiego prywatnie jeszcze lekki rabacik i po wyborach może kupić tylko co powiedzą studenci i w tym problem.

Dodajesz jako: |

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama