Polityka, Rosińska wraca marszu równości celuje kontrmanifestantów nienawiści - zdjęcie, fotografia

Katarzyna Rosińska (na zdjęciu) to działaczka partii Razem, kandydatka do Sejmu z listy nr 3 (Komitet Wyborczy Sojusz Lewicy Demokratycznej), białostocka aktywistka postulująca na rzecz równości małżeńskiej, zabiegająca o bezpieczeństwo społeczności LGBT+. Podczas konferencji prasowej w Białymstoku mówiła o postulatach, do których realizacji dąży "Lewica".

Podczas kampanii wyborczej obiecywać można wiele, tak samo przedstawiać swoje pomysły, które chciałoby się zrealizować. Zaznaczyć tylko trzeba, że realny wpływ na ustawodawstwo można mieć wtedy, gdy osiągnie się sejmową większość, samemu bądź w koalicji. "Lewica" (w cudzysłowie, ponieważ jest to określenie umowne) według sondaży póki co takiej szansy nie ma, choć kilkunastoprocentowe poparcie jest warte podkreślenia, bo dawałoby jej trzecią siłę w Sejmie.

Kampania jest po to, żeby móc przekazać za pośrednictwem mediów swoje poglądy. Tak, by wyborcy mogli je oceniać i decydować przy urnach. Tym razem Rosińska skupiła się na polityce równościowej.

W Polsce przemoc to codzienność. Codziennie słyszymy mowę nienawiści z ust polityków lokalnych i ogólnopolskich. Codziennie słyszymy o kolejnych dyskryminowanych grupach, o tęczowych zarazach. To właśnie na placu Niezależnego Zrzeszenia Studentów rozpoczął się I Marsz Równości w Białymstoku, podczas którego doszło do aktów agresji ze strony kibiców Jagiellonii, faszyzującej Młodzieży Wszechpolskiej oraz środowisk, które były nawoływane do nienawiści przez hierarchów kościoła i lokalne władze samorządowe - powiedziała.

Zwróciła uwagę, że podczas Marszu Równości w Lublinie dwie osoby z kontry miały ze sobą ładunki wybuchowe, których odpalenie skutkowałoby śmiercią wielu osób. Prezydent Lublina Krzysztof Żuk z Platformy Obywatelskiej już po raz drugi marszu w Lublinie, ale zakaz ten został uchylony, ograniczałby on bowiem prawo do wolności zgromadzeń.

Zdaniem Rosińskiej w świetle tych działań zapewnienia Koalicji Obywatelskiej co do równości praw i przestrzegania konstytucji są radykalnie błędne. Uważa ona, że "Lewica" jest jedyną siłą, która otwarcie walczy o nasze wspólne prawa.

Nie chcemy takiej Polski. Mowa nienawiści prowadzi do agresji i poczucia braku bezpieczeństwa. Teraz PiS szuka wroga w społeczności LGB+, w 2015 roku byli to uchodźcy. W tamtym czasie wzrosła ilość aktów agresji na osobach innego koloru skóry czy innego wyznania. "Lewica" mówi jasno: wprowadzimy do kodeksu karnego mowę nienawiści. Wówczas okaże się, że przestępstw dopuszczają się politycy przy mównicy sejmowej, samorządowcy i publicyści - grzmiała przedstawicielka partii Razem.

Tłumaczyła, że chce żyć w kraju, w którym każdy czuje się bezpiecznie. Niezależnie od tego, jaki ma kolor skóry, w co wierzy i jakie ma poglądy.

Dlatego wprowadzimy edukację antydyskryminacyjną do szkół. Będzie ona dotyczyła nie tylko tego, jak nie dyskryminować innych, ale też tego, jak angażować społecznie grupy mniejszościowe. Różnorodność to nasza siła i coś, z czego powinniśmy czerpać. Społeczeństwo lepiej się rozwija, gdy każda osoba może czuć się bezpiecznie i korzystać z pełni praw. Niestety, wciąż nam do tego daleko. Polska w 18 proc. - podała. - Podniesiemy ten procent wprowadzając równość małżeńską. Każda para będzie mogła zawrzeć związek małżeński, niezależnie od płci. Zwiększymy bezpieczeństwo społeczności LGBT+ wprowadzając do kodeksu karnego przestępstwa z nienawiści ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową.

Kandydatka do Sejmu podkreślała, że "Lewica" chce ojczyzny otwartej, która nie wyklucza, której wartością jest różnorodność, szacunek do drugiego człowieka oraz ochrona godności.

(Piotr Walczak / Foto: Lewica)

Rosińska wraca do marszu równości i celuje w kontrmanifestantów: Stop nienawiści komentarze opinie

Dodajesz jako: |

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama