-2°C pochmurno z przejaśnieniami

Ryzykowny zawód – strażak

Blogi, Ryzykowny zawód strażak - zdjęcie, fotografia

Pan Janusz Anszczak. Poznaliśmy się na Dojlidach, gdzie odbywały się uroczystości pogrzebowe jednego ze zmarłych tragicznie strażaków.

- O tym wypadku dowiedziałem się nad jeziorem. Znajomy zadzwonił – mówi Pan Janusz. – Włosy stanęły mi dębem na głowie. Bo moich dwóch synów jest strażakami. I zwłaszcza ten młodszy jeździ często do pożarów.

Synowie pana Janusza, to już trzecie pokolenie strażaków w rodzinie. Strażakiem był bowiem ojciec Pana Janusza – podpułkownik Piotr Anszczak. Rangi podpułkownika dosłużył się też Pan Janusz. Syn Marcin jest młodszym brygadierem, a Mariusz ogniomistrzem.

- Nie boi się Pan o synów? – pytam.

- To jest taki właśnie zawód – odpowiada Pan Janusz. – Ma ryzyko wpisane na stałe. Choć wypadków śmiertelnych całe szczęście nie ma zbyt wiele. Kiedy rozpocząłem służbę w 1973 roku, to pamiętam tylko jeden taki przypadek. Wóz bojowy jechał do pożaru i miał wypadek. Przekoziołkował. Zginął kierowca.

- A Pana największy pożar? – pytam.

- Wówczas paliło się 120 hektarów Puszczy Knyszyńskiej – mówi Pan Janusz. – I jak zwykle przyczyną pożaru była bezmyślność ludzka. Ludzie pracujący przy wyrębie rozpalili ognisko. Ale zdarzały się też celowe podpalenia. Jak wówczas te na torfowiskach. Ech, długo by opowiadać.

Patrzymy na wóz strażacki stojący pod kościołem.

- A jak zmienił się sprzęt? – pytam.

- O, teraz jest super! Kiedyś lalo się przede wszystkim dużo wody. Aby ogień zalać. Teraz są inne techniki pożarnicze.

Pan Janusz zamyśla się na moment.

- Ale wie Pan, co? – mówi przyciszonym głosem – Szkoda, że zlikwidowano Państwową Szkołę Pożarniczą w Supraślu.

Milkniemy. Z kościoła zaczynają wychodzić poczty sztandarowe.

(Wojciech Koronkiewicz)


Ryzykowny zawód – strażak komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na ddb24.pl