Słowo po niedzieli: Komórka na poprawienie wizerunku nie zadziałała

Zbiorcza - bez kategorii, Słowo niedzieli Komórka poprawienie wizerunku zadziałała - zdjęcie, fotografia



Bardzo krótko trwało poprawienie wizerunku urzędu miasta, który z dumą ogłosił ponad rok temu utworzenie specjalnej komórki pod nazwą Centrum Konsultacji i Partycypacji. Co przez rok udało się skonsultować i partycypować? Niewiele, bardzo niewiele. Komórka właściwie istnieje dla samego istnienia.

Przypomnę od razu w tym miejscu, że tę komórkę powołano do życia krótko po tym, gdy z pracy wyleciał Sebastian Wicher, przywrócony już wyrokiem sądu z powrotem do pracy. Wówczas na gwałt w urzędzie miejskim zaczęto wprowadzać porządki – powstały nowe departamenty, bo jedne się połączyły, inne rozdzieliły. Dziwnym trafem na pierwszy ogień poszło biuro miejskiego konserwatora zabytków, czyli miejsce z którego wyleciał Sebastian Wicher. No i oczywiście warto wiedzieć, że to z tego biura rzekomo zginęły ważne dokumenty w sprawie zabytku z Lipowej 41, którego to zabytku zresztą już nie ma w przestrzeni naszego miasta. Po tym biurze potoczyły się kolejne zmiany, głównie tam, gdzie były jakieś wątpliwe inwestycje – czyli departament inwestycji i dróg. Bo tak się dziwnie złożyło, że tam również śledczy zaczęli szukać wrażeń, takich między innymi, jak budowanie ekranów akustycznych na przedłużeniu Piastowskiej, które choć montowano, to ich nie ma.

W tym całym zmieszaniu ze zmianami, łączeniem i rozdzielaniem poszczególnych departamentów, Biuro Komunikacji Społecznej ogłosiło, że oto powstało Centrum Konsultacji i Partycypacji w urzędzie miejskim. Miało się zajmować dialogiem z mieszkańcami, organizacjami pozarządowymi i przede wszystkim budżetem obywatelskim. W efekcie działania tej komórki nie odbyły się nawet konsultacje społeczne dotyczące zasad tegoż budżetu, który miał być taki obywatelski. Zadanie to wypełnił zespół powołany kilka miesięcy temu. Natomiast jak wyglądały debaty nad poszczególnymi projektami, a zwłaszcza dopuszczeniem ich pod głosowanie mieszkańców, można było poczytać choćby tutaj – na portalu DDB. Obywatele swoje – urzędnicy swoje. Jak wyglądał tak zwany dialog i konsultacje społeczne można było również zobaczyć na przykładzie mieszkańców ulicy Ostrowieckiej, którzy protestowali pod urzędem miejskim. Niemal identycznie było w innych sprawach, które śledziłam na różnych komisjach w Radzie Miasta.

Ostatnim z przykładów tak zwanych konsultacji społecznych była sprawa budowy hali widowiskowo-sportowej. Kto rozmawiał, z kim i kiedy? Nie do ustalenia, ponieważ środowiska sportowe, obecne w lipcu na spotkaniu z ministrem Bańką w Białymstoku, nic o żadnych konsultacjach w sprawie hali nie wiedziały. Cud? Przypadek? Nieporozumienie? Moim zdaniem nic z tych rzeczy. To jest zwykły standard wielu lat działania urzędu, który niczego nie zwykł konsultować z ludźmi, dla których przecież ma służyć pomocą. Urząd i urzędnicy zawsze wiedzą lepiej, niezależnie, czego sprawa dotyczy. Kto i kiedy przeprowadzał konsultacje w sprawie ścieżki rowerowej na Chrobrego? Kto, kiedy i z kim przeprowadzał konsultacje w sprawie przebiegu Trasy Niepodległości, węzła intermodalnego, umiejscowienia posterunku straży miejskiej na Starosielcach, częściowej likwidacji Centrum Handlowego Park, i tak dalej, i tak dalej? Czarna magia, nie dowiesz się człowieku nic. Za to w każdym przypadku słyszałam lub czytałam o przeprowadzonych konsultacjach, o których… nikt nic nie wiedział.



Teraz co jakiś czas można zabierać głos w różnych sprawach. Zazwyczaj mało istotnych. Kiedy dochodzi do poważniejszych tematów – z urzędnikami, prezydentem czy jego zastępcami – trzeba się kłócić. Nie rozumiem jak to jest, że urząd, jako organ administracji publicznej, wypełniający rolę służebną wobec mieszkańców, praktycznie w 99 procentach przypadków staje okoniem wobec tych, którym przecież ma służyć. Nie rozumiem i tego, że w każdym sporze jest strona urzędowa i strona społeczna, ale to ta druga zawsze musi wykłócać się o sprawy dla niej ważne. Wielu innych rzeczy też nie rozumiem. Być może dlatego, że zastana rzeczywistość ma się nijak do tego, co czytam i co widzę na własne oczy.

Wkrótce w Białymstoku będzie wiele się działo. Są zaplanowane nowe inwestycje, są również nowe wyzwania, zwłaszcza w obszarze planistycznym, sportowym czy kulturalnym. Czy coś uda nam się skonsultować? W czymkolwiek zabrać głos? Wątpię! Głównie dlatego, że do tej pory głos mieszkańców był lekceważony, mimo istnienia specjalnej komórki, która miała ten głos brać pod uwagę. Nie wiem dlaczego nikt nie skonsultował z mieszkańcami pomysłu likwidacji Centrum Ludwika Zamenhofa, nie wiem dlaczego nikt nie porozmawiał w sprawie budowy pasa startowego na Krywlanach, ani choćby i ustanowienia patrona Białegostoku w osobie księdza Michała Sopoćko. Po co nam w takim razie komórka zajmująca się konsultacjami i partycypacją, skoro istnieje ona dla samego istnienia? Ewentualnie wyciągana jest przy mało znaczących sprawach, żeby pokazać od czasu do czasu, że urzędnicy o czymś w ogóle chcą z ludźmi rozmawiać.

Niedobrze mi się robi, jak czytam te wszystkie dyrdymały o ważności głosu mieszkańców, o realizacji potrzeb mieszkańców, o wychodzeniu naprzeciw oczekiwaniom społecznym, bo prawie nic z tego nie ma miejsca w świecie rzeczywistym. Mydli się nam oczy jakimiś duperelami, które nie mają żadnego, albo w najlepszym przypadku co najwyżej wątłe znaczenie dla jakiejś społeczności. Pod stołem w tym czasie lecą tak załatwiane interesy, że włos się na głowie jeży. Doskonałym przykładem jest tutaj zabytek z Lipowej 41, od którego zaczęłam swój felieton. Jak wygląda dbałość o zabytki i dialog z mieszkańcami w takich sprawach, widać gołym okiem – bo po kolejnych zabytkach zostają tylko kupy gruzu i nic więcej.

Moim zdaniem, albo niech to całe Centrum Konsultacji i Partycypacji zacznie w końcu działać, albo niech zostanie zamknięte, ludzie zwolnieni, to przynajmniej będzie ta fikcja mniej kosztować podatników. Urzędnicy i tak nigdy nie słuchali mieszkańców, podobnie zresztą jak prezydent, który kazał klikać w autobusach, zakazywał długi czas jazdy po buspasach kierowcom taksówek, nie chciał zgodzić się na konsultacje społeczne w sprawie Lasu Zwierzynieckiego, który do pewnego momentu nie widział seniorów w Białymstoku, ani nie reagował na wiele innych spraw ważnych dla mieszkańców i zgłaszanych przez nich w różny sposób. Jeśli urzędnik czy prezydent zechce kiedyś posłuchać tego głosu mieszkańców, obejdzie się bez specjalnej komórki dumnie dziś nazywanej Centrum Konsultacji i Partycypacji. Ta nie jest do niczego potrzebna w aktualnym stanie rzeczy. Dlaczego? Skoro jej wymiernych działań po roku istnienia kompletnie nie widać w żadnym wymiarze, po co nam to?.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: Trzecie OKO)

Reklama

Słowo po niedzieli: Komórka na poprawienie wizerunku nie zadziałała komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez ddb24.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Grupa Optima Sp. z o.o. z siedzibą w Białystok 15-866, Zagumienna 9/1/47

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"