Zbiorcza - bez kategorii, Słowo niedzieli syrenkę przedpłaty - zdjęcie, fotografia



Pamiętacie jak kiedyś ludzie zapisywali się w kolejkę, żeby kupić sobie wymarzoną syrenkę, albo meble, tudzież telewizor? Wpłacali pieniądze na tak zwane przedpłaty, żeby za jakiś czas doczekać się wymarzonego sprzętu. Kto takie rzeczy pamięta, ten z pewnością zrozumie, że teraz dzieje się to samo, tylko w innych obszarach.

Nie wierzycie? To po przeczytaniu tego felietonu uwierzycie, że dalej mamy to samo, tylko w innym wymiarze. Duch epoki PRL-u jest wciąż żywy i niestety powielane są te same błędy, które popełniano dziesiątki lat temu. Zacznę jednak od tak zwanej dupy strony, bo czasami tak właśnie trzeba. A to dlatego, że od dłuższego czasu, zastanawiam się po jaką cholerę urzędnicy radnym przedkładają te samy plany pod głosowanie? Chodzi mi mianowicie o obszar Młynowej i okolic, która to sprawa wałkuje się już od ponad roku.

Piszę o tym dlatego, że co chwila przy tym planie wychodzą nowe kwiatki. A to – jak mówił radny Brożek – odchrzczony cmentarz żydowski – się raptem powiększył. A to inwestor, który kupił halę mięsną, choć może się rozbudować, to tak naprawdę nie może. W innym miejscu nagle trzeba pozwolić na wysoką zabudowę wielorodzinną, jeszcze w innym drogi dojazdowe wybudować, choć do najbliższych dojazdowych jest zaledwie kilka lub kilkanaście metrów. Najlepsze jednak było to, że prezydent sprzedał usługowe grunty deweloperowi, ale już po cenie niby mieszkaniowej i radnym ciach, bach przedkłada pod głosowanie zamianę tych gruntów, żeby w papierach się zgadzało. Ja się pytam… Ktoś tu durnia szuka?

Żeby było ciekawiej na tym terenie istnieje uchwalony i obowiązujący plan miejscowy. Co stoi na przeszkodzie, żeby realizować inwestycje zgodnie z tym, co zostało zapisane uchwałą, przyjęte dawno temu i nadal obowiązuje? No co? Jak deweloper kupił sobie grunty usługowe, niech buduje punkty usługowe, mieszkańcy mający swoje domki w okolicach Młynowej, przecież zgodnie z tym, co mówił prezydent ponad rok temu do pracowników MPEC – mogą z własnością zrobić, co chcą. Ja przypomnę, że takie słowa padły do pracowników MPEC, którzy skarżyli się, że nie będą mieli komu odsprzedać swoich udziałów. Teraz mieszkańcy przychodzą na sesję Rady Miasta i na komisję zagospodarowania przestrzennego i domagają się zmiany obowiązujących planów, bo dogadali się z deweloperem. Chcą, żeby tereny usługowe stały się mieszkaniowe. A ja powiem tak – sprzedajcie swoje działki, jak nie chcecie w nich mieszkać, jako usługowe. Wolny rynek jest – tak jak dla pracowników MPEC, tak samo dla mieszkańców i dla dewelopera. Plan jest na usługi, więc sprzedajcie swoje działki na usługi. Proste? Proste!



Zanim posypią się gromy, że gadam bez sensu, już wyjaśniam, że w innej części miasta także mieszkańcy domagają się zmiany planów. Tam, gdzie ma przebiegać Trasa Niepodległości. Od długiego czasu podnosi się krzyk, że ta droga jest potrzebna. Tyle, że ta droga podzieli osiedle na pół i wprowadzi hałas. To ja się pytam – jak to jest, że jednym mieszkańcom pan prezydent chce zmienić plany, żeby mogli zarobić, a drugim robi wszystko, żeby ich nieruchomości straciły na wartości? Jak to jest, że mieszkańcy Dojlid od wielu lat nie mogą się doprosić przedłożenia planów do uchwalenia, które uwzględniają ich uwagi? I jak do jest, że mieszkańcy, którzy przy Proletariackiej i Waryńskiego nie mogą od wielu lat doprosić się remontu ulic, prezydent na chama chce im wybudować nową ulicę, której mieszkańcy nie chcą?

Co to ma wspólnego z przedpłatami na syrenkę? Bardzo wiele. Otóż w przypadku Trasy Niepodległości, w przypadku Proletariackiej i Waryńskiego, a także w przypadku osiedla Dojlidy i w innych miejscach, ktoś kiedyś narysował kreski. Te kreski oznaczały drogi. Już dawno temu planowano budowę arterii komunikacyjnych w Białymstoku, które dopiero teraz można zacząć realizować, bo pojawiły się unijne środki, z których można skorzystać. Co wcale nie znaczy, że należy robić to bezmyślnie, zgodnie z tymi kreskami, które kiedyś ktoś narysował. Kiedy? Na przykład wtedy, gdy osiedla Zawady i Dojlid Górnych nie było w ogóle w granicach administracyjnych naszego miasta. Takie osiedla jak Zielone Wzgórza czy Słoneczny Stok dopiero były na etapie planowania bloków spółdzielczych. Zaś na Nowym Mieście nie stał nawet ani jeden blok, bo ta dzielnica kończyła się na wysokości dzisiejszej ulicy Żeromskiego.

Cholernie smutno mi jest, gdy w jednym przypadku urzędnicy mówią o potrzebie zmian w centrum, że dawne plany nie uwzględniały zabudowy czy połączeń drogowych w centrum, jakie dziś są potrzebne. I tym bardziej mi smutno, gdy ci sami urzędnicy tłumaczą mieszkańcom, już w innych dzielnicach, potrzebę budowania dróg, zgodnie z kreską, którą ktoś 50 czy 70 lat temu namalował na jakiejś mapie, która nie odpowiada kompletnie dzisiejszej mapie tego samego wydawałoby się miasta Białystok. Bo taki stary plan w jednym miejscu jest niedobry, a w innym wręcz idealny. Ktoś mi wytłumaczyć ten fenomen?

Ja rozumiem potrzebę zmian w centrum, rozumiem potrzebę budowy nowych arterii drogowych, ale nie w ten sposób! Czy w centrum miasta musi być tylko jedna ulica z ogródkami letnimi a resztą muszą być blokowiska? Serio? Chyba urzędnicy w dupie byli i gówno widzieli. Przy Młynowej i Rynku Siennym można było zorganizować przestrzeń zupełnie inaczej. Centrum każdego normalnego miasta służy głównie biznesowi i usługom. W mniejszej części mieszkaniówce. W każdym normalnym mieście tak właśnie jest! Czy Białystok to normalne miasto w takim razie?

Za to z dala od centrum ktoś kiedyś narysował kreski do dróg, które miały znajdować się na obrzeżach. Za to teraz obrzeża znajdują się znacznie dalej od dzielnic, którymi mają przebiegać wielopasmówki wprowadzające ciężki tranzytowy ruch do dzielnic mieszkaniowych. Ten ruch będzie niszczył ulice, za co zapłacą mieszkańcy, także ci protestujący przeciw takim inwestycjom. Budowa Trasy Niepodległości w przebiegu proponowanym przez władzę i urzędników jest dokładnie tym samym, co przedpłaty na syrenkę. Ktoś się kiedyś w kolejkę zapisał na takie auto, a to wcale nie znaczy, że jakby dziś doszła ta kolejka, to sobie taką syrenkę by kupił! Dziś jeździ się zupełnie innymi samochodami, po zupełnie innych ulicach. Dziś nie kupujemy rubina na przedpłaty, do którego za pilot służyły dzieci. Dziś również nie kupimy sobie regału „puszcza” na wysoki połysk, chyba, że ktoś chce mieć w domu wątpliwej jakości antyki. I to, że kiedyś ktoś narysował kreskę, to nie znaczy, że ma ona dzisiaj sens. Szkoda, że w stylu takich przedpłat władze miasta fundują nam wątpliwej gwarancji tak zwany rozwój miasta. Jak dotąd żadna sieć nowo wybudowanych dróg, ani ta kompletna dewastacja przestrzeni miasta, nie poprawiła ani o milimetr sytuacji gospodarczej.

Nie zgadzam się na taką politykę, na traktowanie mieszkańców w sposób nierówny i na dyktowanie inwestycji oraz planów miejscowych dziwnymi powiązaniami z niektórymi deweloperami. Nie zgadzam się z napuszczaniem jednych ludzi na drugich i nie zgadzam się także na robienie ze mnie i z wielu innych – idiotów, bo nimi nie jesteśmy. Jak pan prezydent chce realizować swoje niespełnione ambicje z lat 70-tych, niech kupi sobie tę syrenkę w kolorze kości słoniowej i śmiga nią po mieście. Rozwój miasta natomiast niech przekaże w ręce tych ludzi, którzy mają o tym pojęcie.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: Trzecie OKO)

Reklama

Słowo po niedzieli: Kto kupi syrenkę z przedpłaty? komentarze opinie

  • - niezalogowany 2016-09-12 21:16:46

    ale pani jest jednak piękna. POZDRAWIAM WIELBICIEL.

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez ddb24.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Grupa Optima Sp. z o.o. z siedzibą w Białystok 15-866, Zagumienna 9/1/47

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"