Felietony, Słowo niedzieli Dywagacje wieczorową porą - zdjęcie, fotografia

Nie wiem jak Wy, ale ja często zastanawiam się, co po mnie zostanie. Co zostanie po nas dla tych, którzy będą mieszkali w Białymstoku za 20, 50 albo 100 lat. Jakie obędą mieli zdanie o żyjących tu współcześnie białostoczanach? Jakie zostawimy im miasto, czy będzie wygodne do życia?

Tak sobie czasami rozmawiam ze znajomymi lub przyjaciółmi i nie rozumiem. W zasadzie nie rozumiem, że oni nie potrafią zrozumieć, że Białystok to nasze wspólne miejsce, nasz dom, który kiedyś opuścimy. Tak jak dom rodzinny. Ale niezależnie od tego czy mieszkamy w domu z rodzicami, czy mamy swój własny dom, przechodzi on zmiany, naturalne zmiany. Staramy się całe życie mieszkając w takim domu dbać o niego, lepiej lub gorzej, remontujemy, zmieniamy meble, przyjmujemy gości, gotujemy, kochamy się, jemy wspólne posiłki, urządzamy przyjęcia, tworzymy pokoje dla dziecka, dla studenta i tak dalej, i tak dalej. Białystok, jako miasto też jest właśnie takim domem, tyle że większym.

Powiedziałam, że kiedyś dom opuścimy. Tak się dzieje, bo tak jest, że nikt z nas nie jest nieśmiertelny. Po nas przychodzą następni, nasi najbliżsi albo obcy ludzie, którzy kupują sobie nasz dom i… urządzają go po swojemu. Niektórzy nie urządzają, ponieważ wszystko im pasuje, co w nim jest, jak w nim jest i cieszą się, że znaleźli najlepsze miejsce do życia. Nasz dom to również nasza twierdza, nasza prywatność, miejsce często wielu radości, ale i dramatów, o których nie wie nikt poza domownikami. Takie samo jest nasze miasto, naprawdę. Wystarczy tylko je właśnie w ten sposób potraktować. Różnica polega na tym, że nasz dom zwany Białymstokiem ma wielu domowników o bardzo różnych upodobaniach, oczekiwaniach i z własnymi pomysłami na kreowanie zarówno wyglądu, jak i atmosfery w tym domu.

I tu właśnie dziwi mnie, że część osób nie rozumie jakby, że tworząc dom, remontując go, przebudowując, wprowadzając nowych domowników, musimy patrzeć na to, że kiedyś nas nie będzie. Ktoś po nas przyjdzie, ktoś będzie tu mieszkał i wyrobi sobie zdanie o współcześnie żyjących. Jako historyk z wykształcenia i zamiłowania właśnie tak patrzę na Białystok od dawna. Staram się dowiedzieć jacy ludzie mieszkali tu przed nami i z jakich powodów urządzili miasto właśnie tak, jakim je zastałam. Wiele rzeczy było przygotowanych fajnie, wygodnie. Inne zupełnie nietypowo i niefunkcjonalnie. Na przykład układ dróg, które rozdzielają tory. Dziś to się poprawiło. Ale kiedyś, gdy wystąpiła byle jaka awaria na moście Dąbrowskiego, cały Białystok chodził kładką i blokowało się niemal wszystko. Nie dało się przejechać z osiedla na osiedle.

Kiedyś drażniły mnie blokowiska z wielkiej płyty. Wydawało mi się, że wszędzie są takie same zabudowy, miasto wygląda smutno, ponuro i dzielnica od dzielnicy w zasadzie niczym się nie różni. Dziś widzę to zupełnie inaczej i powiem szczerze, że tamte blokowiska wzbudzają nawet we mnie zachwyt. Mimo, że bloki były prawie takie same, to jednak inne, mimo wszystko. Poza tym każde osiedle było kompletnie inaczej urządzone. A co najważniejsze – funkcjonalnie. Nie pamiętam, aby na osiedla Piasta ktoś zapomniał o terenach zielonych, klubie osiedlowym, przedszkolu, szkole, przychodni albo placu zabaw. Tak samo nie pamiętam, aby na moim starym osiedlu – Nowym Mieście brakowało takich miejsc i obiektów. Kiedyś przecież, choć mało kto już pamiętam, pojawiały się też budki telefoniczne, garaże i nawet takie pseudo boiska. Na pewno osiedle było bardziej funkcjonalne i mimo wszystko wygodniejsze do życia.

Kiedyś nasi przodkowie pomyśleli o miejscach do rekreacji. Dlatego dzięki nim dziś mamy parki, stawy, a także inne przestrzenie, których obecnie nikt nie tworzy, nie modernizuje, a co gorsza – nawet nie planuje. A przecież ktoś po nas będzie żył, ktoś tu przyjdzie, będzie mieszkał i też będzie chciał spędzić czas z rodziną, z przyjaciółmi. Co im zostawimy? Drogi? Ok, pewnie, że tak, niech mają wygodniej. Ale też nie wiem, czy za 100 lat ktoś tymi akurat drogami będzie poruszał się autem. Może wówczas ludzie będą zupełnie inaczej się przemieszczać. Już przecież w tej chwili są prototypy latających samochodów. Ja wiem, że trochę fantazjuję, ale nasi przodkowie też przecież nie zakładali u progu ubiegłego wieku, że aby załatwić sprawę urzędową nie trzeba będzie nawet wychodzić z domu, bo jest internet. Nasi przodkowie też nie zakładali, że dziś będziemy mieli specjalne drogi, po których można jechać tylko rowerem. Tak samo, jak nikt kiedyś nawet nie myślał zapewne o tym, że ich domy staną się obiektami podziwu, jako zabudowa zabytkowa. Przecież sobie w nich mieszkali, mieli swoje rodzinne życie.

Bardzo się denerwuję, kiedy patrzę na wycinkę zieleni w Białymstoku. Strasznie mnie to smuci. Postępuje ona w okropnym tempie. Ja wiem, że nie każdy zdaje sobie sprawę z tego, jak ważna to część naszego życia. Ale drzewa naprawdę dają nam o wiele więcej niż najnowocześniejsza infrastruktura. Dają nam tlen, ochłodę, osłonę przed kurzem, promieniowaniem słonecznym, ciepło, dają nam w końcu odpoczynek dla oczu i dla dzieciaków masę pomysłów na zabawy. Kiedyś przecież łaziło się po drzewach i była to fantastyczna zabawa. Pamiętam takie drzewa na osiedlu Białostoczek, gdzie z rówieśnikami wspinaliśmy się na czas, albo chowaliśmy się na nich wysoko w czasie gry w chowanego. Pamiętam też drzewa na Nowym Mieście – brzozy. To dopiero była frajda. Łapaliśmy się gałęzi i skakaliśmy z nimi w dół niczym na bungie. Brzoza jest bardzo sprężysta i można było się bujać jak na linie – choć to były tylko zwykłe gałęzie.

Nie wiem, jak będzie za 20, 50 albo 150 lat w Białymstoku. Ale chciałabym, aby ci, którzy po nas przyjdą wiedzieli, że z całego serca staraliśmy się zostawić im ładne, dobre, dobrze urządzone miasto. Oni je oczywiście przerobią po swojemu. Ten nasz dom przejdzie kolejne metamorfozy, umeblowanie, może będzie rozbudowany. Chciałabym, żeby miasto było jak najmniej zniszczone urbanistycznie, architektonicznie i przyrodniczo. To są szkielety, do których przyszli mieszkańcy dołożą sobie resztę. Nie wiem czy za wiele lat będą chcieli mieszkać w blokach, może będą mieszkali w drapaczach chmur, a może znów ludzie zdecydują się na niewielkie drewniane domki z własnym ogródkiem. Ale wiem na pewno, że będą chcieli miasta zielonego, z miejscami do wypoczynku i z możliwością rozwijania go. We własnym domu przecież też nie chcielibyśmy mieszkać tylko w kuchni, czy w pokoju gościnnym, albo w pracowni.

Białystok to nasz wspólny dom, dbajmy o niego, rozmawiajmy o nim. Myślmy także więcej o tych, którzy kiedyś po nas przyjdą tu zamieszkać. Niech mają wygodnie, niech pomyślą o nas ciepło, bo my kiedyś też pomyśleliśmy ciepło o nich. Na tym kończę swoje dywagacje wieczorową porą.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: Trzecie OKO)

Reklama

Słowo po niedzieli: Dywagacje wieczorową porą komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez ddb24.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Grupa Optima Sp. z o.o. z siedzibą w Białystok 15-866, Zagumienna 9/1/47

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"