Słowo po niedzieli: Operacja się udała tylko pacjent nie wytrzymał

Felietony, Słowo niedzieli Operacja udała tylko pacjent wytrzymał - zdjęcie, fotografia

Na Słonimskiej musi być bardzo źle i jakaś panika do oczu zagląda, że rozdający do tej pory karty Tadeusz Truskolaski musiał usiąść i przyjąć karty rozdane tym razem przez Platformę Obywatelską. Po nieco ponad dwóch latach wraca jak ten syn marnotrawny do partii, która – rad niewola – przyjmuje go, choć jeszcze nie w swoje szeregi.

Tadeusz Truskolaski został sam. Sam jak palec. Przez cały czas, czyli przez ponad 10 lat, nie stworzył wokół siebie żadnego środowiska, ani zaplecza politycznego. Pewnie! Zaraz mi tu ktoś wytknie Komitet Truskolaskiego. A jakże. Komitet jest, tylko jakoby go w ogóle nie było. Nie zanotowałam od samego początku żadnej aktywności tego klubu, żadnej własnej inicjatywy, z którą by wyszedł do ludzi. Prezydent nie dał im nawet złożyć żadnego projektu uchwały – oprócz tego dotyczącego obniżenia diet radnym. Z tym, że i tak było to w odwecie na uchwałę radnych PiS o obniżeniu wynagrodzenia Tadeuszowi Truskolaskiemu. Tyle, czyli jedną, przez ten czas inicjatywę zgłosił klub radnych prezydenckich. Zresztą klub jest od początku zbieraniną bliżej nieokreślonych osób, którym nie wiadomo o co chodzi, ani jaki mają pomysł na Białystok.

Ostatnio znów zostali postawieni przed faktem dokonanym. Bez ich wiedzy i zgody prezydent powołał na swojego zastępcę Zbigniewa Nikitorowicza. Czy to źle? Zależy od jakiej strony patrzeć. Z punktu widzenia zarządzania miastem na pewno nic dobrego z tego nie wyniknie. Każdy zastępca jest z innej bajki i nie potrafię sobie wyobrazić, że będą ze sobą współpracować. Kolejna sprawa to wyjątkowa sytuacja, która się wydarzyła drugi raz od ponad 10 lat. Bo od momentu wymyślenia Tadeusza Truskolaskiego jako kandydata Platformy na urząd prezydenta, Platforma dopiero teraz postawiła na swoim. I udało się jej wprowadzić Nikitorowicza do magistratu. Robert Jóźwiak od początku Platformie nie leżał, partia nie miała z niego żadnego pożytku, choć trzeba przyznać, że i nie szkodził. Ale do tej pory to Tadeusz Truskolaski stawiał swoje warunki, na które politycy niegdyś partii rządzącej musieli się zgadzać.

Taka to i partia rządząca, która nie potrafiła w porę walnąć pięścią w stół i nie dopuścić, żeby jakiś podrzędny gracz rozgrywał ją jak chciał. Najprawdopodobniej etaty w urzędzie i spółkach były ważniejsze, więc zagryzano wargi i godzono się na kolejne posunięcia Tadeusza Truskolaskiego. Najpierw z powołaniem Renaty Przygodzkiej, która do Platformy zapisała się po powołaniu, później Roberta Jóźwiaka, który zamiast na rzecz PO, pracował w sztabie Truskolaskiego. Platforma nie potrafiła nawet zachować się z honorem i pokazać środkowego palca, kiedy prezydent zdecydował się pójść do wyborów z własnym komitetem. Nie wierzę, że ktokolwiek z graczy politycznych wierzył, że taki twór odegra jakąkolwiek rolę. Dwójka uciekinierów z PiS i zbieranina bliżej nie wiadomo kogo, była tylko kolejną próbą postawienia na swoim przez prezydenta. Za co? Oczywiście za brak jedynki na liście do Parlamentu Europejskiego. On już tak po prostu ma.

Ale – a to jest teraz bardzo ważne – ale. Coś się zmieniło i Tadeusz Truskolaski musiał gdzieś po drodze sobie uświadomić, że został sam. Totalnie sam. Dlatego poszedł z powrotem do Platformy, którą sam rozwalił. To przez niego nie ma dziś tam wielu ludzi, którzy odeszli nie zgadzając się dalej na reżim wprowadzany przez jedną osobę. Odeszli, bo też nie chcieli być stawiani pod ścianą – jak w przypadku Przygodzkie, czy Jóźwiaka. Zresztą Tadeusz Truskolaski, co też trzeba sobie jasno powiedzieć, jest to ten typ polityka, który burzy wszystko, ale nic nie buduje. Cała jego polityka jest oparta o demontaż – poza skutecznym montażem w białostockim drogownictwie.

Ostatnio Tadeusz Truskolaski chciał rozmontować jeszcze PiS. I to w tym celu przygarnął sobie zastępcę w postaci Rafała Rudnickiego. Próbował przez Rudnickiego, próbował przez inne osoby, ale za bardzo się nie udało. Choć klub radnych PiS nie jest monolitem, co widać, słychać i czuć, rozmontować go w taki sposób, aby niektórzy odeszli, albo się podzielili, to się nie udało. Swój własny klub Tadeusza Truskolaskiego, też rozmontował. Najpierw odszedł szef klubu – Marcin Szczudło. Teraz jedną nogą poza klubem jest Dariusz Wasilewski, a pewnie jeszcze o tym, żeby wyjść z tego klubu marzą inni. Marzą, ale pewnie nie odejdą, bo praca ich trzyma, którą z kolei trzyma pośrednio Tadeusz Truskolaski.

Co? Jakie zaplecze polityczne? Jaką formację? Jaki ruch polityczny zbudował przez 10 lat Tadeusz Truskolaski? Odpowiedź jest jedna – żadnego! I przyznaję, że dziwię się Platformie, że przyjęła z powrotem do współpracy osobę, która zburzyła wiele, ale za to kompletnie nic nie zbudowała. Trzeba też sobie powiedzieć jasno jedną rzecz – Tadeusz Truskolaski nie istnieje bez Platformy. Liczył pewnie na to swego czasu, że odetnie się od tej formacji i zbliży się do Nowoczesnej. Niestety, lider Ryszard nie nadaje się do czegokolwiek sensownego. Na nim nie można budować czegoś, żeby się nie wstydzić. A Tadeusz Truskolaski nie lubi się wstydzić. Lubi być chwalony i lubi, kiedy jest języczkiem uwagi. Wtedy czuje się jak ryba w wodzie. Ale w tym wszystkim trzeba pamiętać, że kompletnie nic nie buduje, bo wyłącznie demontuje.

I tako oto po rozmontowaniu Platformy Obywatelskiej wraca do niej z powrotem. Co świadczy wyłącznie o słabości i braku jakichkolwiek perspektyw na związek Tadeusza Truskolaskiego z inną dowolną formacją polityczną, która dawałaby mu szanse na jedynkę w wyborach do europarlamentu, albo przynajmniej możliwość jedynki w wyborach do Sejmiku Województwa – na wypadek gdyby PiS przepchnął swój pomysł o ograniczeniu kadencji do dwóch. I ta operacja się udała, tylko pacjent nie wytrzymał. Prezydent osiągnął kolejny raz, co chciał, i kolejny raz kosztem Platformy, która znów będzie jego zakładnikiem co najmniej do końca tej kadencji.

W sumie wygląda to zabawnie jak patrzę tak z boku. W moich oczach wygląda to jakby tonący brzytwy się chwytał. Bo wiadomo, że obecne władze PO nie postawią w przyszłych wyborach na nowe twarze, nie ma takiej opcji. A budowanie czegokolwiek na zużytym drewnie nie wróży niczego stabilnego na przyszłość. Jak wykorzysta ten fakt opozycja? Jeśli zauważy tę słabość i postawi na właściwe konie, pójdzie za rok jak burza. Wspomnicie moje słowo.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: Trzecie OKO)

Reklama

Słowo po niedzieli: Operacja się udała tylko pacjent nie wytrzymał komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez ddb24.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Grupa Optima Sp. z o.o. z siedzibą w Białystok 15-866, Zagumienna 9/1/47

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"