24°C pochmurno

Słowo po niedzieli: Relokacja uchodźców będzie nas słono kosztować

Felietony, Słowo niedzieli Relokacja uchodźców będzie słono kosztować - zdjęcie, fotografia

Najlepsze są wypowiedzi z cyklu: „Nie wiem, to się wypowiem”. Miałam ostatnio okazję widzieć i słyszeć jedną z wielu takich. Ale ta szczególna zapadła mi dość mocno w pamięci. Na temat konieczności przyjmowania uchodźców wypowiadała się młoda dziewczyna w jednym z programów telewizyjnych, który miałam okazję zobaczyć w internecie. Ona wiedziała, że trzeba ich przyjmować, choć nie miała nigdy żadnego kontaktu z żadnym uchodźcą.

Ta młoda dziewczyna mówiła, że naczytała się wielu publikacji, oglądała przekazy z miejsc, do których przybywają uchodźcy, słuchała także osób, które pomagały tym ludziom już po przybyciu. Ale to nie wszystko. Mówiła także o tym, czego naucza koran, że prawo szariatu nie jest wcale jakieś szczególnie inne od nauki kościoła katolickiego i ogólnie, że my Polacy, to niczego nie rozumiemy. Dziewczyna podkreślała w programie także to, że to dziś kościół katolicki ma problem, bo jest w nim władza zwierzchnia, która tłumaczy jak należy rozumieć Pismo Święte. Za to w religii islamskiej, każdy może interpretować dowolnie, co jest zapisane w koranie i to jest dobre. Tam jest wolność.

Tak myślących i mówiących osób w Polsce wcale nie jest mało. Wbrew pozorom, jest ich sporo, bo chcą uważać się za postępowych i nowoczesnych. Nie wiedzą zupełnie, że nie mają racji, bo są tymczasowo lub na stałe, przekonani o słuszności własnych poglądów, których nawet nie mieli gdzie zweryfikować. Kompletnie do nich nie dociera, że Polska przyjmowała i przyjmuje uchodźców, ale z pewnymi wyjątkami. Wszystkich weryfikuje, zanim wpuści do swoich granic. Każdego roku, każdego miesiąca, zgłaszają się do urzędów wojewódzkich osoby, które ubiegają się o status uchodźcy. Ale to wcale nie znaczy, że każdy kto o taki status uchodźcy wystąpi, otrzyma go.

Przez Polskę przewinęło się około 90 tys. uchodźców. I celowo piszę, że przewinęło się, bo prawie wszyscy stąd wyjechali. Została ich garstka. To głównie osoby, które przyjechały do nas z Czeczenii i prawie wszyscy byli muzułmanami. W Białymstoku wciąż mieszka ich sporo w budynku przy I Armii Wojska Polskiego. I choć niektórzy mieszkają nieco dłużej, albo z różnych powodów nie wyjechali do Niemiec lub Belgii czy innych krajów na zachodzie Europy, to nietrudno zauważyć, że jest problem z ich asymilacją. Tu, w Białymstoku, wcale niemało uwagi poświęca się uchodźcom z Czeczenii, żeby zintegrowali się z mieszkańcami naszego miasta. Niestety, nie daje to pozytywnych efektów. Wystarczy przejechać się w okolice osiedla Białostoczek na Armii Wojska Polskiego lub pod Biedronkę na Alei Tysiąclecia Państwa Polskiego, a obrazy widziane na żywo powiedzą to, czego nie chcą zrozumieć ci wszyscy, którzy z uporem maniaka chcą przekonywać, że asymilacja i integracja są możliwe.

Brak asymilacji potwierdzają praktycznie wszystkie osoby, które pracowały lub pracują z uchodźcami. Ci, którzy pracują na miejscu w Aleppo, albo w innych miastach ogarniętych wojną, twierdzą praktycznie jednym głosem, że pomagać należy, ale tam na miejscu. Że Europa nie powinna przyjmować wszystkich jak leci. Do tego dość trudno przebija się głos mówiący o tym, że ci uchodźcy, którzy nacierają na Europę już od długiego czasu, są w rękach mafii, która werbuje ludzi na łodzie za duże pieniądze, obiecując im jeszcze dostatnie życie w bogatych krajach. Interes się kręci bardzo dobrze. Z tym, że po drodze wiele kobiet jest gwałconych, dzieci sprzedawane, a ci mężczyźni, którzy próbują bronić swoich rodzin, lądują często w wodzie, z kulą w głowie, za burtą.

Teraz jeszcze jedna ważna rzecz odnośnie przyjmowania uchodźców, a zwłaszcza ich przymusowej relokacji. Ci, którzy tak bardzo się bulwersują faktem, że Polska staje okoniem wobec szantażu unijnych dyplomatów w tej sprawie, najwyraźniej nie wiedzą lub celowo przemilczają fakt, że to bardzo kosztowna operacja. Mimo, że może chodzić o 7, choć w rzeczywistości o wiele więcej tysięcy muzułmańskich imigrantów, to faktem jest, że tym ludziom należy zapewnić w Polsce warunki do życia. Pierwszym i podstawowym jest zapewnienie im mieszkań. Trzeba dodać, że przez pierwszy rok otrzymywać oni będą dość duże środki finansowe i rozlokowani będą w mieszkaniach, za które zapłaci Urząd do Spraw Cudzoziemców. Po roku, tysiącom ludzi trzeba będzie zapewnić mieszkania, pracę, choć w rzeczywistości powinni po roku sami już się tym zająć. Ale wzorem uchodźców z Czeczenii, najpewniej wyjadą na zachód, gdzie będą mogli liczyć na zupełnie inne warunki socjalne.

Kiedy pracowałam w Miejskim Ośrodku Pomocy Rodzinie miałam do czynienia z uchodźcami. Przez rok żyli na garnuszku socjalnym, a kiedy duży socjal się skończył, woleli pojechać na zachód niż podjąć pracę. Nie potrafili zrozumieć, jak można przeżyć za kilkaset złotych z całą rodziną, wynająć do tego mieszkanie, kupić jedzenie i ubrania – bo tylko tyle po okresie ochronnym można im było zgodnie z polskim prawem zaoferować w ramach świadczeń socjalnych. Czyli tych świadczeń, z których korzystają przecież polskie rodziny. Żadna z tych rodzin się nie zasymilowała i nikt pracy nie podjął. Bardzo często wyjeżdżali bez słowa, nie informując pracowników urzędu o swoim zamiarze. Nikt też nigdy nie zwrócił nienależnie pobranych świadczeń.

Teraz, kiedy mowa jest o przymusowej relokacji, zastanawiam się skąd mamy wziąć dodatkowe tysiące mieszkań dla uchodźców, kiedy cały czas dla naszych obywateli brakuje mieszkań komunalnych i socjalnych? I w jaki sposób ich przymusić do tego, żeby pozostali w Polsce, podjęli pracę i zarabiali na własne utrzymanie, zamiast uciekać na zachód? I najważniejsze – o czym praktycznie nikt nie mówi – dlaczego polski podatnik ma płacić za transport uchodźcy z powrotem do Polski, kiedy zatrzymają go służby innego kraju? Bo tak. Tak to będzie wyglądać, że jeśli wyjadą z Polski, a zostaną zatrzymani przez służby innego kraju, za powrót z powrotem do Polski będzie płacił polski podatnik. Każdorazowo! Za każdym razem, kiedy trzeba będzie z powrotem pod przymusem przetransportować uchodźcę do Polski, będzie za to płacił polski podatnik. Stać nas na to? Bo ja uważam, że nie.

Pomijając już głos takich młodych dziewczyn, który przytaczałam na początku, może byśmy w końcu zamiast bezwiednie powtarzać głupoty gdzieś wyczytane lub podane, posłuchali w końcu ludzi, którzy pracowali z uchodźcami. Moim zdaniem rację mają ci, którzy mówią o pomocy tam na miejscu tym wszystkim, którzy podejmują się walczyć o własny kraj i lepsze jutro, ale u siebie. Tam pomóżmy im budować mieszkania i tam starajmy się udzielać pomoc finansowej. Tu świadczona pomoc skończy się ucieczką uchodźców, za którą będziemy słono płacić.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: Trzecie OKO)

Słowo po niedzieli: Relokacja uchodźców będzie nas słono kosztować komentarze opinie

  • gość 2017-06-12 22:15:22

    co za brednie.

  • gość 2017-06-13 09:23:48

    W pełni popieram cały artykuł. Mieszkam w Belgii i wiem coś na ten temat

  • Gość - niezalogowany 2017-06-13 09:52:50

    Zapomnielsmy jak nam Polakom pomagali w czasie stanu wojennego. Powinniśmy przyjąć uchodźców,można dokładniej przefiltrować osoby - nie każdy uchodźca to terrorysta tak jak nie każdy katolpis to szuja.

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na ddb24.pl





Felietony, Białystok - więcej informacji