14°C bezchmurnie

Słowo po niedzieli: Tyłem idzie raczek nieboraczek

Felietony, Słowo niedzieli Tyłem idzie raczek nieboraczek - zdjęcie, fotografia

Ja wiem, że przez cały weekend Białystok żył bombą, ewakuacją i wywiezieniem bomby. Jednak kilka dni wcześniej wydarzyły się rzeczy równie istotne – to podpisana deklaracja prezydentów miast, w tym naszego Tadeusza. Teraz wycofuje się on z niej rakiem i grozi pozwami.

Tak to jest, jak się nie wie, gdzie się jedzie, w czym się uczestniczy i co się podpisuje. Skoro prezydent teraz wycofuje się z tego, co mówiono podczas spotkania, zanim podpisano deklarację, to albo był nietrzeźwy, kiedy uczestniczył w podpisaniu dokumentu wraz z innymi prezydentami polskich miast, albo teraz chce zamydlić ludziom oczy, bo okazało się, że opinia publiczna jest mocno przeciwna podpisanej deklaracji w brzmieniu, które obiegło niemal wszystkie media. Sorry, może mnie też prezydent pozwie za to, co przed chwilą napisałam. Ale niestety, ja nie znajduję innego wytłumaczenia dla tego, co się w tej chwili dzieje.

A dzieje się tyle, że pojawiło się przed weekendem oświadczenie na stronie Miasta Białystok. Ba! Nawet miała być specjalna konferencja prasowa w związku z podpisaną deklaracją. Plany pokrzyżowała jednak bomba, więc ostatecznie w sieci zamieszczono oświadczenie. Przyznam, że normalnie uśmiałam się do łez, kiedy je czytałam. Bo oto okazało się, że mowa była o zupełnie czymś innym, a tak w ogóle to nie o tych emigrantach, którzy mogą trafić do Polski na zasadzie relokacji czy pod wpływem innej formy nacisków Niemiec lub Francji.

Nagle nasz światły prezydent wyjaśnia, że sygnatariuszom deklaracji gdańskiej nie chodziło o to, o czym mówili zaraz po podpisaniu, ale o czymś zupełnie innym. Zdaniem Tadeusza Truskolaskiego, ta deklaracja to wyjście z pomocną dłonią do polskiego rządu w zakresie bezpiecznej polityki migracyjnej. W oświadczeniu wyjaśnia również, że deklaracja miała na celu wymianę doświadczeń, aby przybywający do nas unikali biedy, wykluczenia i żeby w polskich miastach nie tworzyły się imigranckie getta.

Zakładając nawet, że jest to prawda, to chcę zapytać publicznie pana prezydenta, gdzie był przez ostatnie osiem do dziesięciu lat, że nie zauważył, że w Białymstoku utworzyło się imigranckie getto. Od lat funkcjonuje przy Armii Wojska Polskiego. Jeszcze wcześniej działało przy ulicy Antoniuk Fabryczny, też przy hotelu. Dlaczego nie zrobił nic, aby tych wartościowych ludzi – jak napisano w deklaracji gdańskiej – zatrzymać w Białymstoku, żeby tu pracowali, żeby integrowali się z miejscowym społeczeństwem Białegostoku? Dlaczego nie potrafił zrealizować programu „Białystok dla Tolerancji”, który po dwóch latach przyniósł efekty w postaci niechęci mieszkańców do obcokrajowców? Mogę tak wymieniać dalej.

Chcę też przy tej okazji zapytać pana prezydenta, po co nieco wcześniej publicznie zapraszał rodzinę z Syrii do Białegostoku i twierdził, że nasze miasto może ją przyjąć? Wówczas też nie zapytał nikogo. Mówił co prawda o jednej rodzinie, tylko że jak dotąd niegdzie w Europie, po przyjęciu jednej rodziny, na tym się nie skończyło. Kogo i do czego chce teraz przekonać prezydent w sprawie imigrantów? Dlaczego publikuje oświadczenie, które przeczy zupełnie jego czynom i słowom sprzed kilku tygodni? To jest mydlenie oczu panie prezydencie, a nie żadna mowa nienawiści. Zapytam też jeszcze publicznie o jedną rzecz – kiedy pan kłamał? Kiedy chciał pan przyjąć rodzinę z Syrii, czy teraz, kiedy mówi pan o współpracy z rządem, którego pan delikatnie mówiąc nie trawi. Widzi to każdy, kto może śledzić pańskie wpisy na twiterze. To kiedy pan kłamał, a kiedy mówił prawdę?

Jeszcze jedna ważna sprawa odnośnie deklaracji złożonej przez 11 prezydentów miast w Gdańsku. Być może pan uważa, że mieszkańcy Białegostoku nie mają dostępu do innych mediów, poza oficjalną stroną Miasta Białystok? Otóż wyprowadzę z błędu. Mają! I dlatego między innymi mogli dowiedzieć się, co mówili inni sygnatariusze deklaracji zaraz po jej podpisaniu.

Nie jest to problem jednego miasta czy państwa, to jest bardzo poważny problem dla całej Europy a największe polskie miasta mają obowiązek działać w dziedzinie migracji” – to mówił Sekretarz m.st. Warszawy, Marcin Wojdat. O jaki problem w Europie mu chodziło? O opanowanie zachodnich państw europejskich przez Białorusinów i Ukraińców? Na pewno? Bo mi się wydaje, że Europa ma problem z zupełnie innymi imigrantami.

Nie możemy być ślepi na ogromny kryzys humanitarny ani na oczekiwania tych, którzy do Polski przybywają, nie możemy być głusi na apel Kościoła i oczekiwania instytucji europejskich – jesteśmy przecież Europejczykami, mamy nie tylko prawa i korzyści, ale też obowiązki” – to akurat mówił zaraz po podpisaniu deklaracji marszałek województwa pomorskiego, Mieczysław Struk. Stąd mam pytanie, o jakim kryzysie humanitarnym mowa jest w stosunku do obywateli Białorusi? A jeśli chodzi o reżim Łukaszenki, to co prezydent Białegostoku lub inni prezydenci zrobili, by cokolwiek poprawić w tym względzie? Głupich ktoś tu szuka? Mam myśleć, że naprawdę deklaracja podpisana kilka dni temu dotyczy tych imigrantów, którzy już do Polski przybyli? I mam też na dodatek myśleć, że te 3 tys. uchodźców, o których mowa w oświadczeniu z ubiegłego piątku, to ci, co pojawili się w województwie podlaskim bo raptem przyjechali? Bo moim zdaniem to są przede ci, którzy oczekiwali dłuższy czas na otrzymanie statusu uchodźcy, po dogłębnej weryfikacji. Właśnie po to, aby mieszkańcy Białegostoku mogli się czuć bezpiecznie, że polskie państwo nie wpuściło w swoje granice osób niebezpiecznych.

Włodarze miast pokazują, że są bardziej odpowiedzialni niż politycy szczebla państwowego” – to słowa Pawła Adamowicza, prezydenta Gdańska. Tak ma wyglądać początek współpracy samorządów z rządem w sprawie polityki imigranckiej? Ta współpraca ma się zaczynać od krytyki, żeby wszystkim było łatwiej? Zaiste, odważna teza. Ale przepraszam, ja się na nią nie nabieram.

Niestety. Wszystko co zostało do tej pory powiedziane każe mi sądzić, iż pan prezydent nie myślał o żadnych imigrantach, którzy już mieszkają w naszym kraju. To wszystko każe mi myśleć, że to swoista i bardzo wyraźna forma zaproszenia do Białegostoku islamskich imigrantów. A skoro teraz panu prezydentowi brakuje honoru i odwagi, żeby przed mieszkańcami własnego miasta powtórzyć to samo, to się wycofuje niczym raczek nieboraczek. Tak nie robi na pewno ani mąż stanu, ani poważny polityk, który nie potrafi obronić własnych słów. A teraz… może mnie pan pozywać do sądu panie prezydencie – za to, że miałam czelność wyciągnąć własne wnioski z pańskich słów. Najpierw jednak liczę na publiczne odpowiedzi na pytania, które padły powyżej.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: Trzecie OKO)

Słowo po niedzieli: Tyłem idzie raczek nieboraczek komentarze opinie

  • Gość - niezalogowany 2017-07-13 21:06:54

    Jeny, gdzie się pisać po polsku uczyłaś?? Stylistyka, gramatyka dramatyczna. Już o dziennikarstwie nie wspomnę...

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na ddb24.pl





Felietony, Białystok - więcej informacji