-1°C całkowite zachmurzenie

Słowo po niedzieli: Pani kierowniczko, jak jest zima, to musi być zimno

Felietony, Słowo niedzieli kierowniczko zimno - zdjęcie, fotografia

Odkąd sięgam pamięcią, a żyję na tym świecie ponad 40 lat, Polska cały czas leżała w tym samym miejscu. W ostatnich latach także nic się w tej sprawie nie zmieniło. A mimo to, część osób jest zaskakiwana – i to co roku – że mamy taką porę roku jak zima, która potrafi przymrozić i sypnąć śniegiem. Dziś była powtórka z rozrywki.

Od bladego świtu, a nawet zanim jeszcze zrobił się ten świt, mieszkańcy naszego kochanego grodu na Białą, mieli dziś nie lada przygody. Traf chciał, że były to przygody z gatunku – Survival Miejski, Środkowo – Europejski. Do naszej metropolii zawitała zima i szok! Pługi, piaskarki, łopaty, gdzieś tak się z rana zapodziały, że nie było szans znaleźć ich przez kilka godzin. Przygody to mało pożądane i mało oczekiwane, zwłaszcza w poniedziałek rano, kiedy większość żyjących człekokształtnych musi zarobić na chleb, albo zadbać o to, żeby dzieci nie zostały analfabetami do końca życia. Z tego powodu białostocki homo sapiens musi przemieszczać się z punktu A do punktu B. A dziś… przemieszczanie się było survivalowe z niespodziankami.

Każden jeden wie, że wylali tu asfaltu hektolitry. Ale nie każden jeden już wie, że asfalt nie chce wsiąkać wody, śniegu, ani lodu. Z tego powodu, potrzebne są sprzęty, które potrafią pozbierać to to z asfaltu, żeby białostocki homo sapiens, miał nogi całe i nerwy bez strzępów. O nogach całych jeszcze nic nie wiem, za to o nerwach w strzępach i owszem. Powiem nawet, że u niektórych to nawet był mózg w strzępach, że kilka centymetrów śniegu potrafi sparaliżować gród nad Białą na tyle skutecznie, że ludność spaźniała się do pracy i szkół nawet po dwie godziny.

Oczywista to oczywistość, że jak jest zima, to musi być zimo. Stara to prawda, jak „Miś” Stanisława Barei. Od kilku lat wiadomo też powszechnie, że „Sorry, taki mamy klimat”. Ale to jeszcze nie powód, żeby olewać ostrzeżenia wojewody podlaskiego i jego Centrum Zarządzania Kryzysowego. Wiem, rozumiem, że wojewoda to pochodzi przecież, a na dodatek jest członkiem najbardziej niedemokratycznej i złej partii na świecie, że gorszej już nie ma. Jego służby też. Dlatego biuro prognoz, które wzięło i podało komunikat o opadach śniegu, jest złe i wprowadziło w błąd ludność całą z naczelnym metropolitą grodu nad Białą oraz jego służbami włącznie.

No i stało się tak. Poszła informacja do służb owych, że biuro meteorologiczne jest niedemokratyczne, niekonstytucyjne i kłamie. Trzeba było sprawdzić organoleptycznie, że śnieg w grudniu padał nie będzie. No bo jakim prawem? Ale śnieg wziął i się zbiesił, stwierdził, że ma większość, więc napadał wszędzie, gdzie się dało. Cóż było robić? Trzeba było pognać miejskie służby do roboty. Na szczęście jeszcze telefony działały, to przynajmniej komunikacyjna łączność telefoniczna nie zawiodła. Za to zawiodła inna. Pługi, piaskarki i inne takie nie wyjechały. I słusznie, bo drogi zasypane. Ni jak się przedrzeć przez zaspy i świeżutkie korki, które mieszkańcy zrobili w proteście do większości śniegowej. Coś czuję, że w tej sprawie głos zabierze Komisja Wenecka. Ale zanim… to wobec faktów oczywistych urzędnicy z Departamentu Gospodarki Komunalnej chwycili za łopaty i odkopali pługi i piaskarki, żeby przynajmniej miały jak wyjechać na ulice.

W tak zwanym międzyczasie, białostocki homo sapiens gdzie miał się spóźnić, to się spóźnił, komu miał rozwalić zderzak lub bok auta, to rozbił, aż od tego wszystkiego temperatura wzrosła na tyle, że śnieg zaczął wycofywać się ze swoją manifestacją z powrotem do gabinetów niebiańskich. Z moich informacji wynika, że teraz siedzi i kombinuje jak postawić na swoim i dowalić już w taki sposób, żeby nikt mu się więcej w paradę nie wtrącał. Wygrał bez rozlewu krwi z letnimi opadami deszczu, ma teraz większość, więc będzie robił co będzie chciał.

Już teraz przekazuję tę cenną informację dalej, żeby w razie czego mieć łopaty na podorędziu i szybko dało się nimi odkopać pługi śnieżne, piaskarki i tym podobne sprzęty. Śnieg nie powinien decydować ani o zimie, ani o tym, że boski wizerunek naczelnego metropolity miejskiego, zostanie uszczerbiony choćby na wielkość jednej bakterii. Tym bardziej, że wielce jest prawdopodobne, iż sytuacja może się powtórzyć, gdyż prezes „Prawa i Śniegu” broni składać nie zamierza w walce o wprowadzenie własnych porządków w całym Białymstoku.

A teraz bardziej serio. Od wiek wieków wiadomo, że zimą pada śnieg, że właściwie od listopada trzeba być przygotowanym na opady. Takie jest położenie Polski i położenie Białegostoku tym bardziej. Ludzie w kosmos latają od dziesiątków lat, a nasi spece od wszystkiego, nie potrafią przeczytać prognozy pogody. Ludzie od tysiącleci wiedzą, że ziemia kręci się wokół słońca, co skutkuje zmianą pór roku, ale nasi spece od wszystkiego nie są w stanie skontaktować się ze sobą, aby wyprzedzić działaniem opady śniegu, o których mogliby przeczytać z owych prognoz pogody.

W moim odczuciu, trzeba zwyczajnie przyzwyczaić się do faktu, że jak jest zima, to musi być zimno, a drogowcy zawsze, każdego roku, będą zaskoczeni tym faktem. A gdyby nie zostali kiedyś zaskoczeni, to dopiero byłoby zaskoczenie.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: Trzecie OKO)

Słowo po niedzieli: Pani kierowniczko, jak jest zima, to musi być zimno komentarze opinie

  • jaceq-PC - niezalogowany 2017-12-05 02:47:33

    słuszna racja

  • Kaktus - niezalogowany 2017-12-14 14:46:01

    Przepraszam , mam takie pytanie : natura w Białymstoku nie słyszała o globalnym ociepleniu ???

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na ddb24.pl