Felietony, Słowo niedzieli Przepraszam żyję - zdjęcie, fotografia

Nie wiem jak tam u was, ale mnie nauczono, że jak przychodzi do mnie gość, to staram się zrobić wszystko, aby czuł się dobrze. I nie wiem, jak u was, ale mnie nauczono też, że jak gość zaczyna być niemiły, albo zaczyna mi we własnym domu ustanawiać własne porządki, to żegnam gościa i więcej go nie zapraszam. Nie mam w zwyczaju przepraszać nikogo, kto zachowuje się jak świnia, albo zagraża mirowi domowemu. I z tego powodu, w nomenklaturze politycznej poprawności, jestem rasistką.

Nie sądziłam, że dożyję czasów, w których strach będzie otworzyć usta, powiedzieć, co się naprawdę myśli w danej sprawie. Choć jako dziecko wychowywałam się w czasach komuny. Strach było we własnym domu słuchać radia Wolna Europa, nie mówiąc już o tym, żeby rozmawiać o Katyniu i tym podobnych zdarzeniach. Nie było wolno. Potem przyszedł czas, kiedy można było więcej. Przynajmniej mówić można było więcej o tym, czego zabraniały ówczesne władze. Obecne władze w Polsce mi niczego nie zabraniają, ale „ORMO” oraz inne sługusy nieznanego mi systemu, nie zniknęły. Dalej działają i to znacznie odważniej niż w czasach komuny. Wtedy przynajmniej było wiadomo kto jest kto. Dziś nie wiadomo.

Nie wiadomo też z jakiego powodu i za co prezydent Truskolaski przeprosił obywatela Zimbabwe w imieniu mieszkańców Białegostoku. Z moich informacji wynika, że nie było za co przepraszać. Było za to za co wyprosić i nie tylko z Białegostoku, ale może i z Polski. Oczywiście nie zachęcam i nie polecam, bo niejeden idiota po alkoholu nie potrafił się zachować jak normalny człowiek. Pewnie i jemu się zdarzyło. Problem jednak polega na tym, że ciemnoskórzy oraz inni obcokrajowcy, którzy wyglądem różnią się od Polaków, mogą już w tej chwili znacznie więcej niż ludzie, którzy tu się wychowali i żyją od lat.

Kiedy przyjeżdżają do Polski, są wyposażeni w numery telefonów i niezbędne informacje, gdzie mogą zgłaszać wszelkie przejawy rasizmu, ataków na tym tle oraz mowy nienawiści. Z czego korzystają, ile fabryka dała. Sama kiedyś zwracałam uwagę jednemu przyjezdnemu, żeby nie pluł na podłogę. To było około trzech lat temu w białostockiej galerii handlowej. Facet szedł i pluł na podłogę, po której chodzili ludzie. Zwróciłam uwagę i usłyszałam w odpowiedzi: „You are racist”. Oczywiście. Jestem rasistką, bo miałam czelność zwrócić uwagę na niekulturalne zachowanie, za co poczytuje się w naszej kulturze plucie na podłogę w sklepie. Zastanawiam się, co by mi odpowiedział biały facet, gdybym zrobiła to samo? Też nazwałby mnie rasistką? Mógłby być nawet Białorusinem lub Ukraińcem…

I teraz wyobraźcie sobie sytuację, że takie zwrócenie uwagi, może się zakończyć wezwaniem policji i zgłoszenia mowy nienawiści. Ja jestem na totalnie przegranej pozycji, jeśli nie będę miała nagrania, albo stu świadków, którzy powiedzą, jak było naprawdę. Wyobrażacie sobie, co by się działo, gdyby policja wezwała mnie w charakterze podejrzanej o znieważenie osoby z powodu jej koloru skóry, a dowiedziałyby się o tym inne media? Byłabym zlinczowana publicznie w komentarzach pod artykułami prasowymi. Jeszcze gorzej by było, gdyby na moim miejscu w takiej hipotetycznej sytuacji znalazł się ktokolwiek z polityków prawicy, a nie daj Boże członków Obozu Narodowo – Radykalnego.

Bo tak. Tak to właśnie się dzieje od kilku lat na naszym własnym podwórku. I usłużni idioci tylko wspomagają ten proceder. Środowiskom lewicującym i liberalnym jest on bardzo potrzebny. Mogą sobie budować swój kapitał na fałszywej rzeczywistości, podkreślając jednocześnie, że to oni stoją po stronie mniejszości, stoją po stronie słabszych. Czyżby?

Od kilku lat w tej mniejszości coraz częściej znajduje się większość, która cierpi na politycznej poprawności. I zauważam, że to dziś ta większość jest częściej prześladowana niż mniejszość. Widać to od dłuższego czasu w mediach społecznościowych, w których zwłaszcza na Facebooku, na osobę rasy białej, katolika lub człowieka prawicy, można napisać niemal wszystko co się chce. Spróbuj jeden z drugim napisać to o ciemnoskórym, muzułmaninie lub socjaliście. Post zostanie skasowany szybciej niż latem topnieją lody na patyku. I ban murowany. Może nawet zostanie skasowane całe konto. Tymczasem to środowiska lewicowe i liberalne mówią najwięcej o łamaniu demokracji, jakimś tam ucisku i ograniczaniu wolności słowa i ich możliwości działania.

Nie wiem, może to ze mną jest coś nie tak. Może to ja mam zakrzywione widzenie świata. Ale taką rzeczywistość, w jakiej obecnie żyjemy, dostrzega już coraz więcej osób. Szukają innych możliwości do komunikacji i rozmowy. Znajdują ją na razie na platformie minds.com, która nie cenzuruje wypowiedzi. Mnie dzięki Bogu nie można też cenzurować na moim własnym nośniku, jakim jest strona internetowa Dzień Dobry Białystok. Na razie przynajmniej. Bo nie wiem, czy ten chory trend nie przeniesie się wkrótce na osoby zawiadujące adresami internetowymi. Bo przecież takie Google też już cenzuruje od dawna. Ostatnio rozmawiałam z jedną osobą i uznałyśmy, że nie jest wykluczone, że prawica i osoby mówiące lub myślące bez poprawności politycznej, być może zmuszone będą ponownie do zejścia do podziemia i wydawania bibuły lub drukowania artykułów po piwnicach ukrytych przed światem.

My, ludzie z poglądami prawicowymi, tym różnimy się od lewicowców i liberałów, że uważamy, iż oni nie mają racji. Ale nie odmawiamy im funkcjonowania w społeczeństwie. Oni nas natomiast uważają za coś gorszego, co trzeba oddzielić, potępić i zniszczyć. Wiecie co to jest? Jak to nazwać? Podpowiem, to jest rasizm w czystej postaci. Nam odmawia się możliwości zabrania głosu, usuwa posty w dyskusjach, nam odmawia się i ogranicza pole do działania. Robią to rasiści, którzy mają piękne hasła na ustach.

Co nam zostaje w takim razie? Przepraszanie. Najlepiej od rana do nocy. Tak, jak zrobił to prezydent Truskolaski w swoim publicznym twicie. Zrobił to, żeby przypadkiem nie narazić się na posądzenie o rasizm w Białymstoku. Problem polega na tym, że te przeprosiny za sytuację, której nie było, poszły w świat. Ciemnoskóry mężczyzna nie został tu pobity. Został wyprowadzony przez ochronę lokalu, bo obmacywał dziewczyny wbrew ich woli i przesadził z alkoholem. Pluł na ochroniarzy i kopał w szklane drzwi, od których został odepchnięty. Nie pobity, a odepchnięty! Czy to jest powód do przepraszania? Moim zdaniem to jest powód, aby pociągnąć go do odpowiedzialności karnej.

Nie mam zamiaru i nie będę przepraszała od rana do nocy za darmo. Mam dość, zwyczajnie mam dość. Bo jeszcze chwila takiego szaleństwa i poddawaniu się dyktatowi prawdziwych rasistów, którzy przywdziewają szatki zupełnie kogoś innego, a trzeba będzie przepraszać za to, że miałam czelność urodzić się biała i na dodatek ochrzczona w kościele katolickim.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: Trzecie OKO)

Słowo po niedzieli: Przepraszam, że żyję komentarze opinie

  • Gość - niezalogowany 2018-05-14 15:43:57


    Co za brednie, kobieto, ochlon, policz do 10 i jeszcze raz przeczytaj te wypociny. Wielce wykleta biala katoliczka hahaha zenada.


Dodajesz jako: |

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama