23°C bezchmurnie

Słowo po niedzieli: Myślę, że trzeba zacząć mówić o POLEXIT, albo…

Felietony, Słowo niedzieli Myślę trzeba zacząć mówić POLEXIT albo… - zdjęcie, fotografia

Nie tylko wysłuchałam, ale nawet obejrzałam debatę z Parlamentu Europejskiego sprzed kilku dni. Tłumaczył się tam premier Morawiecki i ponownie z tego, że Polska i Polacy chcą we własnym kraju robić to co uważają za stosowne. Przyznam szczerze, że często miałam wrażenie, że na sali obrad zamiast premiera polskiego rządu powinien siedzieć psychiatra kliniczny. Unia Europejska jest tak chorym tworem, że nie wiem, czy da się to jeszcze uratować od śmierci.

Pierwsze, na co zwróciłam uwagę, to ton wypowiedzi polityków – wszystkich po kolei. Niezależnie od tego czy krytykowali Polskę i jej rząd, czy też wyrażali słowa uznania. Warto przyjrzeć się właśnie temu, jak i gestykulacji. Zauważycie, że praktycznie wszyscy, którzy akurat nie widzieli niczego złego w tym, co Polska chce robić i robi we własnym państwie, za działaniem polityków rządu, który i być może nie jest doskonały, ale pochodzi z wolnych wyborów, mówili spokojnie. Głos był stonowany, gestykulacja spokojna. I zauważycie, że ci, którzy krytycznie oceniają obecny rząd i politykę przez niego prowadzoną, krzyczeli do mikrofonów i gestykulowali niczym Adolf Hitler na swoich przemówieniach. Byli agresywni, nerwowi i krzyczeli zamiast mówić. Tak zachowywali się niemal wszyscy krytykanci, choć nie wszyscy – mimo to – zdecydowana ich większość.

Tym ludziom chciałabym wyjaśnić pewną rzecz. To, że podnosicie głos, wygrażacie pięściami i gestykulujecie w tonie rozkazującym, nie sprawi, że ktoś was zacznie rozumieć. Ba! Nawet nie zechce! To jest tak samo, jak gdyby do przykładowo polskiego urzędu przyszedł nie znający języka polskiego Wietnamczyk załatwić sprawę. Mówicie do niego, ale on nadal nic nie rozumie. Podnosicie głos, ale on dalej nic nie rozumie. Krzyczycie w końcu, ale on nadal nic nie rozumie. Bo nie jest głuchy, ale zwyczajnie nic nie rozumie. Ma prawo. Ale takie wrzaskliwe zachowanie nie spowoduje, że zacznie rozumieć, tylko to, że się wkurzy. Im głośniej będziecie krzyczeć, tym on będzie bardziej wkurzony.

Nikt z tych krzykaczy w Parlamencie Europejskim nie pokusił się o tłumaczenie w sposób spokojny tego, czego być może nie rozumie druga strona. Nikt zresztą nie zadał sobie trudu wysłuchania tak naprawdę premiera, który mówił o zupełnie czymś innym niż słyszał w odpowiedzi. Dla tych, którzy tego nagrania nie widzieli, wyjaśniam, że premier mówił o przyszłości Europy, mówił o tym, co należy zrobić, co poprawić, co zmienić, aby gospodarka i prawo były dobre dla wszystkich. Mówił, że jeśli każdy kraj członkowski będzie zamożny, z silną gospodarką, to tym samym wesprze swoim dobrobytem całą Unię Europejską, która będzie skuteczniej walczyć na rynkach światowych, w konkurencji z Chinami, Rosją, czy USA. Mówił o elektromobilności, o wspieraniu małych i średnich przedsiębiorstw, mówił w końcu o bezpieczeństwie i konieczności pozostania w strukturach NATO. Ale mówił też i o tym, że najwyższa pora zareagować na monopolizację rynku usług internetowych, który dziś jest w rękach między innymi Google’a oraz Facebooka.

Co premier usłyszał w odpowiedzi? Konstytucja, demokracja, sąd najwyższy, łamanie porządku prawnego, i tak dalej, i tym podobne banialuki. Gdyby ktokolwiek z tych krzykaczy choć w części odniósł się do tego o czym mówił premier Morawiecki, gdyby polemizowali z nim na argumenty… Ale niestety, rzecz to niepojęta, by dyskutować na argumenty. Krzyk, wrzask, wygrażanie pięściami i wytykanie palcami. I nic dziwnego, że bardzo duża część polskiego społeczeństwa nie chce już słuchać tych dyrdymałów. Jak słusznie zauważył i przytomnie europoseł Dobromir Sośnierz, to w czasie, kiedy trwała ta pożal się Boże debata, znaczna część polskiego społeczeństwa zainteresowana była tym, czy będzie płaciła za przesyłanie linków z treściami, które są dla niej interesujące. Zaś wszystkie mniejsze redakcje, takie jak moja, zastanawiały się, czy będą mogły jeszcze funkcjonować, kiedy ci wszyscy miłujący demokrację, założą kaganiec na przekazywanie informacji opinii publicznej. I to takiej informacji, która będzie wolna od ich cenzury.

W całym tym żałosnym – w moich oczach – widowisku, na uwagę zasługuje jeszcze jeden fakt, który umknął opinii publicznej. Była to niemal kwintesencja całej hipokryzji tej całej postępowej Europy, która tak bardzo chce bronić sądów. I znów przytomnie zareagował Dobromir Sośnierz, który wytknął prowadzącemu całą debatę, że złamał prawo. Jest to potwierdzone wyrokiem sądu. Przypomnę, że chodzi o nałożoną przez niego karę na Janusza Korwina – Mikkego, kiedy ten jeszcze zasiadał w Parlamencie Europejskim. Kara ta została uznana przez ten mądry europejski sąd jako niezgodna z prawem. I co? Panu prowadzącemu włos z głowy nie spadł, nie poniósł żadnej konsekwencji za to, że złamał prawo. Nie zgadzam się z wypowiedzią Korwina – Mikkego, ale skoro miał prawo powiedzieć, co powiedział, to polityk, który go niesłusznie ukarał, powinien ponieść konsekwencje. Tymczasem spora część sali Parlamentu Europejskiego grzmiała przejęta polską reformą sądownictwa, ale nikt oprócz europosła Sośnierza nie zauważył, że coś tu jest grubo nie halo. Na ich własnym podwórku, złamano prawo, kiedy oni mają czelność mówić o rzekomym łamaniu prawa w Polsce. Niestety, o tym zdecydowana większość wypowiadających się kompletnie nie miała i nadal nie ma żadnego pojęcia.

Takich kwiatków było więcej, dużo więcej. Polecam obejrzeć całą debatę i wyciągnąć własne wnioski. Ja swoje wyciągnęłam. I moje są takie, że Unia Europejska jest tak chorym tworem, że nie wiem czy da się to w ogóle leczyć. Mam wrażenie, że politycy bronią tam dziś swoich stołków, aby się nie okazało, że w kolejnych wyborach ich miejsca zajmą ludzie z działającym mózgiem. Wybory do Parlamentu Europejskiego już za rok. I mam dziwne wrażenie, że dziś robione jest wszystko, aby nie pojawiło się tam więcej polskich polityków, którzy widzą rak toczący tę skostniałą strukturę i zechcą go uleczyć. Zresztą nie tylko polscy politycy. Jest duże prawdopodobieństwo, że takich, którzy mogą zechcieć podjąć próbę leczenia znajdzie się więcej z Austrii, Włoch, Grecji, Węgier, a nawet z Niemiec.

Osobiście uważam, że warto próbować. Jednak jeśli ten rak będzie wciąż toczył swoją truciznę, albo robił przerzuty na zdrowe póki co części organizmu, to chciałabym zobaczyć odważnych polskich polityków, którzy tak trzepną drzwiami od tej Unii, żeby nawet framuga w drzwiach nie została. Jeszcze kilka takich połajanek na forum tak zwanej postępowej Europy, która chce nas pouczać, gdy sama łamie prawo, a nawet ma krew na rękach, a Polacy sami wymuszą na rządzących referendum w sprawie POLEXIT. Kiedy wymuszą, o wynik będę spokojna.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: BI-Foto)


Słowo po niedzieli: Myślę, że trzeba zacząć mówić o POLEXIT, albo… komentarze opinie

  • gość 2018-07-09 21:00:35

    AGnieszko, już tylko mogę się za Ciebie pomodlić, nic innego nie pomoże.

  • gość 2018-07-09 21:01:26

    Agnieszko, już tylko mogę się za Ciebie pomodlić, nic innego nie pomoże.

  • gość 2018-07-10 20:51:56

    Cenzura działa. Widać, że Bóg już rozum odebrał całkowicie

  • gość 2018-07-10 20:53:57

    Widzę, że cenzura działa. Widocznie już Bóg całkowicie odebrał komuś rozum

  • gość 2018-07-13 23:25:35

    super

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na ddb24.pl