Felietony, Słowo niedzieli Dyktatorska lewica kręci bata… lewicę - zdjęcie, fotografia

Tak to jakoś wyszło, że rozmiłowana w demokracji i wszelkich swobodach socjalistyczna lewica, jest obecnie najbardziej totalitarnym ruchem i w związku z tym najbardziej zamordystycznym. W sumie nie dziwi mnie to, bo Hitler i Stalin też byli socjalistami, z tym, że jeden był socjalistą narodowym, a drugi komunistycznym. Efekty ich polityki spoczywają na wielu cmentarzach i milionach bezimiennych grobów.

Zanim rzucą się mi do gardła ci wszyscy tolerancyjni, kochający, wszechwiedzący i w ogóle sami naj, naj, i wytkną mi, że nie ma czegoś takiego jak socjalizm komunistyczny, wyjaśnię że zastosowałam skrót myślowy. Przecież zgodnie z twórcami i filozofami tego ustroju (Marks i Engel – obydwaj zresztą byli Niemcami) – komunizm to dalszy etap w rozwoju systemu socjalistycznego. Idealny to ten bezklasowy i bezpaństwowy. Normalnie ciut nie jak Unia Europejska. Mam nadzieję, że ci najmądrzejsi doczytali do tego miejsca, bo zazwyczaj wystarczy im pół tytułu, żeby wyrobić sobie opinię o tym, czego kompletnie nie czytali.

Teraz mogę przejść do dalszej części felietonu, który chcę poświęcić głupocie, robionej przez lewicę i to po raz kolejny zresztą. Identycznie jak za starych czasów wspomnianych już – Hitlera i Stalina – demokrację chce wprowadzać na drodze rewolucji oraz walki ze wszystkim, co tę demokrację i wolność w rzeczywistości niesie. Otóż lewica sobie wymyśliła, że jak zacznie potępiać ludzi z myśleniem prawicowym, to będzie lepiej. Tylko, że każdy zdroworozsądkowy człowiek zauważy, że na pewno nie będzie lepiej nikomu. Ten temat uszczęśliwiania na siłę dyktaturą był już w historii świata przerabiany i za każdym razem kończył się fiaskiem.

Nie wiem jak wy, ale ja widziałam na licznych nagraniach z licznych demonstracji, ludzi w koszulkach z podobizną Che Guevary. Z jakichś powodów widocznie jest dla nich symbolem wolności i walki o wolność. To przypomnę, że ten bojownik o tak zwaną wolność ma na swoim koncie tysiące zamordowanych ludzi, palił książki, zamykał w więzieniach swoich przeciwników politycznych, zakazywał słuchać różnej muzyki – oprócz tej dopuszczalnej, zgodnej z prawem i być może konstytucją, nienawidził ciemnoskórych i mordował osoby homoseksualne. Normalnie wolnościowiec – model katalogowy. Ale skoro to symbol wolności niektórych ludzi lewicy, to ja się tam kłócić nie będę. Każdy ma swoich idoli i jakieś uzasadnienie dla wyboru tych idoli ma. Ja dzięki Bogu mam innych i niech tak zostanie.

Dzisiejsza polska lewica też jakby niesie na sztandarach podobnych idoli. Z jakiegoś powodu przedstawiciele byłego aparatu bezpieki, działacze partii komunistycznej, aktorzy i celebryci wysługujący się dawnej władzy i z pochyloną głową znoszący cenzurę, dziś walczą o wolność i w ich pojęciu stają się tymi symbolami wolności. Czekam już tylko aż zaczną narzekać na ciemnoskórych i mordować homoseksualistów. Bo tylko to już im właściwie zostało.

Lewica przyjęła dziwny i niezrozumiały dla mnie zupełnie schemat działania, polegający na piętnowaniu i zamykaniu ust w imię wolności. Nie chce już mi się mówić co wyprawia lewacki Facebook, ale też co robią działacze lewicy dziś zrzeszeni w KOD-ach, Obywatelach RP i Strajkach Kobiet. Tak, bo to oni walczą o wolność. Nie ci, którzy sobie wyszarpali ją po wielu latach poniżania i spychania na margines. No tak, bo ciemnogród musiał siedzieć cicho z mordą w kubeł, kiedy przemawiała światłość narodu – Lisy, Durczoki, Róże Thun, Bolki, Michniki, Pitery, Bartoszewskie i inne takie tuzy. Tuzy, mające za nic uczucia i poczucia własnej wartości przez tysięcy ludzi, którzy w pewnym momencie powiedzieli – dość.

Dziś na protestach próbuje lewica przez swoich działaczy doprowadzić do tego samego – że głos ma być jeden i słuszny. I kompletnie nie widzi, że piłuje gałąź, na której siedzi. Społeczeństwo doskonale widzi to, co się dzieje i jak z hasłami o jakąś tam wolność, próbuje się kneblować usta ludziom takim między innymi jak ja. Przykładów jest na pęczki. Ot, choćby pierwszy z brzegu. Włazi mi na portal jeden z drugą i ujada, jakim to kiepskim jestem dziennikarzem, jak to nie mam racji, jak przecinek nie w tym miejscu, albo – najbardziej klasycznie – że jestem pisowskim trollem, czy sługusem. Rzucić inwektywę i czekać… Czasami czekanie przynosi owoce, bo się odzywam. Wiecie co wtedy mówię? Że jak się nie podoba, można zmienić portal, nie wchodzić tu, nie czytać i nie psuć sobie nerwów. Co słyszę w odpowiedzi, że jestem chamska i wyganiam.

Gdybym wyganiała, to zrobiłabym dokładnie to samo, co robią ci kochający wolność, także wypowiedzi. Zablokowałabym delikwentów i po temacie. Prosto, krótko i konkretnie. Tak się jednak nie dzieje. Wskazuję inną możliwość, bo przecież ja nikogo nie zmuszam, żeby wchodził na mój portal i czytał. Nie przywiązuję nikomu oczu do ekranu i nie każę, ani nie wymagam, żeby wchodzić tu i cokolwiek czytać. Powiedzcie mi, wytłumaczcie mi, jaki normalny człowiek pójdzie kolejny raz do tej samej restauracji, w której mu nie smakuje, ale zamówi posiłek i zapłaci za niego, żeby nawrzucać kelnerowi czy szefowi kuchni, że nie potrafi nic w kuchni? Co trzeba mieć w przestrzeni między uszami, żeby tak robić? A tak to właśnie wygląda. Dlatego, niech każdy oceni sam takie zachowanie, bo mi już po prostu się nie chce.

Powiem lewicy coś jeszcze. Jeśli nadal będziecie próbować zamykać usta ludziom, tak jak robił to Hitler albo Stalin, by myśleli wyłącznie tak jak wy, skończy się to dokładnie tak samo, jak kończyło się wcześniej. Urośnie ruch przeciw wam. W historii świata bywało z tym jednak różnie. Ze zdrajcami i ciemiężycielami rozprawiano się w sposób pokojowy i cywilizowany, albo kończyło się krwawą rzezią. Jedno tylko jest absolutnie pewne. Każda, absolutnie każda rewolucja, zjada własne dzieci. Jak już powsadzacie do więzień i powybijacie – wzorem swoich idoli – wszystkich swoich przeciwników, skoczycie sami sobie do gardeł. Zawsze i wszędzie tak się kończyło. Nie widzę powodu, żeby teraz miało być inaczej.

Tymczasem, przynajmniej na razie, im głośniej krzyczy lewica, tym większy bunt wzmaga w tych, którzy widzą jak lewica próbuje wprowadzić dyktaturę. Naprawdę w interesie lewicy jest ostudzenie swoich dyktatorskich zapędów, bo za chwilę dostanie łupnia nie tylko od tych, którzy mają tego dość, ale jeszcze od swoich, którzy będą niezadowoleni z efektów tych zapędów.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: Trzecie OKO)

Słowo po niedzieli: Dyktatorska lewica kręci bata… na lewicę komentarze opinie

Dodajesz jako: |

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama