Felietony, Słowo niedzieli Cała puszcza całą dobę - zdjęcie, fotografia

Powiem szczerze, że kiedy zobaczyłam wpisy Greenpaece na twitterze, a później innych tak zwanych organizacji ekologicznych na Facebooku oraz w innych miejscach, krew mi się w żyłach zagotowała. Zastanawiam się czy istnieje jakaś granica samoośmieszania się, czy ci tak zwani obrońcy przyrody będą uparcie kopać głębiej? Patrząc na to co się dzieje, wydaje się, że jednak to drugie.

Niech mi ktoś wytłumaczy różnicę i powie jak normalnemu człowiekowi. Jakie zmiany zajdą w puszczy w sytuacji, kiedy prewencyjnie wytnie się drzewa przed kornikiem, a jakie wówczas, kiedy kornik sam zeżre te same drzewa? I tak ich nie będzie, i tak. Różnicę, nawet jako blondynka, dostrzegam tylko taką, że kiedy wytnie się drzewa, które i tak by były zeżarte, zdrowych pozostanie więcej. Kornik nie wnika i nie pyta czy drzewo wolno zeżreć czy nie. Nie pisze też żadnego pisma do jakiejkolwiek instytucji w Unii Europejskiej. Tylko siada i żre.

Tak zwani obrońcy puszczy kompletnie pogubili się w tłumaczeniach. Czytałam je, chyba wszystkie, które pojawiły się po tym, gdy okazało się, że w Lesie Bawarskim można rżnąć wszystko bez opamiętania, właśnie po to, żeby kornik tego nie zeżarł. Do tego, Niemcy sobie zarobią na sprzedaży desek czy czego tam jeszcze, po wycince. W Polsce nie da się i nie można. U nas drzewo musi być spróchniałe, nie nadające się do niczego, nawet na deski. I Polacy w przeciwieństwie do Niemców nie zarobią ani nic. Na dodatek tak zwani ekolodzy będą dbali o to, żeby kornik dalej się rozmnażał i żarł już nie tylko lasy gospodarcze. Bo dzięki jakże mądrym działaniom aktywistów będzie się rozmnażał i dotrze w końcu do parku narodowego oraz ścisłego rezerwatu.

Może nie wszyscy znają tłumaczenia Greenepace i innych zielonych organizacji, ale w tej kwestii wyjaśniają swój upór w rzekomej obronie Puszczy Białowieskiej tym, że dzięki kornikowi będzie ona przechodziła wymianę składu gatunkowego drzew – bo takie jest ponoć prawo Puszczy. Las Bawarski tymczasem nie będzie mógł przejść gatunkowej wymiany. Dlaczego? Bo tak! Być może to las gospodarczy gorszego sortu, a las gospodarczy pod Białowieżą jest lepszego sortu, więc niech zdycha. Może pojawią się nowe drzewa, może nie. Może jak się pojawią te nowe, to zeżre je inna zaraza i znów jacyś tak zwani ekolodzy będą jej bronić, zamiast puszczy.

Zastanawiam się w tej sytuacji, po jaką anielkę na przykład gasić pożar w takiej przykładowo Puszczy Białowieskiej. Przecież dzięki pożarom będzie przechodziła wymianę składu gatunkowego drzew – bo takie jest prawo Puszczy. Jak nadejdzie nawałnica i zniszczy wszystko co na drodze, to też przecież lepiej nie ruszać. Niech odłamki i spadające gałęzie spadają na spacerujących ludzi, tudzież na jeżdżące samochody, bo takie jest prawo puszczy. Gdyby się owaliło na tak zwanych ekologów w czasie ich kolejnego protestu, to też żadnej karetki nie trzeba wzywać, ani nic z tych rzeczy, bo takie jest prawo puszczy. Zrozumiano? No!

Ja rozumiem, że Puszcza Białowieska jest cenniejsza przyrodniczo, wiem to, nie trzeba mi tłumaczyć. Ale też wiem, że są tam lasy gospodarcze, które zwyczajnie są zorganizowane po to, aby pozyskiwać z nich drewno. To identycznie jak z polem uprawnym. Pole służy do pozyskiwania plonów – cokolwiek na nim nie rośnie. Różnica polega na tym, że z pola zbiory zbiera się co roku lub co dwa lata, z lasów po kilkudziesięciu latach. Trudno mi sobie wyobrazić, że jakiś rolnik, nawet na najbardziej chronionym terenie, jak mu zaraza wlezie, to będzie stał i patrzył, aż wszystko zeżre. Tak samo leśnicy. Dbają o las, wiedzą co dla niego dobre i kiedy włazi zaraza zwalczają ją.

Z kornikiem jest jak z gangreną. Zaraża co zdrowe i przenosi się dalej, na zdrowsze partie. Zarażona część umiera i nie ozdrowieje. Jedyną metodą pozbycia się gangreny jest odcięcie zarażonej części, aby nie miała jak się przenosić. Właśnie to próbują zrobić leśnicy by ocalić las, ale nade wszystko ocalić chronioną część Puszczy Białowieskiej. Ta puszcza w całości parkiem narodowym nie jest i pora to przyjąć do wiadomości. A dopóki nie jest, podlega takim samym prawom jak inne lasy gospodarcze, czy to w Polsce, czy w Bawarii.

Nie mam pojęcia czym kierują się tak zwane organizacje ekologiczne, że działają bardziej na szkodę przyrody, niż na jej rzecz. Oczywiście nie we wszystkich przypadkach, ale w przypadku Puszczy Białowieskiej i owszem. Jaki jest sens dopuszczać do rozmnażania się kornika i narażać na śmierć tysiące drzew, których przy wycince mogłoby zginąć mniej? Przecież drzewa i tak umrą i tak umrą, jak nie od pił, to od kornika. I nikt nie powiedział, że czy po działaniu pił, czy też po działaniu kornika, leśnicy nie przystąpią do nasadzeń, które i tak muszą prowadzić w lasach gospodarczych. Dlaczego? Bo takie jest prawo. Muszą i już.

W tym miejscu muszę jeszcze koniecznie wspomnieć o drodze narewkowskiej, której nie można wyremontować… bo tak zwani ekolodzy już się poskarżyli do unijnych instytucji. Wszystko zostało zblokowane. Do kiedy? Czort wie. Na razie nic nie można zrobić. Mieszkańcy okolicznych wsi zamiast jechać normalną drogą, która przecież tam jest, muszą nadrabiać ponad 20 kilometrów i to tylko w jedną stronę. Jeśli ktoś musi dojeżdżać codziennie w tę i z powrotem, dzięki tak zwanym ekologom nagina o ponad 40 kilometrów więcej. Każdego dnia! Pewnie dla środowiska naturalnego nie ma to znaczenia – być może tak ekolodzy uważają. Nie wnikam, nie wiem, sensu nawet nie szukam. Szkoda czasu i prądu.

Numer z tą drogą narewkowską polega na tym, że ta droga już jest. Jest zresztą od bardzo dawna. Ale dlatego, że jest od bardzo dawna, jest mocno zniszczona. Wymaga remontu. Nie poszerzania, nie lania asfaltu, a zwykłego utwardzenia, które tam było zanim się zdarło. Ale nie! Nie da się, nie można, bo tak sobie postanowili tak zwani ekolodzy, co to poskarżyli się do trybunału. Tego trybunału, który pewnie tyłka nie ruszy z miejsca i nie wiadomo czy w ogóle kiedykolwiek dojechał którykolwiek z jego członków choćby do Siemiatycz, o Narewce z litości nie wspomnę.

Grunt, że temat puszczy ciągle żywy, codziennie i całą dobę, kiedy tylko ktokolwiek chce coś zrobić w puszczy dla jej utrzymania. Z całym szacunkiem, ale puszcza była, kiedy nie było jeszcze nawet znane słowo ekolog. Lasy gospodarcze też były i służyły wszystkim od setek lat. Opiekowała się nimi miejscowa ludność, a później przygotowani fachowo do tego leśnicy. A tak zwani ekolodzy, jeśli naprawdę chcą bronić lasów, niech jednak pojadą do Bawarii. Skoro tu zblokowali wycinkę, niech i tam zblokują. Może nawet unijny trybunał się też tym zajmie?

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: Trzecie OKO)

Słowo po niedzieli: Cała puszcza całą dobę komentarze opinie

  • gość 2018-08-21 06:50:57

    Już piałem, że jak Bóg chce kogoś ukarać, to mu rozum odbiera. Czy Pani to rozumie?

  • Gość - niezalogowany 2018-08-23 21:56:09

    Artykuł mądry i ciekawy. Naszym ekologom należy wydać wizy i paszporty i niech jadą w szeroki świat gdzie trzeba ratować wspaniałą przyrodę.

  • gość 2018-08-24 18:40:00

    A ja ciągle wzywam ekologów do obrony Lasu Turczyńskiego i Solnickiego!!! Gdzie jesteście?!! Jak są potrzebni bo głupota urzędników chce niszczyć lasy dla swoich zachcianek politycznych to tych ekologów nie ma!!!

  • gość 2018-08-26 23:09:18

    Proszę nie mylić ekologów ( takich jak ja i większość społeczeństwa) z osobami, które tworzą własne pojęcia ekologii. Te osoby nie segregują śmieci, nie dbają o czystość przyrody, one tylko krzyczą. A krzyczą wtedy, gdy ktoś im płaci. W nosie mam takich "ekologów" - zwłaszcza, że traktują wybiórczo. Gdzie są gdy wycinają Lasy Bawarskie, gdzie są gdy budują zamek w Puszczy Noteckiej. Nie ma ich? A dlaczego? albo nie ma tak kasy albo ktoś im zapłacił, żeby ich tam nie było. Ile inwestycji w stolicy było zablokowanych do momentu gdy inwestor sypnął kasę? oni zarabiają a ja dziwię się prostym ludziom, którzy wierzą w ich dobre intencje. Ludzie - to ściema, bez kasy "ekolodzy" się nie pojawią - jak kobieta lat 40, która na etacie pracowała kilka miesięcy ma się utrzymać? Jest kloszardem - no nie. Więc skądś ma kasę. Skąd? Uruchomcie myślenie...

  • Gość - niezalogowany 2018-09-16 18:28:15

    Och jaka głupia baba to napisała! Porównywać las bawarski gospodarczy do obiektu Unesco? Pisać, że w Polsce nie wolno walczyć z kornikiem. Wolno, wszędzie, tylko ten jeden las powinien być zostawiony w spokoju, a nie na deski.
    Narewkowską jeździ na co dzień garstka,, a leśnicy naściemniali, że utwardzą bez asfaltu... Od tygodnia leją tam asfalcik jako żywo. Grunt to wierzyć w tanią propagandę. Nie lubi Pańcia ekologów? Luz, to proszę poczytać naukowców - np Gutowskiego z Instytutu Badawczego Leśnictwa.

Dodajesz jako: |

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama