7°C całkowite zachmurzenie

Słowo po niedzieli: Tych radnych nie ma nawet z czego oceniać

Felietony, Słowo niedzieli radnych nawet czego oceniać - zdjęcie, fotografia

W ubiegły piątek odbyło się ostatnie posiedzenie Rady Miasta w składzie, którego na pewno już nie zobaczymy. Jednak część radnych ponownie zasiądzie w ławach, gdy inni zrezygnowali sami ze startu. Jeszcze inni nie znaleźli się na listach z tego powodu, że nikt nie widział potrzeby ich wystawiania. Ale skład Rady Miasta za chwilę będzie wyglądał zupełnie inaczej. Jednak chcę w tym miejscu odnieść się do działalności radnych, bez których nawet ostatnie cztery lata wyglądałyby dokładnie tak samo, jak z nimi.

Początkowo miałam podsumować ogólnie całą Radę Miasta, każdą radną i każdego radnego z osobna. Uznałam jednak, że nie będę tego robić. Pomyślałam, że ci, którzy byli aktywni i jakkolwiek zaznaczyli swoją obecność, ze swoich decyzji i słów będą się tłumaczyć jeszcze przez kilka dni przed wyborcami. Tych było zdecydowanie więcej. Bo większość radnych jednak coś tam usiłowała zrobić, jakoś się zaznaczyć i jakoś się zapisać w pamięci swoich wyborców. Ciekawostkę natomiast stanowi ta grupa radnych, która przez całą kadencję – w mojej subiektywnej ocenie – była potrzebna zupełnie do niczego. Oni po prostu byli i na tym koniec.

Część mieszkańców w ogóle może być zaskoczona, że ludziom o takich nazwiskach płacili pieniądze ze swoich podatków za pracę w Radzie Miasta. Bo jest kilka osób, z których obecności w organie stanowiącym miasta kompletnie nic nie wynika. Co ciekawe, część z nich znów chce lub ma zamiar prosić wyborców o głosy. Po czterech latach nic nie robienia! Poniżej moja subiektywna ocena i nazwiska radnych, którzy przez ostatnie cztery lata nie skalali się pracą na rzecz mieszkańców Białegostoku.

Włodzimierz Kusak. Przepraszam Włodek, bo znamy się osobiście. Kiedy byłeś Przewodniczącym Rady Miasta można było mówić o Tobie wiele, zarówno dobrego, jak i złego. Wprowadziłeś nawet kilka kanonów do słownika naszej lokalnej polityki, które już zostaną. Typu: „Bo demokracja nie może być rozhulana”. Często tego używam w cytatach. To pokazuje, jak bardzo formacja, do której należałeś, z demokracją miała niewiele wspólnego. Kiedy jednak zostałeś tylko takim zwykłym, nie funkcyjnym radnym, ostatnie cztery lata mogłyby się obejść bez Twojej obecności. Mogę się tylko domyślać, że w Platformie byłeś potrzebny dokładnie do niczego i tak cię potraktowali, a Ty się po prostu odwdzięczyłeś partii. Szkoda. Bo to nie partia, a mieszkańcy Cię wybrali. Ostatnie cztery lata Rada Miasta mogłaby się obejść bez radnego Kusaka i byłoby dokładnie tak samo, jak jest.

Marek Chojnowski. Było ich dwóch, nie startuje żaden z nich. W tym miejscu mówię o Marku Chojnowskim z Platformy Obywatelskiej. Mimo, że był też wiceprzewodniczącym Rady Miasta, po jego odejściu, nie mogę powiedzieć, że błysnął czymś szczególnym. I nie ma znaczenia – dobrym, czy złym. Uważam, że gdyby Marka Chojnowskiego nie było w Radzie, sytuacja mieszkańców Białegostoku, nawet wybranych grup tych mieszkańców, byłaby dokładnie w tym samym miejscu i w tym samym punkcie, co cztery lata temu, jak i po czterech latach.

Długo zastanawiałam się, kogo mogłabym wskazać z radnych PiS, w kontekście braku działań. Tu padło na Marcina Szczudło. Odkąd opuścił klub radnych Tadeusza Truskolaskiego i wrócił do PiS, to poza bojem o utrzymanie stanowiska w roli wiceprzewodniczącego Rady Miasta, wyborcy PiS mieliby problem aby wskazać jakąś szczególną aktywność. Czy podobnie oceniliby go wyborcy innych formacji, albo przeciwnicy PiS-u? Wydaje się, że podobnie, albo wręcz tak samo. Zwyczajnie radnego Szczudło niewiele było widać i niewiele słychać, nawet podczas posiedzeń komisji branżowych.

Teraz słów kilka o tych, którzy startują. I tu niespodzianek nie będzie. W zasadzie cały praktycznie klub radnych Tadeusza Truskolaskiego przez cztery ostatnie lata był potrzebny dokładnie do niczego. Może poza radnym Masztalerzem, który zasypywał swojego szefa interpelacjami. I ten radny, jako jedyny zaznaczał swoją obecność, coś usiłował robić. Przy czym kompletnie nie przeszkadzało mu to, że nader często był wystawiany na pożarcie konkurencji, kiedy nikt z jego formacji nie miał ochoty brudzić sobie rączek lub ust jakąś przepychanką. To, że bywał czasem pośmiewiskiem, nawet mu nie specjalnie przeszkadzało.

Masztalerzem wysługiwała się idealnie radna Anna Augustyn, szefowa klubu radnych Tadeusza Truskolaskiego. Osoba całkowicie zbędna w Radzie Miasta, jak i w życiu publicznym. Aż przejrzałam ostatnio jej facebookowy fanpage, żeby popatrzeć czy może w sieci przynajmniej była aktywna. A gdzie tam! Nic, zero. Same udostępnienia z Komitetu Truskolaskiego, albo Wschodzącego Białegostoku, zero podejmowania rozmów z kimkolwiek. Teraz Anna Augustyn ma ambicje zostać radną w Sejmiku Województwa po 4 latach nic nie robienia. O przepraszam, zasłynęła raz stwierdzeniem podczas posiedzenia Rady Miasta, że to o czym radni dyskutują, nikogo nie interesuje. Tak, że wyborcy powinni pamiętać, żeby się nie interesować co robi radna. Bierze pieniądze za posiedzenia, to bierze. Na kij drążyć temat.

Co ciekawe ta radna po czterech latach pracy, której ślad trudno nawet namierzyć, w internecie ma reklamę z tym samym zdjęciem co  cztery lata wcześniej. Zmienione jest tylko logo komitetu. Wcześniej startowała do Rady Miasta z Komitetu Truskolaskiego, teraz wystawiła ją bezpartyjna partia Nowoczesna, jako jedynkę do Sejmiku z list bezpartyjnej listy Koalicji Obywatelskiej z Platformą Obywatelską na czele. Spotted Białystok prowadzony przez jej męża nawet reklamuje tekst, jaki można przeczytać: „Doświadczony samorządowiec w latach 2014-2018 Radna Miasta Białegostoku, przewodnicząca Klubu Radnych Tadeusza Truskolaskiego”. Ale już żadnych naprzykładów nie wskazuje tego doświadczenia. I słusznie. Bo brak.

Moją listę zamyka Jarosław Grodzki, o którym można powiedzieć i napisać tylko tyle, że radnym był. Uczestniczyłam w posiedzeniach wielu komisji, w których ponoć pracował. Nie słyszałam jednak, aby kiedykolwiek w jakiejkolwiek sprawie zabrał głos chociaż jeden raz. Nie znam żadnej inicjatywy mieszkańców, w którą się zaangażował, ani żadnego projektu, o który walczył – choćby i bez powodzenia. Dokładnie tak jak i radna Augustyn, szefowa jego klubu.

O losach wszystkich pozostałych zdecydują mieszkańcy w najbliższą niedzielę. Nie wiem na kogo oddadzą głos i nie wiem jak będzie wyglądał przyszły skład Rady Miasta. Osobiście życzyłabym sobie, aby więcej takich radnych, którzy zwyczajnie nie pozostawiają po sobie śladu z własnej działalności, zwyczajnie nie oglądać i nie płacić za to, że oddychają. Oddychać można bez publicznych pieniędzy. Szkoda, że znaleźli się tacy radni, których po czterech latach nawet nie ma z czego oceniać.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: Trzecie OKO)


Słowo po niedzieli: Tych radnych nie ma nawet z czego oceniać komentarze opinie

  • gość 2018-10-16 17:51:29

    Dlaczego cisza o mistrzu intelektu i wazeliny Henryku D. ????

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na ddb24.pl