Felietony, Słowo niedzieli Słuchałam oglądałam płakałam - zdjęcie, fotografia

Naprawdę, siedziałam, słuchałam, oglądałam i płakałam podczas ostatniej sesji Rady Miasta. I wcale mi nie chodzi nawet o to, co się działo pod koniec sesji, kiedy radnych wbrew ich woli zaczęto na chama dopisywać do komisji, do których się nie zgłaszali. Takie emocje wywołał u mnie w zasadzie początek sesji, kiedy o budżecie i zmianach w tym budżecie mówił Tadeusz Truskolaski.

O tych zmianach budżetowych prezydent Truskolaski mówił raczej niewiele. Dużo czasu bowiem poświęcił na siebie samego. Bo Miasto Białystok to on i nic nie masz ważniejszego nad Tadeusza Truskolaskiego. Zrozumiano? Wykonać! Tradycyjnie zresztą w takich sytuacjach. W jego wypowiedziach szukać merytoryki to jak szukać w Polsce skradzionego w Austrii mercedesa. Oczywiście, że się da znaleźć, tylko łatwo to zadanie nie przychodzi. Ale jakby co, to jest możliwe.

Tak i tutaj. Prezydent odpowiedzi udzielał, żeby nie było, że nie udzielał. Ale o tym jakiego gatunku były to odpowiedzi, to każdy swoje zdanie będzie wyrabiał już sobie sam. Moja redakcja będzie publikować, tak jak dotychczas informacje z pełnymi cytatami, zarówno pytań jakie padały, jak też i odpowiedzi. Postaram się, żeby czytelnicy nawet to zobaczyli, zwłaszcza ci, którzy nie mają możliwości śledzenia obrad na żywo, a później zapominają lub nie chcą włączać transmisji z archiwum trwającej kilka lub też i kilkanaście godzin. Polecam, bo to może całkowicie odmienić obraz zarówno radnych jak i prezydenta od tego, jaki im kreowała część mediów lub plotek powtarzanych z ust do ust.

Ale wracając do meritum. Pierwsze wystąpienie prezydenta Truskolaskiego miało odnosić się do pytań radnych o konkretne pozycje budżetowe. Miało, ale nie do końca się to udało, bo znakomita część wystąpienia dotyczyła tego, jak bardzo naród białostocki mu ufa, jak hurtem wybrał prezydentem i że to znak, iż dobrze czynił. W domyśle, przynajmniej moim, pojawiła się taka oto myśl, że już nawet o nic pytać nie można. Bo racja jest tylko prezydenta i żadna inna. Nie przemknęło przez ten światły umysł, że znakomita część tych głosów była oddana wyłącznie dlatego, że ludzie woleli wybrać mniejsze zło. Ewentualnie wybrali kogoś kogo już znają, a nie kogoś, o kim nie wiedzą jak się zachowa, kiedy już dojdzie do władzy.

Ale zostawmy to. Taka refleksja i tak zapewne nigdy nie przyjdzie do głowy temu, komu powinna przyjść. Nawet kiedy się ją wyłoży jak krowie na rowie. Stąd prezydent wywalił z siebie następnie na tym samym wystąpieniu – podczas odpowiadania na pytania o konkretne pozycje budżetowe – jak to był ciemiężony przez ostatnie cztery lata. Jak to PiS mu żyć nie dawał, można chwilami było odnieść wrażenie, że się wręcz nad nim znęcał. Powiedział, że przecież nawet w Polsce wszyscy wiedzą, że był traktowany niesprawiedliwie.

Tradycyjnie już jak radni zadawali pytania, bo takie mają prawo, a nawet i obowiązek, Tadeusz Truskolaski uznał to za atak personalny. W tym przypadku również nie przyszła żadna refleksja, że sesja odbyła się bez posiedzenia komisji branżowych, na których zazwyczaj radni otrzymują przynajmniej część odpowiedzi zanim podniosą ręce do góry. Dlatego mieli pełne prawo pytać i dopytywać, choćby i po to, żeby wiedzieli, że podnosząc te ręce nie łamią prawa, albo nie zaszkodzą mieszkańcom, których reprezentują. Ale nie, taka refleksja też nie przyszła. Tak samo jak nie przyszła i taka refleksja, że zadawanie pytań nie jest atakiem personalnym. Nie słyszałam, żeby ktokolwiek z radnych wyszedł i powiedział, że Tadeusz Truskolaski to (… tu wstaw właściwe słowo), albo że jest winien wszystkiemu złu w Białymstoku.

Niestety, Tadeusz Truskolaski ma kłopoty z przyswajaniem rzeczy oczywistych. Jak choćby to, że nawet gdyby faktycznie co najgorsi i najpodlejsi z podłych radni PiS atakowali go personalnie, to ma z nimi współpracować. Ma obowiązek informować o swoich decyzjach i tłumaczyć się na każde zawołanie. Ale nade wszystko największy kłopot ma w tym, że po 12 latach nie zrozumiał, że jako kierownik urzędu odpowiada za pracę swoich podwładnych i że jeśli coś sknocą to on za to odpowiada. Jeśli chce uniknąć niewygodnych pytań, musi poważnie pomyśleć o wymianie urzędników na takich, którzy nie będą knocić. Ale taka refleksja, skoro nie przyszła przez 12 lat, to nie mam złudzeń, że nagle coś oświeci poniewieranego przez cztery lata pytaniami radnych Tadeusza Truskolaskiego.

I jeszcze jedno. Gdyby prezydent Truskolaski współpracował z radnymi, zwyczajnie informował ich o swoich decyzjach, albo przynajmniej konsultował, zanim je podejmie, to mniej publicznych pytań by było i inna też by była ocena jego osoby. Pokazując teraz i zaznaczając za każdym razem ileż to go ludzi nie poparło, musi pamiętać, że innych kandydatów też mieszkańcy popierali. Prezydent musi też pamiętać, ale również brać pod uwagę, że jeszcze inni mieli go głęboko tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę i w ogóle nie poszli do wyborów. Mieli też tam samo wszystkich innych kandydatów – dla jasności sprawy. Musi też pamiętać, że było również wielu takich, którzy nie chcą go widzieć na stanowisku prezydenta i dlatego głosowali inaczej. I dziś tych właśnie mieszkańców znienawidzeni przez Tadeusza Truskolaskiego radni PiS reprezentują w Radzie Miasta.

Słuchając wypowiedzi prezydenta na mównicy naprawdę miałam łzy w oczach. Ale nie z żalu i nie z tego, na co się skarżył, ani tego, że jest tak ponoć mocno atakowany personalnie. Łzy płynęły mi z refleksji, co może się ze mną stać, jeśli stracę kiedykolwiek kontakt z rzeczywistością. Mam cichą nadzieję, że tak się nigdy nie stanie, że nie upadnę tak nisko, aby za własne lub swoich współpracowników niedopatrzenia lub błędy winić wszystkich, tylko nie siebie. Dlatego postaram się, aby jak najwięcej mieszkańców miała jednak możliwość śledzić wypowiedzi radnych, jak i prezydenta, aby mogli sami zobaczyć zachowanie i prawdziwe słowa, które zostały wypowiedziane, a nie te, które media lub politycy przekazują skrótem myślowym.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: Trzecie OKO)

Reklama

Słowo po niedzieli: Słuchałam, oglądałam i płakałam komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez ddb24.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Grupa Optima Sp. z o.o. z siedzibą w Białystok 15-866, Zagumienna 9/1/47

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"