Felietony, Słowo niedzieli koniec rumakowania - zdjęcie, fotografia

Naprawdę, nie wiem jak to jest możliwe. Tyle lat oszukiwania, manipulacji i długów w każdym prawie miejscu, gdzie się pojawił Rafał Gaweł, a proces dopiero co się zakończył. Przestępczy proceder trwał nie rok, nie dwa, nie trzy, ale kilkanaście lat. W tym czasie ten sam człowiek przez wiele osób był traktowany niemal jak święta krowa, bo lansowały go lewicowe media.

Zastanawiałam się czy pisać o tym, bo jestem w sporze sądowym z Ośrodkiem Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych, ale uznałam, że skoro zapadł prawomocny wyrok wobec Rafała Gawła, a on sam nie jest w zarządzie fundacji, to mój felieton poświęcony jego postępowaniu powinien jednak się pojawić. Tym bardziej, że w sieci pojawił się wpis na fanpage o nazwie „Rafał Gaweł”, który wygląda jak oświadczenie skazanego, chociaż on sam – jak twierdził niedawno w sądzie, nie ma żadnego konta ani profilu na Facebooku.

Tu można by pisać bardzo wiele i zapewne niejeden felieton, ale odniosę się obecnie do – moim zdaniem – kluczowych spraw w związku z prawomocnym orzeczeniem Sądu Apelacyjnego w Białymstoku. Pierwsze i najważniejsze jest to, że jeśli się chce prowadzić działalność publiczną, zwłaszcza w organizacjach zajmujących się drażliwymi tematami, które często osadzone są na emocjach ludzkich, należy być świętszym od Papieża. Transparentność działania powinna być tu na pierwszym planie, ponieważ to ona buduje zaufanie opinii publicznej do takiego podmiotu.

Tymczasem Rafał Gaweł kreował się od początku procesu na osobę pokrzywdzoną. Pokrzywdzoną do tego stopnia, że wszyscy i wszystko sprzysięgło się przeciwko niemu. Może poza mediami lewicowymi, które lansowały go jako eksperta w dziedzinie nietolerancji, walki z rasizmem czy myśliwymi. Wszystkie instytucje, firmy, którym zalegał pieniądze, organizacje czy fundacje, które wielokrotnie wydawały oświadczenia, że nie mają z nim nic wspólnego, ani jego działaniami, wszystko, absolutnie wszystko sprzysięgło się przeciwko niemu, a on jeden jak ten Chrystus walczył z tą jawną niesprawiedliwością i patologią w życiu publicznym.

To popatrzmy jak to wyglądało. I nie są to moje ustalenia, ale ustalenia śledczych i sądów. Ba! Nawet biegłych, nie tylko z Białegostoku. Rafał Gaweł, jego żona, brat, matka nawet ówczesny szwagier oraz inna osoba, osądzona prawomocnie w tym samym procesie, od lat zajmowali się różnymi działalnościami. Wszędzie pozostawiali po sobie długi, niespłacone wierzytelności. Wymieniali się jedynie funkcjami, zamieniali się rolami w zależności od potrzeb w tych różnych podmiotach i działali latami. I praktycznie wszędzie pozostawiali po sobie to samo – długi i komorników na kolejnych kontach. Taki rodzinny biznes? Hobby?

I żeby nie było. Uważam, że działanie niektórych organizacji, jakie wciąż jeszcze funkcjonują w przestrzeni publicznej, jest potrzebna. Ale na pewno taka działalność nie może polegać na takiej pracy jak to ma miejsce obecnie. Rafał Gaweł zniszczył życie wielu ludziom, doprowadził do tego, że ludzie tracili biznesy, swoje dochody, nie wzruszał się na to, że dopuszczał się złamania karier ludziom – bo liczyło się tylko to co jego. Nie litował się nad ludźmi, jeśli tylko mógł osiągnąć swój cel. I niekoniecznie musiał to być od razu cel finansowy. Choć ostatecznie się do takiego celu wszystko sprowadzało. I co jest najsmutniejsze w tym wszystkim? Za nic nie chciał wziąć odpowiedzialności. Zawsze wykręcał się od swojej winy. Tak samo jest teraz.

Jak to jest możliwe, że założone z jego inicjatywy organizacje pozyskujące pieniądze od ludzi o większości swoich działań informują na Facebooku. Ale przecież do żadnego z kont Gaweł się nie przyznaje. Nawet tego, że posiadał własny profil na Facebooku, z którego pisał do mnie i do innych osób. Faktem jest, że ten profil został skasowany krótko po tym, gdy rozpoczął się proces karny wobec niego. Ale profil istniał i były zamieszczane z niego wpisy oraz komentarze. Były wysyłane też prywatne wiadomości do wielu ludzi. Co w sądzie nie przeszkadzało zeznać mu zupełnie co innego. Przyznam szczerze, że zaniemówiłam, kiedy usłyszałam jak przed sądem powiedział, że nigdy nie miał konta na Facebooku, ale „wydaje mi się, że prezes posiada albo posiadał konto na fecbooku” – tak zeznał odnośnie swojej prawej ręki, która towarzyszy mu od lat w firmach i organizacjach.

Serio? Rafał nie wie, że jego prawa ręka i osoba, która pojawia się razem z nim na rozprawach i wobec której prokuratura obecnie prowadzi postępowanie, ma konto na Facebooku, gdzie przede wszystkim można czegokolwiek dowiedzieć się o prowadzonych działaniach kierowanych przez nich organizacji? Na stronach internetowych jakiekolwiek treści zaczęły się pojawiać dopiero od tego roku. Wcześniej nie było tam ani literki o tym, czym zajmują się organizacje, które reprezentował Rafał Gaweł lub w imieniu których się wypowiadał wielokrotnie. I on nie wie, kto prowadzi profile? I nie wie, że sam miał, ani że prowadzi profil jego prawa ręka? Serio?

Nie będę się pastwiła w tym miejscu nad tym człowiekiem, bo ma teraz dość kłopotów. Ale ma je na własne życzenie. Nie da się całe życie oszukiwać ludzi, manipulować. Tak samo jak oskarżać wszystkich naokoło, kiedy w tym samym czasie próbuje się wybielać samego siebie, nawet najbardziej idiotycznymi wpisami i komentarzami. Tak jak ten, że białostocki wymiar sprawiedliwości zawziął się na biednego człowieka, o charakterze co najmniej Chrystusa. Prokuratura prokuraturą, ale sądy były w tym przypadku dwa i dwa orzekły niemal identycznie. A na pewno oceniły postępowanie Gawła i inne oskarżone z nim osoby tak samo – jako przestępców. Dodam jeszcze, że sąd apelacyjny to nie jedna pani sędzia, ale cały skład sędziowski, który ocenił materiał dowodowy w taki sposób, jak przekazała to tylko sędzia sprawozdawca. Poza tym Rafał Gaweł był badany przez biegłych i to też spoza Białegostoku. I co? Ich też białostocki wymiar sprawiedliwości zmanipulował i nakazał podrobienie opinii? A przypomnę, że byli grafolodzy, lekarze i inni.

I na koniec zwrócę się bezpośrednio do Rafała Gawła, bo wiem, że to przeczyta. Jeśli naprawdę chcesz uzdrawiać życie publiczne, uzdrów najpierw swoje własne. Masz dzieci, masz rodzinę, zajmij się ich przyszłością. Zakładam, że nie jest im miło czytać o ojcu oszuście. Pospłacaj długi, oddaj ludziom to, co zabrałeś, przeproś osoby, które pomawiałeś i publicznie piętnowałeś dla własnych celów. Uporządkuj sprawy osobiste, firmowe i te w organizacjach. Dopiero potem zajmij się uczciwie naprawianiem świata. Ktoś kto go tak mocno popsuł, nie nadaje się na „lekarza” uzdrowiciela. Jedno jest niemal pewne w tym momencie. Obecnie skończył się czas twojego rumakowania.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: Trzecie OKO)

Reklama

Słowo po niedzieli: Czy to już koniec rumakowania? komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Własna dzialalność gospodarcza

Weź swój los we własne ręce!! 34 000,00 zł bezzwrotnego wsparcia na otwarcie i prowadzenie działalności gospodarczej. Otwórz swój własny biznes!..


Zobacz ogłoszenie
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez ddb24.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Grupa Optima Sp. z o.o. z siedzibą w Białystok 15-866, Zagumienna 9/1/47

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"