Felietony, Słowo niedzieli Proszę opamiętanie uszanowanie pamięci zmarłym - zdjęcie, fotografia

To, co stało się wczoraj w Gdańsku, absolutnie nie powinno mieć miejsca. Nigdzie. Tak samo jak nie powinno mieć miejsca to, co stało się później. Bardzo wiele osób straciło okazję, by milczeć, kiedy naprawdę powinni milczeć. Mam ogromny żal i złość do polityków oraz niektórych przedstawicieli mediów, bo już zaczęli wskazywać winnych lub potencjalnie winnych, choć nie wiadomo z jakich pobudek działał sprawca, ani czy był zdrowy psychicznie.

Mój dzisiejszy felieton będzie krótszy niż zwykle piszę w poniedziałki. Ale dotyczy bardzo ważnej sprawy, którą od wczoraj żyje cała Polska. Chodzi oczywiście o bezpardonowy atak na prezydenta Pawła Adamowicza, który nigdy nie powinien się wydarzyć w stosunku do żadnej osoby, ani prywatnej, ani publicznej. Miałam o tym nie pisać wcale, bo uważam, że w tej chwili bardziej potrzebny jest spokój i cisza oraz powierzenie zmarłego kilka godzin temu człowieka opiece Boskiej w modlitwach.

Miałam nie pisać, ale jednak napisałam. Powodem jest to co przeczytałam w internecie wczoraj i dzisiaj. I przyznam, że nie umiem przejść obok tego obojętnie. Masa komentarzy odnosi się do sprawcy ataku, odnosi się również do ofiary tego ataku. Jednak wydaje mi się, że wśród tych wszystkich komentujących najmniej jest osób, które mają świadomość – co to znaczy odpowiedzialność za słowo. Padły już pierwsze oskarżenia, nastąpiło pokazywanie palcami ewentualnie współwinnych tej tragedii. Tymczasem fakty dotyczące całego wydarzenia jeszcze są nieznane.

Osobiście na swoim portalu informacyjnym odniosłam się tylko i wyłącznie do faktów. Przekazałam przede wszystkim, że Paweł Adamowicz przeszedł operację, że znajduje się w stanie ciężkim, bo to przekazał lekarz podczas konferencji prasowej ubiegłej nocy. Tak samo przekazałam tyle, co ustaliła dotychczas policja, która jest w posiadaniu zarówno materiałów o przeszłości nożownika, jak i mogła odebrać od niego jakiekolwiek zeznania – jeśli takie w ogóle złożył. Nie śmiałam i nadal nie śmiem pisać o tym czym był spowodowany atak na prezydenta Gdańska, a już na pewno, że to efekt spirali nienawiści, manipulacji czy walki politycznej. Wielu osobom z życia publicznego takiej odpowiedzialności zabrakło. I niestety już usiłują wskazywać na środowiska, bądź osoby, które mogły przyczynić się do niedzielnej tragedii.

Przede wszystkim z informacji przekazanych przez policję wynika, że mężczyzna, który dokonał ataku na prezydenta Gdańska, miał w przeszłości bardzo poważne konflikty z prawem. Napadał na banki, był odpowiedzialny za rozboje. Przebywał również w więzieniu. Dziś prokuratura podała także informację, że należy sprawdzić czy mężczyzna był poczytalny, bo być może dokonał czynu w stanie nieświadomości. Nie są również znane jeszcze informacje czy nożownik był pod wpływem alkoholu lub narkotyków, tudzież innych środków odurzających.

Nie wiem, czy to prawda, co podało dziś RMF FM. Stacja ponoć ustaliła, że mężczyzna leczył się w przeszłości na schizofrenię. A jeśli tak było, to zwyczajnie w świecie mógł nie zdawać sobie sprawy z tego co robi. Mógł uroić sobie konflikt o podłożu politycznym, społecznym, osobistym lub jakimkolwiek innym. Ale część osób publicznych, w tym polityków i dziennikarzy, nie zachowało wstrzemięźliwości w pisaniu komentarzy. I już od wczoraj dopisują własne teorie do tragedii – przede wszystkim rodziny Pawła Adamowicza.

Samego Pawła Adamowicza nie znałam, nie znam też jego rodziny. Ale zakładam, że jego żona i dzieci w tej chwili najbardziej myślą o nim, a nie o polityce. Wiecie dlaczego tak napisałam i dlaczego tak myślę? Dlatego, że Paweł Adamowicz to przede wszystkim człowiek. Człowiek, który leżał w stanie ciężkim w szpitalu i zmarł od odniesionych ran. Dopiero później był prezydentem miasta, jeszcze później politykiem, a dla rodziny i bliskich oraz przyjaciół jest i był Pawłem. Dla nich nie był prezydentem, nie był żadnym politykiem, był Pawłem. Podciąganie brutalnego ataku pod jakiekolwiek powiązania polityczne bez znajomości faktów, jest skrajną nieodpowiedzialnością i nie ma znaczenia kto się tą nieodpowiedzialnością dziś wykazał.

Skoro innym zabrakło takiej odpowiedzialności za słowa, tą odpowiedzialnością postaram się wykazać ja – Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska. Nie będę wskazywała kto źle powiedział, kto nie umiał milczeć. Niech każdy sam we własnym sercu rozsądzi, czy potrafił sprostać dramatycznej sytuacji, jaka nie powinna się wydarzyć. Pozostaję w modlitwie za zmarłego dziś prezydenta Gdańska, który dla mnie w pierwszej kolejności był człowiekiem, później dopiero urzędnikiem, który zginął w trakcie pełnienia obowiązków służbowych.

Liczę na to, że polskie organy, w tym policja i prokuratura, staną na wysokości zadania i ustalą, co się wydarzyło i nade wszystko – dlaczego się wydarzyło. Liczę również na to, że sprawca tej tragedii zostanie surowo ukarany, jeśli popełnił czyn świadomie i z zimną krwią. Jeśli był to człowiek chory, niepoczytalny, to niech zostanie odizolowany od społeczeństwa, aby już nigdy więcej nie wyrządził nikomu krzywdy.

Wszystkie myśli kieruję dziś do rodziny i przyjaciół zmarłego prezydenta Pawła Adamowicza. Wiem, że najbliższy czas będzie ogromnie trudny. Wierzę jednak, że z Bożą pomocą i z dobrym słowem od wielu ludzi, uda się przetrwać najtrudniejsze chwile. Składam publicznie kondolencje w imieniu swoim i całej redakcji. Proszę wszystkich także o uszanowanie śmierci człowieka i powstrzymanie się od niestosownych komentarzy.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: BI-Foto)

Słowo po niedzieli: Proszę o opamiętanie i uszanowanie pamięci o zmarłym komentarze opinie

  • gość 2019-01-15 03:42:39

    Mądre słowa. Podpisuje się.

Dodajesz jako: |

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama