Felietony, Słowo niedzieli Kiedyś wszystko było prostsze - zdjęcie, fotografia

To było wcale nie tak dawno, w MTV leciała muzyka, bo to był kanał muzyczny, z programów informacyjnych można było dowiedzieć się o różnych ważnych sprawach, z filmów dokumentalnych o ciekawych zjawiskach lub życiu poszczególnych środowisk, a na wieść o wywiadówce bał się uczeń, a nie nauczyciel. Kiedyś wszystko było prostsze.

Kilka dni temu otrzymałam maila. Napisał do mnie Facebook, który prosił, abym zaakceptowała nowe warunki reklamy – antydyskryminacyjne. To na wypadek, gdybym chciała wykupić tam jakąś reklamę. Otóż, przeczytałam, kliknęłam akceptuję, bo bez akceptacji reklamy nie można by było już wykupić, a nawet stracić profil prowadzony od lat. Tak po prostu. I zaczęłam się zastanawiać, gdzie ja żyję. Czegoś równie głupiego nie czytałam już dawno. No, może poza fake newsami podawanymi przez armie płatnych trolli w internetach na wszelkich możliwych kanałach.

Otóż, wyobraźcie sobie, że gdybym prowadziła na przykład prywatne przedszkole i szukałabym ludzi do pracy, na Facebooku nie mogłabym zamieścić reklamy, w której napiszę, że szukam przedszkolanek, bo mojego ogłoszenia Facebook nie przepuści. Ba! Może nawet zlikwidować całe konto, ponieważ takim ogłoszeniem dyskryminuję mężczyzn, którzy świetnie mogą sprawdzić się w roli przedszkolanek. Gdybym miała swój pub i szukałabym akurat barmana, żeby mieć równą liczbę barmanów i barmanek, po odejściu do konkurencji dwóch barmanów, to też nie mogłabym takiej reklamy zamieścić z powodów dokładnie tych samych – dyskryminacji. Mimo, że potrzebuję akurat mieć po równo barmanów i barmanek.

Mało tego, nie mogłabym określić nie tylko płci, ale również wieku, poziomu wykształcenia, miejscowości z której ci ludzie mogliby dojeżdżać do pracy, nie mówiąc już o innych preferencjach, które z różnych powodów, mogą mieć znaczenie dla mojego dużego czy małego biznesu. To jest już taki absurd, że szkoda nawet słów na komentarz. Podobnie jak i to, że nie daj Bóg napisałabym, nawet bez reklamy, ale zwyczajnie, na swoim osobistym profilu, że szukam towarzystwa na wspólny wyjazd, choćby na majówkę, i że to towarzystwo musi być wyłącznie kobiece, albo męskie, albo jakieś inne. Nie mam prawa jechać z kim chcę, nie mam prawa wybrać sobie ludzi, z którymi z różnych powodów chciałabym nawiązać bliższe relacje. Do tego nie mam prawa. Ale w razie czego przecież taki Facebook dba o równość, poszanowanie mojej wolności i prawa do prywatności. To tyle z górnolotnych i hasłowych założeń, bo praktyka wskazuje na zupełnie coś odwrotnego.

Piszę o tym od czasu do czasu, że dotarliśmy pod ścianę, spod której nie ma już w zasadzie wyjścia. Polska jeszcze jako tako się broni przed tymi idiotyzmami. Choć zakładam, że może długo to nie potrwać. Wszystko zależy od tego, kto będzie kierował krajem w najbliższych latach. Już dawno zauważyłam, że ci, co najgłośniej krzyczą o wolności, demokracji i prawach człowieka, są jednocześnie tymi, którzy najbardziej przeczą czynami swoim własnym ideom i krzykom.

Pisałam już kiedyś, że to właśnie liberalni i lewicowi politycy oraz liberalne i lewicowe media, narzucają dyskurs debaty publicznej i wskazują co jest dobre, a co nie. Nie pozostawiają wyboru człowiekowi, który może mieć kompletnie inne zdanie na ten sam temat. Jeśli mnie nie interesuje co pisze Gazeta Wyborcza, albo nie interesuje mnie co pisze Tygodnik Powszechny, albo magazyn Świat Betonu, to najwyraźniej nie znalazłam tam dla siebie niczego interesującego. Zmuszanie mnie do czytania, bo komuś się wydaje, że tak trzeba, to jest dokładnie tak samo, jak kiedyś było za PRL i każdy musiał czytać Trybunę Ludu, albo Kurier Podlaski. Tyle tylko, że wówczas inna prasa była nielegalna. Dziś jest legalna, ale poprzez narrację tych od rzekomej wolności i mojego prawa do wyboru, będę nazywana, jak kiedyś, ciemnogrodem i zacofaniem. To tyle w temacie tak zwanego wyboru i wolności.

Chciałabym jeszcze napomknąć jednego wątku – mianowicie złożonych wniosków o delegalizację między innymi Młodzieży Wszechpolskiej czy ONR-u. Dziś wydaje mi się zdelegalizowanie tych organizacji za mało prawdopodobne. Jednak po zmianie władzy na taką od wolności, los tych organizacji może być przesądzony. Bo przecież myśleć można i trzeba, ale wyłącznie po linii zgodnej z linią wytyczoną przez tych od wolności i prawa do wyboru. Choć tu warto zauważyć jeden, bardzo znaczący wątek.

Nie podoba się, że Młodzież Wszechpolska przeprowadziła swoje pikiety, między innymi wydając akty zgonu politycznego na poszczególnych polityków. Ja pewnie bym czegoś takiego nie zrobiła, ale… Dzięki temu, że jest to organizacja legalna, wiadomo kto za tymi akcjami stoi. Spróbujcie spece od wolności znaleźć winnych, kiedy organizacja będzie nielegalna. Zresztą moim skromnym zdaniem, organizacja, której członkowie są jawni, wiadomo kto do niej należy, jest znacznie bardziej bezpieczna niż armia płatnych trolli internetowych, którzy prowadzą Soki z Buraka czy inne spottedy Białystok. To jest znacznie bardziej niebezpieczna zabawa ze społeczeństwem niż jakakolwiek inna organizacja czy redakcja, za którą wiadomo kto stoi, kto w niej pracuje i w razie czego, można ją pociągnąć do odpowiedzialności.

Wracając zaś do spraw tak zwanych łatwiejszych, kiedyś nikomu nie przeszkadzały kawały o Polaku, Rusaku i Niemcu, nie przeszkadzały kawały o Żydach, ani murzynach, ani o blondynkach, czy rudych, ani że znów przyszła baba do lekarza. Nie było problemu z naśmiewania się z narodowych przywar, stereotypów. Dziś taka forma żartu lub sarkazmu urasta do rangi pomówienia i dyskryminacji, co jest kompletnym obrzydzeniem najpiękniejszej formy wyrażania uczuć, jakim jest uśmiech. Pamiętam, jak jeszcze na studiach mieliśmy rudego kolegę, który często musiał wysłuchiwać kawałów o rudych, ale niech ktoś nie z paczki by go tknął… Zresztą on sam nie miał z tymi żartami żadnego problemu i w odwecie opowiadał kawały o grubasach albo o łysych – bo i tacy w naszym gronie byli. Wszyscy wszystko rozumieli i przyjaźnili się bez konieczności ciągania się po sądach.

Kiedyś naprawdę wiele rzeczy było prostszych, choć działo się jeszcze w czasach, kiedy trzeba było posługiwać się słowami wytrychami, żeby nie narazić się cenzurze. Dziś nie wiadomo kto czuwa nad cenzurą, gdzie ona ma swoje granice i jakich sformułowań użyć, aby nie narazić się na publiczny lincz za cokolwiek. Co ciekawe, linczu dokonują przede wszystkim ci, którym wolność i prawo człowieka do własnego wyboru w zasadzie z ust nie schodzi.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: Trzecie OKO)

Reklama

Słowo po niedzieli: Kiedyś wszystko było prostsze komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Własna dzialalność gospodarcza

Weź swój los we własne ręce!! 34 000,00 zł bezzwrotnego wsparcia na otwarcie i prowadzenie działalności gospodarczej. Otwórz swój własny biznes!..


Zobacz ogłoszenie
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez ddb24.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Grupa Optima Sp. z o.o. z siedzibą w Białystok 15-866, Zagumienna 9/1/47

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"