Felietony, Słowo niedzieli prowokatorzy - zdjęcie, fotografia

Telewizja TVN dalej pieczołowicie buduje swoją narrację odnośnie nacjonalistycznego i rasistowskiego Białegostoku. Taki wizerunek naszego miasta urabia już od dłuższego czasu przy wsparciu innych lewicowych i liberalnych mediów oraz kilku organizacji, które straciłyby sporo z sensu istnienia, gdyby taki wizerunek przestał być budowany i światło dzienne ujrzał w końcu Białegostoku wizerunek prawdziwy.

Odnoszę się w ten sposób oczywiście do materiału wyemitowanego w programie „Superwizjer” odnośnie posła i wiceministra cyfryzacji – Adama Andruszkiewicza. Przyznam szczerze, że gdyby nie to, że sama pracuję w mediach i mam pełną świadomość jak ta praca wygląda od środka, to może i bym się nabrała na tę dramatyczną narrację kilku osób, które rozmawiały w studio po wyemitowaniu reportażu o Adamie Andruszkiewiczu i rzekomej aferze, w której nawet na chwilę obecną nie jest świadkiem, nie mówiąc już o tym, że jest podejrzany.

Sam fakt grzania tematu jeszcze przed jego oficjalnym wypuszczeniem, świadczy dla człowieka rozumnego wyłącznie o jednym – sensacji zero, trzeba czymś podbić. Gdyby temat grzał, grzałby sam z siebie, bez konieczności podbijania go jako czegoś sensacyjnego. Ludzie sami podchwyciliby odpowiednią narrację. Stacja TVN i jej przyboczni powinni, nawet na ostatnim przykładzie niewypałów Gazety Wyborczej z tak zwanymi taśmami Kaczyńskiego, popatrzeć i przyswoić jak tego się nie robi. Ale utartym szlakiem zrobiono co trzeba, więc jeszcze w czwartek, na prawie trzy dni przed „sensacyjnym” materiałem, który miał skończyć karierę Andruszkiewicza wiedziałam, że coś jest grzane i że to coś ma związek z fałszowaniem podpisów z 2014 roku.

Sorry bardzo, ale ja jestem z Białegostoku, tu żyję, tu znam bardzo dużo ludzi i przede wszystkim znam realia życia i funkcjonowania w tym mieście. I wiem jedno – gdyby komukolwiek zależało na tym, żeby uwalić posła Andruszkiewicza, to by był uwalony i to jeszcze zanim znalazł się na listach wyborczych do Sejmu w 2015 roku. Z drugiej strony, zanim jeszcze został posłem, mało kto zwracał tu na niego uwagę. W sensie, mało kto zakładał, że w ciągu trzech lat zostanie jednym z najbardziej rozpoznawalnych posłów w Polsce, często zapraszanym do mediów i że obejmie tekę ministra. To, że tak jego historia i kariera się potoczy jak się potoczyła, nikt tu nie zakładał. Gdybym miała przyjmować zakłady wśród dziennikarzy, wyśmialiby mnie i pewnie jeszcze co niektórzy dodaliby, że mam świra na punkcie Andruszkiewicza. Jednak to znamienny fakt, bo tym bardziej w 2015 roku nie było konieczności chronienia młodego polityka przez prokuraturę, bo nie był jakimś tu kluczowym graczem w regionie. Jeśli już, to raczej obiektem drwin ze strony tych, co uważali się od niego za lepszych.

Najbardziej jednak z całego materiału, w zasadzie już po publikacji reportażu, zaciekawiła mnie rozmowa w studio. Jak dla mnie, przyjęła ona formę parodii. Oto pani dziennikarka ubolewała nad faktem, że prokuratorzy nie mogą swobodnie wykonywać swojego zawodu. Oczywiście, wszystko w odpowiedniej narracji. Bo jak się okazało, prokuratorzy mają szefostwo w swoich placówkach. Kto by pomyślał, że w jakiejkolwiek instytucji jest kierownictwo! Skandal! Każdy pracownik może i powinien robić co mu się podoba, zaś szefostwo nie powinno mieć nic do powiedzenia. Ciekawi mnie tylko czy pani dziennikarka prowadząca studio sama z siebie wygaduje takie rzeczy, czy może ustala coś jednak z szefostwem? Przecież dziennikarz to w końcu wolny zawód i nikt nie powinien mieć wpływu na słowa mówione czy pisane w przestrzeni publicznej.

Oczywiście spłycam w tym wątku temat i otwarcie się do tego przyznaję. Bo rozmowa w duchu przełożonych w prokuraturze wiązała się z rzekomymi dziwnymi działaniami ówczesnego kierującego tutejszą prokuraturą. Chciał sam przejąć śledztwo i przejął. Tylko tyle, że takie prawo miał. Ale akurat o tym już nie wspomniano na antenie praktycznie ani słowem. Natomiast to, że Adamowi Andruszkiewiczowi nie postawiono żadnych zarzutów, zrzucano na działania owego prokuratora, który opuścił Białystok prawie dwa lata temu. Zatem jak to jest? Teraz też ktoś ręcznie steruje śledztwem? I telewizja TVN tego nie ustaliła, kto tym razem?

Na dobitkę wypowiadała się jeszcze dziennikarka z Wyborczej, która coś tam słyszała, coś tam wie, ale akurat nie w temacie sprawy Andruszkiewicza z Białegostoku, więc połączyła to ze sprawą Międlara… bo pasował akurat wątek nacjonalistyczny i na dodatek w pewien sposób związany z Białymstokiem. Wszystko jej się zgadzało. A zgadzało się do tego stopnia, że wysnuła tezę, iż prokuratura jest teraz upolityczniona i już. Natomiast to, że śledztwo wobec fałszowania podpisów pod listami Ruchu Narodowego zaczęło być prowadzone jeszcze w czasie sprzed upolitycznienia, no proszę, kto by tam sobie tyłek takim czymś zawracał. Prokuratura miała tylko ponad rok od momentu wszczęcia śledztwa do momentu upolitycznienia, ale była już wówczas najwyraźniej upolityczniona przez pisowskich siepaczy od Ziobry. A sam Andruszkiewicz nabrał takich wpływów w mieście, że wszyscy się go przestraszyli zanim jeszcze w ogóle znalazł się na listach wyborczych jako kandydat do Sejmu.

Z zażenowaniem słuchałam i oglądałam to co było emitowane w TVN-ie. Obejrzałam to dopiero w niedzielę wieczorem w internecie. I w sumie może to i dobrze, że obejrzałam. Bo normalnie nie oglądam telewizji wcale. Dzięki temu wiem, jak sprawnie można manipulować faktami powiązać je ze sobą nawet tam, gdzie się nie łączą i stworzyć narrację, którą będą łykać tysiące lemingów. Bo przecież w tefałenie powiedzieli. Mało kto porwie się na analizę. Włącznie z tym, że to budowanie kolejnej narracji o rasistowskim i nacjonalistycznym Białymstoku. Bo ta przecież musi się utrwalić. W końcu proces z prezydentem Białegostoku na jakiejś podstawie trzeba wygrać za poprzedni tak zwany reportaż sprzed roku.

Dzięki Bogu są jeszcze ludzie, którzy potrafią użyć własnej głowy do myślenia i mają ją właśnie do myślenia, a nie po to, żeby śnieg nie padał do środka. Dlatego mogę po całym tym materiale stwierdzić jedno – cytując klasyka z komedii „Kingsajz” – z was to dupy nie prowokatorzy. Gdyby którykolwiek dziennikarz z TVN naprawdę chciał się zająć tematem rzetelnie, takiego gniota by nie wypuścił. Ktoś fałszował podpisy? Ok, pewnie tak było. Ale insynuowanie na podstawie domysłów, że była to jakakolwiek osoba, nie powinna być podstawą do realizacji materiału na temat tej osoby. Chyba, że najpierw ustalonoby wiarygodność świadków. Tego zabrakło. I moim zdaniem kolejny raz w studiu TVN znaleźli się ludzie, którzy nie znając realiów Białegostoku, wypowiadali się o moim mieście jak eksperci.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: Trzecie OKO)

Reklama

Słowo po niedzieli: A z was to dupy nie prowokatorzy komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez ddb24.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Grupa Optima Sp. z o.o. z siedzibą w Białystok 15-866, Zagumienna 9/1/47

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"