Nie będzie już żadnego przekazu Platformy Obywatelskiej na łamach Dzień Dobry Białystok, nie będzie nic o ich programie, ani w wyborach do Parlamentu Europejskiego, ani do polskiego Parlamentu. To nie jest żart prima aprilisowy. Partia sama tak wybrała i tak będzie miała. I powiem więcej – większych hipokrytów od was ziemia nie nosiła.

Od kilku miesięcy starałam się jak człowiek ułożyć relacje i grzecznie prosiłam w biurze Platformy Obywatelskiej o powiadamianie mojej redakcji o konferencjach prasowych. To jasne, że pewnie nie udałoby się być na wszystkich, ale na części z pewnością tak. W kampanii samorządowej z ubiegłego roku podawane były informacje z przekazem o tym, co chcą zrobić poszczególni kandydaci, jakie mają pomysły na Białystok i jakoś nie słyszałam, że to czy owo było źle, albo, że redakcja przekazała co innego niż było na konferencji prasowej. Tym bardziej, że redakcja od kilku miesięcy transmituje całe przekazy od A do Z.

Niestety, to Platformie się nie podoba, że redakcja przekazywała przekaz video z ich własnych konferencji prasowych. Bo innego wytłumaczenia nie mam na to, że przestała zapraszać Dzień Dobry Białystok na konferencje prasowe i mimo moich próśb o maile w tej sprawie, do chwili obecnej ich nie ma. I żeby nie było – nie była to prośba jedna lub dwie. Było ich więcej, na dodatek wskazywałam, że być może zawiodła technika. Nie było chętnych, żeby to sprawdzić, ani wyjaśnić, ani nawet porozmawiać. W związku z tym na Dzień Dobry Białystok od jakiegoś czasu nie ma w zasadzie żadnego przekazu z konferencji prasowych Platformy Obywatelskiej.

I już nie będzie. Taką decyzję podjęłam i dopóki Platforma Obywatelska się nie kapnie, że postąpiła co najmniej bez sensu i kultury, przekazów żadnych nie będzie. Będą wyłącznie moje przekazy, bo do pomysłów jako takich mam prawo się odnieść. I będę się odnosiła. Co do innych spraw, pobawimy się w grę. Zobaczymy, kto na tym wyjdzie dobrze, a kto nie. Przypominam jeszcze, że to nie media są dla polityków, żeby latać na wszelkie usługi, ale odwrotnie. Bez mediów, żaden polityk istniał nie będzie. I nie pomogą tu nawet konta facebookowe czy twitterowe.

Napisałam wcześniej, że większych hipokrytów od członków Platformy Obywatelskiej ziemia nie nosiła i zdanie to podtrzymuję. Pamiętam doskonale tę troskę o media, kiedy do redakcji Wprost wpadli smutni panowie, żeby wydrzeć laptopa z rąk redaktora naczelnego. Jeśli tak walczycie o wolne media, to ja wolę, żebyście się trzymali z daleka od mojej redakcji, jak najdalej. I pamiętam doskonale, jakie cyrki odstawialiście w Sejmie w rzekomej obronie wolnych mediów. To gdzie jesteście teraz członkowie PO? Dlaczego nie zależy wam na przekazie w wolnym medium?

Ja wiem, że rozpuszczacie plotki o tym, że utrzymuje mnie PiS. Tyle tylko, że od PiS nie dostałam ani grosza. Od was też nie. Od żadnej innej partii też nie. To źle? Plotki to możecie rozpuszczać sobie w rozpuszczalniku. A jak z was takie hojraki za rubla, to niech ktoś publicznie stanie i to powie, że utrzymuje mnie PiS, przedstawi dowody, ewentualnie udowodni to przed sądem. Pasuje? Komuś wystarczy odwagi? Śmiało! Przecież takie głupoty wygadujecie po kątach. Od siebie dodam, że gdyby ktokolwiek mnie utrzymywał, nie musiałabym pracować przez 7 dni w tygodniu po 16-18 godzin dziennie, bo zatrudniłabym sobie z pięciu pracowników, albo chociaż ze dwóch. Niestety, nie stać mnie na to, bo redakcja utrzymywana jest wyłącznie z reklam od prywatnych podmiotów. Przez kilka lat nie miałam możliwości wynajęcia gmachu dla redakcji, ani nawet zrobić choć jednego bilbordu reklamowego. Wszystko czym dysponuję z reklamą zewnętrzną to jeden bannerek na płocie MOSP-u, którego redakcja DDB jest partnerem medialnym. I co? I też kłuje po oczach ten jeden bannerek na całe miasto!

Wasz koalicyjny kolega Platformo Obywatelska, ten z urzędu miejskiego będący tymczasowo zastępcą prezydenta, przy okazji wcześniejszej, kiedy jeszcze na MOSP-ie nie wisiał mój bannerek, dzwonił tyle razy do wspólnoty mieszkaniowej z pogróżkami za inny jedyny na całe miasto bannerek, który wisiał przy Zamenhofa, że po dwóch tygodniach wiszenia pani ze wspólnoty mieszkaniowej powiedziała, że trzeba tę reklamę usunąć. W efekcie wspólnota musiała zdemontować nawet niewielkie rusztowanie, na którym wisiał jedyny bannerek. Politykom Platformy i im podobnym nie przyszło ani razu do głowy, żeby zganić urzędnika za to, że wtrąca się do prywatnej działalności gospodarczej – zarówno mojej, jak i wspólnoty mieszkaniowej, która chciała sobie dorobić do rachunków za ogrzewanie.

Powyższe słowa tyczą się również Nowoczesnej i tych wszystkich demokracją wycierających sobie gębę. Nie, ja nie będę płakała nad tym, że jesteście hipokrytami. Będę tak jak do tej pory, pokazywała waszą hipokryzję, tylko bardziej i dobitniej. Niczym się nie różnicie od komunistów i faszystów, którzy chcieli mieć wszystko pod kontrolą. Mnie pod kontrolą mieć nie będziecie. Ani teraz, ani nigdy. Nie będę chodziła na waszym pasku jak inni, których sowicie opłacaliście z publicznych pieniędzy. Bo gdzież by komu z was przyszło do głowy z własnej kieszeni zapłacić.

Od tej pory na łamach Dzień Dobry Białystok nie będzie Platformy Obywatelskiej ani Nowoczesnej, chyba, że uznam, iż trzeba napisać coś, co ja uznam za stosowne. Ale zrobię to po swojemu i bez waszego głosu. Sorry, ale to wy nie chcecie ze mną rozmawiać, mimo, że kierowałam wielokrotnie prośby o dialog. Ciekawi mnie tylko jaki wstyd wam będzie, jeśli to sąd – ten sąd, którego bronicie – nakaże wam jednak dialog z redakcją, którą prowadzę. Bo tak się składa, że macie taki obowiązek, w przeciwieństwie do mnie, która waszych przekazów zamieszczać nie musi.

To nie jest żart prima aprilisowy. Chcecie się bawić, to się pobawimy. A jak będzie to wyglądało w praktyce, zobaczycie niebawem. Pierwsze informacje podam już jutro. Dajcie znać jak wam się podobało. I nie, to nie będzie o tym, jak żona pana posła Tyszkiewicza powiedziała, że opuści urząd marszałkowski tylko wtedy, jak ją stamtąd siłą wyciągną. Znam więcej smaczków, o wiele więcej, ale w przeciwieństwie do was zachowałam przyzwoitość i o takich wydarzeniach nawet literki na DDB nie było. Choć może właśnie powinno było być?

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: Trzecie OKO)

Reklama

Słowo po niedzieli: To nie jest żart prima aprilisowy komentarze opinie

  • Gość - niezalogowany 2019-04-02 08:38:09

    Pani redaktor gratuluję ,jako jedyna osoba nie boi się pani poruszać trudnych i niewygodnych tematów.Jestem pani fanem.

  • Gość - niezalogowany 2019-04-02 19:15:58

    Brawo pani redaktor

  • gość 2019-04-04 16:52:09

    Super

Dodajesz jako: |

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama