Felietony, Słowo niedzieli kampanii wyborczej - zdjęcie, fotografia

Tegoroczna kampania do Parlamentu jest bardzo krótka i jeśli chodzi o nasz region, to raczej niemrawa. Choć może i nie raczej, tylko strasznie niemrawa. Nie ma żadnych procesów w trybie wyborczym, nie ma debat i jest stosunkowo mało konferencji prasowych w porównaniu do lat poprzednich. Ale jest kilka rzeczy wartych szczególnego spojrzenia. Dlatego w tym felietonie napiszę o tym, co zwróciło moją uwagę i dlaczego.

Zacznę od hitu. Na dodatek takiego, którego kompletnie się nie spodziewałam, a który za to ma wymiar ogólnopolski. Tym hitem jest geniusz polityczny Grzegorza Schetyny. Jest do tego stopnia miszczem, bo nie mistrzem, że normalnie nie wiem, czy się śmiać, czy płakać. Już mówię o co chodzi. Przed wyborami do Parlamentu Europejskiego dokopał się do mauzoleum z politykami lewicy. Wygrzebał ich z czeluści niebytu i wprowadził na salony. Dał im jedynki na listach, co spowodowało, że ożywiły się struktury, wiedząc o zastrzyku finansowym, który dzięki kilku europosłom popłynie z Brukseli. I co? I to, że zaraz po wyborze do Parlamentu Europejskiego lewicowi politycy pokazali mniej lub bardziej wyraźnie, ale środkowy palec panu Schetynie i zajęli się kampanią do polskiego Parlamentu. Zaś pan Grzegorz miał z tego niemal korzyść taką samą, co „leśne ssaki” przy drodze czekające na zjazd kierowców w boczną drogę. Chociaż, nie. Bo te „leśne ssaki” to przynajmniej coś tam jednak zarabiają. Co zarobił na tym geszefcie szef Platformy? Nic. Mam nadzieję, że chociaż tyłek nie boli po takiej operacji. No geniusz po prostu!

W każdym razie tym tropem chyba poszedł Robert Tyszkiewicz, tu lokalnie. I postanowił na listy wziąć inne poeseldowskie sieroty, o których nie zapomniał już chyba tylko ZUS i urząd skarbowy. Dlatego nie zdziwcie się nazwiskami na listach, które być może z powodu dawnych sentymentów, coś tam jeszcze uskubią – tyle, że dla listy jako takiej, bo o wejściu do Sejmu raczej mowy nie ma. Gdyby znaleźli się na jakichś jedynkach, to pewnie byłoby to możliwe, ale z tak odległych miejsc? Życzę powodzenia. Z drugiej strony, jeśli to ma być nowa jakość i nowe rozdanie, to ja nie wiem. Może się nie znam. Ale wyborcy już odpowiednio wcześniej podziękowali bardzo wyraźnie politykom spod znaku czerwonych sztandarów. Jeśli Platforma chciała pozyskać nowy elektorat, to może pogratulować geniuszu Schetynie, który odbudował lewicę na nowo. Ale lewicę, z którą teraz ściga się o głosy, bo ta wzięła i połączyła siły z Biedroniem i Zandbergiem, zbierając młodych na marszach LGBT po całym kraju. Platformie wobec tego zostają tylko ci, co jeszcze być może ostatni raz w życiu dotrą do urn.

Ale tu się też kłania kolejny hit kampanijny. Bo te marsze tęczowe od miesięcy jeżdżące z całym cyrkiem objazdowym po naszym kraju, powinny już dawno zostać ukrócone. Gdzie hit, ktoś powie. Hitem jest nieróbstwo. I tym razem popisał się PiS, który nic z tym nie robi, a powinien. Na przykład instytucje podległe rządowi już dawno powinny sprawdzić źródło finansowania tęczowych występów. I nie po to, aby tęczowych objazdów zakazać, ale po to, aby sprawdzić, kto płaci za ich występy, przez co później musi płacić jeszcze polskie społeczeństwo – na ochronę tychże występów. W każdym praktycznie mieście dla garstki ludzi jeżdżących od miasta do miasta angażowane są ogromne siły Policji i innych służb, które mogłyby się zająć w tym czasie naprawdę poważnymi sprawami. A gdyby tęczowi musieli sami sobie zapewnić ochronę? Przecież gdyby nie ta obstawa, to Polacy szybko sami ograniczyliby możliwości występów objazdowych. I szybko by się okazało, że na czwarty marsz to nawet i w busie miejsce dla chętnych by zostało, bo autokar to by już było zdecydowanie za dużo.

Tak, czy inaczej, geniusz pana Schetyny pozwolił na odrodzenie się młodszej lewicy, która jeździ od miasta do miasta, a geniusz PiS pozwala jej pod ochroną mundurowych ustawiać przekaz kampanii. I ta lewica sobie pochodzi, pośpiewa, pokrzyczy, napisze się w internecie i zbałamuci młodych ludzi szukających jakiegoś pomysłu na siebie. Dlatego młodzi ludzie angażują się, choć za kilka lat zapewne jak zderzą się z prawdziwą prozą życia, raczej będą robić wiele, aby ich zdjęcia i nagrania z ich udziałem, zniknęły z internetu. To, że się zderzą i zobaczą, że to był błąd, jest pewne jak Amen w pacierzu. Nigdy i nigdzie na świecie ani razu socjalizm z komunizmem się nie sprawdziły. A świat ma już trochę lat…

Pozostając w tematach środowisk lewicowych, to na lokalnym podwórku zwróciłam uwagę jeszcze na lidera Lewicy. Na plakatach i wielkich reklamach ma napis „Zróbmy to razem”. No nie wiem… Hasło kampanii jest moim zdaniem ryzykowne bardzo. Pan z partii Wiosna chce coś zrobić razem z kimś. Odważna deklaracja. Tak samo jak odważnie poszedł inny z kandydatów post lewicy, a w zasadzie spadkobierca lewicy, tyle, że z list Platformy Obywatelskiej. Niejaki pan Cimoszewicz o imieniu Tomasz wstydzi się swojego imienia. Na banerach i reklamach ma bowiem samo nazwisko. Nie wiem czy to dobry pomysł, bo ktoś może tam dopisać na przykład imię Marian. To prywatnie dziadek posła Tomasza Cimoszewicza i ojciec europosła Włodzimierza Cimoszewicza. Z tym, że raczej poseł takim dziadkiem nie chciałby się chwalić w przestrzeni publicznej. Zainteresowani mogą sobie wygooglać kim był Marian Cimoszewicz i wszystko będzie jasne.

Ciekawą kampanię ma za to Konfederacja, której kompletnie nie widać. Co prawda poseł Winnicki pojawił się w Białymstoku kilka razy, ale nic więcej nie wiadomo o innych kandydatach, jak i materiałach wyborczych. Tu od początku do chwili obecnej trwa cisza jak u dzieci, które szminką mamusi, pastą do butów tatusia i markerami właśnie przyozdabiają ściany i podłogi w pokoju nieświadomych tego „remontu” rodziców. Może ja się nie znam, ale w kampanii wyborczej nie chodzi chyba o to, żeby nikt o niczym nie wiedział, włącznie z tym, że jakiś komitet istnieje.

Są też i dwie perełki – to kandydaci do Senatu z białostockiego okręgu. Pierwszym jest Jan Dobrzyński, który sprytnie wykorzystuje swoją przeszłość polityczną do zbierania głosów. Wykiwał przy tym – i to dość skutecznie – swoich dawnych kolegów, którzy postawili na nim krzyżyk. Nazwał swój komitet Zjednoczona Prawica, zaś patrząc na materiały wyborcze – większość ludzi będzie myślała, że to kandydat Prawa i Sprawiedliwości. Pomysł na pewno dobry, ale czy wystarczy? To się okaże już za około trzy tygodnie. Ale pomysł na pewno wart jest odnotowania.

Tak samo jak kampania Zbigniewa Nikitorowicza z Platformy Obywatelskiej, który prowadzi ją bardzo skutecznie. On skupił się głównie na Białymstoku – i słusznie. Tu bowiem jest najbardziej znany i sprytnie wykorzystuje wszystkie możliwe okazje do zbierania głosów. Włącznie z rozgrywaniem problemów komunikacyjnych z Supraślem. Jak znam życie, wielu się na to nabierze. Jest tylko jedno „ale”. Bo jeśli Nikitorowicz faktycznie chce wygrać mandat senatora, niech lepiej trzyma się z daleka od pociotków lewicowych przyciągniętych geniuszem najpierw Schetyny, później Tyszkiewicza, a zwróci się do tych od Biedronia i Zandberga.

I to na razie tyle z moich spostrzeżeń dotyczących obecnej kampanii wyborczej. Choć korci mnie, żeby dopisać tu jeszcze o wpadkach kandydata, który jest synem swojego ojca – i wcale nie muszę wymieniać nazwiska, żeby było wiadomo o kogo chodzi. Czy wpadkach pani z Łomży, która zgodnie ze swoim nazwiskiem, chce koniecznie grać pierwsze skrzypce. Zostawię to może na później, albo i nie będę wcale rozwijała. Bo czy hit, czy kit – ważne jest jedno. Żeby nazwiska nie przekręcali.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: Trzecie OKO)

Reklama

Słowo po niedzieli: Hity i kity kampanii wyborczej komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez ddb24.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Grupa Optima Sp. z o.o. z siedzibą w Białystok 15-866, Zagumienna 9/1/47

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"