Spotkanie o nacjonalizmie miało być otwarte, ale ONR - owców już nie wpuszczono

Wiadomości, Spotkanie nacjonalizmie miało otwarte owców wpuszczono - zdjęcie, fotografia



Debata "Czy grozi nam nacjonalizm" odbyła się w Białymstoku kilka dni temu. Organizatorzy - Klub Obywatelski - przekonywali, że to wyjątkowo ważny w naszym mieście temat. I choć spotkanie zapowiadane było jako otwarte, to okazało się, że nie dla wszystkich. Nie weszli na nie sami nacjonaliści, choć wcześniej sugerowano, że nikt ich wyganiać nie będzie.

Z tego wszystkiego nie byłoby żadnego szumu, gdyby stanowczo i konsekwentnie zostało powiedziane, że członkowie Obozu Narodowo - Radykalnego nie mają wstępu, a wejść mogą jedynie zaproszeni, znajomi albo prowadzona będzie selekcja słuchaczy. Tymczasem organizatorzy oznajmiali zupełnie co innego.

Najpierw jednak odbył się briefing prasowy. Jak donosiły lokalne media, radny Platformy Obywatelskiej Maciej Biernacki zapewnił, że nawet przedstawiciele ONR są mile widziani, a takie spotkanie byłoby okazją do wymiany poglądów.

- To nie tak. Padło pytanie ze strony jednego z dziennikarzy, co zrobimy, jeśli przyjdą. Odpowiedziałem, że jak przyjdą, to przyjdą, po prostu. Może w końcu się przekonają, że ich ideologia jest błędna u podstaw - wyjaśnia nam Biernacki.

W samej debacie w ramach Klubu Obywatelskiego prelegentami byli socjolożka Małgorzata Bieńkowska i dominikanin ojciec Tomasz Dostatni. Poruszano kwestie ostatnich wydarzeń w Białymstoku. Dyskutowano o tym, dokąd może zaprowadzić nacjonalizm, czy jest to realne zagrożenie dla Białegostoku, czy tylko burza medialna, jak wygląda nacjonalizm w nauce kościoła katolickiego.

W zaproszeniu, przesłanym również naszej redakcji przez Annę Mierzyńską z PO, znajdowało się jasne stwierdzenie: "Spotkanie jest otwarte dla wszystkich zainteresowanych".

- "Klub Obywatelski" miał być otwarty dla wszystkich zainteresowanych. Tak przynajmniej odebraliśmy informację o spotkaniu z lokalnych mediów. Temat o nacjonalizmie bezpośrednio nas dotyczy, bo owszem - jesteśmy nacjonalistami. Dlatego chcieliśmy zabrać głos w tej dyskusji. Kilka osób z podlaskiego ONR pojawiło się na miejscu, ale nie zostaliśmy wpuszczeni. Usłyszeliśmy, że wstęp mają tylko zaproszone osoby - opowiada Mateusz Magnuszewski, szef Brygady Podlaskiej ONR. - Po krótkiej rozmowie pod drzwiami poszliśmy do domów, z nikim się nie awanturowaliśmy.



Oburza się, że ludzie zrzeszeni wokół tej inicjatywy na każdym kroku akcentują swoje przywiązanie do wolności słowa i wypowiedzi, ale: - Niestety na czczej gadaninie się kończy. "Wielcy" obrońcy d...cji widząc nas, natychmiast zabarykadowali się w budynku, a przecież zapewniali, że są w stanie z nami dyskutować, aby wytknąć nam fundamentalne błędy w naszym rozumowaniu.

Magnuszewski pyta retorycznie, jak można nazwać dyskusją coś, co jest prowadzone jednostronnie bez udziału tych, o których ma się rozmawiać.

Maciej Biernacki inaczej podchodzi do całej sytuacji. Tłumaczy, że ONR - owcy pojawili się przed salą zorganizowaną grupą, chcąc zapewne rozbić Klub Obywatelski, dlatego nie zostali wpuszczeni do środka. Wcześniej miało wejść kilku zakamuflowanych, ale zdaniem radnego PO nie mieli odwagi zadawać pytań. Zupełnie co innego mówi Magnuszewski, jego zdaniem na spotkaniu obecny był tylko jeden sympatyk nacjonalistów, któremu nie dano dojść do głosu.

- Klub Obywatelski nie jest miejscem do mowy nienawiści i propagowania treści rasistowskich - utrzymuje Maciej Biernacki. - Ponadto, przecież to środowisko nie dyskutuje, przychodzi, skanduje hasła, nie potrafi debatować. Mamy pozwolić, aby spotkanie zostało rozbite? Przecież im o to chodzi, by w ten sposób zyskać rozgłos.

- Przecież to śmieszne, że z góry zakłada się, iż będziemy chcieli prowokować, zakłócać przemówienia, a jeszcze na dodatek rozrabiać - bulwersuje się Mateusz Magnuszewski.

(Piotr Walczak)

Reklama

Spotkanie o nacjonalizmie miało być otwarte, ale ONR - owców już nie wpuszczono komentarze opinie

  • Zdzisław - niezalogowany 2016-07-12 00:55:26

    Mamy tu do czynienia z wyraźnym dyskryminowaniem ludzi z powodu ich przekonań politycznych, co jest naruszeniem polskiego prawa. To nie pierwszy taki wybryk ze strony środowiska reprezentowanego przez Annę Mierzyńską i Macieja Biernackiego. Ciekawe, dlaczego nikogo to nie oburza?

Dodajesz jako: |

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama