11°C pochmurno z przejaśnieniami

Stan powietrza w Białymstoku jest dobry, ale nie jest dobry. A zresztą - do końca nie wiadomo

Wiadomości, powietrza Białymstoku dobry dobry zresztą końca wiadomo - zdjęcie, fotografia

Nie ma tygodnia, by aplikacje informujące o stanie powietrza w mieście, działające w oparciu o dane ze stacji pomiarowych, nie alarmowały o przekroczonych normach stężeń pyłów. I tak: z jednej strony właściwie codziennie w smartfonach białostoczan pojawiają się "alerty", z drugiej - odpowiednie służby problem widzą, ale uspokajają. Z komentarza Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, przesłanego na prośbę naszej redakcji wynika, że jest dobrze, ale jednocześnie dobrze nie jest. To jak w końcu jest?

O smogu mówi się dużo i nie tylko w województwach południowych naszego kraju. Temat jest wałkowany również przez białostockie media i nie jest nowy. Wydawać by się mogło, że zanieczyszczenie powietrza nie powinno dotyczyć regionu zaliczanego do tzw. Zielonych Płuc Polski. A jednak.

Jedna z aplikacji mobilnych - SmogInfo - podaje użytkownikom w czasie rzeczywistym dane z białostockich stacji pomiarowych. Te są trzy: przy ul. Warszawskiej, Waszyngtona i 42 Pułku Piechoty. Najczęstsze alarmy dotyczą pyłów PM2,5 oraz PM10. One zresztą zwykle też pojawiają się w ogólnopolskich przekazach medialnych.

Jak czytamy, pył PM2,5 zawiera cząstki o średnicy mniejszej niż 2,5 mikrometra, które mogą docierać do górnych dróg oddechowych, płuc oraz przenikać do krwi. Efektem jest kaszel, trudności z oddychaniem, zadyszka - szczególnie w czasie wysiłku fizycznego. Pył osadzający się na powierzchni liści pochłania światło oraz zatyka aparaty szparkowe, utrudniając fotosyntezę.

Z kolei PM10 składa się z cząstek zawieszonych w powietrzu, będących mieszaniną substancji organicznych i nieorganicznych. Pył zawieszony może zawierać substancje toksyczne, takie jak wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne - np. benzo(a)piren, metale ciężkie oraz dioksyny i furany. Cząstki o średnicy mniejszej niż 10 mikrometrów mogą docierać do górnych dróg oddechowych i płuc. Głównym źródłem tego pyłu w powietrzu jest emisja ze spalania w indywidualnych systemach grzewczych węgla, drewna i biomasy oraz z ruchu drogowego, szczególnie z pojazdów z silnikami wysokoprężnymi bez filtrów cząstek stałych. Tego typu pyły, inhalowane do płuc, mogą powodować różne reakcje ze strony organizmu - np. kaszel, trudności z oddychaniem i zadyszkę. Przyczyniają się do zwiększenia zagrożenia infekcjami układu oddechowego oraz występowania zaostrzeń objawów chorób alergicznych: np. astmy, kataru siennego i zapalenia spojówek. Drobne frakcje pyłów mogą przenikać do krwiobiegu, a dłuższe narażenie na wysokie stężenie może mieć istotny wpływ na przebieg chorób serca (nadciśnienie, zawał) lub nawet zwiększać ryzyko zachorowania na choroby nowotworowe, szczególnie płuc. Nowe dane świadczą o negatywnym wpływie inhalowanego płynu na zdrowie kobiet ciężarnych oraz rozwijającego się płodu (niski ciężar urodzeniowy, wady wrodzone, powikłania w przebiegu ciąży). Jeśli chodzi o rośliny, to PM10 działa podobnie jak w przypadku opisanego wyżej PM2,5.

Na stronie internetowej Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Białymstoku można znaleźć komunikaty o bieżącym stanie powietrza. Jeden z alertów, z 20 czerwca 2017 r., wskazuje, iż "wystąpiło ryzyko przekroczenia poziomu docelowego benzo(a)pirenu. Przekroczenie wartości stężenia średniorocznego poziomu docelowego benzo(a)pirenu wystąpiło w okresie 01.03.2016 r. - 28.02.2017 r. na terenie Aglomeracji Białostockiej. Ryzyko przekroczenia poziomu docelowego benzo(a)pirenu jest związane z emisją niską, transportem drogowym oraz niekorzystnymi warunkami meteorologicznymi. Na podstawie przekroczeń normy dopuszczalnej w poprzednich latach oraz wysokich wyników zanieczyszczenia w roku bieżącym - prognozy nie wskazują na
możliwość obniżenia stężeń danego zanieczyszczenia. Przewidywany czas trwania ryzyka wystąpienia przekroczenia poziomu docelowego benzo(a)pirenu ustala się do dnia 31.12.2017 r."

Nowszych informacji nie ma, dlatego postanowiliśmy zapytać, jak obecnie wygląda sytuacja ze stanem powietrza w Białymstoku. Ustaliliśmy, że WIOŚ w stolicy województwa podlaskiego, w ramach Państwowego Monitoringu Środowiska prowadzi pomiary zanieczyszczeń w dwóch stacjach:
- przy ul. Waszyngtona, gdzie wykonywany jest pomiar zanieczyszczeń gazowych (dwutlenku siarki, tlenków azotu, tlenku węgla, benzenu), pyłu PM10, pyłu PM2,5, metali oraz wwa w pyle PM10;
- przy ul. Warszawskiej, gdzie wykonywany jest pomiar pyłu PM10 oraz PM2,5.

- Stan powietrza określić należy jako dobry. Z pozyskanych do chwili obecnej danych wynika, że w okresie od początku stycznia do końca lutego 2018 roku nie zanotowano przekroczeń norm zanieczyszczeń gazowych - tłumaczy Magdalena Wiśniewska z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Białymstoku. - W przypadku zanieczyszczeń pyłowych na stacji przy ul. Warszawskiej wystąpiło pięć przekroczeń normy 24-godzinnej pyłu zawieszonego PM10. Przekroczenie takie mówi o tym, że jakość powietrza w danym dniu nie jest dobra, ale nie wywołuje ciężkich skutków dla ludzkiego zdrowia. Działania podejmuje się jednak dopiero w momencie wystąpienia przeszło 35 takich dobowych przekroczeń w ciągu roku. Ani razu nie wystąpiło przekroczenie poziomu informowania, a tym bardziej poziomu alarmowego.

Magdalena Wiśniewska wyjaśnia, że w przypadku pyłu PM2,5 w chwili obecnej nie można stwierdzić, czy było przekroczenie tego zanieczyszczenia, ponieważ w przepisach prawnych funkcjonuje dla tego pyłu jedynie dopuszczalna norma roczna.

Czyli wiadomo tyle, że nic za bardzo nie wiadomo.

- Jeśli chodzi o benzo(a)piren to w 2017 r. w Białymstoku uzyskano przekroczenie dopuszczalnej normy rocznej (wartość 1,6 ng/m3). Stężenie tego zanieczyszczenia od lat utrzymuje się na wysokim poziomie i dotyczy nie tylko terenu naszego województwa, ale całego kraju. Jest to jedno z najbardziej toksycznych zanieczyszczeń powietrza - dodaje przedstawicielka WIOŚ.

Z powyższego wynika (o omawianej substancji pisaliśmy powyżej), że nie jest dobrze. Jednocześnie "stan powietrza określić należy jako dobry". Mamy zanieczyszczenie powietrza, ale właściwie nic to nie znaczy?

- O szczegółowe informacje dotyczące zagrożenia dla mieszkańców jakie niesie benzo(a)piren proszę zwrócić się do Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej - radzi Magdalena Wiśniewska.

Oczywiście zapytamy o to sanepid, ponieważ naszą misją jest informowanie. Pozostaje zadać pytanie, czy nie warto byłoby zainwestować w większą liczbę punktów pomiarowych jakości powietrza w mieście. Te są trzy, z czego WIOŚ nadzoruje dwie- jak wskazała przedstawicielka WIOŚ. Wszystkie są rozmieszczone w okolicach centrum Białegostoku i mieszkańcy, którzy mieszkają na przykład w opalanych w piecach domkach jednorodzinnych nieco dalej, na przykład na Wygodzie czy Nowym Mieście albo Dojlidach, nie mają możliwości sprawdzenia samodzielnie jakie jest powietrze w ich najbliższym otoczeniu. Stąd też nie można rzetelnie ocenić jakości powietrza w Białymstoku.

Postanowiliśmy zasięgnąć języka w białostockim magistracie, czy nie ma planów na utworzenie nowych punktów pomiarowych z ramienia samorządu.

- Istniejące stacje pomiarowe należą do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, a kryteria jakie powinny spełniać punkty pomiarowe jakości powietrza określa rozporządzenie Ministra Środowiska z dnia 13 września 2012 r. w sprawie dokonywania oceny poziomów substancji w powietrzu (istotny jest zwłaszcza sposób instalacji i oprogramowanie urządzeń do pomiaru). Zgodnie z zapisami ustawy Prawo ochrony środowiska z dnia 27 kwietnia 2001 r. wojewódzki inspektor ochrony środowiska dokonuje oceny poziomów substancji w powietrzu w strefach na podstawie wyników pomiarów lub innych metod oceny jakości powietrza, w tym modelowania matematycznego transportu i przemian substancji w powietrzu - wyjaśnia nam Anna Kowalska z Departamentu Komunikacji Społecznej Urzędu Miejskiego w Białymstoku.

Dodaje też, że aktualnie prowadzone są analizy mające na celu wprowadzenie systemu monitoringu jakości powietrza alternatywnego w stosunku do systemu państwowego.

Zatem wypada czekać na wyniki tych analiz.

O potrzebie większej liczby punktów pomiarowych jakości powietrza w Białymstoku uwagę wielokrotnie zwracali tutejsi działacze partii Razem.

- Stężenie pyłów w powietrzu potrafi się mocno różnić w zależności od części miasta, inaczej jest między wysokimi blokami, inaczej na osiedlach domów jednorodzinnych. Walka ze smogiem wymaga dobrego rozeznania w skali i częstotliwości występowania tego zjawiska. W związku z tym stacji na pewno powinno być więcej. Zwłaszcza, że ulegają one awariom, jak niedawno stacja WIOŚ przy Waszyngtona - mówi w rozmowie z naszą redakcją Justyna Rembiszewska, rzeczniczka prasowa okręgu podlaskiego partii Razem.

Jej zdaniem na pewno system należałoby uzupełnić o certyfikowane czujniki wysokiej klasy, zapewnić ich kalibrację i serwisowanie. To kolejne koszty, ale zdrowie mieszkańców jest bezcenne.

(Piotr Walczak / Foto: BI-Foto)


Stan powietrza w Białymstoku jest dobry, ale nie jest dobry. A zresztą - do końca nie wiadomo komentarze opinie

  • gość 2018-04-14 17:08:53

    a jak tam miewa się chemtrails ?

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na ddb24.pl