Wiadomości, Strajk nauczycieli Wiceprezydent Rudnicki wsparcia samorządy zostały pozostawione sobie - zdjęcie, fotografia

W poniedziałek, 8 kwietnia, w całym kraju rano rozpoczął się strajk nauczycieli i pracowników oświaty. Jest bezterminowy i nie wiadomo do kiedy potrwa. Związki zawodowe chcą podwyżek płac i jak na razie nie doszło do porozumienia z rządem. W Białymstoku zajęcia nie odbywały się w większości placówek i mimo tego, że samorząd zapewniał, iż opieka dzieciom, które pojawią się w nich, zostanie zapewniona, mało kto się pojawił - łącznie na terenie Białegostoku ledwie kilka procent.

- Ubolewamy nad tym, że po raz kolejny samorządy w Polsce zostały pozostawione same sobie. To znaczy, że gdy pojawił się problem związany z tym, że nauczyciele strajkują, trudno liczyć na wsparcie i pomoc ze strony i Ministerstwa Edukacji Narodowej, i kuratorium oświaty. Naprawdę nie ma ani żadnego przepływu informacji, ani też nikt z tych instytucji nie jest zainteresowany tym, by w jakikolwiek sposób pomagać samorządom. Jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Zdążyliśmy już się do tego przyzwyczaić i musimy sobie radzić sami. Jak do tej pory sami sobie z tymi wszystkimi sytuacjami radzimy - rozpoczął wczorajsze spotkanie z dziennikarzami wiceprezydent Białegostoku Rafał Rudnicki, dotyczące sytuacji w szkołach i przedszkolach na terenie miasta.

Podsumowując pierwszy dzień strajku nauczycieli ocenił, że przebiegł on w miarę spokojnie. Jego zdaniem uniknięto sytuacji, które mogłyby wywoływać jakieś poczucie lęku, obawy o to, co się stanie z dziećmi, młodzieżą. Magistrat podkreśla, że bezpieczeństwo tym, którzy przyszli w poniedziałek do placówek edukacyjnych na terenie Białegostoku, zostało zapewnione. Objęci zostali zajęciami opiekuńczo - wychowawczymi.

- ZNP deklarowało, że do strajku przystąpi 111 placówek oświatowych na terenie miasta Białegostoku. Według naszych danych przystąpiło 110 (ze 136 - red.). Nie przystąpił Zespół Szkół Zawodowych nr 5 - powiedział Rudnicki.

W Białymstoku w akcji wzięło zatem udział 80 proc. przedszkoli, 100 proc. szkół podstawowych i 96 proc. ponadgimnazjalnych. Mowa o 53 proc. pracowników pedagogicznych i ok. 8 proc. pracowników administracji i obsługi.

Dane dotyczące osób strajkujących (na godzinę 9.00 - 8 kwietnia):

* przedszkola:
- liczba nauczycieli - 681, ponad 58,4 proc. przystąpiło do strajku (398 osób);
- liczba pracowników niedydaktycznych - 767, ok. 15 proc. przystąpiło do strajku (115 osób);
- liczba dzieci - 6 246, ok. 7,8 proc. przyszło do placówek (485 osób);

* szkoły podstawowe:
- liczba nauczycieli - 2 975, ponad 52,6 proc. przystąpiło do strajku (1 566 osób);
- liczba pracowników niedydaktycznych - 1 111, ok. 7 proc. przystąpiło do strajku (78 osób);
- liczba dzieci - 21 618, ponad 5,5 proc. przyszło do placówek (1194 osoby);

* szkoły ponadgimnazjalne i inne placówki:
- liczba nauczycieli - 1 928, ok. 47,7 proc. przystąpiło do strajku (919 osób);
- liczba pracowników niedydaktycznych - 610, ok. 3,3 proc. przystąpiło do strajku (20 osób);
- liczba dzieci - 13 324, ok. 6,3 proc. przyszło do placówek (834 osoby).

Rafał Rudnicki Zwrócił uwagę, że odsetek strajkujących pracowników dydaktycznych jest znacznie mniejszy niż wynikało to z wcześniejszych zapowiedzi. Urząd miejski zastrzega, że w przypadku niektórych placówek liczby dzieci, które do nich przyszły, są zawyżone, ponieważ część uczniów uczestniczyło w rekolekcjach.

- Wszystkie dzieci zostały objęte opieką, zajęciami opiekuńczo - wychowawczymi. Nie było sytuacji, które budowałyby nerwowość ze strony rodziców. Strajk - naszym zdaniem - nie ma też żadnego wpływu na bezpieczeństwo dzieci i młodzieży. Liczba odnotowanych zdarzeń przez patrole straży miejskiej i policji nie odbiega od innych dni. Podjęto 52 działania interwencyjne, 20 małoletnich zostało wylegitymowanych. Do centrum zarządzania kryzysowego również nie wpłynęły informacje mówiące, że dzieje się coś złego w przestrzeni publicznej - powiedział wiceprezydent.

Podkreślił też, że instytucje kultury są w stałym kontakcie z dyrektorami placówek i zabezpieczają działania dla poszczególnych szkół zainteresowanych zajęciami dla ich podopiecznych.

Z kolei Związek Nauczycielstwa Polskiego przekazał wczoraj, że w Białymstoku (mowa o początku protestu) strajkowało 114 placówek i że sytuacja zmieniała się dynamicznie, do protestujących miały z upływem dnia dołączać kolejne osoby. Jak widać, dane ZNP są różne od tych podawanych przez magistrat.

Andrzej Gryguć, prezes podlaskiego okręgu ZNP, liczy, że dziś do strajku przyłączą się kolejne placówki i następni nauczyciele, bo w poniedziałek w niektórych mogła panować dezorientacja, ludzie mieli nadzieję, że rozmowy z rządem zakończą się porozumieniem.

- Strajk na razie nie zostanie przerwany - podkreślił Gryguć.

Tłumaczył, że najważniejszy jest postulat dotyczący płac, a to, co oferuje ministerstwo, to ledwie 40 proc. oczekiwań.

- Jesteśmy skłonni do zawarcia kompromisu. Ale tu strona rządowa powinna przedstawić kompleksowy system podwyżek na ten rok - powiedział.

Jak przyznała Jolanta Harasimczuk ze Szkoły Podstawowej im. Jana Pawła II w Kleosinie, zryw, który powstał w związku ze sporem zbiorowym, jest wydarzeniem podnoszącym na duchu, dlatego że nauczyciele uczestniczą w nim solidarnie. U niej w szkole na 76 nie strajkuje tylko kilku.

- Mamy nadzieję, że rząd wysłucha naszych żądań, które wydaje mi się, że nie są zbyt wygórowane w świetle tego, co widzimy dookoła - bo to takie rozdawnictwo funduszy osobom, które tego potrzebują i nie potrzebują, to wielu boli. Dlatego, że wiemy, że są osoby o niskich dochodach, o średnich dochodach, które potrzebują wsparcia na dzieci czy jednorazowej emerytury. Są też jednak sytuacje, kiedy bardzo bogate rodziny dostają pieniądze, które są im do niczego niepotrzebne. I to nas boli, że nas się spycha na bok i przez wiele miesięcy się z nami nie rozmawia - wyjaśniała.

Związkowcy podkreślali, że chodzi im o podwyżki rzędu 1 000 zł brutto, a nie - jak miały podawać niektóre media - netto. Chcą zaliczać się do grupy przeciętności, średniaków.

- Nam chodzi przede wszystkim o godność - powiedział Mariusz Kruszewski ze szkoły podstawowej w Zawadach.

Katarzyna Sztop-Rutkowska z Fundacji Laboratorium Badań i Działań Społecznych "SocLab" uważa, że warto  wykorzystać moment strajku w oświacie, który zaczął się 8 kwietnia, aby poważniej pochylić się nad kwestią systemu edukacji w Polsce.

- W strajku wybrzmiewa najmocniej kwestia płac dla nauczycieli. Wynika to z konstrukcji sporu zbiorowego jakim jest strajk, i wagi kwestii wynagrodzeń w oświacie.  Ale w proteście nauczycieli chodzi o coś szerszego. W Polsce brakuje namysłu i dyskusji w jakim kierunku powinna zmieniać się szkoła w Polsce - mówi Sztop-Rutkowska.

Jej zdaniem namysł w tej sprawie nie może ograniczać się do polityków i ekspertów. Kształt edukacji jest formą umowy społecznej, która angażuje wiele środowisk i powinna być wypracowywana razem z nimi. Dlatego w całej Polsce ruszyła akcja organizowania narad obywatelskich - dyskusji na temat konkretnych wyzwań i problemów związanych z polską edukacją. Zapraszani na nie są nauczyciele, rodzice, uczniowie i eksperci i samorządowcy. W Białymstoku spotkanie zaplanowano na 12 kwietnia o godzinie 16.00 w sali konferencyjnej firmy T-Matic.

(Piotr Walczak)

Strajk nauczycieli. Wiceprezydent Rudnicki: Brak wsparcia, samorządy zostały pozostawione same sobie komentarze opinie

  • gość 2019-04-09 09:31:49

    Już teraz Miasto może dać podwyżki jeśli żądania ZNP popiera . Wiadomo że około 50% naszego podatku trafia do miasta . A w dodatku Szkoły to zadanie własne gminy nie państwa. Więc na co czekamy. Trzeba dać i po dopłatę zwrócić się do Rządu a nie nauczycieli od roboty odrywać.

  • zwykły gość - niezalogowany 2019-04-09 09:35:54

    Już teraz Miasto może dać podwyżki jeśli żądania ZNP popiera . Wiadomo że około 50% naszego podatku trafia do miasta . A w dodatku Szkoły to zadanie własne gminy nie państwa. Więc na co czekamy. Urząd może dać a następnie o większą subwencję zwrócić się do Rządu a nie nauczycieli od roboty odrywać.

Dodajesz jako: |

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama