Straż miejska kosztuje Białystok ponad 10 milionów złotych. Czy naprawdę jest nam potrzebna?

Wiadomości, Straż miejska kosztuje Białystok ponad milionów złotych naprawdę potrzebna - zdjęcie, fotografia



Budżet tej instytucji ustalony został w tym roku dokładnie na 10 mln 189 tys. zł. Kwoty, jakie wpływają do kasy miasta z nałożonych mandatów nawet nie zbliżają się do połowy tego, ile kosztuje nas utrzymanie straży. Zdaniem przedstawicieli magistratu formacja ta jest jednak potrzebna, bo zwiększa poziom bezpieczeństwa w Białymstoku i sprawdza się przy wypełnianiu swoich zadań. Tyle, że poza samymi urzędnikami ciężko znaleźć jednoznacznie pozytywne opinie.

Od stycznia do kwietnia tego roku nasi strażnicy miejscy nałożyli mandaty karne na 262 260 zł. Trzeba mieć przy tym na uwadze, że nie jest to kwota, jaka zasiliła już konto obsługiwane przez Departament Rachunkowości – Referat Egzekucji Dochodów Budżetowych Urzędu Miejskiego w Białymstoku. W całym 2015 r. wysokość wystawionych mandatów wyniosła 3 555 975 zł, a w 2014 - 799 640 zł.

- Uważam, że straż miejska mogłaby być być istotnym elementem dla poprawy bezpieczeństwa w mieście, ale obecnie kosztuje białostoczan za dużo, a ponadto jej funkcjonowanie pozostawia wiele do życzenia. Tych ponad stu zatrudnionych strażników nie widać na ulicach, by zajmowali się pilnowaniem porządku. Najczęściej mieszkańcy spotykają się z nimi, gdy źle zaparkują samochody, przejdą przez jezdnię na czerwonym świetle albo popełnią jakieś inne drobne wykroczenia. Wtedy kończy się najczęściej na wlepieniu mandatu. Instytucja ta kojarzy się zbyt często z nękaniem, a nie faktycznym niesieniem pomocy. Co by nie mówić, faktem jest, że wielu białostoczan mi, jako radnemu, wskazuje taki stan rzeczy - tłumaczy Piotr Jankowski z PiS. - Nie jest zdrową sytuacją, jeżeli relacje na linii mieszkańcy - strażnicy są napięte. Przez to ci pierwsi nie mają w stosunku do tej instytucji najmniejszego poważania. Oczekują jej likwidacji i większego wsparcia dla policji, która cieszy się znacznie większym zaufaniem społecznym.

Według radcy prawnego i szefa partii KORWiN w Podlaskiem Szczepana Barszczewskiego istnienie tej formacji powoduje z kolei utrudnienia w prowadzeniu akcji o poważnym charakterze, a funkcjonariusze zamiast pomagać ludziom, co było kluczowe przy jej powoływaniu, zajmują się gnębieniem kierowców mandatami za złe parkowanie albo za poruszanie się po skrzyżowaniach wbrew Systemowi Zarządzania Ruchem.

- Patrole straży miejskiej służą utrudnianiu życia białostoczanom i pokazują  niską skuteczność działań, często w skrajnej konfrontacji do mieszkańców miasta, nie dając spokoju nawet drobnym handlowcom i babciom z pietruszką ze swojego ogródka - stwierdza Barszczewski.

Podobnego zdania jest wielu białostoczan. Na przykład pan Jacek, kierowca taksówki w największej korporacji, którego spotkaliśmy na postoju przy Chrobrego, (ze względu na obawę przed, jak to określił - późniejszym "czepianiem się", nie chciał podać nazwiska do publikacji) twierdzi, że jego pasażerowie często narzekają na straż miejską. Mają podkreślać, że kiedy na osiedlach rozrabia pijana młodzież, i tak interweniują policjanci. Strażnicy zaś kojarzą się choćby ze ściganiem starszych kobiet, sprzedających pietruszkę czy rzodkiewkę na chodnikach. Oczywiście są i pozytywy, jak choćby pomoc przy odpalaniu samochodów podczas tegorocznej zimy, co zaznacza z kolei pani Joanna, mieszkanka Jaroszówki, ale i ona potwierdza, że w razie jakiegokolwiek zagrożenia zdecydowanie bardziej skłonna jest wzywać policjantów. Nie są to odosobnione opinie, na pięć zapytanych osób, żadna nie wykazała sympatii do strażników, czego nie można powiedzieć o funkcjonariuszach policji. Ba, nie brakuje głosów, że do straży miejskiej idą ci, którzy nie mają szans na służbę w policji. Nie szukaliśmy zatem pozytywnych komentarzy na siłę, nie miałoby to głębszego sensu. Głosy bowiem nie są jednoznaczne.

- Czy straż miejska w Białymstoku jest potrzebna? Wielu moich znajomych bez zastanowienia odpowiedziałaby „nie!” argumentując, iż od większości strażników niekompetencją bije na kilometr, a pożytku z nich nie ma żadnego. Ba! Znam nawet wysoko postawionego członka tej formacji, który sam twierdzi, że należy ją zlikwidować. A jaka jest moja opinia? Mam mieszane uczucia. Kilkukrotnie korzystałem z „usług” strażników i zawsze ich interwencje były szybkie. Ostatniej zimy, kiedy to uliczki osiedlowe były zasypane śniegiem, strażnicy kontrolowali, jak firmy odśnieżające wywiązują się ze swoich obowiązków. Muszę przyznać, że tegoroczna zima była pierwszą, kiedy moja ulica była odśnieżona po wszystkich większych opadach śniegu, a nie raz lub dwa razy na cały sezon. Straż miejska może zostać, ale trzeba ją przeorganizować. Chciałbym, aby mieszkańcy myśląc o żółto - czarnej kratce myśleli o strażnikach, którzy pomagają im odpalić zimą samochód, dzięki którym ulice są czyste i przejezdne, do których można się zwrócić z każdą sprawą. Bo dziś ciągle kojarzą nam się niestety z blokadą na kołach i mandatem za wycieraczką - komentuje Przemysław Kownacki ze Stowarzyszenia Białostockie Drogi.

W Białymstoku obecnie pracuje 111 strażników. Pensja brutto początkującego wynosi 1 860 zł. Struktura zatrudnienia i przedział wynagrodzeń wyglądają następująco (stanowiska - liczba osób / etaty / przedział wynagrodzeń):
* aplikant - 11 / 11 / 1 220 – 2 200 zł,
* młodszy strażnik - 7 / 7 / 1 240 – 2 500 zł,
* strażnik - 18 / 18 / 1 260 – 2 700 zł,
* starszy strażnik - 14 / 14 / 1 280 – 2 900 zł,
* młodszy specjalista - 14 / 14 / 1 280 – 2 900 zł,
* specjalista - 5 / 5 / 1 300 – 3 100 zł,
* starszy specjalista - 2 / 2 / 1 300 – 3 100 zł,
* młodszy inspektor - 3 / 3 / 1 300 – 3 300 zł,
* inspektor - 2 / 2 / 1 350 – 3 300 zł,
* starszy inspektor - 23 / 23 / 1 400 – 3 500 zł,
* zastępca kierownika - 1 / 1 / 1 400 – 3 800 zł,
* kierownik - 4 / 4 / 1 450 – 4 100 zł,
* naczelnik - 5 / 5 / 1 500 – 4 400 zł,
* zastępca komendanta - 2 / 2 / 1 550 – 4 700 zł,
* komendant - 1 / 1 / 1 700 – 5 000 zł,
* urzędnicze (w tym kierownicze) - 12 / 10,65 / 1 180 – 4 400 zł,
* pomocnicze i obsługi - 11 / 9,50 / 1 140 – 2 500 zł,
* obsługa monitoringu - 10 / 10 / 1 200 – 2 500 zł.

- Straż Miejska w Białymstoku nie dysponuje bazą danych zawierająca informację o średnim wynagrodzeniu pracowników - informuje Kamila Busłowska z Biura Komunikacji Społecznej. Dodaje, że zgodnie ze złożonym oświadczeniem majątkowym za 2015 rok, dochód brutto komendanta wyniósł 111 971,05 zł.

Białostoccy strażnicy mają do dyspozycji 16 samochodów, których średni wiek wynosi osiem lat i dziewięć miesięcy:
- Renault Kangoo – osiem szt.,
- Renault Trafic – pięć szt.,
- Renault Megane – jedna szt.,
- Nissan Navara – jedna szt.,
- Daewoo Lanos – jedna szt.

­- Kontrolerzy z Najwyższej Izby Kontroli pozytywnie ocenili działalność Straży Miejskiej w Białymstoku. Zdaniem kontrolerów NIK strażnicy skutecznie i szybko podejmują interwencje w sprawach istotnych dla mieszkańców Białegostoku. Pozytywny wizerunek strażników wśród mieszkańców kreują także w oparciu o rezygnację z podejścia restrykcyjnego na rzecz edukacyjnego. Jednostka racjonalnie gospodaruje środkami przeznaczonymi na statutową działalność - wyjaśnia Busłowska.

Nie przytacza jednak i zapomina dodać, że utrzymanie straży miejskiej jest u nas wyjątkowo drogie w porównaniu do innych dużych miast. W okresie objętym kontrolą w Białymstoku wyniosły one 28 mln zł (lata 2012 - 2014). W największych miastach, oprócz Warszawy, były znacznie wyższe, to oczywiste. Chodzi o Kraków (89 mln zł), Łódź (84 mln zł), Wrocław (62 mln zł), Gdańsk (55 mln zł), Poznań (51 mln zł), Bydgoszcz (40 mln zł). Ale znalazło się sporo aglomeracji, gdzie koszty były niższe niż w Białymstoku: Szczecin i Katowice (po 26 mln zł), Lublin (24 mln zł), Kielce (18 mln zł), Olsztyn i Opole (po 14 mln zł), Rzeszów (11 mln zł), Zielona Góra (5 mln zł). Są tu ośrodki mniejsze niż Białystok, ale i większe pod względem liczby ludności, jak Szczecin, Katowice czy Lublin.



Najistotniejszy z punktu widzenia mieszkańców (płatników podatków, z których m.in. straże są finansowane) jest wskaźnik kosztów przypadających na jednego mieszkańca. Zdecydowanie najwyższy jest on w Warszawie (ponad 75 zł). Dalej są: Gdańsk (40,19 zł), Opole (39,68 zł), Łódź (39,62 zł), Kraków (39,14 zł), Bydgoszcz (37,70 zł), Wrocław (32,81 zł). Białystok plasuje się w środku stawki z kwotą 31,86 zł. Taniej, w przeliczeniu na jednego mieszkańca, wynosi utrzymanie strażników w Poznaniu, Szczecinie, Lublinie, Katowicach, Kielcach, Rzeszowie, Olsztynie, Zielonej Górze.

Jeżeli chodzi o koszty w odniesieniu do powierzchni miast, droższą straż mają tylko Warszawa i Łódź! Jak na 16 ośrodków - wynik kontroli w przypadku Białegostoku poraża. Dalej - przeciętne wynagrodzenie netto strażnika - według Najwyższej Izby Kontroli - w Białymstoku wynosi 3 273,5 zł. Więcej zarabia się w Gdańsku, Wrocławiu, Krakowie, Łodzi i Warszawie.

Jednocześnie liczba interwencji przeliczeniowych, przypadających na jednego strażnika, w Białymstoku wyniosła 1 186. Mniej było jedynie w Rzeszowie i Zielonej Górze! A np. we Wrocławiu te liczby to 1 970, Olsztynie - 1 587, Lublinie - 1 745. Trudno więc przyznać białostockim strażnikom jakąś ogromną pracowitość.

W jednym punkcie nasza straż wypada jednak znakomicie, co trzeba uczciwie przyznać. Chodzi o „jakościowe” aspekty funkcjonowania tej formacji (wskaźnik kosztów utrzymania straży przypadających na jednego mieszkańca, skorygowany poprzez uwzględnienie mających wpływ na bezpieczeństwo mieszkańców wskaźników, liczby mieszkańców przypadających na jednego strażnika oraz liczby strażników przypadających na 1 kilometr kwadratowy). Uwzględniając zatem „jakościowe” aspekty potencjalnego bezpieczeństwa, relatywnie najtańszą straż posiadały Łódź, Białystok i Poznań. Pozostawiamy otwartym pytanie, czy dzięki właśnie straży miejskiej w naszym mieście mieszkańcy czują się bezpiecznie.

Przedstawicielka białostockiego magistratu przekonuje, że straż wykonuje zadania w zakresie ochrony porządku publicznego wynikające z ustaw i aktów prawa miejscowego. Wiodącym obszarem działania są interwencje zainicjowane przez mieszkańców, a także podejmowane z inicjatywy własnej przez strażników. Ponadto Straż Miejska w Białymstoku na bieżąco realizuje zadania wynikające z aktualnego zapotrzebowania społecznego oraz innych instytucji państwowych, samorządowych i organizacji społecznych.

Wylicza też, że od 1 stycznia do 30 kwietnia 2016 roku funkcjonariusze Straży Miejskiej w Białymstoku nałożyli 2 565 mandatów karnych. Zostały one w większości przypadków wystawione za wykroczenia: przeciwko bezpieczeństwu i porządkowi w komunikacji, przeciwko urządzeniom użytku publicznego, z ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi, nieprzestrzegania przepisów ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. W tym czasie przeprowadzono też 7 816 interwencji podjętych na podstawie zgłoszeń, a także z własnej inicjatywy.

Straży miejskiej broni wiceprezydent Robert Jóźwiak: - Straż Miejska w Białymstoku to ważny element zapewnienia porządku i bezpieczeństwa w naszym mieście. Strażnicy miejscy czuwają nad porządkiem, kontrolują ruch drogowy, nadzorują monitoring miejski. Straż miejska realizuje zadania spoza kompetencji policji, których realizacja jest niezbędna z punktu widzenia poczucia bezpieczeństwa białostoczan i utrzymywania porządku. Dzięki współpracy straży miejskiej z policją możemy czuć się w Białymstoku bezpiecznie. Dlatego też nie rozważany jest pomysł zlikwidowania straży Miejskiej w naszym mieście.

Ale już Szczepan Barszczewski uważa, że istnienie takiej instytucji jak straż miejska to kolejny kamień do wolności obywatelskich, zwyczajnie je ograniczający.

- Niezależnie, jakie argumenty podaje się dla uzasadnienia jej funkcjonowania, jest to organ służący inwigilacji białostoczan, co wpisuje się w niesławny trend ogólnopolski. Przypomnijmy, że wszelkie dane związane interwencją straży są przez nią ewidencjonowane i dopisywane do kartoteki. Każdy Kowalski, względem którego podjęto interwencję, jest już pod bacznym okiem „policji prezydenckiej” - nie przebiera w słowach Szczepan Barszczewski.

Wskazuje przy tym, wracając do Systemu Zarządzania Ruchem w Białymstoku, na który miasto wydało 26 mln zł, że to zamysł na nękanie kierowców. Już w pierwszym roku jego działania mandaty dostało dziewięć tysięcy kierowców, a tendencja jest jak najbardziej rozwojowa. Niestety, system ten nie sprzyja kierowcom, bo jak stali na światłach, tak stoją, co jest szczególnie irytujące zwłaszcza późną porą, gdy ruch na ulicach jest znikomy.

- Zdarza mi się na skrzyżowaniu przy ulicy Miłosza stać w oczekiwaniu na zielone światło po trzy do czterech minut - utrzymuje Szczepan Barszczewski.

Odnosząc się jeszcze do straży miejskiej uzasadnia, że wreszcie jest ona kolejnym z niepotrzebnych wydatków miasta, na który składają się wszyscy mieszkańcy. Ten stanowi akurat aż 10 mln zł rocznie. I tak ziarnko do ziarnka, a robią się kwoty przekraczające setki milionów złotych. Zdaniem Barszczewskiego jest na czym oszczędzać, po to, by życie w Białymstoku było lepsze, tańsze i nie mniej bezpieczne.

(Piotr Walczak / Foto: BI-Foto)

Reklama

Straż miejska kosztuje Białystok ponad 10 milionów złotych. Czy naprawdę jest nam potrzebna? komentarze opinie

  • - niezalogowany 2016-05-18 13:07:31

    Jak to możliwe że te auto ze zdjęcia jest tak zaparkowane. Przecież to jest złamanie przepisów. Powinien być mandacik?

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez ddb24.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Grupa Optima Sp. z o.o. z siedzibą w Białystok 15-866, Zagumienna 9/1/47

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"