15°C umiarkowany deszcz

Subiektywne wieści gminne

Felietony, Subiektywne wieści gminne - zdjęcie, fotografia

Wyjątkowo w czwartek ale tradycyjnie złośliwie, subiektywnie i stronniczo podajemy tygodniowy przegląd plotek, wieści niesprawdzonych ze przemyślanymi wnioskami. Tekst jak zwykle pisany w pijanym zwidzie i z przymrużeniem obu oczu.

Casting na prezydenta
Prawo i Sprawiedliwość ogłosiło casting na kandydata na prezydenta Białegostoku. Tak przynajmniej wynika z wywiadu samorządowego koordynatora wyborczego tej partii senatora-mleczarza Tadeusza Romańczuka. W razie potrzeby zgłaszamy do castingu naszą naczelną: po farbowaniu włosów na różowo i w wieńcu żniwnym prezentuje się tak ponętnie, że porwie zarówno lewicę, ludowców, a i nacjonaliści poprą ją jako symbol słowiańskiej dziewoi. Z wywiadu wiemy, że do samorządu nie garną się senatorowie i posłowie, a PiS ma pojechać do ludzi i razem z nimi stworzyć samorządowy program wyborczy. Popieramy, ale mamy pytanie: do czyich ludzi PiS pojedzie? A konkretnie to którego ministra?

Uchodźcy, ale nasi
Białystok wzbogacił się o jedną rodzinę emigrantów. Uprzedzając nerwowe reakcje - to nie są emigranci zaproszeni przez Tadeusza Truskolaskiego tylko repatrianci z Kazachstanu. Przyjechała tutaj cała rodzina Ochmanów i dzięki ludziom dobrej woli ma pracę, mieszkanie i życie w nowej ojczyźnie. Ponieważ rzecz nie odbywała się w świetle reflektorów, a kluczy nie wręczano w Pałacyku Gościnnym El Presidente nie uczestniczył w tym sukcesie. Ale spokojnie - jak się tylko dowie to znajdzie sposób, żeby przed kampanią wyborczą przypisać sobie współudział! Tak czy inaczej wielkie słowa uznania parafii św. Andrzej Boboli. Prezydentowi podpowiadamy, że w stepach jest jeszcze sporo Polaków czekających na pomoc. I nie trzeba szukać potrzebujących aż w Syrii.

Jagiellonia do Rzeszowa
Białostocka Jagiellonia po okresie szczęścia zaczyna prześladować pech. A konkretnie to porażki z leszczami, których w poprzednim sezonie ogrywali lewą nogą. Obecnie zaprzyjaźniony trener z okręgówki podsumował ich grę następująco: "Kiedyś jechałem pociągiem do Poznania z gościem, który myślał, że podróżuje do Rzeszowa. To on był mniej zagubiony niż Jagiellonia w ostatnich meczach". Mamy wrażenie, że trener Mamrot myśli, że jedzie do Rzeszowa.

Prezydent i baza
Przed tygodniem informowaliśmy o familijnym fochu Truskolaskich w czasie obchodów rocznicy Powstania Warszawskiego. Foch - przypomnijmy - był na tle narodowym i skierowany przeciw ONR. Ku naszemu zdumieniu prezydenta poparło publicznie parę osób, które też nie lubią narodowców. A ponieważ El Presidente nie przywykł do głosów poparcia to uznał, że "cały lud go wspiera" więc poszedł na wojnę z narodowcami. Jak to on - zrobił to z gracją słonia w składzie porcelany czyli pobredził o faszyźmie ONR-owców i o tym, że bez jego zgody na organizacyjnych koszulkach namalowali herb miasta. I całkiem przy tym stracił kontakt z bazą jak ten gość co podróżował do Rzeszowa. Nie zdziwimy się jak w przyszłym tygodniu założy czapkę, a na plecy wykrochmalony obrus i obłoży ONR ekskomuniką.

Cenzor Tadeusz
El Presidente do tego stopnia stracił kontakt ze światem, że na konferencji prasowej był uprzejmy publicznie poinformować nasz portal, że nie ma uprawnień do pisania o nim i jego synie oraz będzie dobierał tematy, którymi mamy prawo się zajmować. Niestety jakoś szybko stracił koncept i nie wiemy czy nasz następny felieton ma dotyczyć problemu "Kto jest Twoim bohaterem i dlaczego Tadeusz Truskolaski?" czy też "Krzysztof, syn Tadeusza - .Nowoczesne studium wielkości". Tak czy inaczej czekamy niecierpliwie na następne działania prezydenta. My tak lubimy, kiedy nasze Wieści piszą się same...

Niezgodni z naturą
Narodowcy też nie są w ciemię bici i na wieść o prezydenckim plepleple zapowiedzieli skargę do prokuratury o ile Tadeusz Truskolaski ich nie przeprosi. Prezydent na wieść o tak niesłychanych żądaniach odparł, że nie przeprosi, że to żart i ONR nie ma do tego uprawnień. Dziwimy się narodowcom - żądanie od prezydenta przeprosin za to co powiedział, to jakby oczekiwać od ślimaka, że zacznie stepować lub że ryby będą grać na mandolinie. To po prostu niezgodne z naturą.

Ludzkie panisko
Jednocześnie gorąco zaprzeczamy złośliwym plotkom: Tadeusz Truskolaski to kulturalny czlowiek i umie przepraszać i nawet czasami to robi. Na własne uszy na sesji Rady Miasta słyszeliśmy jak powiedział głośno do człowieka, który zajął jego miejsce "Przepraszam, Pan tu nie siedział. To moje miejsce". Widzicie jaki to grzeczny człowiek?! Mógł kopnąć siedzącego, mógł go opluć, wezwać strażników miejskich. A tymczasem tylko kulturalnie pokrzyczał. Ludzkie panisko.

Podziękowania, podziękowania
Przy okazji Redakcja "Subiektywnych Wieści Gminnych" składa serdeczne wyrazy wdzięczności Tadeuszowi Truskolaskiemu, prezydentowi Białegostoku. El Presidente, kochamy Pana! Gdyby nie Pańska aktywność w zakresie mówienia co ślina na język przyniesie i robienia wszystkiego co wpadnie do głowy mielibyśmy ból właściwy sezonowi ogórkowemu. Na szczęście familia Truskolaskich (kłaniamy się też nisko synowi Krzysztofowi) robi co może, abyśmy mieli o czym pisać. Dziękujemy! Te wieści dedykujemy Wam!

Sędzia osobiście
Dawno nie czytaliśmy czegoś tak prawdziwego: sędzia orzekając w sprawie Czeczenów oskarżonych o terroryzm przyznał, że "pierwszy raz musiał sam prowadzić czynności śledcze". No w końcu sąd zrobił coś sensownego i to sam z siebie. Wracając do tematu: Czeczeni okazali się niewinni wspierania ISIS, ale winni wspierania Emiratu Kaukaskiego. Podziwiamy sąd, że odróżnia te organizacje i współczujemy, że musiał się tego nauczyć. Sędzia zmuszony do osobistych czynności śledczych mściwie powiadomił o tym prokuraturę oczekując konsekwencji wobec funkcjonariuszy ABW. Czekamy na odpowiedź ABW w sprawie haków na sędziego, bo mamy przeczucie, że to nie koniec wzajemnych uprzejmości.

Marszałek i prezydent
Tadeusz Truskolaski ogłosił piknik na Bojarach, na którym ma być Piłsudski. Czytając tą informację w pierwszej chwili doszliśmy do wniosku, że prezydent w walce z narodowcami posunął się do sensu spirytystycznego ich przedwojennego przeciwnika czyli Marszałka. Ale potem przypomniały się nam słowa Piłsudskiego skierowane do polityków o kurach, które powinni prowadzać do szczania zamiast brać się do politykowania i się uspokoiliśmy się w sprawie ducha Naczelnika i jego porozumienia z Truskolaskim. El Presidente chodziło o imprezę przy jednym z nielicznych starych domów na Bojarach. Otóż przy Wiktorii 5 marszałek Piłsudski zwykł był bywać, kiedy odwiedział Białystok jako konspirator z PPS-u. Zapraszamy wszystkich na to wydarzenie. Może to ostatnia okazja do obejrzenia drewnianego, zabytkowego domu na Bojarach, zanim ten samozapłonie zakłopotany tym, że zajmuje miejsce, które deweloperzy potrzebują pod bloki.

Białystok i dwa prawa
Trasa Nieomylności Prezydenta zwana dla niepoznanki Niepodległości wywołuje coraz większe pomruki niezadowolenia mieszkańców osiedli przez które przebiega. Mieszkańcy przypominają El Presidente, że tam ciągle jest ich miejsce zamieszkania, a nie tylko plac budowy. My przypominamy mieszkańcom, że kiedyś ludzie chodzili piechotą brodząc po pas w błocie. I że powszechnie wiadomo, że w Białymstoku są dwa prawa. Pierwsze głosi, że Prezydent ma zawsze rację. I drugie - jak nie ma racji to trzeba zastosować punkt pierwszy. Jest i trzecie - jak trzeba przeprosić mieszkańców za niedogodności to nikt tak pięknie nie zrobi tego w imieniu prezydenta jak urocza rzeczniczka Urszula Mirończuk.

Podejdź no do płota
Kto pamięta kultowy tekst z "Samych swoich" - "Kargul, podejdź no to płota"? Jakby co, to informujemy, że obecnie dialog w tym stylu toczy się między dwoma podlaskimi ministrami z PiS-u i dotyczy budowy płota. Krzysztof Jurgiel, minister od rolnictwa oczekuje na granicy z Białorusi budowy płota przeciw dzikom, a wiceminister od mundurówek Jarosław Zieliński mówi, że on i jego służby mają ważniejsze zadania. Zgadzamy się z Zielińskim: od ponad pół roku wiadomo, że policjanci pod jego rządami są zajęci na przykład cięciem konfetti na powitanie ważnych gości. A ministrowi Jurgielowi podpowiadamy, żeby podkablował Zielińskiego do wiadomo którego prezesa, że bez płota dziki nam ewidentnie w szkodę wchodzą.

Cienki śpiew na parkingu
Musimy koniecznie pogratulować Urzędowi Marszałkowskiemu cudnej inwestycji czyli Opery. Udało się ją zbudować za grube unijne pieniądze i teraz równie grube miliony można wydawać na jej utrzymanie. Niestety, podczas budowy gapcie z marszałkowa zapomniały o parkingu i przez 5 lat nie wymyśliły co z tym zrobić dalej. Decydenci pełnią dalej zaszczytne funkcje przesunięci z marszałków na przewodniczących czy jakoś tak, a parkingu nie ma. A jak go nie będzie to Operę trzeba będzie zamknąć i nie będzie gdzie się lansować we fraku. A zamiast tego przy operze przyjdzie... cienko śpiewać.

Ekolodzy i dzięcioły
Kochani ekolodzy walczą z drwalami w Puszczy Białowieskiej i zawzięcie protestują przeciw wycince drzew zarządzonej przez ministra Szyszko. Wycinka ma być lekarstwem na korniki, a  ekolodzy twierdzą, że przez to choroba zabijana jest razem z pacjentem (czyli z drzewami). Nie znamy się na tym, ale mamy wrażenie, że gdyby ekolodzy, leśnicy i ministerialni zaczęli wyłapywać ręcznie te korniki zamiast gdakać na siebie to problem byłby dawno rozwiązany. Ewentualnie mogą zastąpić dzięcioły. Głowy i dzioby byłby wreszcie użyte właściwie i zgodnie z naturą.

Zapraszamy na Zwierzyniec
A'propos ekologów: gdybyście jednak nie chcieli ganiać korników w Puszczy to zapraszamy do Białegostoku. Tutaj zamiast Szyszki cięcia drzew chce Truskolaski starszy. Na Zwierzyńcu drzewa są zdrowe i nie są zagrożone przez korniki ale mają pójść pod topór, a główne zagrożenie to miłujący beton i asfalt prezydent, który w ramach stolicy zazieleniania Zielonych Płuc Polski wyaslfaltował rynek pod Ratuszem i posadził kwiatki w doniczkach. I ciągle mu mało.

Ćwiczenia z zalewania
Magistrat urządził ćwiczenia z zalewania miasta i ewakuacji co radośnie ogłosił prezydent. Ćwiczenia - jak to zwykle bywa - wykazały, że miasto jest doskonale przygotowane do walki z żywiołem, a urzędole zaczęli przygotowywać plany i studia i ogłaszać przetargi na walkę z wodą padającą z nieba. Przewidujemy, że będzie jak zwykle: za chwilę spadnie duży deszcz i Białystok odzyska dostęp do morza, a El Presidente ogłosi, że żywioł była nie do zwalczenia, ale straty i tak są niewielkie dzięki ćwiczeniom. Czyli miasto jest przygotowane, a skońćzy się jak zawsze.

Ze świątecznego kalendarza
W sobotę Białystok powinien był obchodzić święto syna prezydenckiego Krzysztofa. Dlaczego? Ano w czasach monarchii francuskiej następca tronu nazywany był delfinem, a 5 sierpnia był Miedzynarodowy Dzień Delfina. Delfin to - jak powszechnie wiadomo - zwierzę sympatyczne, przyjazne i inteligentne. Kto zna posła Krzysztofa ten wie, w którym miejscu kończy się podobieństwo i dlaczego nie świętowaliśmy w tę sobotę.

Pszczoły i trutnie
We wtorek obchodzony był Wielki Dzień Pszczół. Tok temu pisaliśmy o planach założenia pszczelich uli na dachu magistratu i Białostockim Parku Naukowo Technologicznym. O ile nam wiadomo skończyło się częściowo na planach. Częściowo, bo królowe i robotnice ciągle jeszcze nie zamieszkały na Słonimskiej, ale trutnie już od dawna tam są. Podobno najwięcej na V i VI piętrze.

(Adam Remy/ Foto: BI-Foto)

Subiektywne wieści gminne komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na ddb24.pl





Felietony, Białystok - więcej informacji