21°C rozproszone chmury

Subiektywne wieści gminne

Felietony, Subiektywne wieści gminne - zdjęcie, fotografia

Nadejszłą nam środa czyli pora na kolejną porę wieści z gminy. Subiektywne i złośliwe. Oto i one

Pą Prezydę kibicuje
Jak przed rokiem - Jagiellonia gra decydujący mecz o mistrzostwo Polski. I tak jak przed rokiem: nie wszystko zależy od niej, bo wcześniej z Lechem i Legią urządziły sobie konkurs: kto bardziej skiepści wcześniejsze decydujące mecze. O krótki łeb wcześniej kiepścić przestała Legia, a Jagiellonia dała bęcki Lechowi i teraz jest druga. Kibice już szykują fetę (nie ma znaczenia czy Jaga będzie pierwsza czy druga - jeśli to pierwsze to po prostu poleje się więcej gorzały i piwa i w poniedziałek (prawie) cały Białystok będzie leczył kaca). W związku z tym prezydent wytrzepał schowany w kąt żółto-czerwony szalik i koszulkę i ćwiczy szczerzenie zębów w szczerym uśmiechu. Jak go znamy znajdzie sposób, żeby wleźć do autokaru z zawodnikami, choć jego udział w tym mistrzostwie jest taki sam jak nasze udziały w wygranej Trumpa. Będzie udawał ojca sukcesu tak samo uparcie jak wcześniej na standzie udawał kolegę z boiska Lewandowskiego. 

Refleks za milion
Pą Prezydę pracuje też nad refleksem, żeby wyprzedzić tych lamusów z PiS-u. Pą Prezydę już raz spóźnił się: radni pierwsi zgłosili pomysł, żeby dać Jadze kasę na puchary oraz nagrodę za sukcesy. Pą Prezydę najpierw opierniczył swoje służby prasowe i wicka ErEr, a potem zabrał się za licytację ofert. I zapewnił, że da więcej niż radni proponują. A, że radni nie mówili ile chcą to od razu obiecał 3/4 tego co rok temu działacze wydali na samoloty, a jak zdobędą mistrzostwo to nawet i całość. Diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach: prezydent chce dać nagrody dla graczy, a radni planują dać kasę na grę w pucharach. Czyli Truskolaski jak zwykle twórczo skiepścił koncepcję uznając, że promocja Białegostoku bez jego pięknego foto to nie promocja. 

Zwierciadełko powiedz przecie, kto najpiękniejszy w świecie
A propos fota i oblicza. Po ostatniej promocji Pą Prezydę przy turnieju młodego Bayernu, gdzie sylweta pąprezydęcka straszyła na każdym rogu i w każdym zaułku w urzędzie miasta pozostały ponoć tylko dwa rodzaje luster: uprzejme i rozbite. 

Będą zwracać
Z innych zjawisk: Podlasiu grozi utrata kilkudziesięciu milionów ojro przeznaczonych na dotacje. A to dlatego, że asiory z Platfusiarni i Zielonej Koniczyny nie potrafią wydać kasy. Nie to, że każdej: marnowanie pieniędzy idzie im świetnie co pokazuje np. lipny przelew na 4 bańki za drogi, które to bańki zniknęły w sinej mgle i szuka ich teraz prokuratura. Oni nie potrafią wydać kaski zgodnie z planem i harmonogramem narzuconym przez ciocię Unię. Temu, że tego nie potrafią jak wszystkiemu innemu winny jest zły PiS. Czemu? A czemu nie?

Zdziwienie pozarządówek
Centrum Aktywności Społecznej czyli dawny szpital chorób wenerycznych przy Krakowskiej nadal jest ogniskiem zarazy. Społeczni działacze z pozarządówek chcieliby tam iść i coś podziałać, ale urzędole ich nie wpuszczają bez podanka, załączniczka, papiórka i zgody Pą Prezydę lub jego namiestnika. Pozarządowcy sami by się chętnie tym budynkiem zajęli, ale światły Pą Prezydę wie lepiej: wysłał im tam zaufaną dyrektorkę i tuzin urzędoli, żeby się społeczna demokracja za bardzo nie rozpasała. Przekonał się o tym kandydat od Kukiza zwany Tadeuszem Raczej Uczciwym (w skrócie TaRaUcz). TaRaUcz chciał wejść na CAS i pogadać z dziennikarzami mówiąc co jego pozarządówka i inne zaprzyjaźnione pozarządówki chcą fajnego zrobić w mieście. I okazało się, że takiego wała: bez papiórka z urzędowym wyprzedzeniem składanego nie ma mowy. TaRaUcz postał więc pod drzwiami i opowiedział o planach. Dwie rzeczy są w tej historii fajne: nie padało, a TaRaUcz chyba już mniej szanuje Pą Prezydę. Bo jak dotąd eksponował swoje szlachetne uczucia wobec niego, a Pą Prezydę pokazał mu, gdzie plecy tracą szlachetną nazwę. 

Samochodzik i przyczepka Platfusów
Platfusy zapłaciły za przyczepki i samochodzik do wożenia z tzw. Konwojem Wstydu. Miał przypominać o nagrodach ministrów, ale Kaczafi popsuł im zabawę i kazał nagrody zwrócić. No to wpadli na pomysł wykorzystania przyczepki i samochodzika (opłacone więc się ma zmarnować) i teraz samochodzik ma krążyć po mieście i wzywać Jacka Żalka do ustąpienia z kandydowania. My mamy jedną pewność i jedną wątpliwość: pewni jesteśmy, że Żalek ma gdzieś poglądy Platfusów w tej sprawie, a wątpliwość dotyczy czy kierowca jeżdżący samochodzikiem kończył szkołę nauki jazdy radnego Macieja Hipstera.

Umowa i Katar
MOSP podpisał umowę z Lotosem na temat współpracy i w ten sposób skończyła się najdłuższa wojna nowoczesnej Europy. Dlaczego? Bo minęło 10 lat od czasu, kiedy słyszeliśmy o tym sponsorze dla MOSP-u i o tym go prezes Staś Bańkowski sprowadza. No, ale sprowadził i gitara. Teraz czekamy na inwestorów z Kataru. 

Deszcze niespokojne

Z przerażeniem patrzymy na chmury na niebie i czekamy kiedy spadnie pierwszy naprawdę solidny deszcz. W tym celu jak tylko prognozują zachmurzenie stawiamy samochód w najwyższym miejscu w okolicy i wyciągamy kajak z piwnicy. Wszystko to z powodu naszej głębokiej wiary w inteligencję i przezorność Pą Prezydę i radnych po ostatnich potopach. Bo nikt Ci tego nie da co Pą Prezydę obieca. 

Ożywienie i edukacja
Znamy pierwsze efekty strategii na ożywienie Stadionu Miejskiego opracowanej za kilkadziesiąt tysiączków. To wizyty uczniów na stadionie w ramach nauki. Z uznaniem gratulujemy prezesowi Adamowi pomysłowości: w ten sposób za parę tygodni strzelą mu korki szampana bo ogłosi, że Stadion Miejski żyje i odwiedził go już drugi milion widzów. Mały zgryz mamy w tym, że wydawało się nam, że stadion służy do organizacji imprez i nie jest muzeum, które się zwiedza. Muzeum Sportu jest nieustająco organizowane przez Wice ErEr, który i ten pomysł genialnie skiepścił. 

(Adam Remy/ Foto: BI-Foto)


Subiektywne wieści gminne komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na ddb24.pl