Wiadomości, Tadeusz Truskolaski budowie widowiskowo sportowej obiecuję szybko - zdjęcie, fotografia

Najwcześniej, ale to też pod warunkiem, że nie pojawią się jakieś przeszkody po drodze, będzie można przystąpić do działania względem budowy hali widowiskowo – sportowej dopiero w 2022 roku. Wtedy bowiem Urząd Miejski w Białymstoku może mieć decyzję o pozwoleniu na budowę. Po drodze jest jednak sporo znaków zapytania, oprócz decyzji urzędniczych. Jak się łatwo domyślić, chodzi głównie o pieniądze.

Przy okazji przesunięć budżetowych, na sesji Rady Miasta poruszony został temat budowy hali widowiskowo – sportowej. Jak wiadomo, projekt ten wciąż nie może się doczekać realizacji. Mimo, że Tadeusz Truskolaski niezmiennie ma go wpisanego w swój program wyborczy począwszy od 2006 roku. Inwestycja bardzo przydałaby się nie tylko sportowcom, ale także i mieszkańcom, którzy poza sezonem letnim, bez zmarznięcia, nie mają możliwości uczestniczenia w dużych imprezach masowych. Hala właśnie takim miejscem miałaby, albo mogłaby być.

O ostatnim problemie pisaliśmy na początku tego roku. Wówczas okazało się, że Miasto Białystok przegrało w sądzie postępowanie administracyjne. Bardzo ważne postępowanie, bo w jego efekcie została uchylona decyzja środowiskowa oraz pozwolenie na budowę. Wojewoda Podlaski, który wzywał urząd miejski do uzupełnienia braków we wniosku o pozwolenie na budowę, nie doczekał się reakcji. Dokumentacja nie została poprawiona ani uzupełniona, więc nie było innej możliwości, jak tylko uchylić pozwolenie na budowę hali widowiskowo – sportowej. Wojewódzki Sąd Administracyjny, a następnie Naczelny Sąd Administracyjny rację przyznały wojewodzie podlaskiemu, co dla Miasta Białystok oznaczało powrót do samego początku w staraniach o tę inwestycję.

- Wniosek o pozwolenie na budowę został złożony po upływie 6 lat od dnia, w którym decyzja środowiskowa stała się ostateczna, co jest niezgodne z przepisami prawa – przekazała na początku listopada ubiegłego roku Sylwia Taha-Borowik z biura prasowego wojewody podlaskiego.

Prezydent w swoim tłumaczeniu, o które został poproszony przez radnego Sebastiana Putrę, skrzętnie pomijał braki i zaniechania po stronie kierowanego przez siebie urzędu. Zasłaniał się natomiast tym, ale zgodnie z prawdą, że na przeszkodzie stanął Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej, którego siedziba miałaby się znajdować po sąsiedzku z halą. Dodamy, że to właśnie Instytut zauważył, że decyzja środowiskowa, niezbędna do uzyskania pozwolenia na realizację takiej inwestycji, jest nieważna. Ale dodatkową sprawą było również i to, że sąsiedztwo hali mogłoby wpływać na urządzenia pomiarowe Instytutu, co utrudniałoby jego pracę w sposób znaczący.

Teraz Tadeusz Truskolaski twierdzi, że z Instytutem da się porozumieć i w zasadzie niemal wszystko omówiono. Zatem podejmowanie kolejnych czynności może być w zasadzie formalnością. Choć zajmie ona sporo czasu z uwagi na konieczność przeprowadzenia raportu środowiskowego i uzyskania w następnej kolejności decyzji środowiskowej i o pozwoleniu na budowę.

- Jest szansa, że tych kolejnych blokad nie będzie. To dotyczy pewnych ruchów, jeśli chodzi o nieruchomości. Ale takie rozmowy toczyły się i zakończyły się sukcesem. Więc pierwsza bariera, która wtedy była tą ostatnią, już jest usunięta. W tej chwili trzeba uzyskać decyzję środowiskową, a więc wszystko od początku. I wystąpić o pozwolenie na budowę – mówił na wrześniowej sesji Rady Miasta Tadeusz Truskolaski, prezydent Białegostoku.

Dodał też, że to tylko jeden z problemów, formalny, ale także i łatwiejszy do pokonania. Bo choć czynności administracyjne trzeba jeszcze raz powtórzyć, to one się zakończą. Drugim problemem, znacznie trudniejszym, jest sfinansowanie budowy hali widowiskowo – sportowej w Białymstoku. Bo obiecane, zresztą nawet przez poprzedni rząd, pieniądze w wielkości około 40 milionów złotych, nie są wystarczające do tego, aby ruszyć z inwestycją. Jak mówił Tadeusz Truskolaski, pomoc z budżetu państwa powinna sięgać 50 proc. kosztów budowy hali widowiskowo – sportowej.

Żadna kwota tym razem nie padła. Ale zanim doszło do gromadzenia dokumentacji niezbędnej do rozpoczęcia inwestycji, szacowana kwota niezbędna do budowy rosła niemal z miesiąca na miesiąc. Ostatnio mowa była o dofinansowaniu w wysokości nawet ponad 70 milionów złotych. Warto w tym miejscu przypomnieć, że kiedy trwały pierwsze przymiarki do budowy hali widowiskowo – sportowej, szacowano jej budowę na nieco ponad 60 milionów złotych. Ale już w kwietniu 2018 roku urzędnicy podawali szacunkowy koszt na poziomie aż 160 milionów złotych. Ile kosztować by mogła w 2022 roku? Dziś nikt o tym nie mówi.

- Żeby myśleć o hali będziemy musieli uzyskać dofinansowanie w wysokości tak naprawdę 50 procent, żeby przystąpić do realizacji. I nie obiecuję tego szybko – przekazał Tadeusz Truskolaski w miniony poniedziałek, 23 września.

Jak widać konkretna kwota tu nie padła, ale raczej wielkość dofinansowania. I niezależnie od tego czy będzie to te 160 milionów, czy inna suma, bez wsparcia ze strony rządu, w zasadzie nie ma szans na budowę hali widowiskowo – sportowej w naszym mieście. To mocno utrudnia funkcjonowanie klubów sportowych, na co zwracał uwagę radny Sebastian Putra. Bo nie tylko nie mają możliwości się rozwijać, ale brak hali także utrudnia zwykłą działalność sportową.

- Działania włodarzy, szefów tych stowarzyszeń i klubów, spalą się na panewce, ponieważ też mają jakieś plany. Trudno jest pozyskać sponsora, kiedy gra się w sali szkolnej, więc może trzeba się zastanowić nad tym, już nie tylko jako obiekt widowiskowo – sportowy, ale żebyśmy w mieście Białystok, w 300-tysięcznym mieście, mieli obiekt, w którym mógłby rozwijać się sport – podkreślał radny Sebastian Putra.

W tej chwili wiadomo jest tyle, że w okolicach 2022 roku mają być gotowe dokumenty, niezbędne do rozpoczęcia budowy hali widowiskowo – sportowej. Ale i to też pod warunkiem, że po drodze nie będzie już żadnych odwołań, ani skarg, które zawsze opóźniają rozpoczęcie prac. Widoków na zwiększenie własnych środków budżetowych nie ma, bo Tadeusz Truskolaski stwierdził, że w wyniku nowych przepisów, które już są realizowane na mocy ustaw rządowych – jak choćby zwolnienie z podatków osób do 26 roku życia – trzeba się liczyć, że wpływy budżetowe będą tak niskie, że za około dwa lata najprawdopodobniej wyhamuje cały proces inwestycyjny. I może być tak, że zostanie do realizacji wyłącznie to, co wskażą mieszkańcy w budżecie obywatelskim.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: bialystok.pl)

Reklama

Tadeusz Truskolaski o budowie hali widowiskowo – sportowej: Nie obiecuję tego szybko komentarze opinie

  • gość 2019-09-25 17:43:17

    Niech ci radni od siedmiu boleści pomyślą,czy jest biznes plan na tą halę, czy też będzie ją zarządzać spółka stadion miejski i co roku będziemy dokładać do interesu kilka mln.

Dodajesz jako: |

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama