Felietony, gmina Białystok trzeba wymyślić - zdjęcie, fotografia

Jakiś czas temu napisałem o tym, że Białystok nie ma pomysłu na turystów. W odpowiedzi usłyszałem, że stolica Podlasia mieć żadnego pomysłu nie może, bo jest turystyczną pustynią. "Cokolwiek by władze miasta nie zrobiły to turystów tutaj nie zwabią. Więc po co to bicie piany" - mówili i pisali polemiści. Dodatkowo dostałem jeszcze generalny ochrzan za to, że ogłosiłem się zwolennikiem budowania hali widowiskowej (pisałem o tym gdzie indziej). "Jak nie ma tu lotniska to ta hala jest takim samym wyrzucaniem pieniędzy jak dotacje do Stadionu" - to argumenty przeciwników tej inwestycji. Dziś pozwolę sobie na odpowiedź: obie te opinie uważam za absurd. Taki sam absurd jak obecne poczynania miasta.

Po pierwsze: Białystok faktycznie nie jest atrakcyjny turystycznie, ale Białystok MOŻE się stać atrakcyjny, bo ma turystyczne atuty. Argumenty: "a co tu oglądać" są słabe. W stolicy Podlasia jest sporo miejsc, które warto odwiedzić z Pałacem Branickich na czele. Jest katedra farna z jej niesamowitą historią, Ratusz jako dawne centrum miasta i przedwojennej dzielnicy żydowskiej, Planty i parę zabytkowych kamieniczek. Jest (będzie) Muzeum Sybiru, panorama z kościoła świętego Rocha, miejsce urodzin Zamenhofa. To niektóre miejskie atrakcje. A i wokół Białegostoku też jest co oglądać: Tykocin jako miejsce żydowskich pielgrzymek, odrestaurowanym zamkiem i plenerami "U Pana Boga za", tatarskie Kruszyniany, pałacyk w Choroszczy, skansen na Jurowcach, Supraśl z monasterem i uzdrowiskami... Wszystko to w obrębie godziny drogi autem, a więc niemal rzut beretem. To jest mało? Trzeba tylko przekonać ludzi, że warto tu przyjechać: zamieszkać w Białymstoku i zwiedzać wszystko wokół: od kościołów, po klasztory, cerkwie i meczety, od puszcz po muzea i zabytki. 

Fakt - porównywanie Białegostoku z Toruniem, Krakowem czy Warszawa - nie ma większego sensu. Ale używanie argumentu, że Białystok to miasto jednego dużego zabytku (Wersal Północy) i dlatego nie broni się turystycznie po prostu rozkłada mnie na łopatki. Używając tej logiki to Malbork też jest miejscem jednego zabytku, ale jednak liczbą turystów przewyższa stolicę Podlasia. A Grunwald to wręcz pole jednego zabytku (miejsce dawnej bitwy), a mimo to jest często odwiedzany. A w okresie inscenizacji bitwy z Krzyżakami turystów jest tam więcej niż przez cały okrągły rok w Białymstoku. Nawet z żartu można zrobić atrakcję turystyczną. Przesadzam? To przejedźcie się do Wąchocka czy Pacanowa. 

Okolice stolicy Podlasia mają spory potencjał turystyczny, ale bazę noclegową zaspokajającą oczekiwania coraz bardziej wybrednych turystów ma tylko Białystok. Te wszystkie pensjonaciki, agrokwatery, hoteliki i zajazdy wokół podbiałostockich miejscowości wystarczą na obsłużenie jednej większej wycieczki. Dlatego Białystok jako miejsce zwiedzania i zakwaterowania wydaje się dobry, ale wymaga połączenia sił z sąsiednimi gminami. Ale niestety Białegostoku nigdy tak naprawdę nie wymyślił  jako miejsca dla turysty. I nikt nie zainwestował w taki wizerunek. Ten sam problem mają też mniejsze miejscowości wokół miasta, które - połączonymi siłami ze stolicą Podlasia - miałyby szansę zwabić sporo ludzi. W Trójmieście - choć to kilka różnych miast - w Gdańsku turystę zachęca gdyńskie oceanarium i sopocki "monciak". A w tamtych dwóch miejscach wabi gdańska Starówka i Dwór Artusa. Całość powoduje, że turysta zostaje dłużej niż trwa oblecenie atrakcji jednego z tych miasta. Współpraca daje korzyści wszystkim - to elementarne. Nie u nas niestety. 

W sobotę byłem w Kruszynianach na ludowym święcie Tatarów Sabantuj. Hoteli i noclegów tam prawie nie ma, a zjechali się Tatarzy niemal z całej Europy i Polski. W Sokółce są dwa niewielkie hoteliki, kilka restauracyjek. Kolejne hotele w okolicach Supraśla. A potem już tylko w Białymstoku. Stolica Podlasia reklamowała się tam... na płocie za sceną. Niedaleko toi-toia był plakat Wschodzącego Białegostoku. Tyle.

Patrząc na to święto zastanawiałem się dlaczego nie potrafimy rozreklamować naszych polskich Lipków i muzułmanów jako tych, którzy zasymilowali się z Polakami? Szkoda, bo polscy Tatarzy to fantastyczny przykład w obecnej Europie, że islam może mieć ludzką twarz sąsiada i przyjaciela. No i że można być Polakiem, wzywać imienia Allacha i nie być zagrożeniem dla nikogo. Nasi Tatarzy mogą  być wzorem dla uchodźców, którzy są gigantycznym problemem współczesnej Europy. Są żywym dowodem, że możliwe jest zachować świadomość, kulturę i wiarę i zarazem być Polakiem i Europejczykiem bez islamizowania przemocą otoczenia. Wracając jednak do turystycznego wątku: pokazanie Kruszynian i Bohonik jako miejsc bliskich stolicy Podlasia oraz atrakcji wartej odwiedzenia to jest wielki turystyczny potencjał. Białystok ma to pod bokiem. I co? I nic! Nadal nie mamy żadnego pomysłu na zwabienie turystów. Taka gmina używa sympatycznego, ale nic nie mówiącego loga ze słonkiem i promieniami i Białystok dalej wschodzi. I będzie tak wschodził do uśmiechniętej śmierci. Aż wreszcie przyjdzie ktoś i wymyśli Białystok na nowo. Po obecnych władcach miasta nie oczekuję niczego. Oni już swój proch wymyślili, ale niestety wyszedł niewypał. 

Na koniec temat Stadionu Miejskiego i przyszłej hali widowiskowej. Tak - białostocki Stadion jest martwy i dostarcza argumenty wszystkim, którzy oskarżają prezydenta, że za kilkaset milionów zbudował obiekt dla klubu zarządzanego przez swojego szwagra. Absurd? No nie bardziej niż ten obiekt, który ożywia się tylko podczas meczów piłkarskich Jagiellonii oraz 2-3 razy w roku, kiedy jest organizowany kabareton lub jakiś koncert. A powinien żyć cały czas. Powód, dla którego nie dzieje się tam nic to podobno brak lotniska. Faktycznie - coś jest na rzeczy, że na Słonecznej nie ma wielkich międzynarodowych imprez, ale główny powód marazmu to intelektualna niemoc rządzących. Bo skoro nikt nie chce przyjeżdżać do Białegostoku to można byłoby to boisko udostępniać miejscowym piłkarzom nie tylko z Ekstraklasy. Tymczasem na głównej murawie gra jedynie Jagiellonia oraz raz na rok odbywają się imprezy sportowe reklamujące wielkość Tadeusza Truskolaskiego i jego ekipy. I nic więcej! Mam wątpliwości czy nawet Jagiellonia wykorzystuje te 20 godzin tygodniowo, w czasie których można podeptać murawę, żeby nie straciła ona gwarancji. I do tak wykorzystywanego Stadionu co roku dopłacamy po 5-6 milionów złotych. I będziemy dopłacali bez końca! To może dopłaćmy parę złotych więcej i otwórzmy dla większej liczby zespołów i zawodników. 

To nie jest Stadion Jagiellonii - to jest Stadion Miejski. Jakby ktoś nie wiedział: całe miasto zadłużyło się na jego budowę i żeby nie stracić kontroli nad finansami założyło spółkę, której jest wyłącznym właścicielem. Wielomilionowe długi obciążają tę właśnie spółkę, a miasto oficjalnie udaje, że to nie jego długi. Gdyby było inaczej to gmina przekroczyłaby dopuszczalny próg zadłużenia. I oto prawda o tym jak świetna jest sytuacja finansowa miasta. Prawda oczywistsza niż czary-mary Fitcha. Argument, że wiele miast tak oszukują lokując długi w spółkach mnie nie przekonuje. Na Białorusi, Rosji czy Ukrainie jest większa niż w Polsce korupcja, ale to nie powód, żeby ją tolerować u nas. 

Piszę o tym, bo z miejskiej kasy - rok w rok - płyną pieniądze na spłatę zadłużenia Stadionu oraz równie wartki strumień gotówki na pokrycie dziur w budżecie, bo spółka na siebie nie jest w stanie zarobić. Mimo tych sutych dotacji obiekt nie służy białostockim sportowcom, którym oferuje tylko boczne boisko ze sztuczną murawą. I po to wydano kilkaset milionów przy budowie i co roku kolejnych kilka dokłada się i dokładać będzie?  Dlaczego Stadion nie jest szerzej wykorzystywany przez kluby?Ano dlatego, bo nikt nie ma wolnych kilkuset tysięcy za wynajem obiektu na mecz czy trening. A takie ceny dyktuje spółka. Czasami mam wrażenie, ze ten stadion jest jak Miś - jest symbolem, że możemy, otwieramy oczy niedowiarkom i to nie jest nasze ostatnie słowo. I to jego jedyne zastosowanie. 

A hala sportowo-widowiskowa? Jeśli będzie budowana z takim założeniem jak Stadion, a potem tak samo zarządzana to oczywiście, że jestem przeciwny jej budowie. Bo nikt na nią nie wejdzie! A nie wejdzie, bo nikogo nie będzie na to stać. W Białymstoku - mimo sporej ilości sal gimnastycznych wielkich, dużych i średnich - zwyczajnie nie ma gdzie grać w gry zespołowe w rozgrywkach ligowych wyższych niż bardzo amatorskie. Bo jeśli jest już zaplecze (szatnie, parkingi, korytarze) to dla odmiany widownia jest za mała. Jeśli miejsc do oglądania jest sporo to z kolei konstrukcja hali jest taka, że siedząc w jednym miejscu widzi się 3/4 hali i słup podtrzymujący coś u góry. Jak z kolei jest i widownia i zaplecze to wtedy samo pole gry jest tak wąskie, że nie idzie ustawić reklam, kamer i zrobić relacji telewizyjnej z zawodów. No i te drabinki będące tłem każdej imprezy halowej ze stolicy Podlasia... Nie wspomnę, że większość hal szkolnych nie jest dostosowana do odwiedzin kibiców: nie ma parkingów, sanitariatów itp. Sporty zespołowe zatem - chcąc, nie chcąc - grają dla siebie i krewnych zawodników. Bo kibice nie mają gdzie tego obejrzeć. Dlatego białostoccy sportowcy potrzebują tej hali.

Jeżeli hala widowiskowa już powstanie i będzie dostępna ( za rozsądne pieniądze) dla sportowców to będzie nieustannie zajęta. Będzie żyła! . Tylko musi mieć rozsądne stawki za wynajem, bo inaczej czeka ją los martwego Stadionu. Nie będzie wprawdzie miejscem zawodów międzynarodowych (bez lotniska to niemożliwe), ale przynajmniej posłuży białostoczanom. Odwrotnie niż obecnie Stadion, który służy tylko Jagiellonii i jej fanom. Z największym szacunkiem dla żółto-czerwonych: nawet 20 tysięcy widzów w 300 tysięcznym mieście to słabe uzasadnienie dla kilkuset milionów włożonych w inwestycję i regularne roczne dotacje po 5-6 baniek każda.  Hala też będzie skarbonką - podobnie jak komunikacja miejska, wodociągi, szpital, muzea, teatry - ale... będzie służyć mieszkańcom i drużynom. I choćby tylko po to jej budowa ma sens. Odwrotnie niż Stadionu, który zbudowany stał się martwy.

A lotnisko jako przynęta dla turystów, kibiców i wsparcie atrakcyjności miasta? Tak - jestem za. Ale niech to będzie lotnisko, a nie jego atrapa jak to co powstaje na Krywlanach. Nawiasem mówiąc to ciekawe jak można wykarczować las, wylać asfalt i udawać, że mamy aeroport wydając  44 miliony złotych. I jeszcze demonstrować przy tym dobre samopoczucie starannie nie wiedząc, ze 100 kilometrów dalej - w tym samym czasie - powstał taki sam pas startowy na takie same samoloty, ale o połowę tańszy. I jeszcze dołożył do niego prywatny biznes...  Żeby się z tego powodu cieszyć to naprawdę trzeba być idiotą. I dodam, że pisząc te słowa piszę w obronie osób podejmujących te decyzje w naszym mieście . Bo jeśli to nie idioci, to muszą być to sabotażyści trwoniący publiczny grosz. 

Turystyka, stadion i hala oraz lotnisko mają jeden wspólny mianownik: trzeba je wymyślić. Mieć pomysł jak je zrobić, żeby działały dla białostoczan i miały jakiś sens, skoro poszły na to miliony z naszych kieszeni. Powtórzę jeszcze raz - mieć na to pomysł. A nie mieć rację w każdej sprawie i budować dla samego budowania. 

(Przemysław Sarosiek/ Foto: ASM)

Reklama

Taka gmina: Białystok trzeba wymyślić komentarze opinie

  • indlvarn - niezalogowany 2018-08-13 16:36:51


    Na pewno PiS ani prawica nic nie zmieni w Białymstoku, skupi się na gnębieniu "lewaków" i propagowaniu własnej prawdy historycznej. Ludzie, którzy tu zostali to albo ci, którzy mają staroświeckie poglądy i nie chcą żadnych zmian w Białymstoku, albo ci co nic nie robią, tylko narzekają na wszystko. Nic dziwnego, że młodzi i ambitni wyjeżdżają albo wgłąb Polski albo zagranicę. Wschód Polski będzie stopniowo się wyludniać i nic tego nie zmieni. Musiałyby się całkiem otworzyć granice i handel ze wschodnimi sąsiadami, co jest niemożliwe przede wszystkim ze względu na Putina.


Dodajesz jako: |

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama