1°C całkowite zachmurzenie

Taka gmina: Brednie czyli Krywlany, sondaże i marsze

Felietony, gmina Brednie czyli Krywlany sondaże marsze - zdjęcie, fotografia

Dawno nie słyszałem tylu bredni co przy dyskusji na temat budowy pasa startowego na Krywlanach przez Prezydenta oraz polityków PO, Nowoczesnej i PSL zwanego z uporem maniaka lotniskiem. Pod tym względem stężenie głupoty porównywalne jest to jedynie z komentarzami do tak zwanego sondażu przedwyborczego "Dlaczego Tadeusz Truskolaski powinien zostać prezydentem", który w ostatnich dniach popełniła Gazeta Wyborcza. Konkurencją może być też masa idiotyzmów wygłoszonych przez media z okazji marszów z okazji Dnia Niepodległości.

Zacznijmy jednak od Krywlan. Na pierwsze miejsce wysuwa się pomysł radnych PO, żeby przedłużać pas startowy na ulicę Mickiewicza. Według nich to jest pomysł, aby Krywlany rozbudować do stopnia pozwalającego lądować czemuś co choć z pozoru przypominać będzie samolot pasażerski zamiast lotniczego pogotowia ratunkowego i lotniczej straży pożarnej. Te dwa ostatnie mają pojazdy latające o niewielkiej liczbie miejsc i nawet jeśli wielokrotnie będą startować i lądować na Krywlanach to ich na  port lotniczy nie przemianują. Radni Biernacki i Janczyło wykombinowali zatem, aby  wydłużyć pas przecinając ulicę Mickiewicza i dzięki temu na Krywlanach mógłby lądować nawet i Jumbo-Jet.. Podziwiam samoograniczenie radnych: ja na ich miejscu posunąłbym się dalej ciągnąc pas ulicą Kuronia aż do Dojlid. W ten sposób Krywlany dałoby się z biedą przemianować na kosmodrom i zwiększyć liczbę startujących i lądujących naraz samolotów do kilku. Tempelhoff, Orly i Heathrow wysiądają, a szefowie lotnisk JFK i O'Hare przylecą zza oceanu oglądać jak długi i pomysłowy jest pas Biernackiego i lądowisko Janczyły. Bo po tym pomyśle radni będą jak nic patronami  wydłużonych pasów. Patronem drogi kołowania i płyt postoju powinien zostać radny Zbigniew Brożek. Samorządowiec PiS wieszczo przewidział, że już niebawem wszyscy będziemy mieli po samolocie do latania po domu i zagrodzie plus jeden dodatkowy egzemplarz w kraju i drugi na zagranicę. Hangar obowiązkowo powinien mieć za patrona radnego Wojciecha Koronkiewicza, też zwolennika lotniska. Wojtek twierdzi, że lepiej mieć pas niż nie mieć niczego. No cóż... tu się różnimy, bo ja wolę nie mieć nogi od krzesła zamiast krzesła, ale w kieszeni pieniądze wydane na kupno tejże nogi. Pas startowy jest taką samą obietnicą na lotnisko co noga od krzesła na powstanie całego mebla. W zasadzie jest to możliwe, ale w naturze rzadko spotykane. Jeśli ktoś nie mając kasy na cały mebel kupował go częściami i potem budował, niechaj koniecznie powiadomi o tym radnego Wojciecha. Będzie mu raźniej, że istnieje podobny precedens. Inna rzecz, że bez budowy właśnie terminala do odpraw pasażerskich oraz hangarów, wieży kontroli lotów, urządzeń naprowadzających to pas startowy może ciągnąć się nawet do Zabłudowa. Bez większych szans na przemianowanie na lotnisko.
No a całe zbudowane już lotnisko czyli Krywlany powinny być przemianowane na Truskolaski&PiS. Ten pierwszy zasłynął niepospolitym uporem w budowie pasa oraz deklaracją, że na 1350 metrach może lądować Boeing 737. W sumie to możliwe ale prezydent zakończył swoją mowę w momencie, kiedy w napięciu oczekiwałem odpowiedzi PO CO miałby tu lądować bez paliwa i pasażerów (tylko wtedy tak krótki pas mu wystarczy). Brak pasażerów w gruncie rzeczy zrozumiały skoro brak terminalu ale paliwo? Czyżby Prezydent liczył, że z pobliskiego bazaru Ruscy dowiozą paliwo lotnicze do wspomnianego Boeinga? Drugi człon nazwy też ma sens, bo egzotyczna koalicja PiS i Truskoludki przegłosowała wydanie ponad 40 milionów dwukrotnie. Raz głosując za budżetem w styczniu i drugi raz przed kilkoma dniami. O ile za pierwszym  razem można było uznać, że w tak wielkim budżecie coś radnym umknęło to za drugim razem o błędzie mowy być nie może. Przegłosowali z premedytacją i uczcić to należy minutą ciszy. To jedyna prawidłowa reakcja na ten czyn.

Zaskakuje mnie też tak zwany sondaż przedwyborczy określający kto ma szansę na prezydenta w przyszłorocznych wyborach. Tadeusz Truskolaski zebrał w nim 56 procent co jego samego i komentujących natchnęło przekonaniem, że jest świetnie i wygrana prawie pewna. No cóż - 56 procent przy prowadzącym permanentnie kampanię wyborczą urzędującym prezydencie to raczej dramat. Przecież poza Tadeuszem Truskolaskim nikt nie prezentuje się na otwarciach, przecięciach wstęgi, głaskaniu dzieci, rozdawaniu flag, lizaków, witaniu, żegnaniu czyli nieustającym lansie. Mając dodatkowo klakę w internetowej miejskiej tablicy ogłoszeń i propagandy sukcesy jakim jest strona www.bialystok.pl to te 56 procent to nędzny wynik. Zwłaszcza, że w sondażu nie uwzględniono ani kandydata PiS ani PO. Jest tylko Wojciech Koronkiewicz z własnym komitetem poparcia i 6 procentami ludzi, którzy go na tyle lubią, że na niego zagłosują. Ale nawet on nie zaczął jeszcze na dobre kampanii wyborczej. Wymieniony z nazwiska tam Jacek Żalek, który nie jest nawet członkiem PiS, nie da się wpisać na plakaty wyborcze tej partii czyli niepokonanego od wielu miesięcy lidera wszelkich sondaży poparcia politycznego. Zresztą ani Żalek nie powiedział, że zamierza kandydować ani PiS nie ogłosił, że go zgłasza. A takich kandydatów jak podlaski szef partii Porozumienie to w PiS-ie jest jeszcze kilku i gdyby wierzyć plotkom to nie wymieniono jeszcze tylko Jarosława Zielińskiego, Krzysztofa Jurgiela i Piotra Glińskiego. Wszyscy inni liczący się politycy tej partii byli podczas wymieniani. Z faktu, że PiS nie zdementował kandydatury Żalka też niewiele wynika, bo nie zaprzeczał, że na prezydenta z jego barw wystartuje np. Rafał Rudnicki. Absurd? No, nie większy niż cały ten sondaż.
Nie było też kandydata PO, a tu są conajmniej dwie oczywiste możliwości: Maciej Żywno i Zbigniew Nikitorowicz. Zresztą... nawet hipsterski Maciej Biernacki też zebrałby parenaście procent. Koncepcja, że PO odda Białystok na następne 4 lata Truskolaskiemu, nie jest wcale oczywista. Prezydent nie zalicza się osób ze świata polityki, które kojarzą się ze stałością, wiernym dotrzymywaniem porozumień i lojalnością, a PO kilka razy się o tym przekonała.
Dodam jeszcze, że żaden z liczących kandydatów ani partii nie rozpoczęli nawet przedbiegu do kampanii wyborczej więc twierdzenie, że 56 procent Truskolaskiego zapewnia wygraną w I turze jest tak samo oczywiste jak fakt, że w System Zarządzania Ruchem generuje zielone fale i usprawnia ruch w mieście, a Ryszard Petru to niezrównany orator i mistrz konkretu. .

A propos konkretu to wczorajszy Dzień Niepodległości napełnił mnie głębokim niesmakiem. Zaznaczę: czuję się Polakiem, patriotą i nie wierzę w teorie spiskowe. Ale to co wyprawiały tzw. niezależne media kojarzone z opozycją z Marszem Niepodległości spowodowało we mnie najgłębszą niechęć do oglądania ich kiedykolwiek w przyszłości. Zaczynam dorastać do deklaracji mojej naczelnej, żeby telewizor omijać łukiem jak się da najszerszym. Porównywanie marszu Antify, manifestacji KOD-u i Marszu Niepodległości z eksponowaniem tych dwóch pierwszych jako reprezentantywnych, alternatywnych i wyrażających powszechne odczucia przypomina mi dowcipy o Radiu Erewań. Dwie pierwsze imprezy mają się tak do Marszu Niepodległości jak Krywlany do największego w świecie lotniska w Atlancie, poparcie Tadeusza Truskolaskiego do poparcia Kim Dzong Una, a rzeka Biała do ujścia Amazonki. Po tym czego byłem świadkiem 11 listopada jestem głęboko zdziwiony z pomiarów oglądalności kanałów telewizyjnych. No, chyba, że pod uwagę brane były tylko telenowele, teleturnieje, reality show i durniejsze jeszcze programy rozrywkowe. Wtedy jeszcze rozumiem. Bo poziom programów informacyjnych sięgnął dna i paru metrów mułu. Nie będę wymieniał stacji telewizyjnych, które splamiły się takim relacjonowaniem rzeczywistości, bo naczelna kategorycznie zabroniła mi używania przekleństw.

Wracając do Dnia Niepodległości: optymizmem napełnił mnie fakt, że 11 listopada w Białymstoku przed pomnikiem Piłsudskiego spotkaliśmy się wszyscy. Mniej więcej o tej samej porze, niezależnie od politycznych różnic, przemawiano, składano wieńce i oklaskiwano defiladę. Dobrze, że choć tak wiele nas dzieli na codzień łaczy nas jednak Ojczyzna.

Przemysław Sarosiek
 

Taka gmina: Brednie czyli Krywlany, sondaże i marsze komentarze opinie

  • gość 2017-11-13 23:23:16

    Świetnie się ubawiłem. Dziękuję za sporą dawkę poczucia humoru wynikającego ze zdrowego rozsądku. A lobbysci Krywlan powinni pogadać z prokuratorem. Tak uważam, bo pora skonczyc żarty na temat wywalania bez sensu 44 mln ciezko wypracowanych podatkow. Pora postawic zarzuty prokuratorskie tym, ktorzy swiadomie oszukują w sprawie mozliwosci rozbudowy Krywlan i od tego uzaleznili wydanie 44 mln. Do paki z tym calem gronem lobbystow.

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na ddb24.pl