1°C rozproszone chmury

Taka gmina: Ekologom dam po mordzie

Felietony, gmina Ekologom mordzie - zdjęcie, fotografia

Białystok chwali się swoją zielenią. Na materiałach promocyjnych województwa podlaskiego, które niedawno oglądałem, nasze władze eksponują lasy, bagna, puszcze - wszystkie możliwe atrakcje dzikiej natury. A jeszcze rok temu prezydent i radni lamentowali nad smogiem, który zaatakował Białystok, zaś każdego roku nie tylko zima zaskakuje drogowców, ale dodatkowo latem deszcze zaskakują urbanistów. Są zaskoczeni, bo woda z chmur nie chce wsiąkać w beton i nie mieści się w burzowcach oraz Białej. I nikt nie dostrzega, że wszystko przez to, że miasto traci swoje walory: drzewa i zieleń a powiększa własne kłopoty czyli smog i podeszczowe powodzie w centrum. Wieszczo przepowiadam: za rok, dwa czy też pięć lat będzie jeszcze gorzej. Na koniec udusimy się w smogu stojąc po szyję w deszczówce. Za to przed oczami będzie świecić nam ego Prezydenta, a dusić się będziemy pod czujnym okiem ekologów, którzy będą pilnowali czy aby nie szkodzimy w ten sposób Puszczy Białowieskiej.

Tak, tak - wiem, przesadzam. Ale mimo wszystko przeczytajcie.

Jakiś czas temu przeglądając informacje o Trasie Niepodległości przeczytałem o tym, że będzie przebiegała przez Las Bacieczkowski. To taki niewielki kompleks leśny między Starosielcami, Leśną Doliną a Bacieczkami. Za czasów mojego dzieciństwa było to miejsce spacerów i grzybobrania, ale od momentu kiedy wokół niego zaczęły powstawać bloki i osiedla zamieniał się powoli w śmietnik. Obecnie to miejsce na mapie i niewielka kępa zieleni, bo tysiące drzew padło tam pod toporami budując - jakże potrzebną - Trasę Niepodległości. Trasa ta potrzebna najbardziej jest dla ego Tadeusza Truskolaskiego, prezydenta wszechwiedzącego, który najlepiej wie wszystko za wszystkich białostoczan. Trasa Niepodległości miała rozwiązać główne problemy transportowe Białegostoku. Rzecz w tym, że miasto faktycznie ma problemy, ale nie takie jakie widzi prezydent. Są pilniejsze i bardziej oczywiste: wlokąca się w nieskończoność budowa przedłużenia Sitkarskiej, poszerzenie wąskich osiedlowych uliczek czy likwidacja grożących życiu bubli jak wąskie uliczki przy I Armii Wojska Polskiego. Leczenie problemów transportowych miasta przy pomocy Trasy Niepodległości to jak leczenie kataru amputacją nosa: lekarstwo jest gorsze od choroby. Pisałem o tym nieraz: Trasa niesie więcej problemów niż ich rozwiązuje. Mimo to prezydent uparł się przy niej i dodatkowo poprowadził jeszcze w wyjątkowo idiotyczny sposób: przez nieliczne miejskie tereny leśne i ludne osiedla mieszkaniowe. Dlaczego? Bo może! Wracając do meritum: wycięte tysiące drzew nie polepszy jakości powietrza w mieście, a smog raczej wzrośnie. Zmaleje za to powierzchnia do wsiąkania wody i teraz powodzie zaczną zagrażać Bacieczkom, Leśnej Dolinie, Nowemu Miasto. Ale nic to! Będzie co otwierać, a ekolodzy w dostojnym milczeniu zamiast patrzeć na rzeź drzew na Bacieczkowskiej przestudiują raz jeszcze doniesienia z Puszczy Białowieskiej.

Na tym się jednak drzewne straty w mieście nie kończą. Magistrat kolejny raz bohatersko rozwiązując kolejny problem z Trasą Niepodległości zbuduje rondo zamiast wiaduktu na jej wlocie od strony Warszawy. Wprawdzie ten sposób radykalnie zmniejszy przepustowość obwodnicy i - co za tym idzie - sens jej budowy, ale to nieważne. Ważne, że będzie co otwierać, i okaże się, że prezydent raz jeszcze miał rację! I taki drobiazg - przy okazji budowy ronda wytnie się kolejne kilka tysięcy drzew. Są zbyteczne, bo Trasa Niepodległości zapobiegnie smogowi i zalewaniu miasta deszczówką. W Białymstoku z tymi problemami  walczy się wycinając drzewa i budując w tym miejscu nową obwodnicę. A co na to ekologowie? Nic, bo zajmują się Puszczą Białowieską, z której już wyjechały harvestery, ale pozostał kornik drukarz. Mam serdeczną nadzieję, że będą teraz walili głowami w pnie drzew na wzór dzięciołów, aby choć w ten sposób przeszkodzić kornikowi w dalszym szczęśliwym rozwoju. W świetle ich reakcji na to co tu piszę to walenie łbem w pień jest najbardziej pożyteczną funkcjonalnością naszych ekologów od siedmiu i jednej boleści. Ich troską jest dobrostan ego Niech ego truskolaskiego, tego modus vivendi miejskich inwestycji.

Magistrat doszedł jednak do wniosku, że za mało wycinki drzew w drodze do miana stolicy ekologicznych Zielonych Płuc Polski. Że nie wystarczy dzielnych starań z piłą i toporem przy Trasie Niepodległości, wycinania kolejnych drzew przy przebudowie Wiosennej, Ciołkowskiego oraz betonowaniu Lasu Zwierzynieckiego (beton doskonale poprawi ekosystem tego miejsca; zwiększy też wchłanianie deszczówki, co spowoduje, że do mapy Białegostoku dojdą kolejne obszary zalewowe). Mamy kolejną wiadomość: w walce o ekosystem stolicy regionu, który - filmami za grube miliony - chwali się naturą, zielenią, lasami i ekologią padnie pod toporami 30 hektarów Lasu Solnickiego. Po co? Ano znowu ego Tadeusza Truskolaskiego żąda ofiar. W miejscu karczowiska ma powstać coś co nazwie się lotniskiem. Wprawdzie inwestycja na Krywlanach do lotniska ma się tak jak moja łysina do bujnej grzywki, ale ego truskolaskie żąda ofiar. Przy bierności ekologów Białystok pozbędzie się kompleksów leśnych, parkowych i innych - poza sadami owocowymi i tujami na cmentarzach.  I teraz najciekawsze: jak się budowa pasa zwanego lotniskiem skończy to najważniejszy wiceTruskolaski czyli Adam Poliński zapowiada, że może się okazać, że trzeba będzie wyciąć jeszcze trochę drzew. Dla tych samolotów co to nie mają po co tu lądować.

Oświadczam, że nie mam fioła na punkcie ekologii i nie dostaję świra patrząc na ścięte drzew. Rozumiem, że czasami to konieczne. Ale jak sobie przypomnę fake-newsy ze ściętym drzewem i zdechłą wiewiórką, kiedy działało Lex Szyszko oraz spazmy ekologów z powodu wycięcia krzaczorów i rachitycznych wierzb gdzieś pośrodku działek budowlanych to zastanawiam się, gdzie te internetowe eko-trolle wyemigrowały? Gdzie jesteście ekolożki i ekolodzy, kiedy w Białymstoku (miasto pretenduje do zielonej stolicy Zielonych Płuc Polski) wycinane jest prawie 10 tysięcy drzew? Gdzie jesteście kiedy do budowy kompletnie zbędnych kilometrów asfaltu, betonu i Bóg wie czego jeszcze wycinane są zdrowe drzewa? Rozumiem, że to nie pisowska siekiera i nie barbarzyńca Szyszko tylko cywilizowany Pan Profesor, kumpel koleżków z PO tak sobie poczyna, ale tam giną drzewa tak przez was kochane! Nie szykujecie łańcuchów, żadnej pikity, żadnego protestu? Jeżeli żaden z Was eko-próżniaki nie zaprotestuje to uroczyście zapowiadam, że pierwszy pętak, który w zasięgu mojego wzroku pojawi się z plakatem, transparentem czy choćby ulotką nawołującą do ekologicznej czujności, bo wredni prawacy tną drzewa, krzaki i zakłócają spokój wiewiórce i biedronce, dostanie ode mnie rzetelnie po mordzie! Rzekłem!

(Przemysław Sarosiek/ Foto: nadesłane przez czytelnika)


Taka gmina: Ekologom dam po mordzie komentarze opinie

  • Lukasz - niezalogowany 2018-02-12 01:30:30

    Zgadzam się z Panem, ale jednocześnie pytam: co jako prasa robicie z tym problemem, czy ślecie pisma do prezedenta? Bo mam wrażenie że w Białymstoku nikogo to nie obchodzi. A prawda jest taka, że już jest cieżko oddychać w Białymstoku miejscami bo tyle spalin samochodowych się unosi. Np. przy galerii Alfa chodniczek malutki, samochody jeżdzą obok i na pieszych. Jak tak dalej pójdzie to całe miasto się zakorkuje i będzie jeden wielki smród.

  • gość 2018-02-12 23:04:05

    Proszę przeczytać mój komentarz pod dzisiejszym tematem wycinki drzew pod skorumpowane Krywlany.

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na ddb24.pl