Taka gmina: Jak Truskolaski kopie sobie grób własnym językiem

Felietony, gmina Truskolaski kopie sobie grób własnym językiem - zdjęcie, fotografia

Podobno gdy Pan Bóg chce kogoś ukarać to mu w pierwszej kolejności odbiera rozum. Nie wiem co nagrzeszył prezydent Tadeusz Truskolaski i czy to czego jesteśmy świadkami jest karą boską, ale ostatnie jego posunięcia świadczą, że stracił kontakt z logiką. Kwiecień to ewidentnie nie był jego dobry czas... I mam wrażenie, że wyręczając opozycję kopie sobie polityczny grób.

Zaczęło się już w końcu marca, kiedy na rozprawie sądowej był uprzejmy zeznać pod przysięgą, że walka polityczna - gdy on ją przegrywa - to prześladowanie i dyskryminacja, a jego przeciwnicy polityczni (w tym przypadku PiS) to prześladowcy i niemalże przestępcy. Dlaczego przestępcy? Bo dyskryminacja w prawie polskim jest przestępstwem. Konkretnie, gdy następuje ze względu na "płeć, wiek, niepełnosprawność, rasę, religię, narodowość, przekonania polityczne, przynależność związkową, pochodzenie etniczne, wyznanie, orientację seksualną, a także ze względu na zatrudnienie na czas określony lub nie określony albo w pełnym lub w niepełnym wymiarze czasu pracy" (cytat za Kodeksem Pracy). Nie wiem, który z powodów miał na myśli prezydent (oświadczam, że nic nie wiem, że jest innej rasy, pochodzenia etnicznego lub orientacji seksualnej). Podejrzewam jednak, że mogło chodzić o ten rodzaj zatrudnienia (jest prezydentem do końca kadencji a pewnie chciałby być wodzem jak Kim Ir Sen czyli dożywotnio a potem jeszcze jakiś czas po śmierci). Mówiąc jednak poważnie: tezy o dyskryminacji logicznie obronić się nie da, choć sędzia Tomasz Kałużny rozpatrujący pozew prezydenta wydaje się nie odrzucać tej możliwości i bada ją jakby w nią wierzył.

A potem zaczął się kwiecień i babol gonił babol. Najpierw prezydent twierdząc, że jest bezpartyjnym fachowcem mianował zastępcę wyłącznie dlatego, że miał określoną przynależność partyjną. I żeby nie było: dalej twierdził, że samorząd i magistrat są apolityczne. Nie wiem jak w głowie prezydenta te fakty się wzajemnie godzą, ale wymaga to bycia nie lada jajogłowym. Ja najwyraźniej taki nie jestem. Dla mnie jak ktoś poszedł w określonym celu do domu publicznego na be (i nie chodzi mi o bibliotekę) to nie ma szans żeby wyszedł z tego cnotliwy jak biała lilia. A prezydent ewidentnie oficjalnie zawarł sojusz polityczny i ze tego względu bezpartyjną cnotę stracił. Koniec. Kropka.

Kolejny babol to Podlaskie Forum Samorządowe. Przemawiając tam Tadeusz Truskolaski kreował się na żołnierza wyklętego broniącego jak niepodległości apolityczności samorządu (choć w tym samym czasie  jadł z ręki Platformie). Mówił o tym, że obecna sytuacja przypomina mu czasy stalinowskie i o tym, że jest prześladowany przez prokuraturę z przyczyn politycznych. To, że apolityczna ciągle Regionalna Izba Obrachunkowa wytknęła mu, że bezprawnie dawał sute dodatki swoim urzędnikom i zastępcom w zasadzie za nic, że ginęły dokumenty z przetargami za miliony złotych, że podwójnie były księgowane wpływy tworząc wrażenie fantastycznego wzrostu dochodów, że nie realizowano planowanych inwestycji i tym podobne kwiatki przemilczał. Fakt, że w końcu któraś z tych spraw zainteresowała prokuraturę, a radni nie uchwalili mu absolutorium uznał za skandal i nagonkę polityczną. No fakt - jak można uważać, że Tadeusz Truskolaski się myli lub narusza prawo. Wszak wiadomo powszechnie, że w osnowie konstytucji i ustawy samorządowej wpisane jest, że jest on nieomylny. Po prostu geniusz z Kapic.

Kolejny babol to mediacje zarządzone przez sędziego Tomasza Kałużonego a wprowadzane w życie przez prezydenta. Truskolaski zrozumiał to po swojemu i złożył wniosek o zwołanie nadzwyczajnej sesji Rady Miasta. Zawnioskował, aby radni uznali w całości jego roszczenia (tak przynajmniej stoi w piśmie, które było podstawą zwołania sesji). Nie wiem gdzie pan prezydent uczył się języka polskiego, ale to co zaproponował radnym to była kapitulacja. I to bezwarunkowa na dodatek. Nie wiem czym wiedziony oczekiwał, że na tej sesji dojdzie do konstruktywnych rozmów, a radni PiS złagodzą swoje podejście. Bo od czasu zmniejszenia poborów zachowywał się nadal butnie i arogancko jak poprzednio tylko znacznie bardziej. Nadal nie bywa na komisjach, nie odpowiada na pisma radnych, znika po godzinie trwania sesji. Na piśmie odmawia wykonywania uchwalonego przez Radę Miasta budżetu nie zadając sobie nawet trudu zaskarżania go do RIO. Między rozprawą a nadzwyczajną sesją nie zadał sobie trudu wysłania emisariuszy do rozmów z większościowym klubem PiS. Czy to możliwe, że on - profesor ekonomii i człowiek uchodzący za politycznego szczwanego gracza - wierzył, że radni PiS pokornie podniosą łapki przyznając mu najwyższą możliwą pensję po wcześniejszym przeczołganiu przez radnych PO i Komitetu Truskolaskiego? Że pozwolą na siebie pokrzyczeć i pokornie nadstawią drugi policzek? To według niego miało być mediacje? Ten scenariusz rzeczywiście kojarzy mi się ze słowem na M, ale to raczej chodzi o masochizm polityczny.

Kolejny babol nastąpił w sobotę. Pan prezydent mianował swojego wieloletniego asystenta od poprawiania wienców, noszenia nożyczek i poprawiania humoru wiceprezydentem. Przemysław Tuchliński okrzyknięty w internecie białostockim Misiewiczem dostał pensję i posadę zastępcy Truskolaskiego. Samo w sobie nie jest to specjalnie dziwne - prezydent po prostu oficjalnie potwierdził tylko, że nepotyzm i wierność jego osobie są najwyższym prawem i kwalifikacją czyli coś o czym wszyscy bywalcy magistratu doskonale wiedzą. Zaskakujące jest co innego - Tuchliński został wiceprezydentem bo... zgłosiła go Nowoczesna. A prezydent tworzy szeroki front polityczny przeciw PiS przed wyborami samorządowymi. Przyznaję, że spadłem z krzesła. Tadeusz Truskolaski musiał mianować zastępcą swojego osobistego asystenta, który został w międzyczasie członkiem Nowoczesnej, żeby Krzysztot Truskolaski i syn prezydenta, którego jedynym politycznym kapitałem jest nazwisko po tatusiu i zdjęcia z Ryszardem Petru poparł go w przyszłości?! To nie mogli usiąć przy kolacji w Kapicach i pogadać jak ojciec z synem? Musieli zrobić interes za kilka tysięcy złotych miesięcznie z publicznej kasy (tyle więcej dostanie Tuchliński)? A między nami - po co starszemu Truskolaskiemu poparcie Nowoczesnej? Te 4-5 procent co je ma w naszym mieście i tak zagłosuje na niego, bo nazwisko ma akuratnie takie jak jego syn, a i większego wyboru Nowoczesna nie ma. Co może innego zrobić? Poprzeć kandydata PO czy może PiS? Z kogo tu się robi - za przeproszeniem - idiotę? Bo ja mam wrażenie, że ze mnie i mieszkańców Białegostoku. Aż się boję myśleć co będzie kiedy pan Truskolaski uzna, że warto poszerzyć koalicję jeszcze o PSL... Panie prezydencie - kiedy zechce Pan jeszcze bardziej poszerzyć koalicję to pani Basia z bufetu i pani Krysia od kawy też są gotowe przyjąć posadę. Mają liczne rodziny i grono znajomych, które Panu przyniosie Panu ciut więcej głosów niż wsparcie Nowoczesnej. I też będą KUL. 

Ostatni babol pan prezydent palnął przemawiając z okazji ingresu swojego przybocznego Tuchlińskiego. Pomijam już, że uznał go za KUL rozwijając ten skrót jako kompetentny, uczciwy i lojalny (to ostatni zwłaszcza). Mnie zastrzelił swoim podejściem do dekalogu, który ogłosił 2 lata temu. Otóż wprowadził go nie - jak to zapewniał wówczas - dla białostoczan ale dla radnych PiS! To bardzo ciekawe, bo przed ogłoszeniem dekalogu mówił tak: "Ostatnie pół roku pokazało, że wielu polityków - nad Białystok, białostoczan i wspólne działanie dla dobra miasta i jego mieszkańców przedkłada interesy własnych partii politycznych. Wskazówki, a niekiedy wręcz wskazania partyjnych liderów stały się ważniejsze niż dalszy dynamiczny i harmonijny rozwój miasta, zgodny z oczekiwaniami jego mieszkańców. To smutne, bardzo smutne. Nie spodziewałem się, że nasza mała Ojczyzna, jaką jest Białystok, zejdzie na dalszy plan." Po ogłoszeniu dekalogu - w którym obiecał zmniejszenie liczby zastępców - pan Truskolaski dodał jeszcze: "Wiem, że jeśli wprowadzimy te zmiany, to przyczynią się one do zadowolenia tych, którym służymy - mieszkańców naszego miasta, białostoczan."

Panie prezydencie - to ja mam na koniec pytanie: kiedy Pan łgał wtedy czy teraz? Wtedy wprowadzał Pan ten dekalog tylko dla tych szesnastu białostoczan, którzy byli radnymi PiS? Czy może dla mieszkańców? Dla kogo Pan deklarował zmniejszenie wydatków na administrację, rady nadzorcze, spółki miejskie? Dla PiS czy dla mieszkańców? Panie Truskolaski - jeszcze raz się pytam: kiedy Pan kłamał wtedy czy teraz? Czy też to syndrom serii kwietniowych baboli, kara boska czy obecność Ryszarda Petru - krajowego mistrza mówienia głupich rzeczy? Co się stało, że Pan tak odpłynął? Czy może wreszcie - przez głupi przypadek - przyznał Pan, że te wszystkie Pana decyzje, deklaracje i działania niby to na rzecz białostoczan to w gruncie rzeczy wielka ściema a generalnie to od lat robi Pan na Słonimskiej tylko i wyłącznie politykę?

Kwiecień się skończył, ale mam wrażenie że Pan Prezydent będzie szedł za ciosem. I czas baboli jeszcze trochę potrwa, bo Tadeusz Truskolaski albo naraził się Panu Bogu, który mu rozum odbiera albo zaczął głośno mówić to co naprawdę myśli. W obu przypadkach radzę uważnie słuchać tego co mówi. Bo kopie sobie polityczny grób własnym językiem.

Przemysław Sarosiek

Reklama

Taka gmina: Jak Truskolaski kopie sobie grób własnym językiem komentarze opinie

  • Marek Frąckiel - niezalogowany 2017-05-01 08:24:29

    "Podobno gdy Pan Bóg chce kogoś ukarać to mu w pierwszej kolejności odbiera rozum. Nie wiem co nagrzeszył
    (dziennikarz Przemysław Sarosiek)
    i czy to czego jesteśmy świadkami jest karą boską, ale ostatnie jego posunięcia świadczą, że stracił kontakt z logiką. Kwiecień to ewidentnie nie był jego dobry czas... I mam wrażenie, że wyręczając swojego przełożonego kopie sobie (dziennikarski) grób".

  • Gość - niezalogowany 2017-05-01 13:22:59

    Trafiony, ale ciągle nie zatopiony

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez ddb24.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Grupa Optima Sp. z o.o. z siedzibą w Białystok 15-866, Zagumienna 9/1/47

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"