18°C bezchmurnie

Taka gmina: Krótka rozprawa o Jagiellonii, geniuszu i pieniądzach

Felietony, gmina Krótka rozprawa Jagiellonii geniuszu pieniądzach - zdjęcie, fotografia

Wprawdzie przed tygodniem obiecałem, że pociągnę temat ekip, które rządzą Taką gminą czyli Białymstokiem i tym razem będą to ludzie trzęsący województwem. Jak spodziewałem się wywołało to sporą uciechę jednych i mniejszy lub większy stres u potencjalnych bohaterów i ich zwolenników. Proszę o wybaczenie oczekujących: wątek będę kontynuował za tydzień. Dzisiaj będzie o sporcie i Jagiellonii, bo ten niedzielny majowy wieczór jest szczególny. Spora część białostoczan będzie go świętować na placach i ulicach w żółto-czerwonych barwach urozmaicając życie pozostałej części. Stawiam dolary przeciw orzechom, że w lansie będzie uczestniczył prezydent Tadeusz Truskolaski, który przez swój upór wszelkimi siłami przeszkadza w sukcesach białostockich sportowców (tekst piszę w niedzielny poranek nie znając wyniku ani formy autopromocji prezydenta).

Ktoś może uznać, że mam manię prześladowczą na punkcie Truskolaskich. Być może, być może, ale ten stan ma swoje podłoże i wcale wynika z psychiatrii, a raczej z przyczyn społecznych i charakterologicznych. Po prostu nie trawię hipokryzji, świętoszkowatości, cynizmu i łgarstwa ubranego w szaty prawdy. I wściekam się, kiedy sport wkracza do polityki. Bo sport powinien być apolityczny tak bardzo jak to tylko możliwe. 

W niedzielę wieczór Jagiellonia albo obroni tytuł wicemistrza kraju czyli powtórzy historyczny sukces sprzed roku albo będzie mistrzem Polski i pokona kolejny szklany sufit, który dla stolicy Podlasia był w grach zespołowych nie do przebicia. Tak czy inaczej po Białymstoku będzie wędrował żółto-czerwony tłum świętujący sukces sportowy. W tym tłumie - w samym jego sercu czyli autobusie - będzie prezydent miasta. Tadeusz Truskolaski znowu wdrapie się między piłkarzy, choć jego zasługi dla Jagi są żadne. Bo nawet - jeśli z jego łaski jakieś pieniądze trafiają do Jagi - to na to, co on - Najmądrzejszy Białostoczanin - uważa za potrzebne. Bo On - i jego wierny zastępca Rafał Rudnicki - wiedzą najlepiej co jest potrzebne sportowcom i w klubie sportowym. Wprawdzie żaden z nich sportów nie uprawiał, nie uprawia (poza lanserskimi pozami) i dnia w klubie sportowym nie przeżył, ale WIEDZĄ LEPIEJ. Dlaczego? Bo tak. Bo mają mandat i ludzie ich wybrali. Rzecz w tym, że Truskolaski i Rudnicki kandydowali na fotele osób rządzących miastem, a nie w konkursie wiedzy o wszystkim. Wygrali polityczny konkurs piękności, a ich wyborcy mieli świadomość że wybierani nie wiedzą wszystkiego, ale - jakby co - potrafią się dowiedzieć poprzez pytania i konsultacje. I ten ostatni punkt zawodzi, bo jeśli panowie Truskolaski i Rudnicki cokolwiek konsultują na poważnie to są to konsultacje miedzy ich lewą a prawą półkulą mózgową. A przynajmniej tak sądzę patrząc na owoce ich poczynań.

Wiele miesięcy temu pisałem: Jagiellonia grała w pucharach i wydała grubą kasę na to. Gra na szczeblu, na którym zazwyczaj kończą polskie kluby piłkarskie, nie przynosi sukcesów finansowych ani szczególnie wielkiego splendoru w Europie, ale jest szansą na zaistnienie w świadomości kibiców ze Starego Kontynentu. W życiu nie zwróciłbym uwagę na jakąś Maribor, Tbilisi, Astanę, Podgoricę czy Karabach, gdyby nie grały tam piłkarskie drużyny. Jagiellonia powinna otrzymać dodatkową kasę na promocję nazwy Białystok w rozgrywkach międzynarodowych. Kilkaset tysięcy, a może nawet milion. Tak, tak, pamiętam poglądy przeciwników Jagi: to jest prywatna firma i bez sensu dotować za publiczne pieniądze sportową zabawkę nowobogackich. No więc niezupełnie tak jest: dzisiaj na trybunach zasiądą nie tylko nowobogaccy, ale kilkanaście tysięcy kibiców. Większość to zwykli białostoczanie. Drugie tyle będzie oglądało mecze w telewizji, w barach, pubach, bo biletów na ten mecz nie ma od wielu dni. Na trybunach będzie też Tadeusz Truskolaski i jego sportowy Sancho Pansa czyli Rafał Rudnicki. I będą machali szalikami, założą żółto-czerwone koszulki pokazując jak bardzo są za Jagiellonią i za jej kibicami. Chociaż naprawdę są przeciw, bo kasy na tą promocję dać nie chcą.

Ktoś się może oburzyć: "jak to nie chcą, przecież dają". No więc, nie!  Nie dają i niech to raz zostanie wyraźnie napisane. Radni posłuchali działaczy sportowych i ich potrzeby i wezwali prezydentów: dajcie Jagiellonii więcej pieniędzy NA GRĘ W EUROPEJSKICH PUCHARACH skoro reprezentuje Białystok. Prezydenci odpowiedzieli: "Damy. Na nagrody". Z działaczami rozmawiali, ale ich zignorowali. Pies jest pogrzebany w tym, że w Białymstoku można przyznać nagrody dla sportowców (indywidualnych osób), a nie klubu. I Truskolaski z Rudnickim o tym wiedzą, choć rżną głupa, że dają tak jak prosi o to klub i chcą radni. Nagroda to temat odrębny, a pieniądze na grę w pucharach to całkiem inna sprawa. 

Wszystkim będących przeciw dotowaniu sportowych prywaciarzy czyli Jagiellonii odsyłam do analiz wyników konkursów dotacji sportowych: poczytajcie sobie kto i na co dostaje kasę. Jest kilka ciekawych pozycji "prywaciarzy" koszących kasę na szkolenie dzieci i pobierających solidne składki od rodziców na ten sam cel. I żeby nie było: to nie jest uzupełnienie tego, czego miasto nie dało, to sposób na bardzo, ale bardzo godne zarobki działaczy i trenerów. Znam nazwiska, kluby, przypadki.  Ale wiem, że magistrat to wie i dlatego tak bardzo obawia się mojej obecności w komisjach konkursowych dzielących dotacje na sport. Bo nie obeszłoby się bez głośnych protestów. W zamiast za te dotacje nikt nie oczekuje wyników ani promocji miasta. Jagiellonia kosztuje ale też i zapewnia coś w zamian. 

Jak ktoś chce inne przypadki promowania prywatnego biznesu sportowego za miejskie pieniądze niech poczyta sobie o turnieju młodego Bayernu. O ile wiem Bayern nie jest dobrem publicznym: to spółka (na dodatek nie polska) mająca udziałowców i biznesowe zasady działania. Na dodatek - w przeciwieństwie do polskich klubów - bardzo dochodowa. Firma ta skorzystała na darmowej reklamie swojego brandu w Białymstoku i tej części Polski. Macie wątpliwości, spytajcie ludzie z branży reklam. Ja spytałem i stąd moja wiedza kto faktycznie skorzystał na turnieju młodego Bayernu. Były to klub z Bawarii, nowa telewizja sportowa i Tadeusz Truskolaski - nie twarz, ale masywna sylweta turnieju. 

Na promocji miasta skorzystała też prywatna firma, która zarobiła, bo wygrała ponad 400 tysięcy na organizację JEDNODNIOWEJ imprezy. Po turnieju pozostały już mgliste wspomnienia i budząca zażenowanie i śmiech autoreklamy Tadeusza Truskolaskiego. No, ale zdaniem prezydenta i jego klakierów to były dobrze wydane pieniądze. Dziwne, że dało się je wydać bez długotrwałej walki z przetargami, a na Jagiellonię w pucharach już się nie da. Przeczuwam, że to dlatego, że pomysł nie został zgłoszony przez Geniuszy Białegostoku, a kogoś innego. A monopol na genialny pomysły w mieście mieści się na Słonimskiej i tam, gdzie aktualnie przebywają panowie Truskolascy. Tam bije źródło.

Nigdy nie kryłem: nie lubiłem i nie lubię Jagiellonii. Ale jak mawia pismo "Bogu, co boskie, cesarzowi co cesarskie". Odnosi sukcesy, spłaca długi, buduje za własną kasę obiekty sportowe czyli robi to czego nie robi miasto. Szacunek dla dobrej pracy nie musi iść w parze z sympatią i nie ma z nią nic wspólnego. Nie lubię Jagiellonii, więc nie chadzam na trybuny, nie mam żółto-czerwonych koszulek, szalików i gadżetów klubu. Uważam jednak, że klub dobrze promuje miasto i za  to należy mu się pomoc na to co jeszcze może zrobić dobrego. Piszę o tym, choćby się to komuś nie podobało. Bo tak mam, że w co w głowie to potem na klawiaturę i do sieci. 

Dlatego prezydenta i jego genialnego zastępcę proszę - nie rżnijcie głupów i choć raz zróbcie co do Was należy. I miejcie choć cień przyzwoitości: skoro już łazicie na mecze dla lansu i pchacie się do zdjęć z piłkarzami, aby zebrać choć trochę ich chwały dla siebie, to zróbcie to co jest potrzebne, a nie to co się Wam wydaje. Bo z waszym wydawaniem się jest jak z tischnerowską prawdą i chodzi mi ten ostatni wariant. Dla przypomnienia ksiądz Tischner mawiał, że jest twoja prawda, moja prawa i gówno prawda. 

(Przemysław Sarosiek/ Foto: BI-Foto)

P.S. Czule pozdrawiam internetowych trolli z magistratu piszących o mnie, jak wyglądam i jaki mam podły charakter. Napiszcie coś jeszcze, bo lubię się pośmiać i tak bardzo czekam na te Wasze wypocinki. I wyjdźcie poza sztampę, że jestem mały, gruby, głupi, nie umiem pisać i chadzam na smyczy Jurgiela. To już było. Trochę inwencji!  


Taka gmina: Krótka rozprawa o Jagiellonii, geniuszu i pieniądzach komentarze opinie

  • gość 2018-05-21 05:30:30

    W oczekiwaniu na kolejne umorzenie sprawy zabójstwa Roberta Wójtowicza przez ks. Krzysztofa Litwę.

  • Gość - niezalogowany 2018-05-22 04:37:10

    To prywatne firmy za używanie w nazwie nazwy miasta płacą za ten fakt miastom. Co to za promocja gdzie kibole z innych regionów nas nienawidzą. To jakaś komedia jest ze przez piłkę nożną możne ktokolwiek się promować.

  • Gośćf - niezalogowany 2018-05-22 17:34:48

    Wpis o ks. Krzysztofie Litwie trzeba usunàc. Narusza dobra osobiste ks. Krzysztofa Litwy

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na ddb24.pl