Felietony, gmina Powyborcza pieśń Białymstoku - zdjęcie, fotografia

Kiedyś, dawno temu Kabaret Starszych Panów śpiewał: - Ni wyżyna, ni nizina, Ni krzywizna, ni równina - Taka gmina. Spotkasz chłopa - gęba sina, Oj, nie wraca ci on z kina - Taka gmina. Płacze dzieciak, wyje psina, gdzieś ktoś kogoś czymś zarzyna... Taka gmina. Jaki powód, czyja wina, czy to skutek, czy przyczyna? Taka gmina. Tylko urżnąć się na chrzcinach. I wziąć zwiać do Wołomina... Taka gmina.

Powyborcza pieśń o Białymstoku: satyrycznie, celnie i w punkt. Pamiętam dobrze treść tej piosenki. Stąd nazwa moich felietonów... Powinny być zabawne, do śmiechu. Ale mnie nie jest do śmiechu. Bo... taka gmina. 

Przez ponad miesiąc uczestniczyłem w tak zwanym akcie wyborczym zwanym kampanią wyborczym. Działałem w jednym ze sztabów wyborczych i od środka obserwowałem lokalną politykę i lokalną demokrację. I daję słowo opis "Tylko urżnąć się na chrzcinach i wziąć zwiać do Wołomina" dość precyzyjnie odzwierciedla mój stan umysłu. I jest ponurą przepowiednią przyszłości. 

Nie przemawia przeze mnie rozgoryczenie: tak się akurat składa, że w moim przypadku był co najmniej remis. W mieście była wtopa, w województwie wręcz przeciwnie. Przygnębia mnie,  że moje miasto przez następne 5 lat będzie dalej trwało w bezalternatywnym stanie gnicia i rozkładu. Bez wyborczej agitacji wyjaśniam dlaczego. I zaznaczam, że choć nie trawię obecnego prezydenta, to moje osobiste nastawienie ma tu znaczenie najmniejsze. Diagnozę stawia mi rozum, a nie serce.

Tadeusz Truskolaski wygrał wybory na prezydenta Białegostoku w I turze i będzie rządził miastem przez kolejne 5 lat mając dodatkowo większość w Radzie Miasta. Nikt mu nie fiknie: on jest teraz carem Białegostoku a wszyscy jego radni będą kicać jak im każe. Ze strachu lub z przekonania. Czyli będzie spokój na sesjach i wszystko będzie szło torem wyznaczonym przez prezydenta. Oznacza to jednak, że nie znikną wszystkie problemy miasta, których istnienie udowodnili mu w kampanii wszyscy przeciwnicy. Nie liczcie więc, że ulewa nie zaleje ulic, że zmniejszy się ilość betonu, że nie będzie dusił nas smog, ze w mieście pojawi się zieleń. Nie spodziewajcie się nowych miejsc pracy, lotniska czy obniżek podatków lub cen biletów. 

Dlaczego? Ano dlatego, że w wyborach wygrała teza, że Białystok ma świetną kanalizację ale to pogoda się do niej nie dopasowała. Asfalt i beton otrzymały właśnie miano produktu ekologicznego, a pas startowy stał się lotniskiem. Że polecą z niego wybrani? A to mało ważne: ważne za to jest kto ich wskaże. Ciągle będzie istniał świat alternatywny w www.bialystok.pl, gdzie słońce i księżyc będą wschodziły dzięki Tadeuszowi Truskolaskiemu i jego zastępcom i będą miały jego oblicze. A obok będzie istniała Taka gmina gdzie "płacze dzieciak, wyje psina, gdzieś ktoś kogoś czymś zarzyna". Taki lajf. I bez narzekań!. Samżeś wybrał Grzegorzu Dyndało. 

W sumie to nie mam dużego problemu, że miastem rządzić będzie gość, którego nie cierpię. W końcu przez całe życie miałem anarchistyczny stosunek do władzy i przełożonych, których zwyczajnie nie lubiłem i nie lubię. Był czas przywyknąć. Truskolaski nie przeszkadza mi aż tak bardzo, choć słuchając jego drętwych gadek odkrywam jak bogaty mam rezerwuar przekleństw. Problemem  jest jego otoczenie. Zdegenerowany dwór klakierów, potakiwaczy i sług wbijających prezydenta w przekonanie o nieomylności. To są ludzie, którzy realnie rządzą miastem i właśnie dostali szansę na kolejne 5 lat. To oni odpowiadają za stan umysłu pana TT, jego przekonanie o własnej cudowności. Jak w piosence Młynarskiego piszą babci gazetkę o tym jak świetnie jest, choć szambo zalewa wszystko wkoło. Jak w piosence "Po co babcię denerwować, niech się babcia cieszy". To, że babcia (w tym przypadku prezydent) ma szansę sprawdzić jak jest naprawdę, to temat na inny felieton. Według mojej diagnozy TT wie jak jest, ale skutecznie stara się zapomnieć i przespać czas własnych rządów siedząc na tronie w dymie kadzideł i wśród westchnień zachwytu czcicieli. 

Przez 5 lat czeka nasTaka gmina. Miejsce, w którym niepełnosprawni latami piszą pisma błagając o zrobienie podjazdu i gdzie są zawsze zlewani. Miejsce, gdzie można w majestacie prawa zabrać dotację dla 500 dzieciaków, bo "taką mam ochotę i co mi zrobicie". Świat, w którym na rozkaz urzędników rozbiera się ludziom parking i stawia betonową ścianę pod wjazdem, bo tak się urzędnikowi chce. Przez 5 lat będzie kraina, w której przez dwa miesiące w roku stężenie pyłów jest tak wysokie, że według danych Światowej Organizacji Zdrowia normy przekroczone są o 500 procent. I jakość powietrza szybko się nie poprawi, bo tak durnowato zrobiono przetarg, że nie dało się wymienić kilkuset kotłów dla białostoczan, choć kasa na to od dwóch lat jest do wydania. Winnych nie ma. Jak zwykle winne są okoliczności i tym gorzej dla nich.

Tak, tak. To się dzieje i dziać będzie nadal w mieście nowoczesnych dróg, galerii i neonów. W mieście wyremontowanego Pałacu Branickich, w którym inne zabytki niszczeją w ciszy. Nadal będzie raj obiecany dla deweloperów spokojnie czekających na samozapłon starych drewnianych domków, po których powstaną nowe apartamentowce. Nic to, że samozapłon starych zawilgoconych domków przeczy prawo fizyki. Witajcie w alternatywnym świecie, który potrwa jeszcze 5 lat. Dzień dobry w mieście korków i pustych bus pasów, po których jeżdżą tylko nowoczesne autobusy miejskiej komunikacji. Jeżdżą według woli urzędników, bo oni wiedzą najlepiej jak mają jeździć i jak ma być. 

Już widzę oczami wyobraźni hejterów piszących komentarze o tym jak to frustratowi po wyborczej porażce ulała się właśnie żółć. Śmiało! Piszcie o powyborczym kacu autora. Rzecz w tym, że kac - kacem, frustracja - frustracją, ale... zaprzeczcie temu co napisałem. Zaprzeczcie, że tak się działo się i dzieje oraz dziać będzie. Zaprzeczcie, że z miasta rządzonego od 12 lat przez Waszego Idola i od dekady płynącego mlekiem i miodem ludzie wyjeżdżają w poszukiwaniu lepszego życia. 

A pisząc dowcipny komentarz napiszcie też proszę parę zdań o tym skąd czerpiecie nadzieję, że sytuacja poprawi się. Przecież nowy-stary car uważa, że korków nie ma, smogu nie ma, zieleni jest tyle co trzeba, miasto się wspaniale rozwija. I jak to mówił klasyk "Życie stało się lepsze, towarzysze, życie stało się weselsze." Skoro jest tak dobrze to nie liczcie na poprawę, bo to, że opisywane problemy istnieją to tylko nasze zbiorowe złudzenie. Nie ma ich. Jesteśmy w błędzie ale jest za to wódz. I jego monopol na prawdę potwierdzony wyborem. 

Na koniec: długo zastanawiałem się skąd to poparcie dla prezydenta. Skoro ponad połowa głosujących jest za nim to może mają rację, a ja się głupio czepiam? Może Białystok jest fajnym miejscem, którego nie umiem docenić? I przypomniały mi się słowa Stalina. Stwierdził on: "Wolę, gdy ludzie popierają mnie ze strachu niż z przekonania. Przekonania są zmienne, strach zawsze jest ten sam." Zrozumiałem dlaczego jestem w mniejszości. Jak wszyscy czuję strach, ale nigdy mu nie uległem. 

Przemysław Sarosiek
 

Taka gmina: Powyborcza pieśń o Białymstoku komentarze opinie

  • gość 2018-10-29 11:18:57

    Mądre słowa.Taka jes prawda o profesorze ekonomii Truskolaskim.Teraz nie będzie trudości aby podwyższyć mu pobory.

  • Gość - niezalogowany 2018-10-29 16:42:19

    Brawo Panie Prezydencie

  • Artur - niezalogowany 2018-10-29 19:57:44

    Być może w Wołominie będzie lepiej Panie Przemysławie.

  • Gość - niezalogowany 2018-10-29 23:40:54

    Droga wolna do Wołomina.

Dodajesz jako: |

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama