Taka gmina: Świąteczne podsumowanie i Białegostoku blaski i cienie

Felietony, gmina Świąteczne podsumowanie Białegostoku blaski cienie - zdjęcie, fotografia

Święta i koniec roku to czas podsumowań. Wprawdzie w 2016 zostało jeszcze kilka dni, ale o można już powiedzieć co się w naszej gminie, czyli Białymstoku zmieniło: co się udało, co nie powiodło. I generalnie z czego się można cieszyć, a z czego jednak bardziej martwić.

Po pierwsze i najważniejsze: nasze miasto się rozwija. Domyślam się, że teraz parę osób czytając te słowa kiwa głową z niedowierzaniem i zastanawia się nad wpływem świąt na ostrość pióra autora, ale powtórzę - Białystok rozwija się: pięknieje, jest coraz lepszym miastem do mieszkania. Wbrew pozorom nie zmieniłem zdania i nie nawróciłem się na nowoczesny truskolaskizm i platformizm, czyli dwie religie wyznawane przez kasty rządzące w naszym mieście. Nadal jestem odszczepieńcem, który tkwi w pisowskiej herezji choć z odchyleniem na racjonalizm. Dlaczego zatem twierdzę, że Białystok w 2016 roku rozwinął się i stał się lepszym miastem do mieszkania? Bo tak właśnie jest: zbudowano i wyremontowano sporo dróg, sportowcy odnieśli sukcesy, parę nowoczesnych budynków oddano do użytku, kilka innych wyremontowano. W naszym mieście odbyło się sporo imprez kulturalnych (także kulturalnych inaczej), ale wszystkie miały wspólny mianownik: dały dużo radości jego mieszkańcom. Spadło też bezrobocie i choć nadal znaleźć dobrą pracę to zadanie z gatunku bardzo trudnych, to jednak już możliwe. Wielu potrzebujących otrzymało pomoc: od stowarzyszenia Droga, Caritasu, Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy i zwykłych białostoczan, którzy przy różnych okazjach (np. świąt) kiedy sumienia zaczynają być wrażliwe wyciągnęli rękę do potrzebujących. Niekiedy mieli w tych rękach wędki, czasami chleb i rybę - zawsze jednak w geście pomocy.

Po drugie: Wbrew szalejącej poprawności politycznej lewactwu nie udało się dla Białegostoku i białostoczan doprawić gęby nacjonalistów o zerowej toleracji, awanturników niszczących ludzi myślących inaczej. W naszym mieście od wielu lat żyjemy obok siebie: ludzie różnych religii, bywa że i różnego języka. Są wśród nas ludzie o innym kolorze skóry i kulturze. Tak było od dawna, tak jest i teraz. Nie kreślę tu żadnej sielankowej krainy - kłótnie i bardzo ostre spory, gdzie adwersarze dawali sobie nawet po pysku zdarzały się, zdarzają i zdarzać będą. Czasami powodem jest różnica religijna, kulturowa lub językowa - zawsze jednak podłożem jest wzajemna niechęć przeradzająca się w nienawiść. Ale nienawiść - podobnie jak i miłość - rzadko zwraca uwagę na to czy modlimy się tak samo, czy do tego samego Boga, z jakim akcentem mówimy i na jaki temat. Nienawiść to emocja, która jest w nas i czasami wybucha. Doprawianie do tego gęby o jakimkolwiek zabarwieniu jest jak mówienie, że trucizna zatruwa, bo jest zła. Trucizna to trucizna - zawsze szkodzi i nieważne z jakiego źródła pochodzi. W Białymstoku - a śmiem twierdzić, że znam swoje miasto, którego jestem mieszkańcem od urodzenia i z wyboru (miałem liczne możliwości opuszczenia go za chlebem i nie tylko z tego powodu) - kłócimy się równie często z rodziną i z sąsiadem, co z ludźmi mocno się od różniącymi i kompletnie obcymi. I protestuję, aby niechęć i negatywne emocje, które drzemią w białostoczanach kreślić barwami rasizmu, nietolerancji i tym wszystkim czym Marcin Kącki i Jacek Żakowski nas obrzucają. Książkę "Biała siła, czarna pamięć" i wypowiedzi Jacka Żakowskiego tratkuję z takim samym dystansem, co słowa pani poseł Pieluchy wzywającej do przyjęcia arcykatolizmu i polonizacji jako warunków asymiliacji i bycia obywatelem Polski. W każdym społeczeństwie (kraju, regionie, mieście) znajdzie się kilku idiotów, którzy nienawiść z rasą, religią i poglądami i dadzą temu wyraz, ale tym co tkwi u podstaw jest zawsze niechęć wobec innych ludzi. Innych, nawet zwykłymi poglądami nie mającymi związku z tym co napisałem powyżej. Białystok nie jest tu wyjątkiem.

Dlatego protestuję przeciw werbalnym atakom na Białystok i białostoczan i związanym z tym naukom tolerancji. Nie widzę powodu, dla którego ludzi mieszkających od wieków obok sąsiadów o innej religii, języku i kulturze, potrzeba pouczać jak mają ze sobą żyć. Zwłaszcza, że nie dotknęły ich takie demony historyczne jak Polaków i Ukraińców na Wołyniu czy Bieszczadach. A czemu zawdzięczamy te nauki tolerancji? Z nadpoprawności politycznej, która ogarnęła ludzi o lewicowych i liberalnych poglądach. Zachowanie osób tropiących każdą formę nacjonalizmu jako zło wymagające wytępienia przypomina mi czasy słusznie minione, kiedy blok komunistyczny nieustannie walczył o pokój. Kompletnie przy tym ignorował fakt, że dopóki walczy o pokój, to tegoż pokoju miał nie będzie, bo walka to antyteza pokoju. Tropienie nacjonalizmu jako praprzyczyny swarów w Białymstoku, to ten sam styl działania: nacjonalizm tak zawzięcie tropiony w końcu zawsze da się znaleźć a kiedy zostanie znaleziony to idioci, którzy pragną tylko rozgłosu (nieważne z jakiej przyczyny) znajdą powód, aby uczynić go motorem nienawiści dającej rozgłos. Prościej byłoby zachować się tak jak większość rozsądnych ludzi, którzy widząc skrajną omijają ją szerokim łukiem wiedząc, że jej nagłośnienie tylko ją potęguje. Poza tym - normalny nacjonalizm to żaden powód do wstydu. Dzięki nacjonalizomowi Polacy przetrwali rozbiory i okupacje i pozostali Polakami. W Białymstoku nie musi być to - i nie jest - cecha do tępienia, bo ma się nijak do ludzkich nienawiści, które czasami w nas wybuchają.

Po trzecie: mimo, że nie nacjonalizm, antysemityzm czy nietorlarancja są tego przyczyną, to w naszym mieście spory są na porządku dziennym. Ich źródłem jest niestety polityka. Na tą krajową wpływ mamy niewielki, na tą miejską nieco większy. Obie mają wpływ na życie codzienne. A na szczytach miejskiej władzy toczy wojna między prezydentem wspieranym przez sojuszników z PO i Nowoczesnej, przeciw tym z obozu PiS-u i jego koalicjantów. Wojna w tym roku nabrała impetu i rozgorzała na całego, a Tadeusz Truskolaski - od 8 lat przywykły do tego, że "miasto to on" i "zawsze mam rację" - reaguje na ten spór najgorzej jak może: zapowiada jego eskalację. Nie jestem strażnikiem sumień radnych więc nie będę składał deklaracji, że w PiS-owska większość w Radzie Miasta chce pokoju, wyciąga ręce do zgody i deklaruje pokój, ale przynajmniej werbalnie nie zapowiada, że prezydent jest jej wrogiem i będzie go zwalczać. A Tadeusz Truskolaski wręcz przeciwnie: werbalnie prowokuje, obraża i zapowiada, że będzie jeszcze twardszy.

W świątecznym wydaniu "Porannego" w wywiadzie udzielonym Tomaszowi Malecie powiedział: "Nie ukrywam, że mój stosunek do działań PiS będzie jednoznaczny i coraz twardszy. Nie zwykłem się cofać". Ogólnie zresztą po lekturze wywiadu doszedłem do wniosku, że rozmówcą redaktora był współczesny święty. I to święty wyjątkowy bo bez skazy i bez porażek. Nieomylny jak Kim Dzong Un i bez słabych stron jak Władymir Putin. Celowo odwołuję się do tych postaci z tamtej strony sceny, bo choć Truskolaski przyznaje się do kościelno-prawicowych poglądów, to tolerancję dla zdania innego niż własne ma tak samo małą, jak wspomniani dyktatorzy. Przesadzam? No to proszę mi wskazać chociaż jedną osobę, która nie jest wyznawcą truskoalizmu, sprawującą kierowniczą funkcję w mieście. I nie chodzi mi o to, że to naturalne, iż prezydent jako szef otacza się ludźmi myślącymi podobnie. Chodzi mi o to, że on za osobisty afront uważa sytuację, gdy ktoś nie zgadza się z nim w 100 procentach. A co to jest truskolaizm? Forma religii, która ma tylko dwa przykazania: 1. Tadeusz Truskolaski ma zawsze rację. 2. Kiedy wyjątkowo racji nie ma to należy zastosować punkt pierwszy. Prezydent w tej religii jest najdoskonalszą formą życia: nie popełnia błędów (choć statystyka twierdzi, że nawet geniusz czasami błądzi), jego gusta są gustami jego wyznawców i ogólnie wszyscy winni się czynić na wzór i podobieństwo Tadeusza Truskolaskiego. Gdzie są jego wyznawcy? W Klubie Tadeusza Truskolaskiego i na WSZYSTKICH kierowniczych stanowiskach w mieście, gdzie sięga boska ręka Tadeusza.

Czy w tej sytuacji wojna na górze może się skończyć? Raczej nie, bo w PiS-ie truskolaizm nie jest wyznawany i bliższy byłbym poglądom, że traktowany jest jako obmierzła herezja, która wymaga wyprawy krzyżowej. A skoro każde odstępstwo od poglądów prezydenta jest złe, a PiS odkrył, że ma większość w radzie i w związku z tym nie będzie tańczył tak jak mu prezydent gra, to wojna jest nieuchronna. I będzie toczona do gorzkiego końca: PiS-u lub prezydenta. Nie wiem czy PiS jest zdolny do kompromisu, ale to nieistotne, dopóki dla prezydenta kompromis zaczyna się od przejścia na truskolaizm. Dlatego nie ma najmniejszych szans na zgodę w tym sporze i skończyć się on musi wygraną którejś ze stron.

Czy to powód do zmartwienia? I tak, i nie. Z jednej strony spór od zawsze był osią postępu, a wszelkie reformy i rozwój od sporów się właśnie zaczynały. Z drugiej strony - ten spór się zaostrza i nigdy się nie zakończy, bo nie ma w nim szans na kompromis, porozumienie czy choćby zawieszenie broni. Wojna totalna zawsze jest złą wiadomością, bo pogłębia podziały. A tych w życiu codziennym i tak nam nie brakuje.

Tytułem podsumowania: Białystok to piękne i rozwijające się miasto. W sporej części to dzieło Tadeusza Truskolaskiego i za to należy mu się cześć i chwała. Ale nie chwała i część boska, której oczekuje. Dlaczego zatem jestem przeciw niemu? Bo moim zdaniem moje miasto rozwijałoby się szybciej i piękniej, gdyby rządził nim prezydent zdolny do kompromisów, szukający porozumienia z ludźmi myślącymi inaczej, a przynajmniej słuchający uważnie ich postulatów, aby tak zmodyfikować swoje rządy, aby zadowalały jak największą część mieszkańców. Moim zdaniem Tadeusz Truskolaski nie jest do tego zdolny: on uważa, że jego program jest programem miasta. A ja wolałbym, żeby było odwrotnie.

(Przemysław Sarosiek/ Foto: BI-Foto)






 

 

Reklama

Taka gmina: Świąteczne podsumowanie i Białegostoku blaski i cienie komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez ddb24.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Grupa Optima Sp. z o.o. z siedzibą w Białystok 15-866, Zagumienna 9/1/47

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"