Wiadomości, jeszcze komunikacyjny Armagedon ale… - zdjęcie, fotografia

Praktycznie we wszystkie dni robocze, skrzyżowanie ulicy Sokólskiej z 1000-lecia Państwa Polskiego i Kombatantów stoi w godzinach rannych i popołudniowych. W tym miejscu tworzą się może nie ogromne, ale bardzo uciążliwe zatory i to z każdego kierunku. Zanim nie pojawiły się bloki wielorodzinne oraz lokale handlowe i usługowe, przejazd nie był utrudniony.

To co można zaobserwować praktycznie każdego dnia na wydawałoby się niewielkim skrzyżowaniu na osiedlu Białostoczek, to tylko namiastka tego, z czym mieliby do czynienia mieszkańcy tego osiedla oraz osiedla centrum, gdyby przy Jurowieckiej zlokalizowano wieżowce o jakich mówiono niedawno podczas sesji Rady Miasta. Niektórzy radni zwracali uwagę, że budowa wieżowców z niewielką ilością miejsc parkingowych niemal całkowicie sparaliżowałaby ruch w tej okolicy.

Nieco dalej, bo przy ulicy Tysiąclecia Państwa Polskiego, także stoi kilka wieżowców. Z tym, że w tej okolicy zabudowa nie jest aż tak intensywna, jak ta, która byłaby przy Jurowieckiej. W zasadzie tylko od skrzyżowania z Sokólską do skrzyżowania z Gen. Maczka mamy zwartą zabudowę wielorodzinną o różnej wysokości. Najwyższa, z największą ilością mieszkań jest u zbiegu z ulicą Kombatantów. I nie ma się co dziwić, że właśnie w tej okolicy tworzą się największe zatory. Dodatkowo przejeżdżają tamtędy samochody dostawcze oraz cała masa samochodów, które podjeżdżają pod galerię Piotr i Paweł oraz do sklepów i punktów usługowych w parterze zabudowy wielorodzinnej.

- To skrzyżowanie trzeba powiększyć. Samochody się nie mieszczą na takim małym odcinku. Proszę zobaczyć, tu od Kombatantów jest taki mały kawałeczek, a ludzie wyjeżdżają z bloków, z zakupów spod Biedronki i z drugiej strony jeszcze ze stacji paliw, z siłowni, albo z galerii Piotr i Paweł. Wszystko wąskie, że nie ma jak zakręcić, a każdy zjeżdża na tę ulicę, bo musi. I każdy wciska się na chama, bo też nie da się inaczej – mówi naszej redakcji Marcin, mieszkający w jednym z wieżowców.

- Pani zobaczy tam, po drugiej stronie. Samochody na Sokólskiej stoją aż do szkoły. I tak codziennie tu jest. Po południu to koszmar tędy jechać. Tylko jak ktoś musi, to nie za bardzo ma którędy nawet objechać, więc stoi ze wszystkimi – dodaje inny z mężczyzn z tego samego osiedla.

Tą trasą przejeżdżamy bardzo często i faktycznie jest tak, jak mówią mieszkańcy. Zresztą w tym miejscu jest jeszcze kilka innych mankamentów. To między innymi bardzo krótki odcinek do lewoskrętu z ulicy Sokólskiej w Tysiąclecia Państwa Polskiego. Podobnie jest zresztą z ulicy Kombatantów kiedy kierowca chce skręcić w Tysiąclecia. A do tego całe to skrzyżowanie jest fatalnie wyprofilowane i nie widać pojazdów, które jadą na wprost, gdy kierowca jadący z przeciwnego kierunku chce skręcić w lewo. O wypadek jest bardzo łatwo.

Kolejna sprawa to światła. Na Tysiąclecia Państwa Polskiego są dwa obciążone dużym ruchem skrzyżowania i dwa posiadają sygnalizację świetlną. Jak ona działa, raczej nie trzeba nikomu mówić, kto posiada samochód i porusza się po mieście. Prawie na wszystkich bez wyjątku trzeba stać.

- Jak już człowiek swoje odstoi i odczeka na światłach z Sokólską, to dalej też musi obowiązkowo stać, tam przy wlocie do Radzymińskiej. Kolejny zator robi się pod wiaduktem, bo rondo na Poleskiej jest mocno obciążone po południu. Ale i tak najgorzej to jest na tym pierwszym skrzyżowaniu ze światłami przy wieżowcach – mówi w rozmowie z nami Karolina, która mieszka przy Tysiąclecia Państwa Polskiego i dowozi do szkoły na Poleskiej swojego syna.

Aktualnie wszędzie po mieście jeździ się gorzej, bo przybyło nam samochodów, a system zarządzania ruchem zwyczajnie nie działa. Jednak nie sposób pominąć tego, co się od niedawna dzieje na osiedlu Białostoczek. Przybyło tam bloków mieszkaniowych, wielorodzinnych, ale ulice się nie poszerzyły. W każdym razie urzędnicy z prezydentem zaplanowali nieco zmian. Jednak w tej części osiedla, na której nie panuje najtrudniejsza sytuacja drogowa.

Rok temu zapowiadano remont i przebudowę ulicy Tysiąclecia Państwa Polskiego od skrzyżowania z Gen. Maczka do ulicy Wileńskiej. Czyli przebudowa na razie nie obejmie najbardziej obciążonego skrzyżowania z Sokólską i Kombatantów. A to właśnie tam przydałoby się poprawić drożność. W pierwszej kolejności należałoby poszerzyć ulicę Kombatantów, ale i Sokólską przy dojeździe do Tysiąclecia. Tu jednak z pewnością byłby problem, bo aby poszerzyć ulicę Sokólską, trzeba by było wybudować nowy most przez rzekę Białą. Niestety, takich planów nie ma.

- Budowa dotyczy części ul. Tysiąclecia Państwa Polskiego od skrzyżowania z ul. Gen. St. Maczka do skrzyżowania z ul. Wileńską w Białymstoku wraz z tym skrzyżowaniem oraz niezbędną infrastrukturą. Trasę zaprojektowano zgodnie z jej dotychczasowym przebiegiem. Początkowy odcinek o długości ok. 46 m będzie miał przekrój jednojezdniowy o szerokości 10,5 m. Pozostały fragment ulicy będzie miał dwie jezdnie po dwa pasy ruchu. Wzdłuż ulicy Tysiąclecia Państwa Polskiego przewidziano wykonanie trzech przystanków autobusowych komunikacji miejskiej wraz zatokami. Powstaną tam także ścieżki rowerowe, a także nowe chodniki, zjazdy i zieleńce – podawano już rok temu na oficjalnej stronie Miasta Białystok.

Remont miał się rozpocząć w ubiegłym roku, ale jak widać, nic się nie dzieje. Mieszkańcy osiedla Białostoczek, choć nie tęsknią za remontami i rozkopanymi drogami, z pewnością widzieliby w pierwszej kolejności inną organizację ruchu na skrzyżowaniu, które opisaliśmy oraz kolejne – to przy Radzymińskiej. Przejazd z każdej strony w godzinach szczytu tych dwóch arterii zabiera sporo czasu i nerwów. W planach przebudowa jest, ale nie wiadomo, czy coś zmieni, bo urzędnicy na Tysiąclecia Państwa Polskiego zaplanowali buspasy. Co oznacza, że kierowcy indywidualni jak stali w zatorach, tak i stać najprawdopodobniej będą.

Jeśli do takich kłopotów doszłaby jeszcze zabudowa wielorodzinna na Jurowieckiej, główne ulice prowadzące przez osiedle stałyby się drogą przez mękę. Budowa samych tylko wieżowców przy Kombatantów i nieco dalej przy Tysiąclecia Państwa Polskiego, przy wąskich drogach, powoduje masę narzekań. Nie było komu zawczasu pomyśleć, że zanim się zaplanuje tego rodzaju zabudowę, najpierw należy zabezpieczyć infrastrukturę drogową. Ale to w Białymstoku raczej już chyba nie dziwi, że nie pomyślano. Mieszkańcy kupujący mieszkania na wolnym rynku, zanim się zdecydują na zakup powinni przeanalizować także i kwestie dojazdów naokoło. Właśnie po to, żeby nie musieli później narzekać, że jest za ciasno i tłoczno.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska)

To jeszcze nie komunikacyjny Armagedon, ale… komentarze opinie

  • gość 2018-05-06 21:31:35


    Akurat bus pasy powinny być, to komunikacja miejska powinna być priorytetem miasta.A wówczas być może ludzie zastanowili by się czy warto kupować samochód.Inna sprawo to, że po bus pasach w Białymstoku jeździ więcej taxi niż autobusów. Na przykład dzisiaj po meczu 20000 ludzi ,pełne przystanki a autobusów ile ? Tyle co zawsze jeden na godzinę. Czy to przerasta urzędników? Jak można zorganizować imprezę masową bez uruchomienia dodatkowych kursów.Osoby odpowiedzialne powinny jutro punkt 8 złożyć swoje wypowiedzenia, lub prezydent powinien ich zwolnić dyscyplinarnie z powodu zaniedbania obowiązków. System zarządzania ruchem to inna sprawa, o której ludzie nie mają pojęcia, bo on działa w nocy gdy śpią, a w dzień aby było bezpieczniej i ruch był płynny to światła się wyłącza, tak jak po każdym meczu.


Dodajesz jako: |

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama