Wiadomości, pytania radnego Pawła Myszkowskiego - zdjęcie, fotografia

Przed zbliżającymi się wyborami samorządowymi na trzy pytania odpowiada... Paweł Myszkowski, obecny białostocki radny i kandydat do rady miasta z ramienia Prawa i Sprawiedliwości.

Piotr Walczak, Dzień Dobry Białystok: Widział pan przy białostockich ulicach banery z hasłem "lotnisko Białystok - rozwój miejskiego portu lotniczego"?

Paweł Myszkowski: Z mojej perspektywy brzmi to jak dobry żart - miejski port lotniczy, na którym nie ma gdzie się odprawić i z którego nie ma czym odlecieć, jeśli chodzi o połączenia rejsowe. O ile jeszcze 10 lat temu Krywlany jako lotnisko regionalne były realne, choć nawet wtedy nie był to szczególnie korzystny wariant dla regionu, o tyle obecnie wysoka zabudowa, która powstała w bliższym i nieco dalszym sąsiedztwie, skutecznie wybija z głowy sny o potędze. A dochodzą jeszcze kwestie obszarów przyrodniczych wokół Dojlid czy strefy hałasu - tzw. izofony - obejmujące większość terenu Białegostoku. Poznańskie lotnisko Ławica płaci wysokie kary za hałas miastu i tu również byłby to znaczący czynnik. Należy też pamiętać, że wymagana jest strefa awaryjnego zrzutu paliwa.

Na pewno ten wybetonowany pas poprawia warunki dla aeroklubu i lokalnego biznesu, jednak nie jest to i nigdy nie będzie port lotniczy. Ale cóż - trwa kampania i nośne hasła są w cenie.

Naprawdę tak ciężko jest dogadać się z prezydentem Truskolaskim? Przynależność partyjna to jedno, ale przepychanki podczas sesji, kwestie absolutorium itd. nie służą chyba miastu i mieszkańcom. Można odnieść wrażenie, że i rada miasta, i prezydent machali przez ostatnie lata szabelkami, by pokazać kto ma większą...

- Niestety, mam wrażenie, że porozumienie z prezydentem Truskolaskim jest możliwe tylko wtedy, gdy przyjmuje się w całości jego zdanie i jego argumentację, czyli coś na zasadzie hołdu lennego. Prawdopodobnie prezydent przyzwyczaił się przez osiem lat do tego, że rada miasta jest maszynką do głosowania i radni nie powinni dyskutować, tylko przyjmować w ciemno to, co przedłoży im prezydent poprzez swoich urzędników. W taki właśnie sposób doszło w poprzedniej kadencji m.in. do sprzedaży MPEC-u, wbrew woli mieszkańców wyrażonej w referendum.

Ale po ośmiu latach rządów obozu prezydenta w radzie miasta, przed czterema laty wyborcy zdecydowali inaczej. Powierzyli większość mandatów kandydatom z list Prawa i Sprawiedliwości. I konfiguracja uległa zmianie, gdyż prezydent nie miał już "swojej" rady miasta.

Gdyby prezydent uszanował wolę mieszkańców i traktował radę miasta podmiotowo - mówię z punktu widzenia klubu większościowego, z pewnością nie doszłoby do klinczu. Ale zabrakło woli porozumienia. Prezydent zaprosił radnych do rozmów w tej kadencji tylko dwukrotnie: pierwszy przypadek dotyczył finansowania Jagiellonii, a drugi zawarcia ugody z Eiffage.

Pierwsze spotkanie zakończyło się dość szybko, gdy prezydent zorientował się, że zaproponowana przez niego wizja nie jest dla nas jedyną możliwą do przyjęcia. Do drugiego spotkania nie doszło, ponieważ prezydent odmówił nam wcześniej ujawnienia szczegółowych materiałów, więc nie było podstaw do rozmów.

Za to wielokrotnie mieliśmy do czynienia z sytuacją, gdy prezydent nie realizował woli radnych, np. przedstawiając wielokrotnie tą samą wersję planu zagospodarowania, mimo naszych konkretnych uwag i zastrzeżeń, albo próbował ograniczać kompetencje rady, np. w przypadku zmiany nazw ulic czy procesu dekomunizacji (konsultacje). Podobnie było z realizacją uchwał - np. o możliwości wykupu mieszkań komunalnych - czy zapisów w uchwale budżetowej - jakoś dziwnym trafem inwestycje wpisane przez prezydenta były realizowane, a te zgłoszone przez nas wiecznie napotykały na problemy w realizacji.

Ostatecznie prezydent przestał nawet - mimo zaproszenia - przychodzić na spotkania opłatkowe radnych, choć wcześniej zawsze w nich uczestniczył. Radni z jego komitetu również przestali przychodzić, ale nie będę spekulował, czy z własnej woli, czy dostali zakaz.

Generalnie uważam, że sytuacja, gdy rola rady miasta nie sprowadza się tylko do maszynki do głosowania, jest "zdrowym" rozwiązaniem, ale stawia ona wyższe wymagania prezydentowi, burmistrzowi czy wójtowi. I nie każdy, jak widać, potrafi tym wymaganiom sprostać.

Jeśli znowu znajdzie się pan w radzie miasta, to w jakim kierunku posuną się pańskie działania? Konkretnie, bez mydlenia oczu ciężką pracą i szumnymi zapowiedziami pełnego zaangażowania.

- Pojedynczy radny przypomina trochę strażaka - jego podstawowa działalność głównie polega na "gaszeniu pożarów". Pożary, czyli te mniejsze i większe problemy mieszkańców, takie jak: nierówny chodnik, brak wiaty na przystanku, dziura w jezdni. Można powiedzieć - drobiazgi. Ale nasze życie składa się z drobiazgów. W mijającej kadencji złożyłem ponad 70 interpelacji i zapytań, a spotkań z mieszkańcami i rozmów telefonicznych w sprawie ich problemów nie zliczę. Wiele spraw udało się załatwić pozytywnie i nadal chcę służyć w ten sposób mieszkańcom.

Ale z drugiej strony praca w radzie miasta to "gra zespołowa". Obecna ordynacja wyborcza nie daje żadnych szans pojedynczej osobie na objęcie mandatu radnego. Musi być lista, która przekroczy w skali miasta 5 proc., aby liczyć na cokolwiek, ale w praktyce dopiero wynik na poziomie 10-12 proc. gwarantuje udział w podziale mandatów. Jestem radnym z listy Prawa i Sprawiedliwości i ponownie właśnie z tej listy ubiegam się o mandat. Ale nie był to wybór przypadkowy, bo program Prawa i Sprawiedliwości dla samorządów jest zbieżny z tym, co sam zauważam jako ważne dla miasta i mieszkańców.

To m.in. poprawa warunków w placówkach edukacyjnych: nie tylko docieplenie budynków i doposażenie sal, ale też odpowiednio liczna obsada w świetlicach i obsłudze, o co wielokrotnie apelowaliśmy do prezydenta w obecnej kadencji. Jednak prezydent uparcie forsował narzucone przez siebie limity, które w praktyce nie zabezpieczały potrzeb danej placówki i dzieci uczących się w niej.

Następnie: uchwalanie planów zagospodarowania, zabezpieczających interesy mieszkańców i przedsiębiorców, a zarazem też odrzucanie lub poprawianie planów, które lokalnej społeczności mogą zaszkodzić. Przykładem takiego złego planu, który był forsowany przez służby prezydenta, jest plan terenu między ulicą Zwycięstwa a Aleją Solidarności. Forsowano tam przedłużenie wjazdu od Kolejowej aż do Alei Solidarności, aby ta droga stała się nową osią tego rejonu. Prezydent głuchy był na argumenty przedsiębiorców, którzy prowadzą tam swoje działalności, że w wyniku przyjęcia planu w takim kształcie kilka firm i kilkadziesiąt miejsc pracy zostanie zlikwidowanych. Mało tego - przedsiębiorcy zaproponowali swój wariant planu, który zabezpieczał interesy wszystkich na tym terenie - do każdej działki jest dojazd, ale nie został on wzięty pod uwagę. Z budynków powstających obecnie na tym terenie łatwo wywnioskować, że ta nowa oś miała być bardzo wymiernym gestem uprzejmości dla deweloperów i to załatwiona głosami radnych. Ale plan w takim kształcie został odrzucony.

Tematów tych oczywiście jest o wiele więcej. Pracowałem w tej kadencji w czterech komisjach: Edukacji i Wychowania jako wiceprzewodniczący, Sportu i Turystyki, Zagospodarowania Przestrzennego i Ochrony Środowiska oraz Kultury i Promocji. I na tych obszarach chciałbym się skupić, jeśli mieszkańcy ponownie powierzą mi mandat radnego.

Przygotowuję też pewien projekt, ale w okresie kampanii nie chcę ujawniać, o co chodzi, bo skuteczność jego realizacji będzie zależała od rozkładu mandatów w radzie miasta. Jeśli wszystko ułoży się po mojej myśli, poinformuję o nim po wyborach.

Dziękuję za rozmowę.

Reklama

Trzy pytania do... radnego Pawła Myszkowskiego komentarze opinie

  • Wojtek - niezalogowany 2018-10-08 11:01:55

    Dlaczego Jagielonia, będąca spółką akcyjną prywatną, należącą do najbogatszych białostoczan jest dofinansowywana przez miasto, które ma w niej ZERO udziałów? To nie jest spółka miejska.

  • Gość - niezalogowany 2018-10-10 07:57:27

    Nazwę klubu wypadałoby pisać poprawnie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez ddb24.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Grupa Optima Sp. z o.o. z siedzibą w Białystok 15-866, Zagumienna 9/1/47

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"