Wiadomości, miało zwykłe blokowisko - zdjęcie, fotografia

Ponad 9 hektarów ziemi, na których mają stanąć bloki mieszkaniowe realizowane przez Miasto Białystok. Teren znajduje się na osiedlu Bema, o którym pisaliśmy całkiem niedawno na naszych łamach z racji na przyjętą uchwałę planistyczną, która zapewnia jedno niecałe miejsce postojowe na jedno mieszkanie. Tyle, że w tym projekcie brakuje jeszcze dość znaczących elementów, o których chyba urzędnicy zapomnieli, a radni być może w ogóle nie wiedzieli.

Musimy jeszcze raz wrócić do tematu uchwały planistycznej dla części osiedla Bema w Białymstoku. Na lutowej sesji Rady Miasta radni przyjęli w głosowaniu plan, który odnosił się w zasadzie do wskaźnika miejsc postojowych. Ustalono go na poziomie 0,8, co oznacza tyle, że na jeden lokal mieszkalny będzie przysługiwało niecałe miejsce postojowe. O tym, czy to wystarczy można przekonać się naocznie, patrząc na dowolnie wybrany parking w Białymstoku. Jednak naszą uwagę zwróciło coś jeszcze, o czym radni ani urzędnicy nawet nie wspomnieli słowem.

W grudniu 2010 roku rozstrzygnięto konkurs na opracowanie koncepcji architektonicznej osiedla przy ul. Bema. Właśnie tego osiedla, które powoli zaczęło się już budować. Wówczas urzędnicy chwalili zwycięski projekt, który zakładał w tym miejscu nie tylko budowę bloków komunalnych, ale również inne obiekty. Po co? Jak wyjaśniał ponad 8 lat temu wiceprzewodniczący sądu konkursowego – żeby nie było to typowe blokowisko.

- Jeśli prezentowane w zwycięskiej pracy pomysły staną się rzeczywistością, tereny miedzy ul. Bema, a Wojsk Ochrony Pogranicza będą pełnoprawną częścią miasta. Do poszczególnych bloków będzie swobodny dojazd, a na parterach powstaną lokale usługowe. Dzięki m.in. takim rozwiązaniom, osiedle nie zamieni się w jakąś enklawę mieszkaniową – mówił w grudniu 2010 roku Kurierowi Porannemu Mirosław Siemionow, wiceprzewodniczący sądu konkursowego i ówczesny szef białostockiego oddziału Stowarzyszenia Architektów Polskich.

W koncepcji przygotowanej ponad 8 lat temu było coś jeszcze, co Miasto chciało zrealizować na nowym osiedlu. Mianowicie miało się tam znaleźć nowe przedszkole oraz żłobek. Z tym, że o takich inwestycjach nie wspomniała już ani słowem szefowa departamentu urbanistyki, która przedstawiała pod koniec lutego tego roku projekt uchwały. Nie wspomniał też nikt z radnych. A szkoda, bo tam wprowadzą się przede wszystkim młode rodziny z dziećmi. Żłobek i przedszkole na osiedlu liczącym prawie 1000 mieszkań w tej sytuacji bardzo by się przydały. Tym bardziej, że były planowane. Podobnie jak i część rekreacyjna.

- Zarząd Mienia Komunalnego zamierza też wykorzystać leżącą w okolicy, zabytkową strzelnicę oraz staw. Przewidujemy tu funkcje rekreacyjne. Na strzelnicy mógłby powstać np. skate park – mówił też Kurierowi Porannemu w grudniu 2010 roku dyrektor Zarządu Mienia Komunalnego – Andrzej Ostrowski.

Zwrócimy się zatem z pytaniem do urzędników, czy koncepcja, która wygrała konkurs w 2010 roku się nieco zmieniła, skoro nie było o niej mowy ani słowem na sesji Rady Miasta? Czy może jednak koncepcja ze żłobkiem, przedszkolem i terenami rekreacyjnymi została pogrzebana na amen i rodzice będą musieli sobie radzić z opieką nad dziećmi we własnym zakresie? Jeśli w odpowiedzi usłyszymy o tak znaczących zmianach w stosunku do pierwotnego pomysłu, to powstaje pytanie, po co organizowane są konkursy architektoniczne w naszym mieście?

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: BI-Foto)

Tu miało nie być zwykłe blokowisko komentarze opinie

Dodajesz jako: |

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama