15°C umiarkowany deszcz

Uciążliwa strefa na Dojlidach

Dojlidy były do niedawna spokojną dzielnicą mieszkaniową. Ale od kilku lat jej obraz się zmienił i to dość mocno. Oprócz zabudowy wielorodzinnej, przeciwko której mieszkańcy bezskutecznie protestowali, pojawiła się także zabudowa przemysłowa. I to ona obecnie najbardziej przeszkadza mieszkańcom. Więc teraz domagają się oni działań ze strony władz miasta, które miałyby zniwelować skutki smrodu, hałasu i natężenia ruchu.

Na początek trzeba sobie powiedzieć, że mieszkańcy Dojlid są przyzwyczajeni do tego, że mieszkają obok zakładów przemysłowych. Od początku właściwie na osiedlu funkcjonowała fabryka sklejek, zakłady mięsne, chłodnia oraz pomniejsze zakłady. Mieszkańcy przyzwyczaili się do hałasu, nieprzyjemnych zapachów i intensywnego ruchu, szczególnie na obecnej ulicy Suchowolca. Zresztą kiedy wypowiadali się w sprawie wprowadzenia zabudowy wielorodzinnej na teren, gdzie aktualnie funkcjonuje Biaform, mówili zgodnym chórem, że są do tych niedogodności przyzwyczajeni.

Teraz sytuacja się zmieniła. Ale bynajmniej nie w tym miejscu, gdzie funkcjonuje Biaform. Ten zakład nadal nie stanowi problemu. Problemem okazuje się być Suwalska Specjalna Strefa Ekonomiczna i zlokalizowane w niej zakłady pracy. Przypominamy, że białostocka podstrefa funkcjonuje pomiędzy ulicami: Myśliwską, Kuronia, Żurawią, Mickiewicza i Solnicką. Niedawno została powiększona i w tej chwili trwa tam budowa kolejnych firm, które wykupiły tereny inwestycyjne. I to, co jednych cieszy, innych martwi. Mieszkańcy Dojlid narzekają, że budowa strefy uprzykrza im życie, w tym również pozbawiła terenów zielonych.

Na skutek utworzenia strefy dokonano likwidacji terenów zielonych, które można było z powodzeniem przekształcić w obszar rekreacyjny. Diametralnie zmieniono ukształtowanie terenu na obszarze strefy. Co więcej, obecny sposób funkcjonowania strefy znacząco ingeruje w życie mieszkańców. Niemal z dnia na dzień pojawił się ciągły hałas, uciążliwy zapach oraz zwiększone natężenie ruchu zagrażające bezpieczeństwu mieszkańców osiedla Dojlidy” – piszą mieszkańcy tej dzielnicy do swojej rady osiedla, przewodniczącego Rady Miasta, do Komendanta Wojewódzkiego Policji i do Inspektoratu Ochrony Środowiska.

Rada Osiedla Dojlidy nie pozostała obojętna na takie słowa. Uznaje bowiem, że licznych głosów nie można lekceważyć. Stąd jeszcze miesiąc temu przygotowano oficjalne stanowisko Rady Osiedla Dojlidy, które trafiło na biurko prezydenta Białegostoku. Chodzi w nim przede wszystkim o objęcie ochroną tej części miasta i wybudowanie zabezpieczeń, które będą chroniły rodziny mieszkające na Dojlidach przed negatywnymi skutkami funkcjonowania strefy przemysłowej, zlokalizowanej praktycznie pod ich domami.

Być może osoby mieszkające z dala od osiedla Dojlidy dziwi takie stanowisko, ale skoro nie doświadczają uciążliwości Suwalskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, nie są w stanie zrozumieć, z czym na co dzień borykają się ich sąsiedzi z południowej części miasta. Kolejna sprawa, to miejsca pracy, których w strefie w tej chwili jest ponad tysiąc. Natomiast patrząc na to, że to w naszym mieście cały czas wskaźniki bezrobocia utrzymują się na dość wysokim poziomie w stosunku do innych miast wojewódzkich, utrata ich byłaby ogromnym ciosem.

Z założenia, ta część miasta miała być dzielnicą mieszkaniową z niską zabudową jednorodzinną. Wprowadzenie „zmiany” wokół i wewnątrz osiedla stały się przyczyną wielu protestów, które w różnych formach przetoczyły się w ostatnich latach. Lokując rozległe tereny inwestycyjne tuż obok oraz wewnątrz dzielnicy domków jednorodzinnych, należy bezwarunkowo zabezpieczyć istniejące od dziesiątków lat przyjazne otoczenie przed ciągłymi zagrożeniami dla mieszkańców i przyrody” – czytamy w stanowisku Rady Osiedla Dojlidy do prezydenta Białegostoku.

Tu wychodzą na wierzch wszelkie niedoróbki związane z planami miejscowymi i chaotyczną zabudową, która lokalizowana jest często jak popadnie, a nie zgodnie z logiką. Zresztą już od dawna większość planów miejscowych głównie określa zabudowę wielorodzinną, zaś tereny przemysłowe i usługowe były głosowane na przykład w tej kadencji Rady Miasta nie więcej niż pięć razy i to razem wzięte. To akurat zasługa urzędników, którzy je przygotowują, a następnie swoje opracowania i założenia przedstawiają radnym. Jeśli radni nie mają przedłożonych pod głosowanie planów miejscowych, w których występuje zabudowa przemysłowa lub usługowa, sami jej nie stworzą. Nie mają bowiem takich kompetencji.

Białystok w ogóle ma pewien poważny problem. Jest miastem gęsto zaludnionym i gęsto zabudowanym. Zatem budowanie czegokolwiek większego, to jest właśnie problem. Pisaliśmy wielokrotnie, że praktycznie na każde osiedle weszła już zabudowa wielorodzinna, niezależnie od tego, że często pasuje w danej okolicy jak pięć do nosa. Ponadto ceny gruntów są tak wysokie, że dziś na swój domek jednorodzinny mało kogo stać. Budowa niekiedy może okazać się niższym kosztem niż ceny gruntów pod tę budowę. Tymczasem w Białymstoku niemal zapomniano, że oprócz zabudowy mieszkaniowej, potrzebne są strefy przemysłowe, w których będzie można lokalizować duże zakłady pracy. I to bez narażania mieszkańców na niedogodności.

Z uwagi na fakt, iż SSSE przylega bezpośrednio do terenów mieszkalnych osiedla Dojlidy, żądamy przeprowadzenia stosownych inwestycji polegających na neutralizacji szkodliwych warunków jakie stworzyły zakłady produkcyjne. Zapewnienie izolacji od uciążliwych zapachów, hałasu, dużego natężenia ruchu drogowego mogłoby w pewnym stopniu przywrócić osiedlu Dojlidy jego mieszkalny charakter” – piszą mieszkańcy osiedla Dojlidy.

Domagają się zatem ustawienia ekranów akustycznych od strony ulicy Suchowolca i Kuronia, ustawienia znaków drogowych ograniczających prędkość do 40 km/h, wprowadzenia zakazu poruszania się pojazdów ciężarowych ulicą Myśliwską, a także montażu kamer, które monitorowałyby prędkość jazdy samochodów.

Czy specjalna strefa ekonomiczna jest potrzebna w Białymstoku? Na pewno tak, ale powinna być zlokalizowana i przygotowana w taki sposób, aby nie utrudniała życia mieszkańców. Wydaje się logicznym, że jeśli obok zabudowy jednorodzinnej i dotychczas spokojnej, wprowadza się duże zakłady produkcyjne, należałoby zadbać o to, aby ten obszar odpowiednio oddzielić choćby ekranami akustycznymi czy innymi zaporami, które ograniczałyby negatywne dla mieszkańców skutki swojej działalności.

Skoro władze Białegostoku wydały już łącznie ponad 450 milionów złotych na przygotowanie specjalnej strefy ekonomicznej, można zakładać, że ktoś powinien był zadbać o właściwe jej umiejscowienie i ochronę mieszkańców, którzy swoich domów nie przeniosą w inne miejsca.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: BI-Foto)

Uciążliwa strefa na Dojlidach komentarze opinie

  • gość 2017-08-11 11:45:07

    nic sie nie dzieje bieda.... powstała strefa i nowe miejsca pracy, drogi..... bieda typowy polaczek

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na ddb24.pl





Wiadomości, Białystok - więcej informacji