Felietony, objęciach diabła Marsz dziewczyna miniówce Pretekst zawsze znajdzie - zdjęcie, fotografia

Słuchając i czytając wywody, że Marsz Równości powinien być zakazany przez prezydenta, bo był powodem zamieszek i bandyckich zachowań, co naraziło na niebezpieczeństwo białostoczan, przypominają mi się teksty usprawiedliwiające gwałty - tylko dlatego, że ofiary założyły zbyt krótkie spódniczki, a zatem sprowokowały. Pokrętna to logika i żadne usprawiedliwienie. Oba przypadki pokazują, że wystarczy impuls, by przekonać się, iż obok nas żyją ujarani testosteronem kretyni, którzy w chwili uderzenia hormonu do mózgu przestają być miłymi sąsiadami, mówiącymi "dzień dobry" ekspedientce przy kupowaniu świeżych bułek na śniadanie w osiedlowym sklepiku. 20 lat temu na ścianie bloku codziennie widywałem wypisane sprejem hasło: "po co mi mózg? mam dres!". Jak widać, dalej aktualne.

Prezydent składa do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez marszałka, marszałek robi to samo, tyle że w stronę prezydenta, a do mnie dzwonią starzy znajomi z Polski i pytają: "Co tam u was w tym Białymstoku się dzieje? W mediach pokazana zadyma, tu jakiś chłop jeden z drugim kłócą się, kto ma większego... Każdy portal i telewizja co innego. O co chodzi?".

Najłatwiej byłoby odpowiedzieć, że chodzi o pieniądze. Z tym że tutaj chyba bardziej istotne jest faktycznie, "kto ma większego". W cudzysłowie, bo przecież mowa o pokazaniu nie przyrodzenia, a swojej jedynej i słusznej racji, a do tego uwypuklenia, że jedna władza samorządowa jest mocniejsza od drugiej. Lepsza i silniejsza.

Obaj panowie mają zresztą egzotyczne poczucie humoru: ganiają dziennikarzy z jednej konferencji prasowej na drugą i radośnie obwieścili koniec sezonu ogórkowego. W końcu wakacje, nie ma o czym pisać, okres urlopowy, to dawaj zagońmy pismaków do roboty. A co tam. Rok wyborczy, więc nie ma co odpuszczać, przecież wspierane siły polityczne będą musiały się regionalnie czym posilać. Wakacje na Lesbos - nomen omen wyspa o dźwięcznej nazwie - mogą poczekać do listopada. Wtedy tam i tak będzie cieplej niż tu po obwieszczeniach komisji wyborczych.

Tak że drodzy samorządowcy: jedźcie na ostro z tym marszem sprzed tygodnia, byśmy my - pismaki - nie musieli się nudzić i żebyśmy na tę miesięczną wierszówkę uzbierali jak najwięcej (poskładajcie jeszcze trochę tych zawiadomień do prokuratury, niech ludziska się ucieszą, że media to opisują, niech lecą gęściej niewybredne komentarze na Facebooku - tak, czymś są prowokowane; a co tam - jak lato to lato, bawmy się). Bo my też chcemy choć na tydzień pojechać sobie na jakąś wysepkę, tudzież do lasu nad jezioro w spokojnym i cywilizowanym kraju Polska.

Nieszczęsny marsz... Odbył się 20 lipca. Pomijając jakiekolwiek kwestie światopoglądowe, trzeba wyraźnie podkreślić, że Truskolaski nie miał specjalnych narzędzi, by tej parady zakazać. Jeśliby to zrobił, podzieliłby los burmistrza Hajnówki, który próbował to robić z Marszem Żołnierzy Wyklętych, co kończyło się uchylaniem każdorazowo zakazu przez sąd.

Mówienie, że to prezydent odpowiada za to, co się w sobotę działo, czyli próby zamieszek, rzucanie przez chuliganów petard, kamieni, butelek czy atak na policjantów, jest po prostu głupie. Mamy w Polsce wolność zgromadzeń, usankcjonowaną prawnie, a jeżeli komuś się to nie podoba, może zebrać 100 tysięcy podpisów i iść z ustawodawczą inicjatywą obywatelską do Sejmu, by wszelkich pikiet i demonstracji w tym kraju zakazać. W czym problem? Niektórzy mają krótką pamięć, bo widocznie nie pamiętają, że prezydent, który oficjalnie narodowców nie znosi, miał związane ręce, gdy przez Białystok przechodził kilka lat temu pochód ONR. Wtedy też słychać było wielkie głosy oburzenia, że jak to tak, że nacjonaliści przejdą przez miasto ze swoimi hasłami, zrobią pokaz siły i wystraszą mieszkańców. A no tak, że odpowiednie przepisy to umożliwiają i dopóki nie jest łamane prawo, to można sobie co najwyżej pod nosem ponarzekać i wylać furię na portalach społecznościowych. Bo gwarancja wolności zgromadzeń w Polsce po prostu do niektórych łbów nie dociera, że istnieje.

Znaleźli się mądrzy, którzy zapowiadali, iż Marsz Równości może spowodować agresywne zachowania i eskalację przemocy, przez co narażone będzie bezpieczeństwo białostoczan. Takie gadanie przypomina mi ostrzeganie kobiet, by nie zakładały na dyskotekę zbyt skąpych sukienek czy spódniczek, bo jeszcze zostaną zgwałcone. Bo lepiej nie prowokować. Idąc tym tropem, to najłatwiej zamknąć się w domu i w ogóle z niego nie wychodzić, kupić sobie strzelbę i wyczekiwać włamywacza, bo pewnie się zjawi. Nie należy też wsiadać do samochodu, bo na drogach są wypadki, a za kierownicami siedzą nietrzeźwi kierowcy, którzy na pewno w nas uderzą, gdy wyjedziemy na drogę.

Możemy nie zgadzać się z postulatami uczestników parad równości, mogą razić ich zachowania, hasła i ubiór, ale bądźmy poważni, jeśli już występujemy przeciwko ich światopoglądowi. Na pewno poważne nie było zachowanie wielu kontrmanifestantów. Bo oto wyszło, że obok nas żyją bandyci - chyba można bez zawahania użyć tego określenia - którym wystarczy jakikolwiek powód, by strzelić komuś w pysk, porzucać kostką brukową czy zgniłymi jajkami. A to geje i lesbijki idą po ulicach, a to mama miała imieniny, a to dziewczyna przesoliła zupę bądź też szef nie dał podwyżki. Iskra do wylewu frustracji zawsze się znajdzie. Jak nie na ulicy, to zawsze można dać komuś w łeb w knajpie. A co tam.

Jeżeli ktoś powie, że przecież wcale tak źle nie było, to niech poczyta o liczbie ponad setki ustalonych przez policję, którzy według mundurowych popełnili przestępstwa lub wykroczenia. Ci sami, którzy stwierdzą, że prawo chroni dewiantów i funkcjonariusze nie powinni służby brać aż tak bardzo do serca przy ochranianiu takich demonstracji, będą krzyczeć "ratunku, policja" i wykręcać 112, gdy w ciemnej ulicy zgłosi się kiedyś chętny do ich portfela. Wtedy też może się okazać, że patrolu nie ma obok, bo pojechał na stację po zapiekanki.

W tym miejscu chcę jeszcze podkreślić jedną kwestię - dlaczego domniemani pokrzywdzeni nie zgłaszają się na policję. A kto po otrzymaniu strzała w nos będzie od razu biegł na komisariat ze skargą i chciałby się konfrontować ze sprawcą? Ludzie, litości. Naprawdę rozumiem, że lepiej przeboleć niż chodzić, składać zeznania, a potem trafić na celownik agresora, gdy ten dostanie co najwyżej "zawiasy".

Osobiście uważam, że łażenie po mieście z obnażaniem swojej seksualności jest nie na miejscu. Każdy może robić co chce w swoim własnym łóżku i demonstrowanie tego jest niepotrzebne, bo może wywołać zgorszenie. Nie słyszałem, by demonstrowali heteroseksualni zwolennicy i zwolenniczki pozycji misjonarskiej, na pieska, na jeźdźca czy jeźdźca odwróconego albo robienia loda z połykiem. Z tym że mogą wychodzić na ulice, jeśli zechcą, bo na tym polega właśnie odmieniana już ostatnio przez wszystkie przypadki wolność zgromadzeń.

Żeby było śmieszniej, sami prawicowcy przyznawali mi, że sprzeciwiali się Marszowi Równości w Białymstoku, bo obawiali się, że będą profanowane symbole, obrażane uczucia religijne, a do tego na ulice wyjdzie nagość. I zonk. Bo oto takie sceny, w przeciwieństwie do innych polskich miast, nie miały miejsca albo były tak skąpo eksponowane, że większość nie zauważyła tematu. Ba, w białostockiej paradzie wzięli udział heteroseksualni mieszkańcy, mający rodziny, dzieci i było ich tam sporo - dziennikarze po pracy, artyści, społecznicy itd. Po co tam szli? Pojęcia nie mam i za nikogo wypowiadał się nie będę. Kontrmanifestanci nie mogli w sumie o tym wiedzieć, więc każdego ogłosili "homo".

Swoją drogą, kuriozalnie musieli wyglądać goście o posturze szafy, krzyczący do maszerujących "dawaj na solo". No bo łatwo po setce gorzały wyskoczyć do chuchraka sięgającego do piersi. 10 czy 15 lat temu tak łatwo by nie było. Kto jeszcze pamięta demonstrację środowisk antyfaszystowskich pod kościołem św. Rocha, gdy zjawiła się druga strona i kilkadziesiąt osób bez zbędnego zadawania pytań pobiegło się naparzać? Tych ludzi w większości już "nie ma" - cudzysłów jest tutaj kluczowy. Część wyjechała za chlebem na Zachód, inni szukają szczęścia w bogatszych regionach Polski, jeszcze inni pozakładali rodziny, a za nimi nie przyszli nowi. Stąd i agresywny tłum nie miał przeciwnika: nie przyjechała antifa z Warszawy, nie pojawili się zamaskowani anarchiści z Białegostoku.

Tak na marginesie, bo tu też mieszane są pojęcia: usłyszałem, że podczas białostockiego Marszu Równości na Suraskiej była awantura, gdzie - cytuję - "laska z antify na ostro kłóciła się z kibolem". Ludzie, skąd w ogóle takie określenia? Antifa to bojówka, siłowe ramię środowisk m.in. anarchistycznych (w którym też uczestniczą skinheadzi - w tym apolityczni chuligani, SHARP czy RASH), gotowe do konfrontacji fizycznej, a nie osoba z badzikiem "A" w kółeczku wpiętym w koszulę i trzymająca czarno - czerwoną flagę, nota bene ruchów pracowniczych anarchosyndykalistycznych.

Przy okazji - wypada pogratulować panu, który na Piłsudskiego wyskoczył przed kordon robocopów z dzieckiem w wózku. No chłopie, masz naprawdę kreatywność w głowie, bez dwóch zdań.

Przychylam się w tym wszystkim do tego, na co zwracał uwagę podczas konferencji prasowej kilka dni temu Marcin Sawicki, lider partii KORWiN w naszym regionie, by jednak demonstracje "równościowe" omijały miejsca sakralne, nie paradowały przed kościołami. To faktycznie naprawdę kretyńskie posunięcie. A że potrzebna jest debata, czego chce Sawicki, by określić zasady współżycia na przyszłość, to rozsądna propozycja. Tylko... Kto z niej skorzysta?

Tak swoją drogą, to gdyby nie siać fermentu, marsz przeszedłby sobie niezauważony i dawno byśmy o nim zapomnieli. No ale sezon ogórkowy rządzi się swoimi prawami. Psy szczekają, karawana jedzie dalej.

(Piotr Walczak - red. DDB)

Reklama

W objęciach diabła: Marsz jak dziewczyna w miniówce. Pretekst zawsze się znajdzie komentarze opinie

  • gość 2019-07-27 22:50:34

    O czyżby dotarło do pana i pani redaktor głów ,że jątrzyliście ,podpuszczaliście bez powodu,że nie było żadnych profanacji. A jeśli pan nie wie dlaczego zwykli ludzie szli w tym marszu to może warto byłoby przeczytać program. Niestety łatka mediów chuligańskich przylgnęła do waszego portalu i nie tak łatwo będzie o tym zapomnieć . To jest jak gówno może pan to teraz wytrzeć ale smród pozostanie na długo.

  • gość 2019-07-28 08:37:58

    Jesteś "GŁĄBEM\'" bo widać nie dotarła do ciebie krytyka miejsca manifestacji.
    Jakkolwiek słuszne jest porównanie manifestacji LGBT w Białymstoku do skąpego ubioru dziewczyny, to jest faktem że skromna panienka na taki się nie zdecyduje, by nie prowokować. Temu żadna kobieta nie zaprzeczy.
    Zatem chcieli i sprowokowali.
    Zatem mieli też okazję przekonać się ile osób zareaguje na prowokację.
    Osobiście cieszę się, że sprzeciw białostoczan był tak głośny, więc może następnym razem do marszu w Białymstoku nie dojdzie lub przejdzie Trasą Niepodległości.
    A najlepiej niech trzymają się Warszawy którą to środowisko włada.

  • Piotr Walczak 2019-07-28 15:51:51

    Odnosząc się do powyższych komentarzy:
    1. Proszę o konkretne wskazanie przykładu jątrzenia z mojej strony, skoro imiennie zostałem przywołany.
    2. Poglądy nie mają tu nic do rzeczy. Obiektywnie mamy w Polsce konstytucyjne prawo do wolności zgromadzeń. I to jest fakt. Z faktami się nie dyskutuje.

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez ddb24.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Grupa Optima Sp. z o.o. z siedzibą w Białystok 15-866, Zagumienna 9/1/47

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"