Walczy do końca. Dzięki jego uporowi w Polsce zmieniane jest prawo

Wiadomości, Walczy końca Dzięki uporowi Polsce zmieniane prawo - zdjęcie, fotografia

Białostoczanin Tomasz Piesiecki blisko 30 lat temu uległ wypadkowi. Od tej pory jeździ na wózku inwalidzkim, ale to zdarzenie go nie złamało. Było ciężko, jednak dzięki wsparciu bliskich Tomek nie poddał się, nie zamknął się w czterech ścianach. Długo walczył o życie i o to, by uraz nie doprowadził do jeszcze większej niepełnosprawności. Teraz chce pomagać innym i wpływać na zmianę niedorzecznych przepisów. W tym względzie ma już za sobą duży sukces, zakończony podpisaniem pewnej ustawy przez prezydenta.

Jego historia sięga 1992 r. Tomasz Piesiecki został wtedy poszkodowany w wypadku komunikacyjnym. Miał 3,5 roku. Potrącił go samochód, a sprawca nie miał wykupionej polisy odpowiedzialności cywilnej OC. W takim przypadku to nie ubezpieczyciel, a Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny przejmuje odpowiedzialność finansową za zdarzenie.

Pierwsze miesiące po wypadku były miesiącami zmartwień rodziców o to, czy w ogóle przeżyję. Przeżyłem! Ale następne lata były pełne zmagań, aby następstwa urazu, którego doznałem, były jak najmniejsze. Nie dało się wiele zdziałać, gdyż doznałem urazu rdzenia kręgowego na wysokości pierwszych kręgów piersiowych. Dużo czasu spędziłem na rehabilitacji i długotrwałych pobytach w szpitalach w Polsce i Europie - opowiada Tomek.

Przyznaje, że dopiero w 2002 r. rodzice byli na tyle oswojeni z sytuacją, że mogli zacząć myśleć, aby wystąpić o odszkodowanie, rentę. Sprawy sądowe trwały do 2012. Wtedy zostało przyznane odszkodowanie za poniesione koszty leczenia, zadośćuczynienie za krzywdy i uraz, z którymi Tomasz Piesiecki zmaga się do dziś i będzie trwało to do śmierci, utracone zarobki opiekunów. Przyznano mu też rentę, w wysokości 1 000 zł.

Oczywiście, przyszła chwilowa ulga. Niestety nie trwała długo, ponieważ w 2013 roku Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny zaprzestał wypłacanie rentę, po czym poinformował, że tzw. suma gwarancyjna (pula z której ubezpieczyciel może wypłacać pieniądze - red.) uległa wyczerpaniu - mówi białostoczanin. - Złożyłem więc pozew do sądu o podwyższenie sumy. Okazało się, że można to zrobić jedynie w przypadku, kiedy suma gwarancyjna nie ulegnie wyczerpaniu w 100 procentach. A do 2016 ubezpieczyciele nie mieli obowiązku informowania poszkodowanego, że pula z której wypłacane jest świadczenie, dobiega końca. Sprawę przegrałem.

Kiedy wydawało się, że nic się nie da zrobić, Piesiecki spotkał się Rzecznikiem Praw Obywatelskich. Wiedział, że RPO jako instytucja ma możliwość złożenia kasacji do Sądu Najwyższego. I tak się stało. Przyniosła ona efekt w postaci pierwszego w Polsce pozytywnego wyroku Sądu Najwyższego podwyższającego sumę gwarancyjną.

Wiedziałem jednak, że nie jestem jedynym przypadkiem, któremu suma gwarancyjna uległa wyczerpaniu, a inne wyroki SN są negatywne. RPO złożył więc petycję do senatu o podjęcie inicjatyw ustawodawczej, aby ten problem rozwiązać systemowo - relacjonuje Tomasz Piesiecki. - Przypominam, że w latach 90. ubezpieczeniowa suma gwarancyjna wynosiła zaledwie 720 tysięcy złotych, zaś dzisiejsza suma gwarancyjna to ponad 5 milionów euro, więc jest praktycznie niewyczerpywalna.

W ten sposób zaczęła się historia o walkę wprowadzenia ustawy rozwiązującej problem ludzi z wyczerpaną niską sumą gwarancyjną.

Nie było to łatwe, ponieważ już w 2009 roku taka petycja była składana przez ówczesnego Rzecznika Praw Obywatelskich i sprawa zakończyła się fiaskiem. Tym razem ubezpieczyciele mocno lobbowali projekt, przez co parlamentarzyści ostrożnie podchodzili do tematu - wspomina nasz rozmówca. - Jeździłem na każde posiedzenia komisji senackich, w których brałem czynny udział, przekonując parlamentarzystów, że ci ludzie nie powinni być pozostawieni samym sobie w sytuacji, gdy muszą borykać się z następstwami zdarzenia, za które nie ponoszą winy. Ciężko było przekonywać senatorów do podjęcia dalszych prac, gdy naprzeciwko siedzieli ubezpieczyciele namawiający, by tych prac nie podejmować.

Tomek szukał więc wsparcia dla swojej inicjatywy. Dowiedział się o regionalnym spotkaniu w Siemiatyczach, na którym miał być obecny prezydent Andrzej Duda.

Pomyślałem: pojadę. W drodze nie zastanawiałem się, czy będę miał możliwość rozmowy z głową państwa. Jechałem z nastawieniem, że będę z nim o tym rozmawiał. Kiedy witał się z ludźmi, poprosiłem o rozmowę. Zgodził się i jako doktor nauk prawnych szybko zrozumiał problem, co skutkowało oficjalnym prezydenckim poparciem nad podjęciem dalszych prac - opowiada.

I tak sprawa trafiła do Sejmu, gdzie nadal istniał silny lobbing towarzystw ubezpieczeniowych. Piesiecki obecny był na każdym posiedzeniu komisji, biorąc w nich czynny udział. Podczas obecności w Sejmie rozmawiał z posłami różnych ugrupowań politycznych, próbując zainteresować problemem jak największą liczbę parlamentarzystów, w tym wicepremiera Beatę Szydło oraz premiera Mateusza Morawieckiego.

Aż w końcu ubezpieczyciele poddali się! Odpuścili. Ponadto na jednym z posiedzeń udało mi się wynegocjować z ubezpieczycielami niepodwyższanie składek ubezpieczeniowych OC z powodu tych przepisów, aby dzisiejsi posiadacze pojazdów nie ponosili konsekwencji win kierowców, którzy kilkanaście lat wcześniej spowodowali wypadek, trwale kogoś okaleczając - nie kryje radości białostoczanin.

Cały proces legislacyjny trwał ponad trzy lata, do 2019 r.

Nie chcę nikogo nad wyraz chwalić, gdyż finalnie 415 posłów oraz wszyscy senatorowie opowiedzieli się za przyjęciem zmian systemowych, ale muszę wspomnieć, że przez cały ten czas osobą, która żywo interesowała się przebiegiem prac, był prezydent Andrzej Duda. W przeciągu tych lat widziałem się z nim kilkukrotnie - mówi Piesiecki.

Ostatnie spotkanie miało miejsce w Pałacu Prezydenckim, na które prezydent zaprosił Tomka już po podpisaniu projektu, gdy nowe przepisy weszły w życie (od 28 września wszyscy poszkodowani objęci ustawą mogą mieć wznowione wypłaty rent wypadkowych; powinni zgłosić się do UFG za pośrednictwem zakładu ubezpieczeniowego, w którym miał wykupioną polisę OC sprawca wypadku).

Rozmawialiśmy na temat tej ustawy oraz innych problemów dotykających ludzi starszych czy niepełnosprawnych oraz nad ewentualnymi sposobami ich rozwiązywania. Nie wszystkie kwestie wiążą się z finansami, część z nich dotyczy zatrudniania osób niepełnosprawnych, a część dostępności budynków m.in. użyteczności publicznej dla osób poruszających się na wózkach czy matek z małymi dziećmi. Niejednokrotnie widzimy, jak niepełnosprawny nie jest w stanie sam pokonać dwóch betonowych podestów wylanych na schodach albo matkę wnoszącą wózek z małym dzieckiem po schodach, gdzie obok są niby udogodnienia, tyle że nie do pokonania, a na które są wydatkowane pieniądze publiczne - przekonuje. - Rozmowę z prezydentem oceniam pozytywnie. Pan Andrzej Duda wyraził zainteresowanie oraz zapewnił, że nasze spotkanie dotyczące rozwiązywania takich problemów, nie jest ostatnim.

Tomasz Piesiecki przyznaje, że często słyszy pytania, skąd czerpię siłę i determinację. Stwierdza, że część tej siły ma po prostu we krwi po rodzicach, dzięki czemu udało mu się np. wraz z władzami Wydziału Ekonomii i Zarządzania Uniwersytetu w Białymstoku wywalczyć budowę dźwigu dla osób niepełnosprawnych.

Bardzo mocno wspiera mnie też moja narzeczona Edyta Jankowska, dzięki czemu podczas chwil zwątpienia w czasie procesu legislacyjnego potrafiła zmotywować mnie do dalszych starań o wprowadzenie ustawy podwyższającej sumy gwarancyjne - dodaje.

Tłumaczy, że część determinacji wypracowuje poprzez uprawianie sportu. Od wielu lat gra w koszykówkę na wózkach, w latach 2007 - 2011 był również w kadrze narodowej do lat 22. Zachęca wszystkie osoby z niepełnosprawnościami - większymi czy mniejszymi - do spróbowania swoich sił w sporcie, gdzie można nawiązać ciekawe kontakty, zażyłe znajomości lub potraktować to jako odskocznię lub formę rehabilitacji.

Na zdjęciu od lewej: Edyta Jankowska, Tomasz Piesiecki, prezydent Andrzej Duda.

(Piotr Walczak / Foto: Arch. pryw. T. Piesieckiego)

Walczy do końca. Dzięki jego uporowi w Polsce zmieniane jest prawo komentarze opinie

Dodajesz jako: |

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama