-1°C całkowite zachmurzenie

Zdrowy rozsądek i logika nieobecne w Departamencie Ochrony Środowiska

Wiadomości, Zdrowy rozsądek logika nieobecne Departamencie Ochrony Środowiska - zdjęcie, fotografia

To już kolejny raz, kiedy urzędnikom z miejskiego magistratu zarzuca się brak logiki i zdrowego rozsądku. Kilka dni temu stwierdziło do Samorządowe Kolegium Odwoławcze rozpatrując skargę mieszkańców na decyzję wydaną przez Departament Ochrony Środowiska. Urzędnicy uznali, że ludziom może zalewać dom, bo poprzednia właścicielka wyraziła na to zgodę.

Już grubo ponad rok temu opisywaliśmy na naszych łamach historię pewnej inwestycji budowalnej. Sprawiła ona ogromne problemy sąsiadom, którzy obciążani zostawali raz za razem błędami poczynionymi przez dewelopera. Ludzie próbowali szukać pomocy w różnych urzędach, wskazywali na błędy, na niedociągnięcia, bałagan i szkody, jakie wyrządziła im sąsiednia zabudowa. W urzędach odsyłano ich z kwitkiem praktycznie na każdym kroku. Deweloper w tym czasie mógł realizować dalej swoje inwestycje wyrządzając kolejne szkody. Jak to wyglądało i z czym zmagali się ludzie, można poczytać między innymi pod tym linkiem.

Oprócz opisywanych już przez nas perypetii, jakie przechodzili ludzie mieszkający przy Zwierzynieckiej, doszły kolejne. Otóż poza bliskością zabudowy, zniszczonym murem, czy oknem przeciwpożarowym, doszło jeszcze zalewanie posesji i podpiwniczenia, które jest zaadaptowane i wyremontowane pod pomieszczenia mieszkalne. Powód niezmiennie ten sam. Powstała sąsiednia zabudowa szeregowa naruszyła stosunki wodne, które skutkowały tym, że po mieszkalnej piwnicy nie dało się chodzić w kapciach. Trzeba było mieć kalosze.

- 2 lata temu zgłosiliśmy sprawę do Departamentu Ochrony Środowiska. Urzędnicy badali, badali i wydali decyzję, że niby owszem zalewa, ale co i dlaczego nie bardzo wiadomo. Odwołaliśmy się do SKO. Tam szybciutko wyjaśniono urzędnikom co i jak oraz nakazano ponowne rozpoznanie sprawy i wydanie właściwej decyzji, która wskaże jak ten stan rzeczy naprawić. Departament Ochrony Środowiska badał, i zbadał. I znów wydano decyzję, z której nic nie wynikało – mówi naszej redakcji Pan Cezary właściciel zalewanej nieruchomości.

Skoro nic nie wynikało, mieszkańcy ponownie się odwołali do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. I kolejny raz SKO uchyliło decyzję urzędu miejskiego w Białymstoku przekazując ją do ponownego rozpoznania. Ale w uzasadnieniu tej decyzji skład Kolegium był bezlitosny dla urzędników. Zresztą nie po raz pierwszy. Zdarzało nam się opisywać podobne przypadki, kiedy organ badający prawidłowość postępowania i wydawanych decyzji urzędu miejskiego w Białymstoku zarzucał urzędnikom brak logiki i zdrowego rozsądku. Tak samo jest i w tym przypadku.

Po pierwsze urzędnicy zakwestionowali opinię biegłego specjalisty, który badał sprawę naruszenia stosunków wodnych. Bo wiadomo, nikt nie wie lepiej niż urzędnik i żaden tam fachowiec nie będzie mówił, jak ma ściekać woda, jak cieknie i dlaczego akurat tak być nie powinno. Urzędnik wie lepiej, którędy woda ma cieknąć. A że zalewa ludzi? Takie życie. Biegły specjalista się nie zna i w ogóle to pewnie nie powinien zabierać głosu. Urzędnik w decyzji napisze, jak co ma cieknąć i woda będzie musiała się dostosować. Czy woda to słyszy? No to wykonać!

Kolegium zauważa, że przy ponownym rozpatrywaniu sprawy organ I instancji stwierdził, że sporządzona opinia jest wadliwa i zawiera błędne ustalenia. W tej sytuacji organ winien zwrócić się do biegłego o wyjaśnienie tych kwestii i uzupełnienie opinii, a nie samodzielnie rozstrzygać, gdyż w ten sposób wkroczył w kompetencje zarezerwowane wyłącznie dla biegłego, co z kolei sprawia, że sprawa nadal nie została rozstrzygnięta zgodnie z przepisami Kpa i ustawy Prawo wodne” – czytamy w uzasadnieniu decyzji Samorządowego Kolegium Odwoławczego.

Ale to jeszcze nie koniec atrakcji, a raczej zbyt daleko posuniętej fantazji przy załatwianiu sprawy naruszenia stosunków wodnych. Wysokiej rangi specjaliści z Departamentu Ochrony Środowiska stwierdzili, że woda co prawda faktycznie zalewa nieruchomość. Ale ma zalewać, bo na to się zgodziła poprzednia właścicielka. A jak teraz miałaby ochotę, to niech sama naprawia i przeprowadza drenaż na posesji, którą sprzedała. Mimo, że nie ma do niej aktualnie żadnych praw, włącznie z wchodzeniem na jej teren. To nic, że kwestia naruszenia stosunków wodnych wynika akurat z niewłaściwie przeprowadzonych robót deweloperskich po sąsiedzku. Bo jak pada, to kogoś musi zalewać. Więc niech na przykład zalewa ludzi, którzy na to zgody nie wyrażali. Decyzję się podpisze i załatwione.

Odnosząc się natomiast do podnoszonej w uzasadnieniu decyzji kwestii sukcesji praw i wynikającego stąd, w ocenie organu I instancji, faktu, że to na Skarżących spoczywa obowiązek podjęcia kroków zmierzających do zagospodarowania wód opadowych i naprawienia szkód wywołanych przez zmianę stanu wód na gruncie, gdyż zmiany te zostały dokonane za zgodą poprzedniego właściciela, Kolegium stwierdza, iż takie wnioskowanie jest wadliwe, gdyż prowadzi do absurdalnego wniosku, że poprzednia właścicielka nieruchomości wyraziła zgodę na zalanie i uszkodzenie swojego budynku. Wobec czego, argumentację taką należy uznać za sprzeczną z logiką i zdrowym rozsądkiem” – orzekł skład Samorządowego Kolegium Odwoławczego.

Warto w tym miejscu też przypomnieć, że akurat urzędnicy z białostockiego magistratu badający kwestię stosunków wodnych także kilka lat temu zauważyli w innym miejscu – bo na Bagnówce – ciek wodny, który nigdy nie istniał. W tamtym przypadku także zostały podważone opinie nie tylko biegłego, ale też Wojewódzkiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Białymstoku. Zarząd i specjaliści od stosunków wodnych stwierdzili, że nigdy cieku wodnego nie było w tym miejscu, w którym zaleźli go urzędnicy. Co na to urzędnicy? Stwierdzili, że nie dość, że ciek wodny był, to jeszcze nadal jest. I to jest w miejscu, które było suche jak pieprz.

Mieszkańcy ze Zwierzynieckiej, którym zalewa dom, nie mają co liczyć ani na nadzór budowalny, ani na urzędników z białostockiego magistratu. Bo ci dziwnym trafem nie chcą zauważyć, że inwestycja deweloperska wzniesiona po sąsiedzku narobiła sporo szkód. A wystarczyło, aby jeden raz – magistrat nie wydał decyzji pozwalającej na budowę szeregówek w odległości zaledwie 3 metrów od istniejącego od ponad 20 lat domu, a nadzór budowlany zechciał jeden raz zobaczyć, że powstająca zabudowa znacząco różniła się od projektu budowlanego. Do sprawy jeszcze wrócimy.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: BI-Foto)

Zdrowy rozsądek i logika nieobecne w Departamencie Ochrony Środowiska komentarze opinie

  • zascianek.bo.pl - niezalogowany 2017-12-04 16:28:31

    Wstyd mieszkać w mieście posługującym się skradzionym logiem, gdzie prezydent działa na szkodę mieszkańców łamiąc prawo za to na korzyść np. swojego pracodawcy Uniwersytetu w Białymstoku czy firm budowlanych wywłaszczając mieszkańców, nieudane absurdalne inwestycje pseudo "obwodnice" przez miasto zamiast poza miastem. Olsztyn zrezygnował ze spalarni w zamian ma kasę na budowę tramwajów.Tallin, stolica Estonii, miasto podobnej wielkości jak Białystok, ma darmową komunikacje zbiorową: autobusy, trolejbusy i tramwaje. Roczny koszt funkcjonowania to w przeliczeniu z euro 50 mln zł, Białystok jak duża wieś ma tylko autobusy, które kosztują nas prawie 2,5 raza więcej, bo 130 mln zł rocznie. Szczytem arogancji i łamania prawa jest blokowanie rejestracji stowarzyszenia osób poszkodowanych przez prezydenta Białegostoku Tadeusza Truskolaskiego bo powinien się wyłączyć z tej sprawy z powodu braku bezstronności. Trzeba natychmiast wyłączyć spalarnię śmieci! Spalając rocznie 100 000 ton nieposortowanych skutecznie śmieci szkodzi bardziej niż kilka tysięcy domowych pieców! W Białymstoku pogorszenie jakości powietrza nastąpiło po uruchomieniu spalarni śmieci na Andersa ze specjalnie niskim kominem by rakotwórcze dioksyny spadały na Białystok i okoliczne lasy oraz ujęcie wody pitnej dla Białegostoku w Wasilkowie, a nie na odległą o 10 km strefę uzdrowiska Supraśl. Czy Białystok czeka epidemia raka?

  • Gość - niezalogowany 2017-12-04 19:54:36

    Pani redaktor może rzetelniej pisałaby swoje wypociny i sprawdziła co Ci biedni państwo sami wyrabiają, ile wody na drogę spuszczaja. Poza tym główny inspektor nadzoru budowlanego odrzucił ich skargi na rzekomo strasznie wybudowane budynki dewelopera obok i uznał za całkowicie bezzasadna, a sąsiedzi ich mogą wiele powiedzieć o ich rzekomej szkodzie i podejściu do innych...

  • Agnieszka Siewiereniuk Siewiereniuk 2017-12-04 21:11:52

    Pani redaktor dysponuje wyrokiem sądowym w tej sprawie, który jest zgoła inny, niż komentarz, a raczej wypociny nieudolnego manipulanta. I na dodatek pani redaktor nie omieszka napisać o tym kolejnego artykułu

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na ddb24.pl