Wiadomości, Zespół spraw Bojar powstał późno - zdjęcie, fotografia

Od niedawna w Białymstoku zaczął działać zespół do spraw Bojar. Choć odbyły się już pierwsze spotkania, to w rzeczywistości wiele z tą dzielnicą zrobić już się nie da. Zabytkowe i unikatowe w Polsce, a może i w Europie, osiedle drewnianych chat zostało doszczętnie zniszczone kilka lat temu.

Kiedy padały głosy o utworzenie Parku Kulturowego na Bojarach, jakoś nie było słychać zbyt wielu głosów, które wsparły by ten pomysł. Kiedy płonęła chata za chatą, nie było szczególnego pomysłu o zabezpieczeniu dzielnicy monitoringiem, dodatkowymi patrolami służb mundurowych. Ale nade wszystko nie było odważnego, który by zablokował dewastację, jaka nastąpiła zaraz po pożarach. W miejscu zgliszcz wyrastały bloki jeden za drugim, po czym z nie mniejszą prędkością były wydawane pozwolenia na budowę tych bloków.

Niedawno do życia został powołany zespół do spraw Bojar. Po co? W zasadzie trudno ustalić, ponieważ nie ma tam już czego ratować. Nieliczne chaty, jakie pozostały w tym miejscu, być może czeka los tych, których już nie ma. A całej sprawie źle wróży postać, która szefuje temu zespołowi – to zastępca prezydenta Rafał Rudnicki, który po czterech latach na tym stanowisku raczej będzie mógł zanotować sobie serię porażek i niedociągnięć, albo wręcz działania, które są krytykowane prawie w każdej sprawie, jaką się zajmował. Opieka nad zabytkami jako takimi była przez nas opisywana całkiem niedawno i tu efekty są porażające (czytaj TUTAJ oraz TUTAJ).

- Przez lata historia Bojar toczyła się raz lepiej, raz gorzej. Poza deklaracjami, mało co zmieniało się w dzielnicy. Teraz powstał nowy plan zagospodarowania, który zaczął porządkować przestrzeń Bojar – mówił kilka dni temu na spotkaniu zespołu miejski konserwator zabytków Dariusz Stankiewicz.

Jednym z tych planów jest dopuszczenie kolejnej zabudowy wielorodzinnej na Bojarach. W innej części miasta urzędnicy zdążyli też radnym przedłożyć pod głosowanie plan, który… również zakładał powstanie zabudowy wielorodzinnej. Radni w tym przypadku jednak nie zgodzili się na zmiany. Inwestorzy, którzy kupili grunty, nie wywiązali się między innymi z budowy zabytkowego wiatraka, choć przeprowadzony został konkurs na projekt architektoniczny. I co? I nic. Zastanawiamy się, co zatem porządkuje tę zniszczoną przestrzeń? Może tabliczki z informacjami, co kiedyś tam stało?

Plany zespołu do spraw Bojar są między innymi takie, żeby pokazać na rysunkach lub fotografiach nieistniejące domy. Czy naprawdę nikomu nie przyszło do głowy, aby odbudować chaty? Przecież można by było części z nich przywrócić ten wyjątkowy, zabytkowy wygląd. Zanim spłonęły, były wpisane do rejestru zabytków, inne do ewidencji, więc musiały się zachować opisy tych budynków. A i teraz jest przecież jeszcze trochę zniszczonych chat, które można by było odbudować, gdyby zespół faktycznie podchodził poważnie do sprawy.

Temat ten z pewnością omówimy szerzej. Bo rysunki lub fotografie nieistniejących chat to trochę niepoważne działanie jak na zespół złożony z urzędników, radnych oraz członków organizacji pozarządowych. Nawet jeśli dojdzie do utworzenia Bojarskiego Domu Kultury, charakteru zniszczonego osiedla to nie przywróci. Wydaje się, a można wręcz stwierdzić z pewnością, że zespół do spraw Bojar powstał co najmniej o 10 lat za późno. Dziś zostały tam szczątki zabytków. Ratować można jeszcze Dojlidy, choć i tam już wdziera się zabudowa wielorodzinna, a plany budowy szerokiej arterii po zabytkowych chatach zniszczą bezpowrotnie dzielnicę, którą jeszcze dziś można zachować dla potomnych. Być może kiedy i tam spłoną chaty i pojawią się bloki oraz szerokie ulice, też powstanie zespół do ratowania dzielnicy zdjęciami i rysunkami.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: BI-Foto)

Zespół do spraw Bojar powstał o 10 lat za późno komentarze opinie

Dodajesz jako: |

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama